Chomiąża Szlachecka. Dwór Sulerzyskiech

Chomiąża Szlachecka po prostu mnie zauroczyła. Wprawdzie jadąc tam, wiedziałam, że w dawnym dworze Sulerzyskich obecnie znajduje się luksusowy hotel i SPA, mimo to obiekt, swoim położeniem, rozmachem i dbałością o każdy szczegół zrobił na mnie ogromne wrażenie.  Tam jest jak w bajce…

Chomiąża Szlachecka po raz pierwszy w dokumentach pisanych zaistniała w  pierwszej połowie XII stulecia i wtedy była własnością biskupów gnieźnieńskich. W drugiej połowie tegoż stulecia przeszła na własność klasztoru w Trzemesznie. W sto lat później, od 1234 roku, znalazła się  we władaniu rodu Nałęczów. W początkach XIV stulecia włodarzem Chomiąży był Chwał Biały herbu Nałęcz. W latach 30tych XIV wieku, właśnie w Chomiąży, przyszedł na świat jego syn,  Mikołaj Chwałkowic herbu Nałęcz, w przyszłości (nie bez powodu) okrzyknięty „Krwawcem” bądź „Diabłem Weneckim”, o którym niedawno pisałam.

Mikołaj Chwałkowic sprawował funkcję  kasztelana nakielskiego, a od 1381 roku, z nominacji Ludwika Węgierskiego, był sędzią kaliskim. Jako sędzia, zwrócił uwagę iż  data dokonania czynności prawnej, nie jest tożsamą, z datą sporządzenia stosownego po temu dokumentu. Jego spostrzeżenie wprowadziło nieco ładu w sądowe akta.  Zaledwie rok po nominacji Mikołaja król umarł, a w Wielkopolsce wybuchł, od dawna narastający, konflikt między rodami Grzymalitów i Nałęczów. Iskrą zapalną stała się kandydatura Zygmunta Luksemburczyka, którego jako pretendenta do tronu polskiego poparli Grzymalici. Nałęczowie opowiedzieli się za księciem mazowieckim Siemowitem IV.  Obie strony wzajemnie najeżdżały swoje dobra, paliły, rabowały i mordowały. Mediacje prowadzone przez Spytka z Melsztyna, Sędziwoja z Szubina i Mikołaja Bogorię jedynie na chwilę wprowadziły względny spokój, bo już w dwa dni po zawarciu rozejmu, Grzymalici spustoszyli ziemie Mikołaja z Chomiąży. Mikołaj nie pozostawał dłużny.  Na czele swoich oddziałów, z lubością najeżdżał i pustoszył ziemie arcybiskupów gnieźnieńskich, bo metropolita Bodzęta herbu Szeliga (był jeszcze biskup krakowski, Bodzęta herbu Poraj) początkowo opowiedział się po stronie Luksemburczyka. Bezwzględność Mikołaja w rozgrywkach z przeciwnikami sprawiła, że nadano mu przydomek „Diabła z Wenecji”, w której Mikołaj miał swój zamek.

Mikołaj, mimo dwóch małżeństw syna się nie doczekał i w XV wieku dobra po nim przejął  wnuk „po kądzieli”, Mikołaj pieczętujący się Pomianem.  W kolejnym stuleciu, w Chomiąży gospodarowała rodzina, która przyjęła nazwisko „Chomięckich” (Chomiąskich?). W połowie XVI wieku, włości chomiąckie pospołu  dzierżyli  bracia Wojciech i Rafał Chomięscy. Kolejnymi właścicielami majątku byli Konarscy herbu Abdank, następnie rodzina Paruszewskich herbu Rogala, a po nich, w drugiej połowie XVIII wieku, pochodzący z Orchowa w powiecie słupeckim, ród Jarmułt Mlickich herbu Dołęga.

Od początku XIX wieku Chomiąża była już w posiadaniu rodziny Sulerzyskich herbu Junosza. Prawdopodobnie pierwszymi z tego rodu właścicielami  Chomiąży byli Franciszka z Radzimińskich i Hieronim Sulerzyscy. Tutaj, w 1804 roku przyszła na świat ich pierworodna córka Prakseda, która w 1824 roku poślubiła Floriana Wilkońskiego herbu Odrowąż.

Hieronim Franciszek Sulerzyski zmarł bardzo młodo, a majątek po nim objął jego młodszy brat, Józef. Dla Józefa Sulerzyskiego powstał stojący do dziś we wsi dwór i on też był  inwestorem kościoła w Chomiąży Szlacheckiej.

