Śmigiel. Trzy cmentarze trzech wyznań.

Po raz kolejny przyjechałyśmy do  Śmigla. Tym razem, za cel naszych wędrówek po mieście, obrałyśmy trzy nekropolie, na których spoczywają wyznawcy różnych wyznań. Śmigiel, od czasów renesansu, szczycił się tolerancją religijną. Jej pokłosiem dziś jest  szacunek, jakim otaczane są  miejsca pochówku innowierców.

Na początek zatrzymałyśmy się przy dawnym cmentarzu ewangelickim. To bardzo piękne miejsce, i co jest obecnie rzadkością w przypadku nekropolii innych (niż katolickie) wyznań, zadbane. Tradycje innowiercze Śmigla sięgają XVI wieku.  W tym czasie właścicielem części miasta był arianin, Stanisław Cykowski (Cikowski) herbu Gryf. Jego synowie (Stanisław, Jan i Piotr), przypadający na nich fragment majątku, sprzedali Andrzejowi Dudyczowi.

Andrzej Dudycz był z pochodzenia Chorwatem, na świat jednak przyszedł w stolicy Królestwa Węgier, Budzie. Zamożni rodzice zadbali o wszechstronną edukację syna, Andrzej studiował we Włoszech, Brukseli, Paryżu, Wiedniu i Wrocławiu. Musiał być szalenie zdolny i pracowity, bo już w wieku dwudziestu siedmiu lat, z nominacji króla Ferdynanda I Habsburga, został biskupem Kninu. Brał udział w Soborze Trydenckim, na którym domagał się wprowadzenia sakramentu komunii pod dwiema postaciami.

W 1564 roku, jako ambasador cesarza Maksymiliana (syna Ferdynanda I), Dudycz wyjechał do Polski. Powód wysłania świątobliwego biskupa na Wawel był niezmiernie delikatnej natury. Podobno, głównym celem jego misji, miało być skłonienie króla Zygmunta Augusta do podjęcia małżeńskiego współżycia z cesarską siostrą, Katarzyną Habsburżanką. Ponieważ, ani cesarz, ani biskup nie żywili większych nadziei na to, że Zygmunt nagle zapłonie pożądaniem do niezbyt urodziwej i nielubianej trzeciej żony, biskup miał   przynajmniej wyjednać królewską zgodę  na opuszczenie Polski przez Katarzyną. Dudycz zabrał się do wykonania cesarskiego polecenia sumiennie. Zamieszkał w Krakowie  i zabiegał o zgodę Zygmunta  na wyjazd cesarskiej siostry.  Jednak, podczas pobytu w Polsce zetknął się z ruchem ariańskim i pod jego wpływem, porzucił swą misję. Zafascynowany ideologią braci polskich, Dudycz zrezygnował z funkcji biskupa, wystąpił z kościoła katolickiego i ożenił się. Jego małżonką została Halszka (Elżbieta) córka Anny z Konarskich i Marcina Zborowskich herbu Jastrzębiec. Po śmierci ostatniego Jagiellona, w 1576 roku kiedy na tronie polskim zasiadł znany ze swej nietolerancji religijnej Stefan Batory, Dudyczowie wyczuli „zmianę klimatu” i przenieśli się na Śląsk do Wrocławia. Już stamtąd, w 1583 roku, „zaocznie” zakupili część Śmigla, w którym najprawdopodobniej nigdy nie byli.  Przypuszczalnie, powodem tej inwestycji była chęć utrzymania i ochrony tamtejszej gminy ariańskiej.

W końcu XVI wieku Śmigiel nadal pozostawał w rękach ariańskich gdyż w 1589 roku zakupił go Eliasz Arciszewski, który był gorliwym wyznawcą ruchu, a w swoim mieście dbał o rozwój gminy, szkoły i ruch religijno-naukowy  przyciągając do Śmigla najwybitniejszych teologów. Szerzej o nim pisałam w swoim poprzednim wpisie o Śmiglu a także w poście o Nietążkowie.

