Dwór Goetzdorf Grabowskich w Grylewie.Wielkopolskie rezydencje

W pracy dzień jak co dzień. Ranna pobudka, pospiesznie wypita kawa, parking, trasa. Podróż uatrakcyjniamy sobie obserwacją ptactwa, które już dość licznie powróciło z zimowych „wakacji”. Największą radość sprawia nam zauważone nad jeziorem stado  żurawi.  Sielankę poranka zakłóca nam przymusowy objazd, na który za Wągrowcem kieruje nas policja. Podobno wypadek z udziałem ciężarówki już od rana skutecznie zablokował drogę. Nie mamy wyjścia, kierujemy się na drogi boczne od bocznych…

W ten sposób trafiamy do Grylewa. Oczywiście, wiedziałyśmy, że jest tam założenie dworskie, ale za każdym razem „zostawiałyśmy” je sobie na sposobniejszą chwilę. Tym razem sam los zadecydował za nas.

Wieś w początkach XIII wieku była własnością klasztoru cysterskiego w Łeknie, który ufundował w niej pierwszy kościół. W XV wieku posiadał ją niejaki Trojan z Grylewa, sędzia kaliski. Jego potomkowie przybrali już nazwisko „Grylewscy” i rezydowali w majątku do pierwszej ćwierci XVII wieku. Po nich objęli wieś Stawianowscy, a następnie, w 1686 roku, objął ją Aleksander Radlitz von Haza, syn burgrabiego ziemi wschowskiej Fabiana i jego żony Sabiny ze Szlichingów.  Radlitz von Hazowie była to zniemczona czeska rodzina, która  z czasem osiadła na pojezierzu międzychodzkim. Posiadała m.in majątki w Lewicach i Mnichach.

Kolejny wiek, przyniósł następne zmiany właścicieli. Grylewo objęli najpierw Pigłowscy herbu Nałęcz. Marianna i i Wojciech Pigłowscy sprzedali swe dobra, pieczętującemu się także Nałęczem, generałowi królewskiemu, Leonowi Raczyńskiemu.  W latach 70tych XVIII wieku włości objęli Dorota z Ostenów i Stanisław Goetzendorf – Grabowscy herbu Zbiświcz. Dla nich powstał pierwotny dwór, w którym prawdopodobnie przyszedł na świat ich syn Józef.

Po śmierci  Stanisława, w 1812 roku majątek objął Józef, żonaty z Antoniną z Nieżychowskich herbu Pomian, z którą miał córki: Emilię (wydaną w 1826 roku w Grylewie za Heliodora Skórzewskiego), Izabellę (późniejszą żonę hrabiego Wincentego Tomasza Tyszkiewicz Kalenickiego) i Leokadię (małżonkę Bolesława hrabiego Ponińskiego z Wrześni). Około 1810 roku przyszedł na świat wyczekany dziedzic nazwiska i włości Edward Goetzendorf Grabowski.  On to odziedziczył po rodzicach Grylewo. W 1836 roku  Edward pojął za żonę Józefę,  córkę szambelana Józefa Kościelskiego z Kościelca herbu Ogończyk. Miał z nią kilkoro dzieci, z których zdaje się, większość zmarła młodo. Ich córka Maria, w 1866 roku, poślubiła w Berlinie Kazimierza Fabiana Hutten Czapskiego herbu Leliwa wnosząc mu Grylewo jako posag. Majątek przeszedł w ręce rodziny Hutten Czapskich, która utrzymała go do ostatniej ćwierci XIX wieku. W 1886 roku majątek nabyła Izabela Tyszkiewicz z Siedlca. Szerzej pisałam o tej pani niedawno, przy okazji postu o dworze w Niewierzu. Przedstawiciele rodziny Grabowskich i Hutten Czapskich pochowani są w Grylewie.

