Pałac Sczanieckich w Michorzewie. Wielkopolskie rezydencje

Do tej pory z Michorzewem zawsze miałyśmy problemy… Pomijając cmentarz z  grobem Emilii Sczanieckiej, żadnego z historycznych miejsc nie udało nam się zobaczyć „od razu”. Wszystkie wymagały dodatkowych wizyt, specjalnego starania no i łutu szczęścia. Aby zobaczyć wnętrze tamtejszego kościoła musiałyśmy specjalnie pojechać na ślub. Pałac Sczanieckich, w którym mieścił się ośrodek neurorehabilitacyjny był jeszcze trudniejszym, niż kościół, przypadkiem. Mimo naszych usilnych starań i zabiegów, z woli ówczesnego zarządzającego, obiekt był całkowicie niedostępny. O perypetiach związanych z próbami obejrzenia go pisałam niegdyś w poście „Co się dzieje w Michorzewie”. Ale w myśl zasady „never give up” przy kolejnej wizycie w tej wsi postanowiłyśmy spróbować raz jeszcze… Zatrzymałyśmy się jak zwykle „na wjeździe”. Znana nam brama wraz z domofonem, tym razem wygląda na od dawna nie otwieraną. Naciskamy klawisz łączący z recepcją…  Bez odzewu. I pewnie po raz kolejny odjechałybyśmy z przysłowiowym kwitkiem, gdyby nie szczęśliwy przypadek, który nie tylko pozwolił nam zobaczyć pałac z bliska, ale także rzucić okiem na jego wnętrza oraz zasięgnąć pewnych informacji…

Michorzewo u zarania swego istnienia było własnością lubińskich benedyktynów. Podobno nazwa miejscowości ma się wywodzić od imienia „Michor”, które nosił jeden z braci zakonnych. W posiadaniu zakonu wieś pozostawała do XIV wieku, kiedy to drogą skomplikowanej zamiany dóbr, Michorzewo dostaje się Annie i Mikołajowi Rotenburgom z Ptaszkowa. Jednak wraz z nowym stuleciem  majątek przechodzi na własność Teodoryka Baera z Opalenicy. Kolejnym właścicielem włości stał się Mścicz pochodzący ze Stęszewa a pieczętujący się „Łodzią”. W 1435 roku  Przedpełk, syn Mścicza , sprzedał Michorzewo Wawrzyńcowi z Bieczyn, a ten z kolei, odstąpił je Opalińskim herbu Łodzia. Przez kolejne trzy wieki Michorzewo stanowi część dóbr opalenickich.

W 2 połowie XVIII wieku majątek staje się własnością rodu Sczanieckich herbu Ossoria. Zdaje się, iż pierwszym  posiadaczem Michorzewa był Józef Sczaniecki  żonaty z Konstancją z Gniazdowskich. Po nich majątek odziedziczył syn, Sylwester Sczaniecki żonaty z Anastazją ze Skórzewskich herbu Drogosław. Ich najstarszy syn Łukasz był dwukrotnie żonaty. Pierwszą małżonką została Franciszka z Gajewskich herbu Ostoja i z nią miał syna Stanisława Gratusa. Drugą jego żoną była Weronika z Zakrzewskich herbu Wyskota i z tego małżeństwa przyszły na świat córki Nimfa (późniejsza Łącka), Emilia (przyszła działaczka społeczna i niepodległościowa), Kordula (przyszła pani Stablewska) oraz synowie  Konstanty Ludwik i Stanisław.

Do 1835 roku w Wąsowie i Michorzewie niepodzielnie rządziła owdowiała Anastazja ze Skórzewskich Sczaniecka. Ona, po przedwczesnej śmierci syna Łukasza (1810 rok), sprawowała opiekę nad jego nieletnimi dziećmi. Mimo, iż czasy nie były łatwe (no ale kiedy u nas takie były) radziła sobie dzielnie z administracją podupadłego majątku a w 1823 roku, dokonała jego podziału. Wąsowo i Brody dziedziczył Konstanty a  Emilii dostał się Pakosław i właśnie Michorzewo wraz z Michorzewkiem, które nie posiadając własnego potomstwa, w 1886 roku, przekazała bratankowi Tadeuszowi Sczanieckiemu (1856-1932) żonatemu z Felicją z Czarneckich herbu Prus. Ostatnim przedwojennym właścicielem Michorzewa był syn Tadeusza, Stanisław, który gospodarował w nim do wybuchu II wojny, kiedy to opuścił kraj i osiadł w Szwajcarii.

