Pałac Krzyckich w Siedlcu. Wielkopolskie rezydencje

Odwiedziłyśmy Siedlec, a konkretniej, znajdujący się w nim pałac Krzyckich. Od dawna chciałyśmy go zobaczyć, ale jak do tej pory „nie składało nam się”. Teraz uznałyśmy, że pora jest idealna….Początki Siedlca sięgają XII wieku i związane są z zakonem Joannitów, jak w skrócie  nazywano rycerzy Zakonu Szpitalników św Jana Jerozolimskiego. Wprawdzie zalążek zakonu powstał jeszcze przed pierwszą krucjatą, jednak status „zakonu rycerskiego” joannici uzyskali dopiero po zdobyciu Jerozolimy. Tam też niepomiernie wzrosło ich znaczenie.  W świeżo ukonstytuowanym Królestwie Jerozolimskim powierzono im troskę o bezpieczeństwo wewnętrzne i szpitalnictwo. Wywiązali się z tego, budując  sieć ufortyfikowanych zamków  na czele z potężnym Margat, który po upadku Jerozolimy, stał się siedzibą zakonu. Jednak historia kołem się toczy i nadszedł rok 1187, w którym nastąpił kres Królestwa Jerozolimskiego. Wprawdzie kolejne krucjaty odbiły część twierdz, które pozostały w chrześcijańskich rękach do 1291 roku (zdobycie Akki), ale wielu zakonnych rycerzy musiało poszukać sobie nowych siedzib i nowego zajęcia…

Do Poznania Joannitów zaprosił książę Mieszko III Stary, który najpierw, wraz z biskupem Radwanem, ufundował przytułek dla wędrowców i pątników przy kościele św. Michała Archanioła, a następnie wraz z świątynią, przekazał go pod opiekę Szpitalników. Aby Joannici mieli z czego czerpać dochody (nie łudźmy się, że rycerski zakon robił cokolwiek za darmo) książę uposażył zakon  w liczne wsie, by szpitalnicy mogli wieść żywot nie gorszy niż w Palestynie. Jedną z tych wsi był  właśnie Siedlec. W Poznaniu pamiątką po Joannitach (poza wymienioną świątynią, która po remoncie ma się dobrze)  pozostały nazwy „Malta” i „Komandoria” ale o tym przy innej okazji…

W XIV wieku majątek w Siedlcu objął potężny ród Grzymalitów, który od nazwy posiadłości przyjął nazwisko „Siedleckich”. Za ich czasów wzniesiono pierwszy zamek warowny bądź dwór obronny, który przetrwał do początków XVII wieku. W tym też stuleciu nastąpiła zmiana właścicieli. Siedlec objęli Grudzińscy herbu Grzymała, rodzina rozgałęziona i wiele znacząca w ówczesnej Rzeczpospolitej. Jej przedstawiciele piastowali godności wojewodów, kasztelanów i starostów i brali za małżonki panny (oraz wdowy) z najprzedniejszych rodów polskich. Dzięki urzędom i korzystnym małżeństwom Grudzińscy doszli do rozlicznych majątków nie tylko w Wielkopolsce.

Po Grudzińskich, na dwa kolejne stulecia, Siedlec objęła rodzina Krzyckich herbu Kotwicz, nie mniej ustosunkowana i można niż poprzednicy. W 1770 roku, Antoni Krzycki, kasztelan krzywiński i podstoli poznański, rozpoczął w Siedlcu budowę okazałej rezydencji. Nie zdążył jej dokończyć, zmarł w 1772 roku. Po nim, i majątek, i obowiązki przejął, zrodzony z małżeństwa z Franciszką ze Skoraszewskich herbu Awdaniec, syn Onufry.

Onufry Krzycki nie tylko dokończył budowy pałacu ale jeszcze go rozbudował, angażując w tym celu znamienitego architekta Jana Christiana Kamsetzera. Jego warszawskie realizacje Onufry miał okazję oglądać w stolicy, jako że Krzycki posłował na Sejm Czteroletni i był członkiem (uważanego za pierwszą polską partię polityczną) Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej.  Przebywając w stolicy nie tylko sprawy pro publico zajmowały Onufrego. W tym czasie zdążył też poznać i poślubić pannę Annę Przeuską. Niestety, małżeństwo nie trwało wiele dłużej niż obrady Sejmu. W sześć lat później Onufry, w kościele w Górce Duchownej po raz wtóry wstąpił w związek małżeński, poślubiając dwadzieścia lat młodszą Józefę z Szołdrskich herbu Łodzia. Para ta nie doczekała się potomstwa. W siedem lat po ślubie, w 1803 roku Onufry nieoczekiwanie przeniósł się do wieczności. Owdowiała (i raczej nie, „nieutulona w żalu”) Józefa, w parę miesięcy po złożeniu do grobu małżonka, stanęła ponownie na ślubnym kobiercu. Tym razem wybrankiem został Józef Idzi Lipski herbu Grabie z Lipego. W rok po ślubie na świat przyszła córka Marianna Balbina, a  w 1805 roku syn Aleksy. Józefa i Józef nie zdołali „odchować” swoich dzieci. Ona zmarła w 1811 roku, on odszedł rok później. W pięć lat później z życiem rozstał się młodociany Aleksy. Jedyną dziedziczką ogromnej fortuny została Marianna Balbina, która w 1823 roku poślubiła  swego kuzyna, Rajmunda Skórzewskiego herbu Drogosław, późniejszego twórcę czerniejewskiej ordynacji Skórzewskich, a od 1840 roku hrabiego Zanim jednak do tego doszło, w 1814 roku, siedleckie włości dostały się w ręce Józefa Grabowskiego herbu Zbiświcz, dziedzica Grylewa (o którym niedawno pisałam), syna Doroty z Osten Sakinów i Stanisława Goetzendorf Grabowskich. Z małżeństwa Józefa z Antoniną Nieżychowską herbu Pomian przyszły na świat trzy córki i syn Edward.  Najstarszą Emilię i najmłodszą Leokadię udało się szybko i dobrze wydać za mąż, Edward też zrobił „dobra partię” żeniąc się z Józefą Kościelską z Kościelca. Tylko średnia Izabela jakoś długo nie mogła znaleźć chętnego na swe wdzięki.  Sytuacja robiła się poważna, panna dobiegała czterdziestki a kandydata na męża wciąż brakowało. W tej sytuacji rodzice zdecydowali się scedować na nią (nie wiadomo, czy z chęci zabezpieczenia córki, czy w celu podniesienia jej szans na rynku matrymonialnym) majątek w Siedlcu…

