Gorzelnia w Połajewie i browar w Czarnkowie

Tego dnia miałyśmy w planach podróż do Czarnkowa, więc specjalnie nas nie zdziwił widok nieba zasnutego, wróżącymi rychłą ulewę, ciężkimi chmurami. Tak jest zawsze, kiedy udajemy się w tym kierunku.  Mimo niesprzyjającej pogody ruszyłyśmy bladym świtem. Nie ujechałyśmy daleko… Już przed Obornikami, ni z tego, ni z owego, kontrolka temperatury rozbłysła na czerwono.  Zjechałyśmy więc na pobocze i zajrzałyśmy pod maskę. Buchnęły kłębu dymu… Uznałyśmy więc, że dalsza jazda nie ma sensu. Pozostało nam jedynie zadzwonić po pomoc drogową. No cóż, bywa i tak…Musiałyśmy przełożyć umówione spotkania i w następnym tygodniu zrobić drugie podejście do tego samego tematu. Pozytyw był taki, że tego dnia pogoda była dużo lepsza. Korzystając z tego, zjechałyśmy w Połajewie w bok, aby obejrzeć tamtejszą gorzelnię zaadaptowaną obecnie na klimatyczny lokal.  Gorzelnia jest pozostałością po połajewskim założeniu dworskim, o którym bardziej szczegółowo pisałam w poście o Połajewie. Po połajewskim dworze (zdaje się wzniesionym przez  Gadomskiego bądź Saengerów), do dziś zachowały się resztki dworskiego parku, folwarku i budynek gorzelni. Dwór i majątek, po 1918  roku przeszły w polskie ręce i zarządzane były przez Edmunda Kruppika. W 1928 roku majątek został rozparcelowany na mocy ustawy o reformie rolnej. W prawdzie uchwalono ją, pod wpływem radykalnych chłopskich wystąpień, już w 1919 roku, jednak jej wykonanie rozciągnęło się na okres całego dwudziestolecia międzywojennego. Po parcelacji „resztówkę” wraz z dworem i folwarkiem zakupił Henryk Sulima Przyborowski, żołnierz 1 Pułku Ułanów Beliny Prażmowskiego. Gospodarował w niej do wybuchu wojny.

Po wojnie upaństwowiono także resztówkę, było to tym łatwiejsze, że ostatni przedwojenny właściciel przebywał na emigracji w Wielkiej Brytanii. Ziemią i folwarkiem zarządzał PGR Jakubowo a we dworze najpierw stacjonował radziecki  komisarz wojskowy, a kiedy wyniósł się z zajmowanego lokum, budynek na biura zajęła Gminna Spółdzielnia i Samopomoc Chłopska. Kiedy i one opuściły dwór  przeznaczono go na mieszkania lokatorskie, w których zakwaterowano członków spółdzielni produkcyjnej. Nie przyczyniło się to do poprawy kondycji już i tak, dzięki poprzednim użytkownikom, podupadłego dworu. W 1972 roku, ówczesny właściciel PGR Brzeźno, podjął decyzję o rozbiórce niedoinwestowanego i popadającego w ruinę „świadectwa rządów sanacji”…

Ostały się jedynie przydatne zabudowania czyli folwark no i oczywiście gorzelnia, której produkt w każdym systemie jest wysoko ceniony.

Niestety, w trakcie naszej wizyty lokal był zamknięty,  jednak sądząc z tego, co udało nam się zobaczyć przez szybę, wnętrze zachowało surowy postindustrialny charakter. Nacieszywszy oczy  widokiem figurki Matki Boskiej „dziuplanej” i urodą miejsca ruszyłyśmy w dalszą drogę aby popracować.

Kończąc ostatnie spotkanie podjechałyśmy do Czarnkowa. Niemal przy samym wjeździe do miasta odnajdujemy budynki słynnego czarnkowskiego browaru.

Browar w Czarnkowie powstał w 1800 roku na terenie dawnego zamku Nałęczów Czarnkowskich. Jednak sama historia czarnkowskiego  browarnictwa jest znacznie dłuższa. Miejscowe tradycje piwowarskie sięgają XVI stulecia. W drugiej połowie XVII wieku opracowano nawet specjalną ordynację, w której zawarto wytyczne co do  ilości piwa wytwarzanego przez czarnkowskich mieszczan. Potrzeba owego zbioru przepisów i zarządzeń wskazuje na to, że już wtedy konkurencja rozrastała się w sposób żywiołowy.

