Kursko. Pałac Kalckreuthów

Ponownie zawitałyśmy na ziemię lubuską. Podróż w tamtym kierunku jest o tej porze roku niesamowitą przyjemnością, bo przeważające tam lasy liściaste teraz witają przybywających feerią barw.  Tego dnia naszym celem był pałac w Kursku, o którego historii chciałabym dziś opowiedzieć.Wieś Kursko, malowniczo położoną na morenowych pagórkach, zewsząd otacza zieleń przerywana jedynie błękitem wód  trzech dużych akwenów (jezioro Kurskie, Długie i Młyńskie) i wstążki potoku Jeziorna.

Początki Kurska sięgają połowy XIII wieku, jednak o tamtych czasach nie zachowały się żadne istotne dokumenty. Wiadomo tylko że, niejaki Jarosław z Kurska poświadczył nadanie  majątku cystersom z Zemska. Ród dzierżący Kursko przyjął nazwisko „Kurskich” i pieczętował się Prawdzicem.  Najbardziej znanym przedstawicielem tej rodziny jest Maciej Kurski (1620-1681), urodzony w Kursku syn Katarzyny z Pierzchlińskich herbu Brog i Stanisława Kurskich, późniejszy bernardyński zakonnik (w zakonie przyjął imię Marian). Maciej Kurski, w 1651 roku z rąk prymasa Macieja Łubieńskiego otrzymał sakrę biskupią, a król Jan Kazimierz powierzył mu, dość problematyczne biskupstwo bakowskie w pozostającej pod wpływami tureckimi Mołdawii. Po dziesięciu latach, na wskutek toczonych na tym terenie wojen kozackich, Kurski został odwołany z biskupstwa i mianowano go sufraganem poznańskim.

W  XVI wieku  część rodu przeszła na luteranizm i należała do utworzonej przez Unrugów gminy protestanckiej w Pieskach. Zniemczona  gałąź  Kurskich przyjęła nazwisko von Luck und Kurzik.

W XVII wieku majątek, prawdopodobnie drogą posagu, przeszedł w ręce, spokrewnionej z von Luckami und Kurzik, rodziny Bronikowskich herbu Osęk. Utrzymali się oni na Kursku do początków XVIII stulecia. Wtedy to, drogą koligacji rodzinnych, włości przeszły w ręce rodziny von Kalckreuthów, spolszczonej rodziny wyznania luterańskiego.  Od 1673 roku,  rodzina von Klackreuth legitymowała się polskim szlachectwem uzyskanym po udziale w bitwie Chocimskiej, podczas której Adam i Magnus Klackreuthowie wraz z własnym oddziałem jazdy, wykazali się męstwem gromiąc Turków pod wodzą  (wtedy jeszcze hetmana wielkiego koronnego) Jana Sobieskiego.

W 1 połowie XVIII wieku Ewa Bronikowska z Kurska poślubiła Adam Leonarda von Kalckreutha. Jej siostra Elżbieta, poślubiła jego brata, „szalonego Kalckreutha” czyli Karola Zygmunta, dziedzica Bobowicka. O szalonym Karolu Zygmuncie napiszę obszerniej w poście poświęconym pałacowi w Bobowicku, jako że była to niezwykle barwna postać.

Rodowy majątek Bronikowskich, Kursk pozostawał w rękach brata obu pań Kalckreuthowych, czyli Zygmunta Bronikowskiego do 1754 roku. Wtedy to Adam Leonard Kalckreuth dokonał najpoważniejszej transakcji w swym życiu i odkupił od szwagra majątek w Kursku. Od tego czasu, do 1945 roku, włości pozostawały w rękach potomków Ewy i Adama Kalkreuthów.

