Stępuchowo pałac Moszczeńskich

Pewnego wiosennego dnia wybrałyśmy się do Stępuchowa. To niewielka wioska w gminie Damasławek, która leży  z dala od tradycyjnych szlaków naszych podróży służbowych. Dotąd nie miałyśmy okazji jej  odwiedzenia, jednak tak bardzo intrygował nas tamtejszy pałac,  że  pojechałyśmy tam specjalnie. Ze Stępuchowem bowiem  związanych jest  bowiem (choć pośrednio) wiele postaci historycznych…Patrząc na dzisiejsze Stępuchowo trudno uwierzyć, że średniowieczu posiadało ono prawa miejskie.  Obecnie to zwykła wioska ciągnąca się wzdłuż jednej ulicy. Jednak w XV wieku Stępuchowo posiadało własny kościół i wiatrak oraz,  jako miasto, miało obowiązek wystawiania żołnierzy na wyprawy wojenne. Kiedy Stępuchowo status miejski utraciło, trudno dokładniej określić, ale fakt ten musiał mieć miejsce w XVI wieku. W tym czasie majątek był w rękach rodu Grzymułtowskich herbu Nieczuja, rodziny w owym czasie wiele w Wielkopolsce znaczącej.

W drugiej połowie XVII stulecia Stępuchowo należało do Krzysztofa Grzymułtowskiego, absolwenta  Akademii Lubrańskiego oraz kolegium jezuickiego w Dole we Francji. Tak światłego człowieka   tradycyjne zajęcia dziedzica nie były w stanie zadowolić więc Krzysztof w Stępuchowie rzadko bywał. Swój czas oddawał sprawom państwowym, nie zapominając przy tym jednak o własnych korzyściach. Posłował na sejmy i uczestniczył w pracach sejmowych komisji, bywał wysyłany w misjach dyplomatycznych, pisywał mowy sejmowe i senackie, które publikował drukiem. Podczas szwedzkiego potopu opowiedział się po stronie Jana Kazimierza, jednak gdy nie zadowoliła go otrzymana kasztelania poznańska, bez wahania przyłączył się do rokoszu Lubomirskiego.  Następnie związał się ze stronnictwem profrancuskim. Ambitny pragmatyk w czasie kolejnych elekcji popierał obcych kandydatów (księcia Ludwika Kondeusza i Karola Emila, syna elektora brandenburskiego) intrygował przeciwko Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu, za co nawet stanął przed sejmowym sądem.  Dopiero w czasach Jana III Sobieskiego stał się lojalnym zwolennikiem króla, co król nagrodził  upragnioną godnością wojewody poznańskiego. Z ramienia króla Krzysztof Grzymułtowski, w 1686 roku pojechał do Moskwy, gdzie podpisał (bardzo  dla Rzeczpospolitej niekorzystny) traktat pokojowy między Rzeczpospolitą a Carstwem Rosyjskim. Traktat , nazwany „traktatem Grzymułtowskiego” prawnie kończył wojnę polsko-rosyjską jednak za cenę zrzeczenia się przez Rzeczpospolitą  lewobrzeżnej Ukrainy wraz z Kijowem oraz województw smoleńskiego i czernihowskiego.

Krzysztof Grzymułtowski był dwukrotnie żonaty. Pierwszą żoną została Barbara Ossowska, drugą  Aleksandra Leszczyńska. Pod koniec stulecia, za sprawą małżeństwa Anny Kazimiery, córki Aleksandry i Krzysztofa Grzymułtowskich, z Władysławem Czarnkowskim, majątek jako jej posag, przeszedł w ręce Czarnkowskich. W połowie XVIII stulecia włości należały do Zofii (córki Anny i Władysława) z Czarnkowskich Radzewskiej, wdowy po Franciszku Radzewskim herbu Łodzia, podkomorzym poznańskim i pisarzu politycznym związanym ze środowiskiem poznańskich i kaliskich jezuitów. Ponieważ małżeństwo Zofii i Franciszka było bezdzietne, po śmierci Radzewskiej Stępuchowo odziedziczyła  Ksawera z Turnów Trzy Kotwice zamężna z Michałem Walewskim herbu Pierzchała.

