Prusinowo. Dwór Szułdrzyńskich

Tym razem podróż zapowiadała się nudno, bo drogę do Czarnkowa znamy na pamięć, a wszystkie okoliczne zabytki już zdążyłyśmy obejrzeć.  Nie spodziewałyśmy się więc żadnych atrakcji. Jednak, korzystając z tego, że z powodu minimalnego ruchu na „stosiedemdziesiątceósemce” (pandemia swoje dobre strony ma) przebyłyśmy większą część trasy w rekordowym tempie, namówiłam Szefcię na „skok w bok”…Dosłownie w bok, bo w Hucie skręciłyśmy w  drogę, teoretycznie prowadzącą do Młynkowa, z której później  zjechałyśmy w kolejną boczną, prowadzącą do Prusimowa. Z odnalezieniem tamtejszego dworu nie miałyśmy żadnych kłopotów, jako że układ ruralistyczny polega na oddzieleniu  części dworskiej, od reszty zabudowy wsi.  Domy gospodarzy zgrupowane są po wschodniej stronie drogi. Maryjna  kapliczka stojąca na rozwidleniu dróg, staw i  kępa starodrzewiu na wzniesieniu, bezbłędnie zdradzają lokalizację części dworskiej.

Prawdopodobnie, od zarania swych dziejów Prusimowo było wsią szlachecką. Jednak jego początków i pierwotnych właścicieli nie udało mi się ustalić.  Wprawdzie wzmianki pisemne o miejscowości pojawiają się już w XIIIwiecznych dokumentach, jednak nie można z nich wywnioskować nic, poza tym, że miejscowość już wtedy istniała. Pierwszym, znanym dziś z imienia i nazwiska, posiadaczem Prusinowa był syn Stanisława, Maciej Włościejowski herbu Wczele, który dzierżył majątek w drugiej połowie XVI wieku. Po Włościejowskich majątek został włączony do klucza czarnkowskiego, dzierżonego kolejno przez Poniatowskich herbu Ciołek, Miaskowskich herbu Bończa i Porajów Swinarskich.

W 2 połowie XIX wieku Lubasz i Prusimowo kupił Józef Szułdrzyński, o którym pisałam niejednokrotnie przy okazji postów o Bolechowie, Trzaskowie czy Lubaszu. Tutaj może jedynie przypomnę najważniejsze fakty. Początków rodu należałoby szukać w mieszczaństwie, później Szułdrzyńscy dorobili się niewielkiego majątku ziemskiego w okolicach Zbąszynia. W ciągu dwóch następnych pokoleń, dzięki swej pracy i zapobiegliwości, i bardzo korzystnym mariażom, Szułdrzyńscy awansowali do grona czołowych wielkopolskich rodzin.  Do podniesienia rangi rodu szczególnie przyczynili się synowie Elżbiety z Okuliczów i Józefa Szułdrzyńskich, Władysław i Zygmunt.

Zygmunt (1830-1918), ukończył wydział prawa na uniwersytecie berlińskim, a w 1853 roku, obronił dysertację, uzyskując tytuł doktora praw. W 1862 roku ożenił się z Józefą z Wyssogota Zakrzewskich, z którą doczekał synów Tadeusza, Kazimierza, Mieczysława oraz córki Marii. Zygmunt Szułdrzyński to ten pan, który w 1873 roku wykupił z rąk niemieckich Bolechowo, Szlachęcin i Trzaskowo, tworząc tam spore polskie dominium.

Po rodzicach majątek objął najstarszy syn Tadeusz, który ukończył studia prawniczo-ekonomiczne, a dodatkowo, by być dobrze przygotowanym do prowadzenia majątku ziemskiego, ukończył szkołę rolniczą w Berlinie.  W 1899 roku poślubił Wandę Wysogota Zakrzewską, z którą doczekał się synów Stanisława, Jana i Tadeusza oraz córek, Anieli i Wandy.