Małżeństwo Ewy i Adama przetrwało pięćdziesiąt lat i zaowocowało dziewięciorgiem potomstwa. Córki dostały bogate posagi, pomiędzy synów rozdzielono majątki ziemskie. Kursk dostał się Janowi Zygmuntowi von Kalckreuth, który stał się protoplastą rodu na Kursku, Chycinie i Zamostowie. Po jego małżeństwie z Heleną von Zeydlitz,  majątek rodowy powiększył się jeszcze o wiano Heleny, Gorzycę.

Z małżeństwa Heleny i Jana narodziło się dwóch synów, z których Kursk otrzymał młodszy Sebastian. Sebastian za małżonkę pojął Konstancję von Unrug (małżeństwa von Kalckreuthowie tradycyjnie zawierali z córkami sąsiadów, ważne było aby kandydatki na żony były wyznania luterańskiego), która urodziła mu trzynaścioro dzieci. Z tej gromadki dorosłego wieku dożyła jedynie szóstka. Z niej, osiemnastoletni syn Fryderyk zginął  w Rosji podczas wyprawy napoleońskiej. Z pozostałych synów ożenił się tylko jeden, pozostali trzej mieszkali razem w rodzicielskim Kursku. Wszyscy oni (Ernest, Edward, Konstantyn)  zmarli bezpotomnie, a ostatni z żyjących braci Leopold, nie mając komu zostawić majątku, w 1859 roku sprzedał Kursko swemu kuzynowi Wilhelmowi Kalckreuthowi z Gorzycy a sam wyprowadził się do Drezna.

Wilhelm von Kalckreuth z małżeństwa z Heleną von Wedel syna się nie doczekał, więc swe ziemskie majątki (w tym Kursko) przekazał „środkowej” z trzech córek Henrietcie, która poślubiła swego kuzyna Leonarda von Kalckreuhta. W ten sposób majątki nadal należały do Kalckreuthów, choć z innej linii. Henrietta zmarła tragicznie w wieku 32 lat osierocając trójkę swych dzieci: Aleksandra, Leonarda i Idę. Leonard uczcił pamięć pierwszej żony fundując kościół w Chycinie, po czym, w 1866 roku ożenił się z kuzynką Almą von Kalckreuth. W 1882 roku Leonard nieoczekiwanie  uległ wypadkowi, w wyniku którego zmarł. Kursko odziedziczył jego syn z pierwszego małżeństwa, Aleksander. Aleksander von Kalckreuth, po odbyciu obowiązkowej służbie wojskowej podjął studia o specjalności rolniczej a następnie ożenił się z Ottonią von Sydow z Kalska.

Z ich inicjatywy w Kursku pobudowano nowy, imponujący dwór, który stoi do dzisiaj.  Przy okazji przearanżowano także dotychczasowy ogród, zamieniając go w angielski park. Pasją Aleksandra była hodowla koni, które osobiście układał do jazdy pod wierzch i szkolił do chodzenia w zaprzęgach. Mimo przejściowych kłopotów finansowych, Ottonia i Aleksander żyli dostatnio.  W małżeństwie tym urodziło się osiem córek i Kalckreuthowie, chcąc panienki jak najlepiej zaprezentować na matrymonialnym rynku, prowadzili dom otwarty. Organizowano bale, pikniki i polowania, na które zjeżdżało okoliczne ziemiaństwo. Oprócz wyśmienitego menu jakie Ottonia ordynowała na te okazje, magnesem przyciągającym gości do Kurska była też uroda młodych Kalckreuthówien. Panny były ładne, uzdolnione i wysportowane, świetnie jeździły konno, a że do tego niebiedne, kandydatów na małżonków nie brakowało.  Podobno epuzerzy poddawani byli przez matkę dziewcząt wnikliwym sprawdzianom i dopiero po jej wstępnej akceptacji, pytano konkretną córkę o jej zdanie. Takie postępowanie przyniosło spodziewane efekty i „panny z Kurska” po kolei  robiły „dobre partie” wychodząc za mąż, za szlacheckich synów. Tylko najmłodsza z sióstr, Victoria wyłamała się i poślubiła „nieherbowego” oficera dragonów, z którym zamieszkała w Berlinie.

