Działyń. Dwór Wołłowiczów

Okolice na północ od Gniezna znałam słabiej więc z radością przyjęłam wiadomość, iż tym razem służbowe szlaki zawiodą nas do gminy Kłecko. To bardzo piękne tereny i podróż po nich jest wielką, wizualną przyjemnością. Po drodze zatrzymałyśmy się w  niewielkiej wiosce Działyń. O niej chciałabym dziś opowiedzieć.Działyń to wieś o stosunkowo krótkiej historii. Osada została założona w XVII wieku przez hrabiów Latalskich z Łabiszyna i nosiła wtedy nazwę „Pępice”.

Znamienity ród Latalskich herbu Prawdzic, który w XVI wieku wydał arcybiskupa gnieźnieńskiego, kasztelanów i starostów, w kolejnym stuleciu podupadł. Synowie umierali przedwcześnie nie pozostawiając po sobie męskich potomków. W 1 połowie XVII wieku Pępice należały do Stanisława, syna kasztelana nakielskiego. Z małżeństwa Stanisława z Barbarą Bojanowską narodził się syn Władysław, który odziedziczył rodzicielski majątek. Władysław Latalski pojął za małżonkę Izabelę Mielęcką. Zdążył spłodzić piątkę dzieci i w wieku 29 lat zmarł na chorobę zakaźną. Wdowa wyszła powtórnie za mąż za Adama Lubstowskiego, stolnika inowrocławskiego i starostę kruszwickiego. Pępice jednak scedowała synom z pierwszego małżeństwa Stanisławowi,  Mikołajowi, Jerzemu i Konstantemu Latalskim.

Mikołaj i Konstanty zmarli bezpotomnie. Stanisław, choć dwukrotnie żonaty ( z Katarzyną Kąsinowską i Eleonorą Żychlińską) miał jedynie córkę Zofię Annę Apolinarię, późniejszą Wojciechową Rozbicką. Sam Stanisław niechlubnie skończył, za morderstwo został skazany na infamię. Z synów Władysława Latalskiego jedynie Jerzy Hieronim w małżeństwie z Eleonorą Działyńską doczekał się syna, któremu po dziadku nadano imię „Władysław”. Tenże Władysław Latalski w 1741 roku sprzedał Pępice starościnie powidzkiej, wdowie po Kazimierzu Cieleckim herbu Zaremba, Katarzynie z Kąsinowskich. Para ta miała jedną córkę, Konstancję  Apolonię, która w 1732 roku w bronikowskim kościele poślubiła Jakuba Apolinarego Działyńskiego herbu Ogończyk.

Nazwa „Działyń” pojawia się po raz pierwszy na dokumencie działowym  z 1774 roku, w którym wymieniane są Katarzyna i Marianna Działyńskie, córki Konstancji z Cieleckich i Jakuba Działyńskich. Starsza z nich, Marianna, poślubiła najmłodszego z synów książęcej pary Anny (z rodu Stein zu Jettingen) i Aleksandra Józefa Sułkowskich herbu Sulima, Antoniego. Książę chyba nie okazał się księciem z bajki, bo para ta rozstała się i założyła nowe związki. Książę poślubił Karolinę Bubna von Littitz Marianna  natomiast wyszła za właściciela Witkowa, Michała Wołłowicza herbu Bogoria. W rodzinie Wołłowiczów Działyń pozostał do końca XIX wieku.

Kolejnym „panem na Działynie” był Antoni hrabia Wołłowicz  żonaty z Teofilą z Matuszewiczów herbu Łabądź.  Z tego małżeństwa narodziło się dwóch synów : Joachim i Eustachy. z których o rodzicach Działyń dostał się  Eustachemu. Eustachy, w 1818 roku ożenił się z Julią Brezą z Goraja, z którą miał synów Antoniego, Witolda i Eustachego juniora oraz córkę Jadwigę.  Antoni Wołłowicz, był pierwszym dziedzicem, który spontanicznie, kierowany odruchem współczucia,  ze swego majątku posłał żywność gnieźnieńskim pogorzelcom, ofiarom wielkiego pożaru 27 maja 1819 roku.

W końcu XIX wieku Działyń był własnością najmłodszego z synów Eustachego, ochrzczonego imionami „Eustachego Józefa Michała”. Dla niego wzniesiono stojący do dziś we wsi pałac.