Pierwsza żona Michała Walewskiego, Jadwiga z Walewskich Walewska, była rodzoną siostrą Anastazego Walewskiego, który do historii przeszedł jako ten, który za kasę poślubił będącą w ciąży z Suworowem osiemnastoletnią Marię z Łączyńską, przyszłą kochankę cesarza Napoleona I.

Ksawera była drugą żoną Michała. Oprócz wiana, dała mu jeszcze dwie córki Teresę i Karolinę) i dwóch synów (Józefa i Hieronima). Józef żenił się trzykrotnie ostatnią małżonką była Maria Czacka herbu Świnka, Hieronim natomiast poślubił Cecylię z Potockich herbu Pilawa. Teresę wydano za Adama Bierzyńskiego  herbu Ślepowron, a piękna Karolina poślubiła hrabiego Aleksandra Chodkiewicza herbu Gryf.  Urodziwszy mu trójkę dzieci, wdała się w płomienny romans ze sporo młodszym księciem Aleksandrem Golicynem. Zakochana w rosyjskim arystokracie Karolina, urodziła księciu syna Włodzimierza, jeszcze podczas trwania jej małżeństwa. Skandal był podwójny bo w owym czasie Aleksander Chodkiewicz bronił Modlina przed oblegającymi twierdzę wojskami Iwana Paskiewicza. Nie do pozazdroszczenia była też sytuacja

W tej sytuacji Karolina rozwiodła się z Chodkiewiczem i poślubiła Aleksandra. Para ta szybko stała się ulubienicą stołecznych salonów Warszawy, gdzie stacjonował Lejb Gwardyjski Pułk Ułanów Jego Wysokości, w którym Aleksander był podpułkownikiem. Liberalne poglądy księcia Golicyna (którym dawał publiczny wyraz) spowodowały, iż popadł w niełaskę naczelnego wodza armii Królestwa Polskiego wielkiego księcia Konstantego Romanowa. W tej sytuacji Aleksander Golicyn zrezygnował ze służby i wraz z małżonką  i synem, wyjechał z kraju. W 1831 roku książę porzucił małżonkę. Oficjalnie podaje się, iż powodem ich rozstania był odmienny  stosunek do Powstania Listopadowego, jednak należy pamiętać, że w tym czasie Karolina miała 53 lata, była już babką a książę dopiero co przekroczył „czterdziestkę”. Karolina zmarła w 1846 roku a po jej śmierci Aleksander Golicyn ożenił się powtórnie.

Część stępuchowskiego majątku dostała się bratu Ksawery, rotmistrzowi kawalerii narodowej Stefanowi Turno, żonatemu z Ludwiką Hemmling. W Stępuchowie zamieszkała też matka Ksawery,, Krystyna z Szembeków Turno. Jak się Michałowi mieszkało ze szwagrem i teściową historia milczy, jednak chyba nie najlepiej bo  z czasem odstąpił włości i Stefan Turno stał się już właścicielem całego majątku.  W 1788 roku,  Turno sprzedał Stępuchowo staroście brzesko-kujawskiemu, hrabiemu Aleksandrowi Moszczeńskiemu herbu Nałęcz. Zanim jednak doszło do tej transakcji, w 1782 roku Aleksander Moszczeński w Rybnie  (pisałam kiedyś o tamtejszym dworze) poślubił dwudziestoletnią pannę Mariannę Radzimińską herbu Lubicz. Para ta doczekała się licznego potomstwa.

