Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej i dwór w Rożnowie

Do Rożnowa w powiecie obornickim pojechałyśmy dzięki „podpowiedzi” pana ochroniarza z Gołaszyna. Wspomniał on, że znajduje się tam stary dwór i folwark. Jakoś do tej pory w swoich peregrynacjach po Wielkopolsce, omijałyśmy tę miejscowość, choć wielokrotnie przejeżdżałyśmy w pobliżu. Teraz korzystając z pięknej pogody i dość sprawnego załatwienia spraw służbowych, postanowiłyśmy nadrobić to zaniedbanie.

Parkujemy przy, ładnie usytuowanym na wzniesieniu, rożnowskim kościele pod wezwaniem św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Teren przykościelny bardzo zadbany, parking oznaczony i wybrukowany, czym nie każda wiejska (a nawet miejska) parafia może się pochwalić. Na dodatek, drzwi do świątyni zachęcająco otwarte. I choć po wejściu do kruchty okazało się, że wstęp do nawy jest niemożliwy, to jednak przez szybki w drzwiach wewnętrznych można zobaczyć jednonawowe wnętrze, kryjące słynący łaskami siedemnastowieczny wizerunek świętej Anny Samotrzeciej.

Widać, że miejscowy proboszcz dba nie tylko o swoich parafian ale także wychodzi na przeciw ciekawości turystów. A to wcale nieczęste zjawisko…

Historia parafii sięga XIV wieku. Pochodząca z tego okresu pierwsza świątynia, prawdopodobnie drewniana, została spalona podczas najazdu Szwedów w 1656 roku. W drugiej połowie XVII wieku wieś (lub jej część) należała do rodziny Skrzetuskich herbu Jastrzębiec. Jej dziedzicami byli Katarzyna ze Szczytowskich i Jan Skrzetuscy, rodzice Mikołaja i Marianny. Ponieważ po śmierci męża pani Katarzyna wyszła ponownie za mąż za Mikołaja Kłodzińskiego w niektórych biogramach Mikołaja Skrzetuskiego jako matka figuruje Katarzyna Kłodzińska (Kłodzyńska). Ale o postaci Mikołaja troszkę później…

Cztery lata po nawale szwedzkiej, w 1660 roku, Katarzyna z Branieckich i Stefan Rożnowscy herbu Jastrzębiec odbudowali zniszczony rożnowski kościół. Jednak i on nie oparł się niszczycielskiej działalności czasu.

Obecnie stojący kościół jest trzecią świątynią. Został zbudowany w końcu XVIII wieku z fundacji ostatniego kasztelana biechowskiego, Józefa Gliszczyńskiego herbu własnego.

Powstała budowla późnobarokowa, wzniesiona na planie prostokąta o wyodrębnionym prezbiterium. W fasadzie, podziału pionowego dokonują dwie pary pilastrów, między którymi umieszczone jest wejście główne. Nad nim znajduje się arkadowo zamknięte okno z witrażem, w którym widnieje wizerunek patronki kościoła, Katarzyny Aleksandryjskiej. Witraż (tak jak i wszystkie w świątyni) jest współczesny i pochodzi ze znanej pracowni Powaliszów w Poznaniu. Kolejne okienko, zamknięte półłukiem, umieszczone jest w szczycie świątyni.

W ściany zewnętrze kościoła wmurowane są liczne tablice upamiętniające osoby związane z parafią rożnowską. Wśród nich znajduje się tablica ku czci Włodzimierza Bonawentury Krzyżanowskiego herbu Świnka, generała wojsk amerykańskich. Ten, urodzony w 1824 roku Rożnowie syn, siostrzeniec i brat wojowników o niepodległość, na skutek zubożenia rodziny został oddany pod opiekę krewnych w Poznaniu. Tam związał się z ruchem konspiracyjnym młodzieży i wziął udział w antypruskim powstaniu w 1846 roku. Po jego klęsce, aby uniknąć aresztowania, wyjechał na emigrację. Los rzucił dzielnego Wielkopolanina za ocean, gdzie podczas wojny secesyjnej, z szeregowca  doszedł do stopnia generała. Natomiast, wbrew rozpowszechnionej legendzie, nigdy nie piastował urzędu gubernatora Alaski, aczkolwiek pracował tam jako agent rządu federalnego. Włodzimierz Krzyżanowski zmarł 1887 roku w Nowym Jorku.  Pięćdziesiąt lat później jego szczątki z honorami przeniesiono na Narodowy Cmentarz w Arlington, a podczas uroczystości ponownego pochówku, prezydent F.D. Roosevelt wygłosił mowę upamiętniającą Krzyżanowskiego.