Eustachy junior zmarł bezpotomnie w 1894 roku. W tym czasie nie żyło już też jego rodzeństwo (Antoni zmarł w 1852 , Witold w 1875, a siostra Jadwiga w 1891 roku). Wśród najbliższych krewnych przy życiu pozostawał jedynie syn Witolda i Amelii z Ogińskich, Michał Wołłowicz, który ewentualnie mógł przejąć Działyń. Niestety młody hrabia Michał (miał 31 lat) zmarł w 1900 roku. Majątek przeszedł w niemieckie ręce i w początku XX wieku  jego właścicielem został Henryk von Sprenger (Heinrich von Sprenger).  Henryk Sprenger, choć  Niemiec, nie popierał działań Hakaty i wsławił się  oryginalnym sposobem walki z pruskim zaborcą. Znalazł nieszablonowy sposób uwidocznienia swych antypatii.  Nakazał mianowicie, by w jego włościach wszystkie dworskie szalety pomalowano w barwy II Rzeszy czyli na czarno-biało- czerwono. Władze pruskie nie podzielały poczucia humoru  Sprengera i wytoczyły mu proces za szarganie  symboli narodowych. Za swoją postawę wobec zaborcy, w okresie międzywojennym, Henryk Sprenger od władz polskich otrzymał order Polonia Restituta.  W tym czasie Działyń, wraz z należącymi doń folwarkami (Bojanice, Brzozogaj, Debnica, Próchnowo) był nowoczesnym, doskonale prosperującym gospodarstwem. Między folwarkami kursowała kolejka polna, w polach pracowały pługi parowe. Dwór otaczał park krajobrazowy z fosą. Podobno Henryk von Sprenger „w duszy” czuł się Słowianinem i marzył o tym, aby jego jedyna córka była wychowywana w kulturze polskiej i poślubiła Polka. Jego planów nie zaaprobowała żona Niemka. Małżeństwo Henryka nie wytrzymało różnicy poglądów i rozpadło się.  Henryk von Sprenger zmarł w 1939 roku i został pochowany na cmentarzu ewangelickim w Gnieźnie. Cmentarz ten został zlikwidowany w latach 60tych XX wieku i dziś nie ma śladu po pochówku niemieckiego barona, który  kiedyś tak oryginalnie protestował przeciwko pruskim rządom.

Po II wojnie światowej majątek z dworem przeszedł na Skarb Państwa. Ziemię rozparcelowano a w przydworskim folwarku urządzono PGR. Po likwidacji Państwowych Gospodarstw Rolnych dwór i oficynę przeznaczono na cele oświatowe. Obecnie użytkowany jest przez spółkę „Działpol”.

Ponieważ wjazd do przypałacowego ogrodu opatrzony jest tabliczką „teren prywatny” na wszelki wypadek parkujemy po drugiej stronie szosy. Grzecznie idziemy do pałacu  zapytać się czy możemy porobić zdjęcia. Po uzyskaniu zgody bez przeszkód ruszamy najpierw w głąb parku, gdzie stoi dawna oficyna czy rządcówka dworska.  Obecnie to wysoko podpiwniczony, parterowy budynek nakryty  dość płaskim, czterospadowym dachem. Budynek musiał być wielokrotnie przebudowywany, bo obecnie, nie dość że pozbawiony został  jakichkolwiek oznak stylowych, to jeszcze zeszpecony przybudówkami. O jego szlachetnym pochodzeniu świadczą jedynie resztki półkolistego podjazdu i opaski wokół okien. Wygląda na od dawna nieużytkowany.

Wracamy do głównego budynku. Jest wzniesiony na planie prostokąta, wysoko podpiwniczony, piętrowy, nakryty dachem czterospadowym. W fasadzie na osi umieszczono nieznaczny ryzalit zwieńczony trójkątnym frontonem. Podziału poziomego na kondygnacje dokonuje gzyms obiegający dłuższe elewacje. Dekoracja architektoniczna ograniczona jest do skromnych opasek wokół prostokątnych otworów okiennych. W ryzalicie mieści się, poprzedzone jednobiegowymi schodami, główne wejście do budynku.   Elewacja tylna pozbawiona jest wyjścia ogrodowego.

Z boku parku znajduje się część dawnych zabudowań gospodarczych, wśród których wyróżnia się budynek starej gorzelni.

Po drugiej stronie szosy, swoją urodą  przyciąga uwagę ceglany spichlerz z 1 połowy XIX wieku. Dwukondygnacyjny, nakryty naczółkowym dachem budynek aż prosi się o rewitalizację. Byłoby to świetne miejsce na galerię, bibliotekę czy lokal gastronomiczny…

3 uwagi do wpisu “Działyń. Dwór Wołłowiczów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s