Ponownie w Radojewie. Śladami von Tresków

O  historii i pałacu von Treskowów  w Radojewie już kiedyś pisałam. Obiecałam wtedy, że kiedyś tam wrócę i odnajdę, skryty na terenie parku, cmentarz na którym pochowani są członkowie tej rodziny.  Ponieważ sytuacja jest, jaka jest i odwiedziny w dużych ośrodkach miejskich nie są wskazane, więc na miejsce wiosennego spaceru wybrałam właśnie  radojewski park. Ponieważ nie lubię „włóczenia się bez sensu” i każdy spacer powinien mieć swój cel, przy okazji postanowiłam odszukać cmentarz i wywiązać się z obietnicy. Teren poszukiwań okazał się dość rozległy, jako że obszar parku to piętnaście hektarów zalesionego terenu, poprzecinanego licznymi alejkami.  Czytaj dalej

Czarnków miasteczko jak z bajki

Do centrum Czarnkowa wybierałyśmy się od dawna, ale zawsze brakowało nam czasu aby w nim się zatrzymać . Z reguły kończyło się na szybkim przejeździe przez miasto albo postoju na jego obrzeżach obrzeżach:  czarnkowskim moście (o którego niesamowitej historii niegdyś pisałam) bądź przy marinie nad Notecią. Jednak tym razem wyjechałyśmy z mocnym postanowieniem zatrzymania się w śródmieściu na dłuższą chwilę. Oczywiście całego miasteczka nie udało nam się obejrzeć, ale to, co zobaczyłyśmy wystarczyło, aby się w nim „zakochać”… Czytaj dalej

Gorzelnia w Połajewie i browar w Czarnkowie

Tego dnia miałyśmy w planach podróż do Czarnkowa, więc specjalnie nas nie zdziwił widok nieba zasnutego, wróżącymi rychłą ulewę, ciężkimi chmurami. Tak jest zawsze, kiedy udajemy się w tym kierunku.  Mimo niesprzyjającej pogody ruszyłyśmy bladym świtem. Nie ujechałyśmy daleko… Już przed Obornikami, ni z tego, ni z owego, kontrolka temperatury rozbłysła na czerwono.  Zjechałyśmy więc na pobocze i zajrzałyśmy pod maskę. Buchnęły kłębu dymu… Uznałyśmy więc, że dalsza jazda nie ma sensu. Pozostało nam jedynie zadzwonić po pomoc drogową. No cóż, bywa i tak… Czytaj dalej

Dwór Jabłonowskich i pałac von Keglów w Jabłonowie

Jakiś czas temu pisałam o pałacu Jabłonowskich i von Keglów w Jabłonowie. Wtedy budynku, ukrytego w głębi krajobrazowego parku,  nie udało nam się zobaczyć. Tym razem, będąc w okolicy, postanowiłyśmy wraz z Szefcią spróbować ponownie. Ku naszemu zdziwieniu i radości, brama prowadząca do parku stała otworem. Zostawiłyśmy samochód przy drodze i ruszyłyśmy w głąb założenia. Po chwili stałyśmy przed pałacem. Czytaj dalej

Dwór Józefa Radzimińskiego w Srebrnej Górze. Wielkopolskie rezydencje

Z reguły, mając w perspektywie dłuższą trasę, obie z Szefową zaglądamy w mapy i przewodniki, przeszukujemy internet aby sprawdzić co ewentualnie „po drodze” możemy zwiedzić. Potem porównujemy nasze wyniki  i ustalamy, który obiekt odwiedzimy. Tym razem, niezależnie od siebie, na pierwszym miejscu wytypowałyśmy dwór w Srebrnej Górze. Po skończeniu pracy podjechałyśmy do miejscowości, która w XV wieku była ludnym miastem a już w następnym stuleciu zdegradowano ją do rangi wsi. Czytaj dalej

