Pałac rodziny Caesar’ów w Morownicy. Wielkopolskie rezydencje

Choć Wielkopolska obfituje w dwory i pałace, to rezydencji w stylu Queen Anne Revival, posiada bardzo niewiele. O dwóch z nich, pałacach w Napachaniu i Kobylnikach już kiedyś pisałam. Aby móc opisać kolejny, wybrałam  się do  leżącej w gminie Śmigiel Morownicy,  w której znajduje się pałac, niegdyś wzniesiony przez rodzinę Caesar.O historii Morownicy wiem stosunkowo niewiele. Wieś początkowo była własnością kościelną i należała do biskupa poznańskiego Jana.  W końcu XIII wieku  Morownica została lokowana na prawie niemieckim. W XV i XVI stuleciu majątek dzierżył ród Karśnickich  z Karśnic (prawdopodobnie wywodzący się z Granowskich) herbu Leliwa. Co działo się z Morownicą w ciągu kolejnych dwóch wieków nie mam pojęcia, doczytałam się jedynie, że w owym okresie należała do Cieleckich i Sieroszewskich. W końcu XVIII wieku prawdopodobnie była własnością Teresy z Sołtyków i Antoniego Sieroszewskich herbu Nabram (Waldorf), a po nich syna,  Kazimierza Sieroszewskiego, kasztelanica krzywińskiego. W początku XIX stulecia Kazimierz Sieroszewski ożenił się z córką Joanny z Przyjemskich i i Wawrzyńca Swinarskich z Wybranowa herbu Poraj, młodziutką Anną. Z tego małżeństwa narodziła się córka Tekla Sieroszewska (1807-1894).

Poprzez Teklę, która w 1832 roku, poślubiła oficera Powstania Listopadowego, Leonarda Kwileckiego, Morownica przeszła w ręce Kwileckich.

W 1844 roku Tekla z Sieroszewskich Kwilecka  owdowiała, Leonard zmarł nie doczekawszy czterdziestych urodzin. Trzydziestoparoletnia wdowa musiała więc, nie tylko samodzielnie zająć się wychowywaniem trójki dzieci (Wanda Klemens i Stefan) ale również zarządem swoich majątków (oprócz Morownicy, „po mężu” należało też do niej Dobrojewo, o którym kiedyś pisałam). Życie nie szczędziło jej ciosów,  w sześć lat po śmierci męża, zmarł  najmłodszy syn, zaledwie dwunastoletni Klemens. Mimo  osobistych tragedii, Tekla Kwilecka nie poddała się „mdłej żałobie” lecz  aktywnie włączyła się w ruch narodowy wielkopolskich dam.  Po wybuchu powstania 1848 roku, zakładała szpitale dla rannych, sprawując nad nimi osobistą opiekę. Starała się też nieść pomoc uwięzionym. W 1963 roku działała w Kółku Pań Wielkopolskich, wraz nimi wspomagając walczących powstańców. Po przegranym powstaniu styczniowym Tekla Kwilecka stała się orędowniczką spraw narodowych w duchu pozytywistycznym, kładąc nacisk na problem właściwej edukacji i walkę o pozostawienie ziemi w polskich rękach. Wraz z Emilią Sczaniecką i Bibianną Moraczewską założyła Towarzystwo Pomocy Naukowej dla Dziewcząt.  Dzieło matki kontynuowała córka Wanda, która w 1855 roku  poślubiła Władysława Niegolewskiego herbu Grzymała. Wraz z jej ręką Morownica przeszła na własność Niegolewskich, jako że majątek w Dobrojewie objął  brat Wandy, Stefan Kwilecki żonaty z Barbarą z Mańkowskich herbu Zaremba. Tekla Kwilecka po przekazaniu zięciowi majątku zamieszkała u syna w Dobrojewie. Tam, w 1861 roku, po krwawo stłumionej kwietniowej manifestacji w Warszawie, z  inicjatywy Tekli Kwileckiej, przy drodze z Dobrojewa do Binina stanął krzyż, poświęcony pamięci ofiar.  Krzyż był w barwach narodowych, nie posiadał krucyfiksu, jedynie cierniową koronę. Władze pruskie czytelną aluzję zrozumiały i autorom krzyża, Tekli i zarządcy Dobrojewa, Walentemu Janasowi wytoczyły proces „o karygodny opór przeciwko władzy rządowej i postawienie znaku mogącego publiczną spokojność naruszyć”. Ponieważ sąd w Szamotułach i apelacyjny sąd w Poznaniu nie dopatrzyły się w fakcie ustawienia krzyża czynu karygodnego i pozew oddaliły, sprawa oparła się aż o Berlin. Na rozprawie w lipcu 1862 roku, Tekli towarzyszył zięć, dr prawa, Władysław Niegolewski. Mecenasem Walentego Janasa był mecenas Henryk Szuman. O rodzinie Szumanów pisałam niejednokrotnie, ostatnio przy okazji postu o dworku w Czeszewie. Ponieważ proces toczył się po niemiecku, Tekla i jej zięć na znak protestu opuścili salę, obronę obojga oskarżonych powierzając Szumanowi. Ten posługując się argumentami, że krzyże nie są symbolem zakazanym, nawołują do modlitwy i wyciszenia a nie rozruchów, barwy biała i czerwona są kolorami kościelnymi doprowadził do wyroku uniewinniającego.