Najstarszy z synów, Stanisław, ożenił się ze Stanisławą Szułdrzyńska, swoją najbliższą  kuzynką (córką Janiny hr. Szembek i Mieczysława Szułdrzyńskich z Lubasza). Jan, podobnie jak ojciec ukończył prawo. Po wojnie został profesorem  na uniwersytecie w Addis Abebie. Najmłodszy z synów Wandy i Tadeusza, Tadeusz Marian Szułdrzyński, zdążył przed wojną ożenić się z Marią Korwin Kossakowską, i w 1937 roku, doczekać się córki  Heleny. Rodzinne szczęście przerwał wrzesień 1939 roku. Tadeusz, jako oficer rezerwy został zmobilizowany dostając przydział do 10 Pułku Piechoty, wchodzącego w skład Armii Poznań. W okrążeniu pod Bzurą  pułk uległ rozproszeniu a Tadeusz musiał znaleźć się na wschodnim krańcu Polski bo trafił do sowieckiej niewoli. W 1940 roku, w Smoleńsku lub Lesie Katyńskim  został zamordowany przez NKWD.

Starszy z braci, Władysław (1829-1898) ożenił się z Anną Radońską herbu Jasieńczyk objął klucz lubaski.  Para ta miała jednego syna Stanisława, który w 1901 roku w Więckowicach poślubił tamtejszą dziedziczkę Konstancję Brezę.

W końcu XIX  wieku Prusinowo należało do Zofii z Grabskich i Kazimierza Szułdrzyńskich. Kazimierz, był  „środkowym” synem Józefy i Zygmunta Szułdrzyńskich, (bratem Tadeusza i Mieczysława) i prawdopodobnie dla niego (choć zapewne na wcześniejszych fundamentach) powstał tutejszy dwór, stylizowany na neorenesansową willę.  W 1899 roku, w Prusinowie przyszła na świat  córka Zofii i Kazimierza, Anna Szułdrzyńska, która w 1920 roku poślubiła Zdzisława Leszczyńskiego Herbu Awdaniec z Kozietuł. To właśnie w Kozietułach, mężowskim majątku, podczas wojny znalazła schronienie, wyrzucona z Wielkopolski przez Niemców, rodzina Anny: ociemniały stryj Tadeusz z Szlachęcina oraz stryj Mieczysław z Lubasza.  Gospodarstwem, stryjami i  małą córeczką  Anna musiała zajmować się  sama, bo Zdzisław Leszczyński po wrześniu 1939 roku do domu nie wrócił. Dopiero po latach okazało się, że zginął w Katyniu w 1940 roku.

W rękach Szułdrzyńskich Prusinowo pozostawało do 1939 roku, po wybuchu wojny rodzina została wysiedlona do GG.

Podjeżdżamy pod sam dwór. Niestety, budynek  przeznaczony jest do rozbiórki, więc pewnie to jeden z ostatnich momentów, kiedy można go (a raczej to, co z niego pozostało) zobaczyć. Już trwają prace nad usuwaniem pozostałości dawnego folwarku, z którego podobna jeszcze do niedawna zachowały się chlewnia, stodoła i stara kuźnia.

Dwór stoi w pozostałościach krajobrazowego parku. Od, ciągle jeszcze zachowanej bramy, w kierunku dworu, prowadzi aleja wiekowych lip.  Od tej strony ruina prezentuje się najokazalej. Budynek jest podpiwniczony i skład się z dwóch nierównych brył. Korpus, wzniesiony na planie prostokąta jest dwukondygnacyjny. W jego fasadzie, w płytkim ryzalicie mieściło się wejście główne. Otwór drzwiowy (obecnie zamurowany), zamknięty jest archiwoltą i flankowały dwoma prostokątnymi oknami, nad którymi umieszczono oculusy. W drugiej kondygnacji, odciętej profilowanym gzymsem, umieszczono bliźniacze, prostokątne okna.Całość wieńczył niewysoki, trójkątny fronton. W dwuosiowej elewacji bocznej, także zwieńczonej trójkątnym naczółkiem otwory okienne pierwszej kondygnacji zaakcentowane są trójkątnymi nadokiennikami. Dachu dziś nie ma, ale prawdopodobnie korpus był przykryty dość płaskim dachem dwuspadowym.

