„Latawce”

Z reguły ostatnio swój wieczorny czas dzielę (niekoniecznie sprawiedliwie) między netflixa a lekturę. „Latawce” Romaina Garego,  to najlepsza powieść jaką ostatnio udało mi się przeczytać. Z jej fragmentami zetknęłam się  dawno temu,  drukował je bodajże „Przekrój”. Te urywki zapadły mi w pamięć, jednak na całość przyszło mi długo czekać, bo przez lata „Latawce” nie zostały przetłumaczone na język polski… Życiorys autora, rosyjskiego Żyda dostarczyłby materiału na nie jedną powieść. Urodził się w carskiej Rosji jako Roman Kacew.  Jego matką była  Nina Kacew, córka żydowskiego zegarmistrza, która aby zostać aktorką, uciekła z domu.  Kariery na scenie nie zrobiła, za to w  życiu przyszło jej zagrać trudną rolę samotnej matki. Po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej, Ninie udało się zabrać kilkuletniego syna i uciec z nim do Wilna, gdzie podobno szyciem zarabiała na życie. Stamtąd oboje wyjechali do Warszawy, a następnie do Nicei. Romain podjął we Francji studia wyższe na wydziale prawa. Czy zdążył je ukończyć, nie wiem. Po wybuchu II wojny wstąpił do sił zbrojnych gdzie skierowano go do lotniczej szkoły oficerskiej. Kiedy Niemcy zajmowali Francję uciekł do Wielkiej Brytanii, gdzie związawszy się z Komitetem Wolnej Francji,  latał jako pilot na bombowcach. Zaraz po wojnie ożenił się z brytyjską dziennikarką Lesley Blanch.  Rozpoczął karierę dyplomatyczną, wiele podróżował, kilkukrotnie był w Polsce, którą darzył sentymentem. W 1960 roku, jako konsultant filmowy wyjechał do Los Angeles. Tam poznał Jean Seberg gwiazdę filmu „Do utraty tchu”.  Mimo (a może właśnie dlatego) że aktorka była od niego o dwadzieścia cztery lata młodsza i była już  rozwódką, Gary bez wahania porzucił dla niej swą dotychczasową żonę. Po ślubie bardzo szybko stali się szalenie popularną wręcz celebrycką parą zapraszaną zarówno przez polityków (J.F Kennedy, Ch. de Gaulle) jak i artystów. Pisarz kilkukrotnie publikował pod pseudonimami, co pozwoliło mu na osiągniecie  „niemożliwego” czyli dwukrotnego zdobycia nagrody Goncourtów (za „Korzenie życia” i jako  Emile Ajar „Życie przed sobą”).  W małżeństwie Jean i Romain doczekali się syna Alexandra, jednak ich związek nie był szczęśliwy. W 1969 roku, na planie filmu „Pomaluj swój wóz”, Seberg  wdała się w romans z Clintem Eastwoodem, co było bezpośrednim powodem rozwodu z Garym, choć i przed tym wzajemnie się zdradzali. Była żona jednak nadal  musiała pozostawać pisarzowi bliską, bo gdy  w dziewięć lat później,  Seberg znaleziono martwą, nie mógł uwierzyć w jej samobójstwo. Oskarżał o jej śmierć FBI, jako że aktorka miała związki z działalnością Czarnych Panter i z tego powodu była przez służby nękana i szkalowana. Po pogrzebie byłej żony pisarz wpadł w ciężką depresję. Pod jej wpływem, w 1980 roku, strzałem w usta skrócił swe życie.

Elementy autobiograficzne dość często pobrzmiewają  w „Latawcach”. Jednym z bohaterów powieści jest Bruno, uzdolniony chłopak, który po wybuchu wojny zostaje angielskim lotnikiem. Echem polskich doświadczeń Romaina  jest obraz rodziny Bronickich, polskich arystokratów, spędzających wakacje w Normandii. To właśnie w  Elżbiecie „Lili” Bronickiej, której powierzchowność jest odbiciem wyglądu Jean Seberg,  zakochuje się normandzki chłopiec, Ludowic Fleury. To dla niej  Ludo, latem 1939 roku wyrusza ze swej wsi do Polski. Ci, pochodzący z dwóch różnych światów bohaterowie, spotykają się i rozstają, dorastają, zbliżają się, i znów rozstają,  podczas gdy w tle wisi i rozwija się groźba II wojny światowej. Jej wybuch zmienia życie wszystkich…

Oprócz głównych bohaterów w powieści występuje galeria interesujących postaci, które autor charakteryzuje z właściwym sobie ciepłem doprawionym ironią. Jest tam, i ekscentryczny pacyfista, wiejski listonosz, którego pasją jest konstruowanie latawców, i Julia Espinoza, żydowska burdelmama, która na czas wojny przeobraża się w hrabinę Esterhazy. Poznajemy wrażliwego syna pruskiego junkra,  włoskiego pianistę oraz francuskiego restauratora. Każde z nich próbuje podczas wojny ocalić to, co dla niego najważniejsze. Zło miesza się z dobrem, każdy walczy na swój (często niekonwencjonalny) sposób, ponosząc różnorakie konsekwencje swoich wyborów. Wbrew utartym stereotypom wrogowie czasem okazują ludzkie oblicze, „swoi” potrafią zdradzić lub postawić w sytuacji, z której każde wyjście jest złe. Rywal wykazuje się wielkodusznością, przyjaciel bywa bezwzględny w żądaniach.  W powieści nic nie jest jednoznaczne, niejednokrotnie motywy, którymi kierują się postacie, są dla czytelnika prawdziwym zaskoczeniem. Wszystko to doprawione jest dobrze nakreślonym tłem, w którym poznajemy zarówno historię niezwykłego miasteczka, którego mieszkańcy uratowali przed zagładą tysiące Żydów ( Le Chambon sur Lignon), jak i tajniki przepisów mistrza kuchni, Marcelina Duprata.  Nad losami bohaterów i targaną wojną Francją unoszą się tytułowe latawce. Są zarówno pocieszeniem w trudnych chwilach, modlitwą słaną w niebiosa, wyrazem buntu, wezwaniem do oporu, nośnikiem nadziei. I przekonują, że  pozorne szaleństwo jest  „iskrą bożą”, która pozwala ocalić człowieczeństwo. Myślę, że to bardzo dobra książka na dzisiejsze, trudne czasy. Uczy, jak ważne w życiu są pasje, które same będąc szaleństwem, paradoksalnie chronią przed popadnięciem w obłęd… Zachęcam do lektury „Latawców”, bo poruszając trudne tematy, książka potrafi, i wzruszyć, i rozbawić. Jest to jedna z tych pozycji, do których czytania pragnie się ponownie powrócić…

 

3 uwagi do wpisu “„Latawce”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s