Po wybuchu I wojny światowej, Aleksander, mimo iż liczył już sobie wtedy 63 lata zgłosił się na ochotnika do służby wojskowej. Dostał przydział na poznański dworzec, gdzie wkrótce, na skutek przeciągów, nabawił się silnego artretyzmu. Mimo leczenia sanatoryjnego zmarł w czerwcu 1916 roku. Żona Ottonia przeżyła go o 16 lat. W latach 30tych XX wieku, władze III Rzeszy wywłaszczyły Kalkreuthów z  Kurska, które włączono do Ostwall i Międzyrzeckiego Rejonu Umocnień. W pałacu Kalckreuthów utworzono ośrodek wychowawczy dla dziewcząt.

Po II wojnie w pałacu urządzono ośrodek kolonijny, później przekazano go poznańskiej AWF. W latach 90tych XX wieku ośrodek sprzedano w prywatne ręce. Przyjechawszy do Kurska nie mamy żadnych problemów ze znalezieniem założenia pałacowego, gdyż jest ono doskonale widoczne z szosy. Brama jest otwarta więc wjeżdżamy na jego teren.

Pałac  założony jest na planie prostokąta a jego wysokość jest zróżnicowana. Narożniki budynku flankują dwie wieże, jedna z nich jest sześcioboczna, druga okrągła obie trzykondygnacyjne. W parterowej fasadzie umieszczono dwukondygnacyjny ryzalit nakryty dachem dwuspadowym i zwieńczony trójkątnym frontonem. Ponieważ dwór stoi na skarpie opadającej w kierunku jeziora, od frontu jest budynkiem jednokondygnacyjnym od tyłu posiada dwa piętra i trzykondygnacyjny ryzalit. Urodę pałacyku podkreślają detale architektoniczne w postaci boniowań, opasek, gzymsów oraz bardzo ozdobnych kroksztyny podtrzymujące,  mocno występujący za lico ścian, okap dachu. W elewacji tylnej otwory okienne dodatkowo  zaakcentowano płycinami z motywami roślinnymi.

Pracującego przy parkingu pana pytamy o pozwolenie zrobienia zdjęć obiektu i uzyskujemy na to zgodę. W trakcie fotografowania fasady natykamy się na sympatyczna parę, która jak się okazało, jest obecnymi gospodarzami obiektu dzierżawiąc pałac od właściciela, holenderskiego obywatela nazwiskiem van de Velde. Niestety, zapytani przez nas gospodarze, nie potwierdzają naszych podejrzeń, że może on być spokrewnionym ze słynnym artystą, Henrym van de Velde, o którego pracach pisałam przy okazji postów o Trzebiechowie.

Gospodarze zapraszają nas do środka, abyśmy mogły zobaczyć pałacowe wnętrza. Na mnie największe wrażenie zrobiły pieczołowicie odrestaurowane sufity i stylowo dobrane lampy.Obecnie pałac pełni funkcje hotelowe. Wypoczynek w tak pięknym miejscu i otoczeniu na pewno pozwala na pełen relaks. Gospodarze,  w ramach pobytu oferują także śniadanie (również w wersji wegetariańskiej) oraz bez problemu przyjmują gości z „czworonogami”. Okolica obfituje w lasy, jeziora i zabytki więc każdy znajdzie tam coś dla siebie.

7 uwag do wpisu “Kursko. Pałac Kalckreuthów

    • Tak, fasada i wnętrza są zachwycające. Do renowacji została jeszcze elewacja ogrodowa. Mimo tego, ze remont jeszcze nie jest ukończony w Kursku panuje wspaniała atmosfera, taka „bez napinki”. To ośrodek dla ludzi którzy chcą odpocząć a nie tylko „pokazać się” 😉 Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  1. Byłam w tym pałacu na koloniach pod koniec lat 60- tych . Było cudownie.Pamiętam sale, które teraz wyglądają pięknie, a sufity ś
    niły się długo po nocach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s