Na Starołęce

Niby nasza branża zamkniętą nie jest… Jednak co z tego skoro  w większości podmiotów, z którymi stale musimy współpracować, obowiązuje pełen lockdown. W takiej sytuacji  najczęściej nie mamy, ani jak, ani z kim pracować… To frustrujące, staramy się jednak nie popadać w marazm. Nadwyżki czasu wolnego od zajęć zawodowych, wykorzystujemy na poznawanie najbliższej okolicy. Tym razem wybrałyśmy się na Starołękę. Czytaj dalej

Dwór von Treskowów w Umultowie.

Lekko przymroziło i  przyrodę okryła delikatna koronka szadzi, która sprawiła, że nawet najzwyklejsze przydrożne chęchy wyglądały bajkowo. Takie zjawisko nigdy nie utrzymuje się zbyt długo, a że i pogoda była bezwietrzna, postanowiłam wybrać się na krótki spacer. Ponieważ nie przepadam za włóczeniem się bez sensu, jako jego cel wybrałam Umultowo, na którym znajduje się pewien dworek. Czytaj dalej

Chwiram. Pałac i kościół.

Po długiej przerwie znowu ruszyłyśmy w trasę służbową. Tym razem wybrałyśmy się  na Pomorze Zachodnie. Za Trzcianką rozpoczynają się duże kompleksy leśne, z rzadka przerywane osadami ludzkimi. Jedną z nielicznych jest wieś o trudnej do wymówienia nazwie „Chwiram”. Skuszone jej brzmieniem  zatrzymałyśmy się tam na chwilę. Czytaj dalej

W Toruniu

Toruń na zawsze pozostanie „moim” miastem i choć od lat w nim nie mieszkam, przy każdej okazji staram się je odwiedzić choćby po to, aby odświeżyć wspomnienia i zobaczyć co się w nim zmieniło. Teraz jednak głównie patrzę na niego oczyma „turystki” dostrzegając urodę detali, które kiedyś, gdy miałam je „na co dzień” umykały mojej uwadze… Czytaj dalej

Pałac Ponińskich w Buszewie czyli do dwóch razy sztuka…

„Niedaleko od Poznania a zupełnie inny świat” stwierdziłyśmy przyjeżdżając pierwszy raz do Buszewa. Wieś leży na uboczu, i prawdę powiedziawszy, na pierwszy rzut oka, nie sprawia najlepszego wrażenia. Mimo to, wiele sobie obiecywałyśmy po tej wizycie,  jako że stojący tam pałac został właśnie wystawiony na sprzedaż.  Miałyśmy nadzieję, że w związku z tym da się go obejrzeć. Niestety zawiodłyśmy się srodze… Czytaj dalej

Spacer w koronach drzew

W obecnej sytuacji oderwanie się od ziemi nie jest proste. Linie lotnicze żądają  od swych potencjalnych pasażerów licznych zabezpieczeń a i tak, możliwości wylotu gdziekolwiek są mocno ograniczone. Aby choć nieco „wznieść się” nad przyziemne problemy wybrałam  się na spacer „ścieżką wśród koron drzew”. Był on o tyle przyjemniejszy, że do Poznania zawitał od dawna nie widziany u nas gość, śnieg… Czytaj dalej

Zaniemyśl

Ponieważ obowiązki wzywały, pojechałyśmy do Zaniemyśla. Wprawdzie wolałabym udać się tam w maju, bo wtedy „czynna” jest Wyspa Edwarda, no ale w pracy niezmiernie rzadko jest tak, „jak się woli”. Przypuszczam jednak, że prędzej czy później trafimy tam ponownie w okresie działającej przeprawy promowej. Wtedy też opowiem o fenomenie owej wyspy. Tak więc dzisiaj będzie jedynie o wsi… Czytaj dalej

Dzieciniec i nadrzeczne łazienki czyli Poznań mniej znany.

Z różnych przyczyn, nie zawsze udaje mi się pojechać tam, gdzie akurat bym chciała. W takich przypadkach staram się „przekierować” swoje zainteresowania na okolicę najbliższą i odwiedzić w Poznaniu te miejsca, do których dotąd było mi „nie po drodze”.  Tym razem za cel swego spaceru wybrałam tereny nadwarciańskie, na których znajdują się dwa ciekawe obiekty, których powstanie związane z najbardziej spektakularnym wydarzeniem polskiego dwudziestolecia międzywojennego, PeWuKą.

Czytaj dalej