Śmigiel kościół farny

Dobrych parę lat nie byłyśmy w Śmiglu. Teraz nadarzyła się okazja, żeby zawitać ponownie do miejscowości, ze względu na swe tradycje młynarskie, nazywanej „miastem wiatraków”. Podczas poprzedniej wizyty skupiłyśmy się na miejscowej atrakcji, śmigielskiej kolei dojazdowej, teraz chciałyśmy zobaczyć inne jego atrakcje. Zaparkowałyśmy przy przepięknie uzielenionym i ukwieconym rynku miejskim.Według badaczy tematu, Śmigiel powstał w 1 połowie XV wieku, przy czym rozrzut dat, mających wskazywać początek organizmu miejskiego, jest dość duży (od 1400 do 1458 roku. Przyczyną tych rozbieżności jest brak dokumentu lokacyjnego, który (o ile był) spłonął w wielkim pożarze w 1814 roku.  Dziś znany jest natomiast odpis dokumentu, w którym bawiący wówczas w Poznaniu Kazimierz Jagiellończyk, na prośbę biskupa Andrzeja Bnińskiego (brata Wojciecha, właściciela dóbr śmigielskich) nadał Śmiglowi  (wówczas noszącemu miano Koszanowa) niemieckie prawo magdeburskie. Mogło to jednak być, jedynie potwierdzenie dawniejszej lokacji.

Z dokumentów wcześniejszych wynika, iż w początku XV wieku ziemie te należały do rodu Oppelnów. W 1446 roku włości zakupili Andrzej i Wojciech Bnińscy herbu Łodzia. Andrzej Bniński  (posługujący się też nazwiskiem „Opaliński z Bnina) herbu Łodzia był biskupem poznańskim, bardzo przedsiębiorczym zarządcą dóbr kościelnych (i osobistych) oraz zręcznym dyplomatą. Wspierał politykę Kazimierza Jagiellończyka, za co król obdarzał go przywilejami. Nie zapominał też o zapewnieniu sobie łask niebios i pozostawił po sobie wiele ufundowanych przez siebie świątyń, do których należy też kościół NMP na poznańskim Ostrowie Tumskim. Ze względu na gorliwość jaką wykazywał na zwalczanie w diecezji poznańskiej husycyzmu zyskał sobie przydomek „husytobójcy”.

Jego brat Wojciech, który po przejęciu Śmigla  przybrał nazwisko „Śmigielskiego”, pozostawił po sobie pięciu synów (Piotra, Andrzeja, Jana, Mikołaja i Stanisława), co z czasem przyczyniło się do tego, że dobra śmigielskie, jako posagi wnuczek Wojciecha, zaczęły przechodzić w ręce przedstawicieli innych rodów, takich jak Rozdrażewscy i Leszczyńscy. Mimo to w owym czasie miasteczko rozwijało się prężnie, kwitło rzemiosło (młynarstwo, piwowarstwo, sukiennictwo) oraz handel.

W końcu XVI wieku Śmigiel kupił syn Barbary z Kawęczyńskich i Krzysztofa Arciszewskich herbu Prawdzic, Eliasz Arciszewski. Eliasz był gorliwym protestantem i to dzięki niemu rozwinęła się w Śmiglu gmina ariańska, która w tym czasie wzniosła miasto do rangi najważniejszych ośrodków braci polskich w kraju. Arciszewski stanął na jej czele i aktywnie działał na jej rzecz zakładając szkołę (znaną z wysokiego poziomu nauczania), ściągając do miasta wybitnych teologów oraz organizując synody. Z końcem stulecia ośrodek ariański w Śmiglu zaczął tracić na znaczeniu, a po 1600 roku  jego co znaczniejsi działacze przenieśli się do Rakowa. Przyczyną takiego stanu rzeczy była coraz gorsza sytuacja finansowa Eliasza Arciszewskiego.

