Dworek Freudenreichów w Plewiskach

Jeżdżąc po obrzeżach  Poznania na moment zatrzymałyśmy się w Plewiskach. Od dawna frapował nas znajdujący się tam stary park podworski, zabudowania gospodarcze folwarku i ledwo widoczny za starodrzewem budynek zgrabnego dworku. Do tej pory jednak nigdy nie udało nam się wygospodarować tyle czasu, aby móc się mu dokładniej przyjrzeć. Dziś jednak stwierdziłyśmy że „jak nie teraz to kiedy” i korzystając z tego, że brama jest otwarta a szlaban podniesiony, śmiało wjechałyśmy na teren zajmowany przez Instytut Roślin i Przetworów Zielarskich. Osadnictwo na terenie dzisiejszych Plewisk istniało już w okresie neolitu, co potwierdzają wykopaliska archeologiczne, podczas których zabezpieczono  materialne artefakty pochodzące z  4/3 tysiąclecia p.n.e. Pierwsza, pisemna wzmianka o wsi pochodzi z 1237 roku, z dokumentu wystawionego przez  księcia wielkopolskiego Władysława Odonica. W 1335 roku, wywodzący się z rodu Łodziów biskup poznański, Jan z Kępy lokował wieś „Plewyszcze” na prawie niemieckim. Była to osada o charakterze służebnym i należała do biskupów poznańskich.

W XVII wieku, podczas potopu szwedzkiego, Plewiska zostały splądrowane przez przechodzące wojska i częściowo opuszczone przez mieszkańców. W XVIII wieku wieś, włączona do klucza komornickiego, pozostawała własnością kościelną. Aby przeciwdziałać spowodowanemu wojną północną (i będącą jej skutkiem epidemią cholery) wyludnieniu, biskup Michał Tarło (lub jego następca  Antoni Szembek) na te tereny sprowadził  osadników z okolic Bambergu. Warunkiem, który musieli spełniać nowo przybyli, było wyznanie katolickie, które sprzyjało integracji z rdzennymi mieszkańcami. Do dzisiaj w okolicach Poznania żyją potomkowie tamtych osadników, zwani w lokalnej gwarze „Bambrami”. Przybysze okazali się „bardzo dobrym nabytkiem”, byli pracowici i szybko się polonizowali. Prawie dwieście lat po przybyciu na podpoznańskie tereny pierwszych osadników z Bambergu, w 1915 roku, z inicjatywy miejscowego kupca i winiarza Leopolda Goldenringa,  na rynku poznańskim stanął posąg „Bamberki”.  Historia pokazała, jak bardzo osadnicy wrośli w polską ziemię… Walczyli o nią w Powstaniu Wielkopolskim, a podczas II wojny światowej odmawiali podpisywania Reichslisty. Mimo to, w powojennej Polsce patrzono na nich nieufnie.

W 1793 roku Plewiska zostały włączone w granice Prus, a klucz komornicki jako własność kościelna,  uległ sekularyzacji. Został przejęty przez Skarb Państwa pruskiego i odtąd stanowił domenę państwową. W latach 20tych XIX wieku Plewiska nabyła, do tej pory osiadła w Poznaniu, kupiecka rodzina Freudenreichów.

Pierwszym ich właścicielem został Joseph Freudenreich (1802-1880), poznański kupiec i przedsiębiorca. Joseph wywodził się z austriackiego rodu, który osiadł w Polsce i z czasem się spolonizował. Był synem Anny Coswig i Antoniego Freudenreichów.

Jako ciekawostkę mogę podać, że matka Josepha (i jego brata Antoniego Augusta) miała już z poprzedniego  małżeństwa z Bogumiłem Coswigiem (Koświgiem) dwie córki. Jedna z nich, Eleonora Albertyna poślubiła poznańskiego aptekarza Augustyna Kolskiego. Panią Albertynę Kolską  łączyła długoletnia, zażyła (według plotkarzy nawet bardzo zażyła) przyjaźń z doktorem Karolem Marcinkowskim. Pisałam o tej historii przy okazji wpisu o  pałacu Łakomickich w Dąbrówce Ludomskiej. Marcinkowski przyjaźnił się nie tylko z panią Kolską ale i z jej przyrodnim bratem, Antonim Freudenreichem. Antoni (podobnie jak Marcinkowski) był doktorem nauk medycznych i praktykował w Poznaniu. Tak więc obu panów łączyły stosunki i zawodowe i towarzyskie.