Dwór Goetzdorf Grabowskich w Grylewie.Wielkopolskie rezydencje

W pracy dzień jak co dzień. Ranna pobudka, pospiesznie wypita kawa, parking, trasa. Podróż uatrakcyjniamy sobie obserwacją ptactwa, które już dość licznie powróciło z zimowych „wakacji”. Największą radość sprawia nam zauważone nad jeziorem stado  żurawi.  Sielankę poranka zakłóca nam przymusowy objazd, na który za Wągrowcem kieruje nas policja. Podobno wypadek z udziałem ciężarówki już od rana skutecznie zablokował drogę. Nie mamy wyjścia, kierujemy się na drogi boczne od bocznych…

W ten sposób trafiamy do Grylewa. Oczywiście, wiedziałyśmy, że jest tam założenie dworskie, ale za każdym razem „zostawiałyśmy” je sobie na sposobniejszą chwilę. Tym razem sam los zadecydował za nas. Czytaj dalej

Pałac Sczanieckich w Michorzewie. Wielkopolskie rezydencje

Do tej pory z Michorzewem zawsze miałyśmy problemy… Pomijając cmentarz z  grobem Emilii Sczanieckiej, żadnego z historycznych miejsc nie udało nam się zobaczyć „od razu”. Wszystkie wymagały dodatkowych wizyt, specjalnego starania no i łutu szczęścia. Aby zobaczyć wnętrze tamtejszego kościoła musiałyśmy specjalnie pojechać na ślub. Pałac Sczanieckich, w którym mieścił się ośrodek neurorehabilitacyjny był jeszcze trudniejszym, niż kościół, przypadkiem. Mimo naszych usilnych starań i zabiegów, z woli ówczesnego zarządzającego, obiekt był całkowicie niedostępny. O perypetiach związanych z próbami obejrzenia go pisałam niegdyś w poście „Co się dzieje w Michorzewie”. Ale w myśl zasady „never give up” przy kolejnej wizycie w tej wsi postanowiłyśmy spróbować raz jeszcze… Czytaj dalej

Podlesie Kościelne. Pałac i kościół św. Anny

Na dwór w Podlesiu Kościelnym trafiłyśmy przypadkiem. Wracałyśmy z Mieściska, gdy nagle naszą uwagę przykuł stojący przy drodze drewniany kościół.  Przyhamowałyśmy nieco i wtedy zauważyłyśmy drogę, zabudowania gospodarcze oraz stojący na wzniesieniu dwór. Budynek widoczny  był  tylko dzięki temu, iż na drzewach nie było jeszcze liści. Wiedziałyśmy, że musimy go bliżej obejrzeć.  Ruch na szosie nie był duży więc udało się nam bezkolizyjnie cofnąć się do drogi prowadzącej w głąb założenia dworskiego. Na szczęście przy wjeździe nie już było bramy więc mogłyśmy zaparkowałyśmy podjechać pod sam budynek. Wyglądał na kompletnie opuszczony… Czytaj dalej

Dwór w Szczepankowie. Wielkopolskie rezydencje.

Chociaż nastąpiło nagłe załamanie pogody, nie mogłyśmy się wycofać z wcześniej umówionych wizyt więc chciał, nie chciał, wyruszyłyśmy w teren.  Ostatnio naszą ulubioną rozrywką podczas podróży stało się wypatrywanie powracających po zimie ptaków. Udało nam się już odnotować powrót  żurawi, które lubimy najbardziej. często widujemy też brodzące nad jeziorami czaple.  Po pracy zatrzymujemy się we Wronkach na kawę. Lokal w rynku polecony przez miejscowych, choć nieco „zakonspirowany” okazuje się nader przyjemnym. Czekając na drugie śniadanie zastanawiamy się co dalej, a ponieważ z przeprowadzonych rozmów, wynika, że w najbliższym czasie będziemy musiały przyjechać tu ponownie, postanawiamy wracać. Porywisty wiatr i ciemne chmury znamionują bowiem ulewę. Czytaj dalej