Obecny browar, przez niemal półtora stulecia, należał do Niemców. W latach 1865-1881 nosił nazwę Brauerei Streich. W 1893 roku zakład kupił  Heinrich Koeppe, który browar zmodernizował i rozbudował. Przez kolejne pół wieku czarnkowskie piwowarstwo pozostawało w rekach tej rodziny.  Heinrich Koeppe, szanując miejscową tradycję, nadał swemu browarowi nową nazwę „Schlossbrauerei ” (Browar zamkowy). Był to zręczny chwyt reklamowy odwołujący się, do istniejącego niegdyś na tym terenie zamku Nałęczów, równocześnie nobilitujący wytwarzany napój. Przymiotniki „zamkowy” bądź „klasztorny” sugerowały tajemną technologię, ściśle strzeżone, stare receptury, które miały wpływać na niezrównany smak tutejszego piwa.

W okresie międzywojennym zakład, noszący wówczas nazwę”Browar Zamkowy w Czarnkowie” należał do syna Heinricha, Rudolfa Koeppe. Po jego śmierci odziedziczyła go wdowa Gertruda oraz ich syn Hans. W 1945 roku rodzina Koeppe utraciła swoją własność, którą zawłaszczyła Armia Czerwona ustanawiając tam zarząd wojskowy. Jeszcze w tym samym roku 1945 browar został upaństwowiony.

Do potężnej, czerwonoceglanej bryły zakładu produkcyjnego przylega  willa czy raczej kamienica browarników. Niewątpliwie została wzniesiona dla rodziny Koeppe. W nadświetlach drzwi zachowały się inicjały „RK” wskazujące na Rudolfa Koeppe jako właściciela.Budynek jest bardzo okazały, widać że browar pod zarządem Koeppe’ów prosperował bardzo dobrze. Jego część przeznaczona była na „biurowiec”, druga była prywatną, mieszkalną Willa składa się z trzech trzonów, z których ostatni bezpośrednio dotyka ściany browaru. Najwyższa, bo trzykondygnacyjna, jest część środkowa, najbardziej ozdobna ta, od strony podwórza. W niej mieści się wejście główne do budynku. W jej drugiej kondygnacji umieszczono zabudowaną drewnem loggię z  ciągiem prostokątnych okien. Kondygnacje oddziela od siebie szeroki gzyms z balustradą. Część centralna zaakcentowana jest dwoma filarami podtrzymującymi trójkątny fronton. W najwyższej bryle willi od strony podwórza umieszczono tympanon z datą „1898” i napisem „Browar”.Elewacja od strony ulicy posiada jednolitą dekorację architektoniczną w postaci odcinków gzymsu nad oknami pierwszej kondygnacji i trójkątnych naczółków nad oknami drugiej. Część okien parteru jest opilastrowana.

Niestety nie miałyśmy sposobności obejrzenia wnętrza willi. I tak, aby zobaczyć obiekt od strony podwórka, skorzystałyśmy z uprzejmości pani pilnującej obiektu, która pozwoliła nam też zrobić parę zdjęć.

Obecnie browar stoi nieużywany. Produkcja czarnkowskiego chmielowego napoju, w tym „flagowego” piwa nadnoteckiego sprzedawanego w charakterystycznych pękatych butelkach o pojemności 0, 33 litra, przeniosła się do nowoczesnego zakładu pod Chodzieżą. Podobno na halach produkcyjnych pozostały dawne, tradycyjnie otwarte kadzie fermentacyjne, kocioł parowy i inne urządzenia. Jaki będzie dalszy los zabudowań nie wiadomo. Marzyłoby się, aby znalazła się osoba, która zrewitalizuje obiekt i nada mu nowe życie. Jak widać na przykładzie połajewskiej gorzelni, jest to możliwe.

Oczywiście browar to nie jedyna atrakcja miasta Czarnkowa. O innych napiszę w następnych postach…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s