Eliasz, aby zdobywać fundusze na rozwój ośrodka, tak zadłużył swój  śmigielski majątek, że go w końcu utracił na rzecz Jaruzela Kacpra Brzeźnickiego. Pomsty, za zrujnowanie rodziny, na Brzeźnickim dokonali Krzysztof i Eliasz junior, synowie Arciszewskiego z Heleną z Zakrzewskich. Młodzi Arciszewscy, zwabili Brzeźnickiego w pułapkę. Chcąc zastraszeniem  wymusić zwrot dóbr, zaciągnęli go na szubienicę. Kiedy jednak  Jaruzel nie uląkł się gróźb i odmówił, zdesperowany Arciszewski wypalił do niego z rusznicy, po czym wyrwał mu język i przybił do szubienicy. Za ten czyn gmina ariańska  wykluczyła Krzysztofa i  Eliasza ze swego grona oraz skazała ich na infamię i banicję. Krzysztof na emigracji osiadł w najpierw w Holandii gdzie podjął studia w dziedzinie inżynierii wojskowej i artylerii.  Jako najemnik brał udział w wojnie trzydziestoletniej (i to po obu stronach konfliktu), pod sztandarem francuskim zdobywał twierdzę La Rochelle w ramach holenderskiej Kompanii Zachodnioindyjskiej trafił do Brazylii, gdzie oprócz graniczącej z brawurą odwagi i waleczności wykazał się też zmysłem obserwacyjnym, a jego notatki etnograficzne dotyczące Indian wywołały spore poruszenie wśród środowiska naukowego ówczesnej Holandii. W 1646 roku powrócił do Polski i objął w dowództwo artylerię koronną. Brał udział w odsieczy Zbaraża i bitwach pod Zborowem i Piławcami. Zmarł w 1656 roku.

Gospodarczy boom trwał w Śmiglu do połowy XVII wieku. Później, jak cały kraj, miasto nękały wojny. Pokłosiem wojen były zarazy, które dodatkowo dziesiątkowały ludność. Nawiedzały też Śmigiel liczne klęski w tym pożary, które bezlitośnie pochłaniały dobytek.  Zahamowały one rozwój miasta, które już nigdy nie wróciło do dawnej świetności…

Dojechawszy do Śmigla parkujemy na rynku. Rozglądamy się dookoła w poszukiwaniu przyzwoitej kawiarni, lecz niestety, nie znajdujemy jej. Wygląda na to, że Śmigiel (podobnie jak Lwówek czy Rogoźno) należy do tych miasteczek, w których rynek nie stanowi centrum gastronomicznego. Szkoda… Jak zazwyczaj, także dziś nie możemy na zwiedzanie  przeznaczyć za dużo czasu, więc najpierw obchodzimy rynek dookoła. Na chwilę zatrzymujemy się przy śmigielskim ratuszu. Jest on wtopiony w zabudowę pierzei wschodniej i pochodzi z 1 połowy XIX wieku. Zgrabna dwukondygnacyjna kamieniczka posiada w dachu neorenesansową wystawkę zwieńczoną trójkątnym naczółkiem. Umieszczono w niej tarcze zegarową. Na fasadzie domu, w szerokim gzymsie międzykondygnacyjnym, znajduje się herb miasta. Ciekawostką jest fakt, iż powstały w  połowie XIX wieku ratusz, obecnie nie jest siedziba władz miasta.

Kiedy pobieżnie rozejrzałyśmy się po centrum zrozumiałyśmy, że musimy zdecydować się na odwiedzenie tylko jednego zabytku. Wybieramy, stojący nieopodal rynku, kościół farny pod wezwaniem NMP.

Pierwsza w tym miejscu świątynia powstała w latach 40tych XV wieku, z fundacji  już wyżej wzmiankowanego, biskupa Andrzeja Bnińskiego herbu Łodzia. Kościół jednak uległ niemal doszczętnemu spaleniu w pożarze, w 1582 roku. Został odbudowany w początkach następnego stulecia i w swym nowym kształcie przetrwała do końca XVIII wieku.  W 1791 roku, zawaliła się wieża kościelna, a w pierwszym piętnastoleciu XIX wieku, kościół dwukrotnie stanowił strawę dla szalejących w mieście pożarów. Obecny swój kształt fara zawdzięcza odbudowie z lat 1817-1818, a wieża kościelna została dobudowana w 1907 roku. Z rynku do kościoła prowadzi stromo biegnąca w dół uliczka. Sam kościół wzniesiony został na skarpie, więc choćby z racji swego usytuowania, góruje nad otoczeniem. Na teren kościelny prowadzi XIX wieczna brama zwieńczona figurami świętych Piotra i Pawła i wypełniona ozdobną ażurową kratą.Przekraczamy bramę i obchodzimy świątynię dookoła. Jest to nieorientowana (prezbiterium skierowane jest ku północy) trójnawowa hala z wyodrębnionym, zamkniętym trójbocznie prezbiterium. Ściany kościoła opięte są dwuuskokowymi szkarpami i przeprute wysokimi okami zamkniętymi ostrołukiem.  Całość nakryta jest dachami dwuspadowymi. Od południa do świątyni przylega wysoka neogotycka wieża nakryta strzelistym, ostrosłupowym dachem. Najwyższa kondygnacja wieży posiada  tarczę zegarową. Górne narożniki wieży zaakcentowane są  czterema ostrosłupowymi wieżyczkami. Przy parterowej kondygnacji umieszczono murowany ganek-loggię osłaniający główne wejście do świątyni.