Władysław Niegolewski (1819-1885), z wykształcenia prawnik (obrońca Krotowskiego- Krauthofera w 1849 roku), poseł na sejm pruski, aktywnie przeciwstawiał się postępującej germanizacji, w parlamencie domagając się używania języka polskiego w szkołach i urzędach. Gorący patriota, w 1863 roku wziął czynny udział w Powstaniu Styczniowym i został  ranny w bitwie pod Ignacewem.  Małżeństwo Wandy i Władysława Niegolewskich pozostało bezdzietne. Po śmierci Władysława Wanda zamieszkała w Poznaniu, a z braku dziedzica, Morownica przeszła w obce ręce.

W latach 80tych XIX stulecia majątek przeszedł w niemieckie ręce rodziny Cezarów (Caesarów), która utrzymała go do końca II wojny światowej. Pałac wzniesiono w 1884 roku dla Theodora Caesara. Projektantem budynku był berliński architekt Otto March. Zaprojektował go w ulubionym przez siebie stylu, neogotyku z elementami nawiązującymi do Queen Anna Revival.  Dzięki czemu budynek wygląda po prostu bajkowo.

Po Teodorze Caesarze majątek przejął syn Aleksander, który wraz z rodziną mieszkał tutaj do stycznia 1945 roku. Jego  syn, noszący na cześć swego dziadka imię Teodor, służył w tym czasie w wojsku i podobno walczył w okolicach Koła. 22 stycznia 1945 roku Aleksander Caesar z żoną i  ochmistrzynią wsiedli na wyładowane dobytkiem wozy i dołączyli do kolumny innych Niemcami ruszających na zachód. Przemieszczali się w  kierunku Rakoniewic, a stamtąd próbowali dotrzeć do Berlina. Wiekowy Aleksander nie przeżył trudów ewakuacji, podobno pochowano go gdzieś na przydrożnym polu. Z rodziny Caesarów w pałacu pozostała jedynie córka, zwana „Iską”. Już po wkroczeniu Rosjan do Morowicy, w majątku miał się pojawić Teodor Caesar, który zdezerterował z frontu. Przez kilka dni podobno ukrywał się w folwarku, gdzie siostra ukradkiem przynosiła mu jedzenie. Potem jednak, Teodor (chyba nie chcąc narażać dłużej siostry) przekradł się do sąsiednich Biskupic (a w zasadzie do tej ich części, którą zwano Katarzynkami) gdzie miał popełnić samobójstwo. Podobno został tam pochowany przez miejscowych mieszkańców, o czym Iska Caesar powiadomiła listownie rodzinę. Ona sama, przez wyzwolicieli, została skierowana do obozu pracy dla Niemców w Buczu. Podobno nocami przekradała się do Morownicy, aby popatrzeć na utracony majątek. Około 1950 roku, wraz z innymi Niemcami, została wysłana do Niemiec.  Później, przez długi czas, utrzymywała kontakt z mieszkańcami Morownicy.