W 1850 roku, na rozścielonym w siedleckim kościele ślubnym kobiercu, stanęli Izabela i Wincenty Tomasz hrabia Tyszkiewicz Kalenicki herbu Leliwa.  Pan młody był wprawdzie wdowcem (po Febronii z Szołayskich), liczył już sobie pięćdziesiąt sześć lat i obarczony był gromadką (na szczęście już podrośniętych) dzieci ale miłość podobno jest ślepą…    Mimo iż oboje  małżonkowie byli już w wieku zaawansowanym, doczekali się córki Józefy Klaudyny. Jednak małżeńskie i rodzinne szczęście Izabeli nie trwało długo. W sześć lat po ślubie zmarł Wincenty, a wkrótce po nim odeszła także i córeczka. Natomiast hrabina Izabela dożyła kolejnego stulecia, zmarła w 1901 roku w Siedlcu. To prawdopodobnie jej zasługą jest przeistoczenie dawnego ogrodu i honorowego dziedzińca w park angielski obecnie otaczającego pałac.

Po bezpotomnej śmierci Izabeli  Siedlec przeszedł na własność spowinowaconych z Grabowskimi (przez małżeństwo siostrzenicy, Ofelii ze Skórzewskich) Potulickich herbu Grzymała, a następnie był w posiadaniu Mielżyńskich, którzy zdaje się, byli jego ostatnimi przedwojennymi prywatnymi posiadaczami.

Wjeżdżając do Siedlca mamy do wyboru dwie drogi. Wybieramy pierwszą z nich, obsadzona wiekowymi kasztanowcami. Podjeżdżamy nią pod folwark. Od tej strony możemy obejrzeć zabudowania gospodarcze z okazałą gorzelnią na czele, ale sam pałac jest ledwie co widoczny mimo, że na drzewach nie ma jeszcze liści. Nieco zawiedzione, ale bynajmniej nie zniechęcone, zawracamy do wsi, aby podjechać od drugiej strony. Bingo! Tutaj wzdłuż okolonego siatką ogrodu bez przeszkód dostajemy się przed front pałacu.  Rezydencja robi wrażenie!

Budynek założony jest na planie prostokąta, z dwoma bocznymi ryzalitami, dwu i trzy kondygnacyjny zwieńczony czterospadowymi i naczółkowymi dachami. Cofnięta, dwukondygnacyjna, siedmioosiowa część środkowa , na osi głównej posiada pozorny ryzalit. zwieńczony trójkątnym naczółkiem. W jego polu umieszczono relief przedstawiający rzymskiego wojownika powożącego rydwanem zaprzężonym w trójkę koni. Pseudoryzalit posiada przyścienny, czterokolumnowy, koryncki portyk wielkiego porządku, w którym umieszczone jest wejście główne. Nad nim, w drugiej kondygnacji znajdują się trzy portefenetre zapewne oświetlające salę balową.

Parter budynku jest boniowany.  Niższą pierwszą kondygnację od reprezentacyjnej drugiej oddziela gzyms. Otwory są okienne prostokątne, w drugiej kondygnacji są wydłużone.

Chcemy jeszcze obejrzeć elewację boczną, więc udajemy się na teren przylegającego do pałacowego parku folwarku.  Od pałacowego parku odgradza go solidny, ceglany mur.Tutaj, od jednej z kręcących się po podwórzu osób, (zachowując bezpieczny dystans dwóch metrów) dowiadujemy się, iż pałac, będący własnością prywatną, został wystawiony na sprzedaż. Podobno, w chwili obecnej zamieszkiwany jest jedynie przez małżeństwo właścicieli. To dla dwóch osób zbyt wielki i trudny do utrzymania obiekt, dlatego (choć zapewne z bólem serca) powzięli decyzję o pozbyciu się go. Mam nadzieję, że wkrótce w Siedlcu pojawi się nowy właściciel, który znajdzie dla pałacu  przeznaczenie przynoszące równocześnie dochód pozwalający na utrzymanie go w dobrej kondycji. Oby to było „coś” związanego z usługami bo, wtedy była by szansa ujrzenia, podobno podobno wspaniałych, pałacowych wnętrz…

Zadowolone z wycieczki wracamy do Poznania.

 

9 uwag do wpisu “Pałac Krzyckich w Siedlcu. Wielkopolskie rezydencje

  1. Wnętrze pałacu jest równie wspaniałe, co jego zewnętrzne wykończenia. Będąc dzieckiem, w latach osiemdziesiątych co roku bywałem tam na wakacjach u mojej rodziny , która mieszkała i opiekowała się pałacem. Mieszkali w lewej części budynku. Kapitalnie było się bawić na terenie parku. Pamiętam też, że pałac posiadał dość sporą bibliotekę. Do dzisiaj pamiętam zapach wnętrz tego pałacu. Piękne wspomnienia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s