Najstarszy syn, Antoni poślubił Nepomucenę Prądzyńską herbu Grzymała, Józef- Nepomucenę Bielicką herbu Pobóg, Wincenty- Annę Radońską herbu Jasieńczyk, najmłodszy zaś, Mateusz żenił się dwukrotnie najpierw poślubiając Helenę Domiechowską herbu Prawdzic, a następnie Klotyldę Dzierżanowską. Jedyna córka Marianny i Aleksandra, Prakseda zmarła młodo i zdaje się bezdzietnie. Stępuchowo po rodzicach odziedziczyli Anna z Radońskich i Wincenty Moszczeńscy. Antoni z Nepomuceną osiedli w Wiatrowie (pisałam o tamtejszym neogotyckim pałacu) Mateusz zaś w Srebrnej Górze, o której również już pisałam.

Annę i Wincentego los obdarzył licznym potomstwem. Córki Michalinę, Aleksandrę i Józefę wywianowano i wydano za mąż. Najstarszą za Ludwika Brzeskiego herbu Oksza, średnią za Wincentego Krasickiego herbu Rogala, najmłodszą zaś, za bliskiego kuzyna (syna stryjostwa Nepomuceny i Antoniego) Ignacego Moszczeńskiego. Najstarszy syn Anny I Wincentego, Władysław zrobił tak zwaną „dobrą partię” poślubiając Julię z Bnińskich herbu Łodzia a najmłodszy Bolesław ożenił się z kuzynką Teodorą Moszczeńską, córką  swego stryja Mateusza i Heleny Domiechowskiej. Drugą żoną Bolesława została Kazimiera Wolszlegier. Z wszystkich tych dzieci, na dziedziców Stępuchowa, wyznaczono Julię i Władysława Moszczeńskich.

Tradycją Moszczeńskich były związki małżeńskie w obrębie bliskiej rodziny. Także dwoje spośród dzieci Julii i Władysława poślubiło swoich kuzynów. Córka Aniela wyszła za Teodora Moszczeńskiego, syna Ignacego i Józefy, a syn Adolf, Annę, córkę Bolesława i Teodory Moszczeńskich. Zważywszy, że już rodzice małżonków byli blisko spokrewnieni owe związki były mocno ryzykowne. Poza tą dwójką, Julia i Władysław mieli jeszcze synów Seweryna i Mieczysława, żonatego z Magdaleną Lasocką herbu Dołęga. Władysław na dziedzica Stępuchowa wyznaczył swego wnuka Tadeusza, syna Anny i Adolfa Moszczeńskich.  Do czasu osiągnięcia pełnoletności przez Tadeusza,  majątkiem  zarządzał któryś z młodszych synów Władysława (Sylwester lub Mieczysław). Tadeusz nie kontynuował rodzinnej tradycji i za żonę wziął Marię z Twardowskich ze Skrzypna  Herbu Ogończyk. Doktor Tadeusz Moszczeński był ostatnim przedwojennym właścicielem Stępuchowa. Zmarł w 1932 roku.

Z czwórki jego dzieci najstarsza córka Aniela poślubia Aleksandra Lossowa z Boruszyna (brata Haliny lepiej znanej jako franciszkańska zakonnica siostra Joanna), uczestnika kampanii wrześniowej ciężko rannego w walkach o Walewice, członka konspiracji, żołnierza Powstania Warszawskiego. Aleksander Lossow został zamordowany 6 sierpnia 1944 roku przez Niemców. Razem z nim śmierć ponieśli pacjenci i personel stołecznego  szpitala przy ulicy Leszno.

Syn Adolf, w 1951 roku, w Londynie poślubił Marię Jasiukowicz herbu Jasieńczyk. Zmarł w trzy lata później w Kanadzie. Druga z kolei córka, Anna Ludwika, uczestniczka Powstania Warszawskiego, w 1945 roku poślubiła Leona Okińczyca herbu Aksak. Najmłodsza z córek Tadeusza i Marii, Julia Moszczeńska pseudonim „Ala”, była łączniczką KG AK i walczyła na Mokotowie. Po wojnie, w 1947 roku, poślubiła Władysława Gorczyckiego herbu Jastrzębiec.