Nie udało mi się zobaczyć z bliska pałacu w  Morownicy. Założenie pałacowe ma obecnie prywatnego właściciela, który właśnie kończy remont budynku. Na szczęście, „co nieco” widać zza płotu. Budynek pałacu stoi w pięknym parku krajobrazowym, teraz otoczonym bardzo stylowym ogrodzeniem autentycznym, bądź  z pietyzmem odtworzonym według wcześniejszych wzorów.  Objeżdżamy je skrupulatnie, szukając jak najlepszego widoku budynku.  Główna brama jak na razie pozostaje nieużywana, jednak otwarta jest druga, ta na granicy parku i folwarku. Jej kute pierzeje ozdobione są wplecionymi między elementy inicjałami „AC” wskazującymi na własność Augusta Caesara. Nie chcę wkraczać na  teren prywatny więc muszę zadowolić się tym, co widać z daleka. Pałac jest budynkiem wysoko  podpiwniczonym, częściowo parterowym, częściowo dwukondygnacyjnym z użytkowym poddaszem. Posiada złożoną bryłę nad którą góruje czterokondygnacyjna,  kwadratowa wieża nakryta dwukondygnacyjnym dachem. Jego dolną część stanowi graniastosłup ścięty nad którym umieszczono ażurową latarnię zwieńczoną wysokim ostrosłupowym dachem. Poszczególne części budynku nakryte są dachami dwu i czterospadowymi, którym malowniczości dodają wysokie kominy. W fasadzie, we wnęce ryzalitu umieszczone jest wejście główne. Poprzedza je kilka jednobiegowych schodków a dodatkowo  ocienienia umieszczony nad nim, wsparty na konsolkach balkon drugiej kondygnacji nad którym znajduje się szerokie okno zamknięte łukiem wycinkowym. Ryzalit zwieńczony jest wysokim szczytem. Najbardziej żałuję, że nie mogę zobaczyć (i pogłaskać) wyrzeźbionych psów, które „stróżują” przy wejściu do pałacu. Niestety, aby je dostrzec, musiałabym znaleźć się znacznie bliżej frontu budynku czyli przekroczyć granicę prywatności właścicieli.

W oplecionej jeszcze rusztowaniami fasadzie ogrodowej uwagę przykuwa obszerna, trójarkadowa loggia nad która umieszczono obszerny taras na który prowadzą jednobiegowe schody. W wyższej kondygnacji nad loggią umieszczono obszerny taras.

Jednak, tym co najbardziej zachwyca w budynku jest szalenie wysmakowany detal architektoniczny. Już samo zestawienie czerwonej cegły z wstawkami kamiennymi w podmurówce i podkreślenie szczegółów zieloną glazurowaną cegłą daje bardzo spektakularny efekt.

Podobno w remontowanym pałacu ma w przyszłości powstać centrum konferencyjne. Z założeniem pałacowym „przez płot” sąsiaduje założenie folwarczne. Obecnie jest ono użytkowane przez miejscową Spółdzielnię Rolniczą. Teren przed folwarkiem jest bardzo zadbany i zaaranżowany zgodnie z duchem mieszczącego się w budynkach przedsiębiorstwa.Wzrok przyciągają pomalowane na błękitno maszyny rolnicze oraz dekoracyjne głazy narzutowe. Przez otwartą bramę widać stary spichlerz na którego ścianie widnieje data 1862.

9 uwag do wpisu “Pałac rodziny Caesar’ów w Morownicy. Wielkopolskie rezydencje

  1. W dawnych czasach, czyli w PRLu i trochę po, zanim pojawił się prywatny inwestor, pałac był użytkowany na różne potrzeby dla zwykłych mieszkańców, odbywały się tam np. wesela.
    Osoba, która kupiła ten pałac chciała tam stworzyć dom spokojnej starości, ale to wymaga nie lada nakładu finansowego, aby dostosować taki obiekt do potrzeb osób starszych, czy niepełnosprawnych. Zapewne też konserwator zabytków nie zgodziłby się na pewne rzeczy.
    Morownica jako wieś pojawia się u Oskara Kolberga w tomie „Poznańskie” jako miejsce, do którego zawitał w swych wędrówkach, spisując dzieje i zwyczaje ludu.

    Polubienie

    • Czytałam o planach nowego właściciela. Przystosowanie tak dużego obiektu do standardów (windy, podjazdy) jest strasznie kosztowne i wymaga dużej ingerencji w substancję budynku więc nie dziwię się, że zrezygnował na rzecz centrum konferencyjnego. Ciekawa jestem czy w środku zachowało się pierwotne wyposażenie, wie może Pani coś na ten temat? Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s