Do elewacji ogrodowej kiedyś musiała przylegać parterowa przybudówka, prawdopodobnie(sądząc z wysokiego obrysu dachu) z użytkowym poddaszem. Z drugiej strony korpusu umieszczony jest parterowy aneks.Mimo destrukcji zachowały się fragmenty dekoracji ściennej w postaci ozdobnych płycin w profilowanych, uszakowych opaskach, gzymsów, nadokienników.Jakie były powojenne losy dworu i kto jest odpowiedzialny za jego obecny stan nie wiem. Może ktoś z miejscowych pasjonatów historii zechce uzupełnić moją wiedzę?

Gdy wracamy z Prusinowa, zauważamy w polu kępę drzew i resztki ogrodzenia. Zaintrygowane podjeżdżamy bliżej i wtedy okazuje się, że jest to niewielki i nieczynny cmentarz ewangelicki. Niestety nie jest w żaden sposób oznaczony i trudno określić do której z ewangelickich gmin należał. W zasadzie nawet nie wiem, do jakiej miejscowości on teraz należy, znajduje się przy szosie na wysokości Białężyna, nie jestem jednak pewna, czy spoczywają na nim mieszkańcy tej wsi. Nekropolia jest dość zaniedbana, większość kamiennych nagrobków pokrywa wszędobylski bluszcz, jednak zachowało się kilka w lepszym stanie. Na niektórych nawet można odczytać nazwiska i daty.Jak choćby na tym, należącym, do zmarłego w 1887 roku Augusta Belkow.  Choć widać, że ktoś stara się o cmentarz dbać, obawiam się, że w niedalekiej przyszłości, zniknie on z powierzchni. Szkoda…

 

25 uwag do wpisu “Prusinowo. Dwór Szułdrzyńskich

  1. Dobrze, że udało się jeszcze utrwalić, na zdjęciach, dwór przed rozbiórką. Pożyteczny ten blog, przybliża lokalną historię, ciekawych tematów, jak widać nie brakuje. Oby tak dalej. Pozdrawiam.😀

    Polubienie

    • Dziękuję 🙂 Rzeczywiście, jak na razie tematów nie brakuje, Historia wielkopolskich majątków jest często niejednoznaczna, zawiła i przez to ciekawa. Staram się przedstawić różne jej aspekty i pokazać to, czego nie reklamują liczne przewodniki po regionie. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      • Jestem zafascynowana Pani blogiem. Czytam każdą relację z wypiekami na twarzy.FANTASTYCZNE ponadto pięknie opisane dzieje i koleje losów właścicieli danych dworów czy pałacy.Dziękuje i oczekuję na więcej.

        Polubienie

      • Bardzo dziękuję za tak entuzjastyczną opinię 🙂 Będzie „więcej”, bo jeszcze zostało sporo miejsc, które chciałabym odwiedzić 🙂 Serdecznie pozdrawiam 🙂

        Polubienie

    • Dziękuję 🙂 Wiesz, jak to jest z pasjami 😉 Nie da się od nich zrobić przerwy. Jeśli gdzieś jadę zaraz sprawdzam, co w okolicy jest do zobaczenia 😉 Cieszę się, że mogę działać budująco 🙂 Pozdrawiam

      Polubione przez 1 osoba

      • dokładnie to miałam na myśli,
        wcale nie trzeba się zatrzymywać bo coś nie wygodne, pasja to jest coś co napędza do życia 🙂 pozdrawiam Wędrowniczku

        Polubienie

      • Bardzo pani dziękuję, za tak ciekawe relacje z podróży. W wielu miejscach byłam, ale te pozostałe mobilizują, aby odwiedzić te miejsca. Śledzę z wielką ciekawością pani wpisy. Dziękuję i czekam na dalsze.

        Polubienie

      • Bardzo dziękuję, za miłe słowa. Obawiam się, że jestem „uzależniona” od zwiedzania 😉 więc kolejne wpisy na pewno będą. Serdecznie pozdrawiam 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s