Bez większych nadziei kierujemy się ku drzwiom wejściowym do kościoła. Te jednak, wbrew naszym przypuszczeniom, są otwarte. Wchodzimy do mrocznej kruchty a z niej kierujemy się ku nawom.

Nawa główna otwiera się ostrołukowymi arkadami ku wąskim bocznym nawom. Przekryta jest sklepieniem kolebkowo- krzyżowym.Z nawy głównej, murowanym, obniżonym, ostrołukowym, łukiem tęczowym wyodrębnione jest dwuprzęsłowe prezbiterium. W nim ustawiono klasycystyczny, stiukowy  ołtarz główny.  Pochodzący z 2 połowy XIX wieku obraz w polu centralnym odnosi się tematycznie do wezwania świątyni i przedstawia scenę Wniebowzięcia NMP. Ponadto ołtarz ozdobiony jest posągami świętych Piotra, Pawła, Cyryla i Metodego.

W świątyni są również dwa ołtarze boczne poświęcone Chrystusowi Ukrzyżowanemu i św. Walentemu. Niestety, lewa nawa boczna znajduje się obecnie w remoncie i nie możemy zobaczyć przysłoniętego folią, wczesnobarokowego nagrobka, zmarłej w 1614 roku Urszuli Brzeźnickiej z  Wielkiej Wsi. Urszula była pierwszą żoną adwokata, Kacpra Jaruzela Brzeźnickiego, o którym pisałam w historii miasta.

Wyposażenie kościoła jest raczej skromne ale wnętrzu dodaje uroku światło sączące się przez witraże. W południowej części nawy umieszczony jest chór muzyczny o zaokrąglonej burcie. Organy są XIX wieczne.

Usatysfakcjonowane wizytą wychodzimy ze świątyni. Niestety, brakuje czasu aby zobaczyć pozostałe ciekawe miejsca Śmigla, czyli cmentarny kościół pod wezwaniem św. Wita, kościół poewangelicki, żydowskie lapidarium oraz budynki dawnego browaru. Te zabytki muszą poczekać do naszej kolejne wizyty w Śmiglu.

 

11 uwag do wpisu “Śmigiel kościół farny

  1. Fajne wpis 🙂
    Nie ukrywam, że przeczytałem – już wiem, za co lubiłem historię. To grożenie szubienicą, odcinanie języka, strzał, a później ukaranie stręczycieli wygnaniem działają na wyobraźnię – wg mnie zdecydowanie najciekawsza bo i najmocniejsza część tekstu.
    Kruchta i gzyms – znałem je już wcześniej 🙂
    Małgorzato – podoba mi się też Twa precyzja językowa.
    No i znowu wracają arianie (tak, znałem ich wcześniej pod nazwą antytrynitarzy).

    Polubienie

    • 🙂 Dziękuję. Jeśli lubisz takie „awanturnicze” historie to zapewne przypadnie Ci do gustu życiorys Krzysztofa Arciszewskiego 😉 Gość był naprawdę nietuzinkowy i barwne prowadził życie. Arianie jeszcze wrócą w następnym wpisie o Śmiglu 😀 Nie da się ich pominąć bo są nierozerwalnie związani z historią miasta.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Dzień dobry,

    miło nam, że odwiedziła Panie Ziemię Śmigielską. Zapraszamy ponownie, bo jeszcze wiele do zwiedzenia od wiatraków ich wnętrza, poprzez kaplicę ewangelicką, kolejkę wąskotorową po osadę w Bruszczewie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

      • Miło, choć szkoda że tak rzadko włodarze miast czy miasteczek doceniają tę formę reklamy.Pozdrawiam

        Polubienie

      • może dlatego, że nie wiedzą o tym. Dowiedziałem się o tym wpisie od naszej mieszkanki.

        Polubienie

      • Szewc bez butów chodzi 😉 Czasem najtrudniej dostrzec to, co ma się „na co dzień”. Przestrzeń, pozornie znana od „zawsze” nie wzbudza emocji i czasem potrzebne jest spojrzenie kogoś z zewnątrz, aby docenić jej walory. Myślę, że włodarze małych, zwłaszcza tych oddalonych od dużych ośrodków, miasteczek mają zbyt dużo problemów z niedoinwestowanym budżetem, aby móc część pieniędzy przeznaczyć na promowanie miast. Zwłaszcza że, oprócz ciekawej historii, nie może się poszczycić spektakularnymi zabytkami, które przyciągnęły by masowego turystę. Uważam, że władze Śmigla i tak dużo robią w tej materii, miasto jest zadbane a większość zabytków dostępna. Pozdrawiam 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s