Po odzyskaniu niepodległości majątek znalazł się w rękach rodziny Płacheckiech herbu Jastrzębiec.  W 1918 roku kupili go od Jana Komendzińskiego bracia Edward i Leon Płacheccy. Byli synowie  Heleny z Zielonkiewiczów i Rafała Płacheckich herbu Jastrzębiec, którzy poza potomkami męskimi mieli także córkę Zofię, która w 1901 roku poślubiła Józefa Nieżychowskiego z Granówka.  Początkowo bracia byli współposiadaczami Grylewa.  Edward zmarł w wieku 37 lat, zdaje się iż chorował obłożnie, bo zgon nastąpił w zakładzie SS Elżbietanek w Poznaniu. Tak więc od 1927 roku Leon stał się jedynym właścicielem Grylewa. W 1933 roku ożenił się z, pochodzącą z Ostrowi Mazowieckiej, Marią Żabianką i zdaje się, że oni byli ostatnimi przedwojennymi posiadaczami Grylewa.

Po wojnie majątek znacjonalizowano a w końcu XX wieku kupił go profesor UAMu, historyk profesor Zygmunt Boras. Jego staraniem dwór został odnowiony. Po tragicznej śmierci profesora grylewski dwór pozostaje własnością jego rodziny.

Posiadłość jest przepięknie położona na wysokim brzegu jeziora. Dwór jest budynkiem parterowym, wzniesionym na planie prostokąta, nakrytym wysokim, łamanym dachem „polskim”. Powstał w końcu XVIII wieku i reprezentuje styl mieszany. Wysoki dach jest typowym przekryciem dworów barokowych, dekoracja ścian zewnętrznych należy do klasycystycznych. W centrum dziewięcioosiowej fasady umieszczony jest dwukondygnacyjny, trzyosiowy ryzalit z czterema pilastrami tworzącymi pseudoportyk wielkiego porządku, zakończony mansardą z trójkątnym frontonem.  Najprawdopodobniej, pierwotnie w polu trójkąta umieszczony był  „Zbiświcz”, herb Goetzendorf Grabowskich.

Dekoracją fasady są wspomniane już pilastry oraz opaski z klińcami wokół otworów okiennych i drzwiowego. Uwagę przyciągają piękne drzwi wejściowe częściowo przeszklone z nadświetlem. Posiadłość podczas naszej wizyty była zamknięta, tak że elewację ogrodową mogłyśmy zobaczyć jedynie z daleka.  Podobnie jak fasada, posiada na osi mansardę, z tym, że czteroosiową. Elewacja boczna skromna, trzyosiowa. mieści  boczne wejście do dworu. Ściany podobnie jak pozostałych elewacji podzielone są płaskimi pilastrami. Od strony jeziora do budynku dworku przylega późniejszy aneks z  kurtyną o arkadowo zamkniętych niszach i bocznym wejściem. Na przeciw dworu usytuowany jest budynek, prawdopodobnie oficyny, stylowo odpowiadający dworkowi.

Po przeciwnej stronie drogi znajdują się zabudowania gospodarcze, wśród których wyróżnia się budynek starej gorzelni. Za bramą widoczne są budynki gospodarcze nad którymi góruje spichrz.

Niestety zabrakło nam czasu, aby podjechać pod grylewski kościół, którego okazałą sylwetkę widzimy z oddali… Neogotycka świątynia została ufundowana przez Antoninę z Nieżychowskich Grabowską w 2 połowie XIX wieku. Pocieszamy się tym, że być może jeszcze kiedyś tu wrócimy, a kościół i tak najpewniej jest zamknięty…

13 uwag do wpisu “Dwór Goetzdorf Grabowskich w Grylewie.Wielkopolskie rezydencje

  1. Dobre i ciekawe rzeczy w życiu często zdarzają się „przypadkiem” – dlatego warto być otwartym na różne możliwości, które pojawią się w naszym życiu tak, jak ten dwór pojawił się niespodziewanie na Twojej drodze 🙂

    Polubienie

  2. Szkoda, że zabrakło czasu na obejrzenie i uwiecznienie kościoła. Nawet tylko z zewnątrz bryła kościoła robi wrażenie. Życzę rychłego powrotu. A w pięknym dworze jeszcze do niedawna udzielano noclegów. Pozdrawiam.😊

    Polubienie

    • No takie są uroki zwiedzania w trakcie czasu pracy, że nie wszystko na raz możemy obejrzeć 😦 Ale już wyspecjalizowałyśmy się w oglądaniu „na raty” więc przy następnej okazji obejrzymy kościół z cmentarzem i będziemy miały całość 🙂 Pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s