W  połowie XVII wieku jedynym właścicielem Śmigla stał się Przecław Leszczyński, który był wprawdzie katolikiem, ale wobec innowierców  był tolerancyjny i tak prowadził wewnętrzną politykę miasta, aby nie było zatargów pomiędzy wyznawcami poszczególnych religii. On to, w 1668 roku przywilejem potwierdził luteranom swobodę wyznania i kultu. Tę politykę, która zachęcała do osiadania w mieście luterańskich przybyszów ze Śląska, Czech i Saksonii,  kontynuowali także następni właściciele Śmigla. Jedną z takich „napływowych” była rodzina Adelt, w której w 1685 roku urodził się Martin Adelt, późniejszy teolog. Martin Adelt, po studiach teologicznych w Jenie i podróży po Wirtembergii ( w ten sposób uniknął szalejącej w Śmiglu zarazy, która zebrała obfite żniwo ofiar pośród luterańskiej społeczności miasta) w 1710 roku powrócił w rodzinne strony. Ożenił się z córką śmigielskiego burmistrza Anną Thiel i doczekał się z nią trzynaściorga dzieci. Jemu miasto zawdzięcza swoją najstarszą kronikę, która jest cennym zbiorem wiadomości nie tylko o tamtejszej społeczności ariańskiej i luterańskiej. Ślady po luterańskich wyznawcach pozostały w mieście do dzisiaj.

Cmentarz ewangelicki w Śmiglu należy do najstarszych nekropolii tego wyznania w Wielkopolsce. Został założony w 1595 roku na wzgórzu przy drodze prowadzącej do Kościana. Funkcjonował przez trzysta pięćdziesiąt lat, a ostatni na nim pochówek miał miejsce w 1957 roku. Zachowało się na nim wiele płyt nagrobnych, z których najstarsze, wkomponowane w mur ogradzający cmentarz, pochodzą z XVII stulecia. Tablice epitafijne są przepiękne i dobrze zachowane. Na cmentarzu znajdują się także resztki okazałego niegdyś grobowca rodziny Caesar, dziedziców Morownicy. Stoi też dawna, neogotycka kaplica cmentarna, obecnie czasem używana jako miejsce koncertów. Obok kaplicy znajduje się dom grabarza, dzisiaj pełniący funkcje mieszkalne. Kaplicę zbudowano pod koniec XIX wieku. Podziału pionowego fasady dokonują lizeny zwieńczone ostrosłupowymi daszkami.  Pomiędzy lizenami znajdują się trzy ostrołukowe portale z nadświetlami wypełnionymi profilami wzorowanymi na maswerkach i witrażowymi szybkami.  Nad środkowym wejściem znajduje się rozeta. Całość wieńczy schodkowy szczyt.

Spacer po dawnym cmentarzu ewangelickim dostarcza okazji do zadumy nad czasami, kiedy to w jednej miejscowości zgodnie żyli wyznawcy różnych religii.

O tym, że Śmigiel był miejscem otwartym dla innowierców, świadczy kolejny cmentarz (a raczej to, co z niego zostało), na którym spoczęli wyznawcy judaizmu. Kiedy pierwsi Żydzi pojawili się w Śmiglu nie wiadomo, jednak sądząc z adnotacji w „Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego” w końcu XVIII wieku wśród mieszkańców miasta było ponad dwieście osób tego wyznania. W połowie XIX stulecia liczba ta wzrosła do ponad trzystu. Jednak w latach następnych społeczność żydowska w Śmiglu  wykruszała się emigrując do bardziej prężnych ośrodków. W 1923 roku w mieście było tak mało Żydów, że rozwiązano tamtejszą gminę wyznaniową a jej majątek (synagogę i cmentarz) przekazano magistratowi.

