Poznańska cytadela

Mimo mglistych poranków, w dzień robi się słonecznie i pogoda zachęca do spacerów. Ja wybrałam się na poznańską cytadelę, czyli do największego w mieście parku. Zanim jednak cytadela stała się ulubionym miejscem spacerowym Poznaniaków, miała już za sobą stupięćdziesięcioletnią, trudną przeszłość…W tym bowiem miejscu, w 1828 roku, zaczęły się pierwsze prace budowlane nad pruskim fortem Winiary. Zanim we wzgórze Winiarskie (mons Vineus) wbito pierwszą łopatę, robiąc wykop pod przyszłą fortalicję, mieściły się na nim wsie: Winiary kmiece i Winiary zagrodnicze. Ich nazwa pochodziła od porastających zbocza wzgórza winnic. W związku z planowaną budową fortu, obie miejscowości  przeniesiono bardziej na północ, a na opustoszałym terenie zaczęto wznosić obiekty wojskowe według projektu pruskiego inżyniera (w randze generała piechoty) Johana Leopolda Ludwika Brese. Generał Brese był również głównym projektantem innych fortalicji. Jego dziełem jest także Twierdza Boyen w Giżycku, twierdza w Świnoujściu a także twierdza w Królewcu. Jednak to „Winiary” dodano mu do nazwiska, kiedy w 1854 roku, za swe zasługi został nobilitowany przez cesarza Fryderyka III. Od tego czasu Johan Leopold Ludwik Brese posługiwał się nazwiskiem „Brese-Winiary”.

W 1834 roku fort był już na tyle gotowy, że można go było obsadzić go batalionem piechoty. W pięć lat później ukończono skarpy, a po trzech następnych, wykonano też przeciwskarpy. Wtedy  budowlę uznano za skończoną. Jednak przemysł zbrojeniowy  i sztuka wojenna rozwijały się i ukończony fort wkrótce okazał się przestarzały. Zaszła więc pilna potrzeba jego modernizacji. Kolejne przebudowy fortalicji  miały miejsce w 1869, 1873, 1882 i 1888 roku.

W początkach XX wieku, po raz kolejny unowocześniono zabudowę, dostosowując ją do zmieniających się potrzeb. Dodano wtedy budynek radiostacji i maszty antenowe. Montując urządzenia nadawczo-odbiorcze Niemcy nie przewidzieli, że w niedalekiej przyszłości, posłużą one Powstańcom Wielkopolskim do wysłania pierwszego polskiego radiogramu informującego o sytuacji w Poznaniu.  Powstańcy opanowali Cytadelę już 29 grudnia 1918 roku. Po zwycięstwie, na terenie pruskiego fortu, ulokowały się polskie jednostki wojskowe, m.in bataliony telegraficzny i radiotelegraficzny. Od 1921 roku z radiostacji na cytadeli korzystała też cywilna poczta i telegraf a także poznańska rozgłośnia radiowa.

W wojnie obronnej 1939 roku cytadela nie odegrała żadnej roli. Według strategów przygotowujących plany na wypadek wojny, Poznań miał bronić się jedynie przez kilka dni, aby maksymalnie opóźnić marsz wrogich jednostek, dając stronie polskiej czas potrzebny na przeprowadzenie pełnej mobilizacji. Jednak już 2 września, na rozkaz naczelnego wodza, marszałka Rydza Śmigłego, Armia Poznań wycofała się na, przebiegającą w okolicach Bydgoszczy, jeziora Żnińskiego, Gopła i rzeki Warty, główną linię obrony. Miasto opuściła 14 Dywizja Piechoty a następnego dnia z miasta wyjechali prezydent Tadeusz Ruge, wojewoda poznański płk. Ludwik Bociański oraz duchowy przywódca, prymas Polski kardynał August Hlond.

Tadeusz Ruge zginął we wrześniu 1939 roku. Okoliczności jego śmierci nie do końca zostały wyjaśnione. Podawane są dwie wersje, z których jedna mówi, że w Drużkopolu (obecne Żurawnyki) został zastrzelony przez czerwonoarmistów, druga, że ostatni przedwojenny prezydent Poznania, otoczony przez Rosjan, popełnił samobójstwo. W 2017 roku, ukraińscy archeolodzy badając teren doszczętnie zniszczonego cmentarza w Żurawnykach, przypadkowo natknęli się na prawdopodobne miejsce pochówku prezydenta Rugego, odnajdując szkielet z przestrzeloną czaszką. Niestety do tej pory strona ukraińska szczątków nie wydała, Tadeusz Ruge ma symboliczny grób na Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan.

Pułkownik Ludwik Bociański, 17 września 1939 roku, targnął się na swe życie w proteście na opuszczenie przez E. Rydza Śmiałego uwikłanego w wojnę kraju. Ciężko rannego przewieziono do Rumunii. Ludwik Bociański i prymas Hlond wojnę przeżyli.

4 września 1939 roku, rozkaz odwrotu dostała Podolska Brygada Kawalerii  a pozostałe oddziały wojskowe (14 batalion saperów i 14 bateria artylerii przeciwlotniczej) stopniowo też wycofywały się z miasta, w którym praktycznie pozostała jedynie ludność cywilna. Niemcy wkroczyli do bezbronnego miasta 12 września 1939 roku.