Inna tablica poświęcona jest pochodzącemu z Rożnowa, Mikołajowi Skrzetuskiemu herbu Jastrzębiec (1610- 1673). Jak wcześniej zaanonsowałam, chciałabym nieco przybliżyć jego sylwetkę, jako że Mikołaj posłużył Henrykowi Sienkiewiczowi za pierwowzór bohatera „Ogniem i mieczem”, Jana Skrzetuskiego.

Ten ubogi szlachcic wielkopolski, oddawszy siostrze, Mariannie Poniatowskiej, przypadająca na niego po ojcu część Rożnowa, zaciągnął się do wojska. Podczas powstania Chmielnickiego służył w chorągwi  pancernej. Wsławił się tym, że przedarł się z oblężonego Zbaraża do króla, przynosząc wieści o stanie zaopatrzenia twierdzy.  Jednak w przeciwieństwie do powieściowego Skrzetuskiego, Mikołaj nie odznaczał się „spiżowymi” przymiotami charakteru. Zdaje się, że temperamentem było mu bliżej do Andrzeja Kmicica… Ciążyło na nim kilka wyroków na banicję i infamię. Jeden z wyroków skazujących go na utratę czci i dobrego imienia zapadł po tym, gdy Mikołaj Skrzetuski napadł na dom podkomorzanki bełskiej, Zofii Zawadzkiej, próbując siłą zmusić ją do ślubu. Jednak żadnego z wyroków nigdy nie wyegzekwowano, gdyż Mikołaj jako cenny zagończyk pozostawał pod jurysdykcją hetmańską. Dzięki niej i swej wojennej sławie był praktycznie bezkarny. W 1672 roku znalazł się w bezpośrednim otoczeniu króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego i został rotmistrzem JKM. Prowadząc zaciąg sformował chorągiew pancerną z Wielkopolski, która wzięła udział w bitwie pod Chocimiem. Jednak w momencie rozgrywania bitwy Mikołaj Skrzetuski najprawdopodobniej już nie żył. Przy kościele znajduje się grób Franciszka Mickiewicza, starszego brata poety Adama. Powstaniec styczniowy ostatnie swe lata życia spędził w Rożnowie, należącym podówczas do Hilarego Baranowskiego. Pisałam o tym szerzej przy okazji postu o pałacu Grabowskich w Łukowie.

Zaglądam do środka kościoła. W ołtarzu głównym znajduje się XVIII wieczny obraz przedstawiający św. Annę Samotrzecią, cieszący się opinią cudownego. Niestety, zdjęcia, które usiłowałam zrobić przez szybę wyszły fatalnie. Wielka szkoda bo wnętrze jest bardzo urokliwe…

Z kościoła wyruszamy na poszukiwanie rożnowskiego dworu. W końcu, szutrówką dojeżdżamy przed budynek. „Na oko” to budowla z 1 połowy XX wieku, prawdopodobnie zbudowana dla Hildegardy Jouanne, do której w okresie międzywojennym należało Rożnowo. Rodzina Jouanne przybyła do Wielkopolski z Francji w XIX wieku i szybko dorobiła się tutaj majątków głównie w powiecie pleszewskim ale nie tylko.

Przyglądam się budynkowi. Jest to dwór  dość obszerny, wzniesiony na ogólnym planie litery „C”, który tworzą korpus główny i dwa niższe skrzydła.

Mimo, że budynek jest zamieszkały, jego mieszkańcy nie maja nic przeciwko temu, abyśmy rozejrzały się po okolicy i zrobiły zdjęcia. Od frontu skromna, dwukondygnacyjna fasada korpusu nie wyróżnia się szczególnym detalem. Przylegają do niej ustawione prostopadle , niższe skrzydła boczne.

W elewacji ogrodowej skrzydła boczne obejmują wewnętrzny dziedziniec.  Budynek jest ciekawy, ale mocno niedoinwestowany. Zdaje się, że nie jest jeszcze wpisany do rejestru zabytków, co z jednej strony pozwala użytkownikom lokali na swobodne przeróbki, z drugiej jednak prowadzi do zatracania pierwotnych cech dworku. W okolicy stary (na pewno starszy niż dwór) i zaniedbany park. Piękne okazy wiekowych drzew to niemalże wszystko co pozostało, po zapewne kiedyś wypieszczonym, dworskim ogrodzie krajobrazowym. Nieopodal znajdują się zabudowania gospodarcze folwarku a ich wielkość i jakość wskazuje na to, że niegdyś był to dochodowy majątek.

7 uwag do wpisu “Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej i dwór w Rożnowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s