Dla Josepha i jego żony Henrietty z Schumannów (córki właścicieli Czeszewa, o których niejednokrotnie pisałam) w latach 60tych XIX stulecia powstał stojący do dziś parterowy dworek, wokół którego założono krajobrazowy park angielski. Joseph Freudenreich nie ograniczył się jedynie do gospodarowania na roli. Był przede wszystkim przedsiębiorcą i w 1842 roku zakupił w Kole plac wraz z budynkiem, w którym uruchomił fabrykę fajansu i porcelany. Założona przez Josepha fabryka istnieje w Kole do dziś. Małżeństwo Henrietty i Josepha zaowocowało córką Anną (późniejszą panią Oberfeldt) i dwójką synów, Augusta Antoniego (1835-1904), Józefa Antoniego (1838-1922), którzy po śmierci ojca podzieli między siebie majątek.

Młodszy z synów, Józef pozostał w Plewiskach,  które doprowadził do rozkwitu. Za jego czasów do majątku prowadziło z(akończone bocznicą) odgałęzienie od linii kolejowej Poznań-Berlin, którym wyprodukowane w folwarku produkty można było transportować na rynki zbytu. Przeprowadził również elektryfikację swoich włości.  Skórzewskiej parafii, do której należał, przekazał nieodpłatnie fragment swej ziemi, na którym założono parafialny cmentarz. Do dziś stoi na nim grobowiec rodziny Freudenreichów.

Starszy z braci Freudenreichów, August  osiadł w Kole, gdzie rozwinął założona przez ojca fabrykę. Ożenił się z Emilią z Szafrańskich, z którą doczekał się trzech synów  Romana, Stefana i Czesława.

Po bezpotomnej śmierci właściciela Plewisk Józefa Freudenreicha (1822), schedę po nim objęli bratankowie. Ponieważ Czesław, od 1905 roku żonaty z Lucyną z Rokossowskich, zaangażowany  był w pracę fabryki i mocno wrósł w kolską społeczność, ustalono, iż po stryju Plewiska obejmie Stefan.  Tutaj muszę nieco cofnąć się w czasie…

Z rodzinnych wspomnień wynika, że Stefan Freudenreich  w dzieciństwie poważnie chorował. Ożenił się młodo ze swoją pierwszą miłością Ludwiką Rudiger. Stefan i Ludwika zamieszkali w Kole, gdzie Stefan wraz z bratem zarządzał odziedziczoną po ojcu fabryką fajansu.  Żona Stefana nie pracowała, pozostawała  w domu z siódemką dzieci i zapewne mocno się nudziła.  Pewnie dlatego, gdy kierowanie kolskim gimnazjum objął przybyły z Warszawy dyrektor, szybko uległa jego urokowi. Przybysz z Kongresówki  zapewne poświęcał jej więcej czasu niż zapracowany małżonek, bo Ludwika zakochała się bez pamięci i oglądania na konsekwencje. Towarzyski skandal potęgował fakt, iż  dyrektor już był żonaty. Mimo, iż kochanek  nie zamierzał zmieniać swego status quo i rozwodzić się, Ludwika postanowiła opuścić męża i dzieci i żyć w stolicy w klasycznym trójkącie z ukochanym i jego żoną.

Można sobie wyobrazić w jak niekomfortowej sytuacji znalazł się opuszczony przez żonę Stefan. Scheda po stryju Józefie była dla niego wybawieniem, dzięki niej mógł opuścić rozplotkowane Koło, uniknąć dwuznacznych spojrzeń i szeptów.  W 1922 roku spłacił część należną bratu i przeniósł się wraz z dziećmi do Plewisk. Mimo, iż nie miał rolniczego wykształcenia dobrze sobie radził z prowadzeniem majątku ziemskiego, czego dowodem może być fakt, iż w latach 1929-1934 zasiadał w fotelu prezesa Kółka Rolniczego w Skórzewie. Samotnie wychowywał szóstkę dzieci (najmłodszy syn zmarł w wieku 12 lat i został pochowany w Skórzewie), szczególnie dbając o ich edukację. Dobrą passę w gospodarowaniu przerwał światowy kryzys ekonomiczny. Aby nieco zniwelować jego skutki, Stefan częściowo rozparcelował majątek. W kolejnych, niepomyślnych latach zmuszony był zdecydować się na podział kolejnej części majątku, jednak ze względu na podmokły grunt, jego sprzedaż opóźniła się. Regulacja rzeczki Skórzynki, którą na własny koszt miał wykonać Stefan Freudenreich, wymagała od niego zaciągnięcia dość dużego kredytu. Udało mu się go spłacić do maja 1939 roku, jednak aby mieć gotówkę na prace żniwne, zaciągnął kolejny, krótkotrwały z terminem spłaty 1 września 1939 roku. Ze względu na wybuch wojny Stefan nie wywiązał się z tego zobowiązania, co po wojnie pozbawiło go majątku.