 We wrześniu 1944 roku  Niemcy zaczęli przygotowywać  miasto Poznań do roli fortecy. Na jej komendanta głównego nominowano generała Hansa Deindla, który jako główny punkt oporu wyznaczył cytadelę. Zaopatrzono ją w zapasy uzbrojenia i żywności. Komendantem został generał Ernst Mattern. Walki o Poznań rozpoczęły się 25 stycznia 1945 roku i do 16 lutego większość miasta została opanowana przez wojska radzieckie. Cytadela była ostatnim punktem oporu niemieckiego w mieście Poznaniu i w tym czasie dowodził nią Ernst Gonnel.  Została zdobyta o szóstej rano 23 lutego 1945 roku. Generał Gonnel popełnił samobójstwo a  Ernst Mattern  wraz z 23 tysiącami żołnierzy poddał się Rosjanom.

Ten ostatni punkt niemieckiego oporu mógł być przełamany prędzej, Niemcy już dzień wcześniej wysłali do szturmujących emisariusza z propozycją kapitulacji. Rosjanom jednak chodziło także o sukces propagandowy i na dzień zwycięstwa nad faszystowskimi obrońcami cytadeli wybrali datę dwudziestej siódmej rocznicy utworzenia Armii Czerwonej. Należy też zaznaczyć, że do zdobywania cytadeli Rosjanie zmusili  poznańską ludność cywilną, wyznaczając ją do prac pomocniczych wykonywanych pod silnym ostrzałem. Przy zdobywaniu cytadeli zginęło osiemdziesięciu czterech Poznaniaków. Okrutny los spotkał Niemców, którzy zostali ranni  podczas walk o cytadelę i nie byli w stanie opuścić placówki o własnych siłach. Rosjanie, przy użyciu miotaczy ognia, spalili ich żywcem…

Poznańska cytadela była też świadkiem ostatniej publicznej polskiej egzekucji, jakiej dokonano na namiestniku Kraju Warty, Arturze Greiserze. Szeroko pisałam o nim przy okazji postu o pałacu w Jeziorach, teraz więc nie będę przytaczać historii gauleitera Greisera.

Jak wynika z powyższych faktów, obecny park ma długą i ponurą historię…

Od lat 60tych XX wieku zaczęto prowadzić prace, mające przekształcić tereny dawnego fortu w park pamięci. Podczas nich rozebrano ruiny budowli obronnych, a pozyskana z nich cegła posłużyła powojennej odbudowie Poznania i Warszawy.  Nowo utworzony park otrzymał pompatyczną nazwę „Park- Pomnik Braterstwa Broni i Przyjaźni Polsko-Radzieckiej” a na wierzchołku monumentalnych schodów stanął Pomnik Bohaterów, obelisk, który (by nie było wątpliwości, o których bohaterów chodzi) zwieńczono czerwoną gwiazdą.

Od lat 90tych ubiegłego wieku miejsce nosi nazwę „Parku Cytadela”, a gwiazda z obelisku zniknęła.

Ponieważ cały teren parku to ponad 100 hektarów, na dzisiejszy spacer wybrałam jedynie jego część. Główną aleją kieruję się ku ogrodowi różanemu rozłożonemu na tarasach wokół stawu. Kwiaty powoli przekwitają unosząc w powietrzu różany aromat pomieszany z wonią mokrej ziemi.

Dalej zatrzymuję się przy znajdującym się na Cytadeli Wielkopolskim Muzeum Uzbrojenia posiadającym dużą kolekcję sprzętu wojskowego różnej maści. Ponieważ, całkiem przypadkowo, tego dnia przybrałam militarne barwy, doskonale wkomponowuję się w miejscowy klimat jako „pancerna i pies”…

Cytadela obfituje w niejednoznaczności. Obok siebie zgodnie koegzystują cmentarze i place zabaw, róże kwitną obok czołgów, siejąca grozę „Katiusza” przy uroczym ogrodzie należącym do restauracji „Umberto”… Ten ostatni jest absolutnie magiczny i nawet teraz, w pełnej jesieni, prezentuje się świetnie.

Idąc dalej, kieruję się ku „Nierozpoznanym”, największej plenerowej realizacji M. Abakanowicz. To grupa 112 figur odlanych z żeliwa. Postacie pozbawione są głów i pozornie zmierzają w różnych kierunkach. Interpretacja dzieła jest bardzo szeroka, nie będę jej tutaj przytaczać, myślę, że pod ów ansambl, każdy podkłada własne emocje i treści. Uważam, że idea rzeźb doskonale korelują z miejscem, w którym zostały ustawione i taka lokalizacja potęguję ich dramatyczny i egzystencjalny wymiar.

Na „Nierozpoznanych” kończę swój dzisiejszy spacer po Cytadeli. Pies jest zmęczony i ciągnie z powrotem do auta… W najbliższym czasie mam zamiar  powrócić na cytadelę i opisać mieszczące się na stoku wzgórza cmentarze. Jest ich kilka…

6 uwag do wpisu “Poznańska cytadela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s