W 1876  roku, Sulerzyski sprzedał majątek rodzinie Lewandowskich, jednak nabywcy już po dziesięciu latach tak go zadłużyli, iż Chomiąża została wystawiona na przymusową licytację. Włości, przez następne lata, pozostawały w posiadaniu najpoważniejszego wierzyciela, Banku Szczecińskiego, a później znalazły się w posiadaniu Leona Ubisza. W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku właścicielem włości był Tadeusz Lechweld. Najprawdopodobniej od niego, Chomiążę kupili Mirowscy.  W  ich posiadaniu (choć zdaję, się nie gospodarowali w majątku osobiście, a wydzierżawiali go S. Madalińskiemu) włości pozostawały do 1931 roku, kiedy po raz kolejny majątek wystawiony był na przymusową sprzedaż. W 1934 roku dwór znajdował się w posiadaniu Marty z Sulerzyskich Mirowskiej.

W latach okupacji Chomiąża była pod zarządem niemieckim i nosiła nazwę ” Komsdorf”. Po 1945 roku majątek został upaństwowiony, i jak wiele innych pod państwowym zarządem, niszczał. Zakupił go prywatny właściciel, który bardzo dużym nakładem środków dwór odbudował i rozbudował, zadbał o zabudowania gospodarcze oraz zrekultywował park. Obecnie miejsce prezentuje się przepięknie. Od jednej z miłych pań pracujących w „Herbarium” uzyskuję zgodę na porobienie zdjęć obiektu.

Sam dwór jest niezbyt duży, parterowy z mieszkalnym poddaszem, nakryty dachem dwuspadowym. Na osi fasady umieszczono okazały ganek kolumnowy, a nad nim trójosiową mansardę o trójkątnym naczółku. Detal architektoniczny jest bardzo oszczędny, ogranicza się profilowanych gzymsów, opasek wokół okien i subtelnie zaznaczonych podziałów ścian. Renowacja dworu doskonale ilustruje powiedzenia, że czasem „mniej znaczy więcej” oraz to, że elegancja polega na prostocie. Do historycznej substancji, z dużym wyczuciem, dobudowano części współczesne. W skarpę  wkomponowano przeszklone pomieszczenia basenu i jacuzzi. Rozlegający się z nich widok na jezioro bardzo skutecznie podnosi komfort kąpieli.

W drugiej z dłuższych elewacji zabytkowego dworu mieści się wyjście prowadzące do cudownie zakomponowanych ogrodów.Spacer po nich,nawet teraz choć przyroda przygotowuje się do zimy, to niesamowita przyjemność.Nie brakuje tu urokliwych zakątków, mostków przerzuconych przez stawy, wkomponowanych w zieleń altanek. Nie mogło też zabraknąć, urządzonego na wzór klasztornych wirydarzy herbarium, od którego kompleks wypoczynkowy wziął swą nazwę.W chomiąskim parku każdy znajdzie coś dla siebie, jest tam nawet wybieg dla sympatycznych alpak.

Z pietyzmem potraktowano też dawne budynki gospodarcze. W trosce o wygodę hotelowych gości wszystkie przeznaczone dla nich budynki połączone są podziemnymi łącznikami.Spokój, cisza, olbrzymi teren, bezpośrednie sąsiedztwo jeziora, komfortowe warunki, SPA i doskonała, oparta na sprawdzonych lokalnych produktach kuchnia, to jeszcze nie wszystkie zalety „Herbarium”. Tym, co wyróżnia ten ośrodek i czyni go idealnym na uroczystości ślubno-weselne jest znajdujący się na wzgórzu kościół noszący wezwanie św. Jana Chrzciciela. Od strony kompleksu prowadzi do niego wygodna droga, choć oczywiście można się doń dostać również od strony wsi. Został wzniesiony w 1831 roku z fundacji dziedzica Chomiąży Józefa Sulerzyskiego herbu Junosza. Otrzymał uproszczoną, eklektyczną formę. Jest jednonawowy z wyodrębnionym niższym i węższym prezbiterium. Oba człony nakryte zostały dachami dwuspadowymi. Niska, kwadratowa wieża zyskała cebulasty hełm z latarnią, oprócz niej, na kalenicy nawy umieszczono sygnaturkę. W krypcie pod kościołem została pochowana Julianna Sulerzyska. Niestety, mimo napisu „wejście bocznymi drzwiami”, oba wejścia pozostawały zamknięte. Mogłam tylko popatrzeć, na skądinąd piękne, szczebelkowe skrzydła drzwiowe i ciekawe okucia. Odbyłam też spacer po cmentarzu, na którym znajduje się grobowiec rodziny Jarmułt Mlickich herbu Dołęga. Obok kościoła znajduje się również piękny XIX wieczny budynek plebanii.

7 uwag do wpisu “Chomiąża Szlachecka. Dwór Sulerzyskiech

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s