Obecnie stojący we wsi pałac został wybudowany dla w latach 1904-1910  dla Sczanieckich, najprawdopodobniej na miejscu starszego dworu. Jest to imponujący gmach neoklasycystyczny. Podpiwniczony, dwukondygnacyjny z dwoma bocznymi ryzalitami. Budynek wieńczy  balustradowa attyka.Podziału pionowego elewacji dokonują pary korynckich pilastrów a narożniki ryzalitów są boniowane. W pierwszej kondygnacji otwory okienne zamknięte odcinkiem łuku i ujęte w opaski z klińcem, na piętrze okna są prostokątne. Podziału poziomego elewacji dokonują gzymsy.

Szczególnie imponujące wrażenie robi elewacja ogrodowa, której oś wyznacza portyk wielkiego porządku, w którym cztery korynckie kolumny podtrzymują trójkątny tympanon.

W pierwszej kondygnacji, przed portykiem umieszczono obszerny taras na który prowadzą szerokie schody. Z budynku na taras prowadzą zamknięte arkadą drzwi flankowane przez dwa, także arkadowe okna. Wszystkie trzy otwory ujęte są w opaski z klińcami i posiadają ozdobna stolarkę.

W drugiej kondygnacji, na osi, znajduje się balkon- loggia o ażurowej balustradzie. Boczna elewacja także zwieńczona jest trójkątnym frontonem.

Jak już wspomniałam, tego dnia dopisało nam niesamowite szczęście i mogłyśmy zajrzeć do wnętrza gmachu. Zostało ono wprawdzie mocno przebudowane ale zachowało się co nieco z czasów, kiedy jeszcze pałac był posiadłością rodzinną a nie niepublicznym ośrodkiem zdrowia. Przede wszystkim imponująca klatka schodowa oraz niebanalna stolarka drzwi tarasowych i okienna. Zachował się też układ dawnej sali balowej, z której znajdowało się wyjście na taras i  do ogrodu. W niej też odtworzona została dawna, oryginalna posadzka. Odnalazłyśmy też parę kominków, które choć mocno „uwspółcześnione”, zachowały dawną funkcję grzewczą. Reszta wyposażenia pochodzi z czasów, w których w pałacu mieścił się ośrodek zdrowia.

Nieoficjalnie dowiadujemy się, że ośrodek jakiś czas temu został zamknięty z powodu niewydolności finansowej zarządzającego obiektem. Mowa jest o dużych nieprawidłowościach i długach ale zdaje się, że sprawa do tej pory nie została do końca wyjaśniona. Podobno dawny zarządzający poważnie zachorował, co na razie uniemożliwia rzetelne prowadzenie sprawy.  W każdym razie, jak dotąd, nie zostały spłacone zobowiązania finansowe  zarządzających ośrodkiem i dalszy los pałacu pozostaje nieznany.  Prawdopodobnie „pójdzie pod młotek” aby zaspokoić żądania wierzycieli.  Miejmy nadzieję, że znajdzie się dzierżawca lub nabywca, który przywróci pałacowi dawną świetność.

Na razie wnętrza robią niesamowite wrażenie gdyż wszystkie sprzęty pozostały tak, jak w czasach funkcjonowania ośrodka. Brakuje tylko personelu i pensjonariuszy. Jednak, kiedy przyjrzeć się bliżej, widać też, w nieogrzewanych i nie wietrzonych pomieszczeniach niszczycielską działalność  czasu i sił przyrody. Farba zaczyna się łuszczyć, podłogi wypaczać, na ścianach wychodzi sól i grzyb. Nowy właściciel będzie musiał zaczynać od solidnego remontu.

Pałac znajduje się w parku krajobrazowym, którego układ zdaje się być jeszcze XIX wiecznym, ale nasadzenia w przeważającej części są młodsze. Nieopodal pałacu znajdują się zabudowania folwarku z budynkiem gorzelni, na której strychu, w czasie II wojny światowej, ukryto co cenniejsze sprzęty i porcelanę rodziny Sczanieckich.Tak więc w końcu dopięłyśmy swego i zobaczyłyśmy michorzewski pałac w całej okazałości. I  obie uważamy to za duży sukces…

 

5 uwag do wpisu “Pałac Sczanieckich w Michorzewie. Wielkopolskie rezydencje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s