Podczas II wojny światowej, z polecenia Niemców, cmentarz zlikwidowano, a macewy posłużyły do utwardzania ulic i prac budowlanych. W latach 80tych ubiegłego wieku, z inicjatywy miejscowych społeczników i władz miejskich, ocalałe nagrobki wmurowano w ogrodzenie dawnego kirkutu  tworząc lapidarium. Opatrzono je napisem „Lapidarium Żydowskie poświęcamy pamięci o wspólnej przeszłości – Społeczeństwo Ziemi Śmigielskiej” Miejsce poświęcone ocalałym macewom jest pięknie wyeksponowane i utrzymane. To bardzo dobrze świadczy o śmigielskiej społeczności i jej szacunku dla wyznawców innych religii.

Na koniec naszej wizyty udajemy się na katolicki cmentarz. Góruje nad nim kościół pod wezwaniem św. Wita, wzniesiony w 2 połowie XVIII wieku na miejscu starszej świątyni z XIV wieku. Świątynia została zbudowana na planie krzyża łacińskiego w konstrukcji szkieletowej (drewniane ramy wypełnione są cegłą i kamieniem). Kościół nie jest orientowany, trójbocznie zamknięte prezbiterium znajduje się po stronie zachodniej. Od strony zachodniej, w fasadzie umieszczona jest wieża, której przyziemie tworzy kościelną kruchtę. Górna część wieży oparta jest na konstrukcji słupowej i oszalowana.  Jej zwieńczenie tworzy cebulasty hełm kryty gontem.

Niestety kościół podczas mojej wizyty był zamknięty, dlatego nie mogłam podziwiać jego wnętrza, kryjącego (podobno) późnogotycki tryptyk i ołtarz boczny z pietą i figurą św. Anny z Marią.

Spacerując po cmentarzu zauważam  grobowiec poświęcony Powstańcom Wielkopolskim pochodzącym z ziemi śmigielskiej. Odnajduję również grobowiec rodziny Otto Trąmpczyńskich.

Vis a vis cmentarza usytuowany jest okazały budynek w typie miejskiego pałacyku. Niestety stanowi własność prywatną mogę więc tylko przyjrzeć mu się zza ogrodzenia. Niewątpliwie powstał w końcu XIX wieku i reprezentuje styl historyczny z przewagą elementów neoromańskich. Niestety nie wiem, ani przez kogo został wzniesiony, ani do kogo należał, ani jakie były jego losy. Może ktoś z moich czytelników wie o nim coś więcej?

W „mieście wiatraków” zostało jeszcze kilka miejsc, które chciałabym zobaczyć, ale niestety czas, który mogę poświęcić na zwiedzanie zawsze jest ograniczony, i wszystkiego przy jednej wizycie nigdy nie udaje mi się zwiedzić. Z drugiej strony, może to dobrze, będę miała motywację aby jeszcze raz przyjechać do Śmigla…

 

7 uwag do wpisu “Śmigiel. Trzy cmentarze trzech wyznań.

    • Z największą przyjemnością 🙂 Pani Maria okazała się prawdziwą skarbnicą wiedzy o interesującym mnie budynku. List jest obszerny, więc pozwolę sobie podać jedynie najważniejsze fakty. Inwestorem domu była rodzina przedsiębiorców budowlanych, państwa Łukomskich. Ich dwaj synowie oddali życie za ojczyznę podczas II wojny światowej. Rozstrzelany przez Niemców harcmistrz Zbigniew Łukomski jest obecnie patronem jednej ze śmigielskich ulic. Po wojnie i zakład i willę znacjonalizowano, ale w latach 60tych XX wieku dom oddano, spokrewnionej z Łukomskimi, rodzinie Psarskich. Obecnie wraz z rodziną zamieszkuje w nim ich córka Barbara. Pani Maria podała jeszcze wiele ciekawych szczegółów, ale jako, że są to informacje osobiste, nie ośmielam się, bez zgody osób których dotyczą, podawać ich publicznie. Pani Marii, tą drogą jeszcze raz bardzo dziękuję za korespondencję 🙂 a Panią pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

    • Tolerancja była wynikiem racjonalnego myślenia i opierała się na symbiozie ludności osiadłej i napływowej. Wszystkie te nacje były sobie wzajemnie potrzebne. Szanowano różnice i wyznań i kultur. Szkoda, że to zaprzepaszczono…

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s