Pałac w czasie II wojny stał się siedzibą szkoły dla członków Hitlerjugend a po wojnie władze osadziły w nim szkołę rolniczą z internatem. Po przeniesieniu jej do Gołańczy, budynek opustoszał i został narażony na ataki szabrowników i wandali. W 1995 roku własność przodków odzyskała wnuczka ostatniego właściciela. Znalazł się też inwestor, który chciał doprowadzić obiekt do dawnej świetności. Rozpoczął prace renowacyjne, niestety na dalszą działalność zabrakło mu środków. Obecnie pałac wystawiony jest na sprzedaż z ceną (podobno do negocjacji) 3 300 000 złotych. Niestety w remont obiektu (na oko) trzeba by włożyć co najmniej dwa razy tyle, choć podobno w środku wiele prac zostało już przeprowadzonych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, iż były one wykonywane co najmniej dziesięć lat temu…

Tak w wielkim skrócie przedstawiają się dzieje Stępuchowa i jego właścicieli.

Po przyjeździe do Stępuchowa nie musiałyśmy zbyt długo zastanawiać się, gdzie jest pałac, bo od razu rzucają się  w oczy równe budynki dawnych czworaków, potężne zabudowania folwarku a przede wszystkim spore skupisko starych drzew, które musi być parkiem dworskim. Kierujemy się ku tym ostatnim. Za słupkami dawnej bramy wije się dość wąska ścieżka, którą zagłębiamy się w cienistą i soczystą zieleń. Wiele okazów drzew pewnie przyprawiłoby o żywsze bicie serca niejednego dendrologa, my jednak szukamy pałacu. Gdy zauważamy jego potężną bryłę wyrywa nam się okrzyk zarówno zachwytu jak i żalu. „Taki wspaniały i tak zrujnowany!”

Pałac został wybudowany,  według projektu Wiktora Stabrowskiego, przez Władysława Moszczeńskiego w 1860 roku. Budynek wzniesiony  na planie prostokąta jest podpiwniczony, dwukondygnacyjny i nakryty dachem czterospadowym. W jednym z narożników umieszczona jest kwadratowa, czterokondygnacyjna wieża, w drugim przybudówka dawnej oranżerii. W fasadzie umieszczono reprezentacyjne wejście główne poprzedzone schodami i nakryte filarowo-kolumnowym gankiem, w górnej kondygnacji przechodzącym w taras.

Niestety, dostępu do samego budynku broni (obecnie raczej symboliczny, bo zmurszały) płot i pies (ten w znacznie lepszej kondycji). Nie chcemy nadużywać cierpliwości zwierzaka,  więc przechodzimy na tył pałacu. Tutaj kolejny zachwyt. Tylna elewacja zaopatrzona jest w obszerny taras, z którego schody prowadzą tarasowo do jeziora. Ostrożnie wspinamy się po stopniach wiodących na górny taras. Po prostu bajeczne warunki na elegancki hotel z restauracją, centrum szkoleniowo konferencyjne lub luksusowe Spa. Niestety potrzebny jest inwestor z naprawdę dużymi pieniędzmi, bo stan obiektu jest zły i z każdym rokiem będzie się jeszcze pogarszał…

Nie możemy się rozstać z pięknym Stępuchowem i przez chwilę spacerujemy nad brzegiem stępuchowskiego jeziora.Od strony zachodniej pałacu do parku przylegają zabudowania folwarczne wśród których zachowała się gorzelnia i stodoła. Wzdłuż drogi rozmieszczone są dawne czworaki pełniące obecnie funkcje mieszkalne. Zachowały się także fragmenty dawnego ogrodzenia.

 

12 uwag do wpisu “Stępuchowo pałac Moszczeńskich

  1. Fajne to zdjęcie przed schodami 🙂
    Klimatowe, atawistyczne ruiny przeszłości…
    A może znajdzie się inwestor?
    Osobiście znam tylko jeden taki pałac w Małopolsce, które mógłby być super, a jest zamkniętym na cztery spusty pustostanem – kto wie, może pokuszę się o fotki.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s