Brat Stefana, Czesław wraz z żoną i córkami Krystyną, Heleną i Ireną mieszkał  w Kole, gdzie dał się poznać nie tylko jako solidny przedsiębiorca i pracodawca ale także szczery patriota, filantrop oraz działacz społeczny i kulturalno- oświatowy. Po zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim stanął wszedł do nowo ukonstytuowanych władz miejskich i stanął na czele wydziału Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Przed wybuchem II wojny mocno zaangażował się w antyhitlerowską propagandę i w sierpniu tego roku, z balkonu kolskiego ratusza, wygłosił płomienne przemówienie nawołujące do obrony ojczyzny. Jego działalność nie uszła uwagi Niemców, którzy zaraz po wkroczeniu do Koła zajęli willę Freudenreichów, a Czesława wraz z córką Krystyną aresztowano i osadzono w więzieniu w Koninie. 10 listopada 1939 roku oboje zostali rozstrzelani w publicznej egzekucji.

Rodzina Stefana, po wybuchu II wojny została wysiedlona z resztówki majątku, który przejęli Niemcy.  Po wojnie, ze względu na niespłacony kredyt z 1939 roku, Skarb Państwa  upomniał się „o swoje”. Na mocy reformy rolnej  ziemię do końca rozparcelowano. Jeden z synów Stefana Freudenreicha był lekarzem, co w jakiś sposób uchroniło rodzinę od wyrzucenia na bruk, bo jako wykonujący bardzo potrzebny zawód dostał nie tylko nakaz pracy ale i służbowe mieszkanie.

Dworek, wraz z majątkiem ziemskim od Skarbu Państwa otrzymał nowo powstały Państwowy Instytut Naukowy Leczniczych Surowców Roślinnych (dziś Instytut Roślin i Przetworów Zielarskich) który zdaje się do dzisiaj jest właścicielem obiektu.

Dworek jest założony na planie wydłużonego prostokąta, parterowy i nakryty dachem dwuspadowym z oknami powiekowymi. Wydaje mi się, że gdzieś na początku XX wieku został rozbudowany „wzdłuż” gdyż  ganek filarowy, zwyczajowo umieszczany na osi fasady, obecnie usytuowany jest niesymetrycznie. Nad gankiem wznosi się, ujęta w dwie lizeny, dwuokienna wystawka zwieńczona trójkątnym szczytem z zamurowanym teraz okulusem. Detal architektoniczny jest skromny, ogranicza się do gzymsów i opasek dookoła prostokątnych okien. W bocznej, krótszej elewacji także znajduje się mansardowa wystawka.

Również elewacja ogrodowa jest „bez zadęcia”. Obecnie budynek, który po wojnie służył Instytutowi jest nieużytkowany. Szkoda, przydałby się mu remont.

Wielkim atutem założenia jest otaczająca go zieleń. Część dawnego parku krajobrazowego Freudenreichów, obecnie przekształcona jest w park publiczny, którym cieszą się mieszkańcy Plewisk. Druga pozostaje do dyspozycji Instytutu, który prowadzi na niej uprawę roślin zielarskich.

6 uwag do wpisu “Dworek Freudenreichów w Plewiskach

  1. Witam, skąd ma Pani informacje o tym, że Stefan krótko mówiąc „zbankrutował”? Z tego co wiem nie ma na to żadnych dowodów. Spadkobiercy podobno próbują się starać odzyskać to od Skarbu Państwa ponieważ zostało to zabrane przez reformę rolną. Jak wiemy działaniom reformy rolnej podlegały nieruchomości które m.in. stanowiły własność lub współwłasność osób fizycznych lub prawnych, jeżeli ich rozmiar łączny przekracza bądź 100 ha powierzchni ogólnej. Rodzina miała ponad 400ha. Zygmunt Freudenreich syn Stefana był lekarzem. Mieszkał na Starołęce co ważne, mieszkania nie „dostał”. Dostał przydział za który musiał płacić. Nie była to jego własność. Rodzina została zwyczajnie rozgrabiona, wyrzucona na bruk. Nie mieli nawet szansy się spakować i zabrać najważniejszych rzeczy. Taka była reforma rolna. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  2. Szanowna Pani. O niespłaconym z powodu wybuchu wojny kredycie prawdopodobnie przeczytałam w historii Plewisk bądź Skórzewa. Trudno mi teraz odtworzyć wszystkie źródła z których korzystałam, nie prowadzę dokumentacji. O bankructwie nie ma mowy, dla „nowych” władz każdy pretekst był dobry, żeby zająć majątek. Jak również zaznaczyłam, iż mieszkanie otrzymane po wojnie było służbowym czyli przypisanym do pełnionej funkcji a nie formą rekompensaty za znacjonalizowany majątek. Serdecznie pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s