Pałac w Grzybnie

Od rana  radio nadawało komunikaty o ciężkich warunkach na drodze, licznych stłuczkach i nieprzejezdnych odcinkach a nam, jak na złość, wypadł dość pilny wyjazd. Wyjeżdżając z Poznania obiecałyśmy sobie, że „dziś szczególnie zachowujemy dystans, skupiamy się na jeździe i trzymamy się głównej szosy”. Dodatkowo, w moim kierunku, z ust Szefci  padło kategoryczne „żadnego zwiedzania związanego ze skrętami na boki. Jedziemy prosto do celu”…  Zbliżałyśmy się już do Brodnicy, kiedy mignął nam boczny drogowskaz z napisem „Grzybno 5km”.    „W Grzybnie jest pałac” poinformowałam najlepszą z Szefowych bo do moich obowiązków należy również wiedzieć „co po drodze”. Popatrzyłyśmy na siebie, na zegarek, pokiwałyśmy głową i nie przejmując się wcześniejszymi ustaleniami, zawróciłyśmy, skręcając  do Grzybna. Pasja zawsze wygrywa z rozumem…Pierwsza pisemna wzmianka o Grzybnie pochodzi z końca XIV wieku. Majątek przez wieki należał do rodów pieczętujących się „Łodzią”. Pierwszym, znanym nam dziś z imienia, właścicielem był niejaki Tomisław herbu Łodzia piszący się „z Grzybna”. Po nim włości przejął  jego syn Piotr. W początkach XV stulecia włości nabył Pełka, pieczętujący się Świnką podchorąży poznański i kościański, który przyjął nazwisko „Grzybieński”. W 1481 roku Grzybno kupił kasztelan krzywiński Jan Baranowski herbu Łodzia, którego ród wywodził się z Baranowa koło Mosiny. Baranowscy dzierżyli majątek przez trzy pokolenia, jednak już nie samodzielnie, bo część wsi, w 1525 roku nabył dziedzic Starych Oborzysk, Wojciech Sułocki. Po nim ten fragment dóbr przejęli synowie Andrzej i Marcin, reszta  majątku pozostawała w posiadaniu Baranowskich.

W końcu XVI stulecia włości nabyli Małgorzata z Manieckich i Stanisław Szołdrscy herbu Łodzia. W rękach tej rodziny majątek pozostawał do XIX wieku. Po Małgorzacie i Stanisławie przejął Grzybno syn, pisarz ziemski Maciej Szołdrski żonaty z Barbarą z Jastrzebców Kierskich. Po nich dziedziczył ich syn Stanisław Szołdrski, którego żoną była Marianna Zajączkówna. Para ta pozostawiła po sobie syna Andrzeja, który doczekał się godności kasztelana biechowskiego, a w małżeństwie z kasztelanką kaliską, Zofią z Radomickich herbu Kotwicz miał syna Ludwika.

Ów Ludwik doszedł do ogromnego majątku, m.in należał do niego Czempiń, z którego uczynił swą główną rezydencję. Ludwik pełnił szereg urzędów państwowych m.in. wojewody inowrocławskiego i poznańskiego oraz starosty generalnego Wielkopolski. Ożenił się z Marianną Bogumiłą z Unrugów, która powiła mu siedmioro potomstwa, z którego trójka niestety nie dożyła wieku dorosłego. Czempiń i Grzybno odziedziczył najstarszy z synów Stefan Maciej. Stefan Maciej Szołdrski ożenił się z Teofilą z Działyńskich herbu Ogończyk, która później, już jako Potulicka, zaistniała jako „biała dama”, dobry duch kórnickiego zamku. Urodziła ona Stefanowi troje dzieci, z których przeżył jedynie syn Feliks. W rok po narodzinach syna, Stefan przedwcześnie zmarł, a w sześć lat później Teofila wyszła ponownie za mąż za Aleksandra Potulickiego herbu Grzymała.

Czempiń i Grzybno po ojcu i dziadku, w 1749 roku przejął Feliks Szołdrski. Był dobrze wykształcony a odziedziczywszy po matce talenty menadżerskie, nie tylko utrzymał ale i pomnożył posiadany majątek, zakładając miasto „Nowy Tomyśl”, do którego sprowadził osadników olęderskich. Mniej poszczęściło mu się w życiu prywatnym, żona Katarzyna z Lipskich herbu Grabie nie zapewniła mu potomstwa, a prawdopodobnie i szczęścia, bo małżeństwo zakończyło się rozwodem. Z powodu braku bezpośredniego dziedzica, Feliks swój majątek zapisał swemu stryjecznemu bratankowi, Wiktorowi Szołdrskiemu. Wiktor Szołdrski żonaty z Melanią z Krzyżanowskich herbu Świnka odziedziczył ogromną fortunę, ale z powodu nieumiejętnego zarządzania oraz niesprzyjającej koniunktury  część jej poważnie zadłużył. Po jego śmierci w 1830 roku wdowa sprzedała Grzybno Justusowi Zaborowskiemu. W 2 połowie XIX wieku wieś do swego majątku włączył ówczesny  właściciel Czempinia, August von Delhaes.  Od niego, w 1876 roku, kupił majątek, skoligacony z von Delhaesami, Franz von Guenther.

Miał wtedy tylko 26 lat a za sobą już studia rolnicze oraz udział w wojnie prusko-francuskiej w 1870 roku. Guentherowie wywodzili się z Niemiec Wschodnich i przeważnie piastowali stanowiska urzędników państwowych. Rodzicami Franza byli Klara z domu Jebens i Wiliam Guenther. Wiliam ukończył studia prawnicze, pracował w administracji rządowej, m.in pełnił stanowiska dyrektora ministerstwa finansów i pierwszego prezesa Prowincji Poznańskiej. W 1881 roku rodzina Guenther została przez cesarza Wilhelma I nobilitowana  i podniesiona do rangi szlachty pruskiej.

Franz zakupiwszy majątek rozejrzał się za żoną. Jego wybór padł na dziewiętnastoletnią Johannę Marię Luisę von Bernuth.

Von Bernuthowie byli skoligaceni z von Delhaesami poprzez małżeństwo Augusta von Bernutha z Marie von Delhaes. Związek z von Delhaesami miała też rodzina von Guenther, jako że brat Franza, Georg Richard ożenił się z Luise Friderike von Delhaes.  Jakaś gałąź rodziny von Bernuth posiadała wówczas majątek w Krzyżanowie w powiecie śremskim, więc zapewne w którymś z tych kręgów  Franz poznał swoją przyszłą żonę.

Ślub Johanny i Franza odbył się 26 maja 1877 roku  w Borowie, a młoda para osiadła w Grzybnie. W dwa lata po ślubie na świat przyszedł ich syn Wiliam Bernhard von Guenther. Rodzice zadbali o wykształcenie pierworodnego wysyłając go do Saksonii na studia prawnicze. Po ukończeniu  edukacji Wiliam kontynuował tradycję rodzinną, służąc swemu państwu jako urzędnik. W powiecie rawickim pełnił funkcję asesora administracji był też kapitanem milicji a podczas I wojny administrował granicę okręgu Rawicz. W 1904 roku ożenił się z dziedziczką Szlichtingowej, baronówną Erną Leontiną, Melanią von Schlichting-Buckowiec. Para ta doczekała się trzech synów: Hansa-Joachima, Wofganga Wiliama i Eckeharda Wiliama. Po I wojnie Wiliam von Guenther został prezesem Dyrekcji Legnicko-Rawickej, prywatnej spółki z siedzibą w Legnicy. Franz von Guenther senior zmarł w 1920 roku w Grzybnie. Po jego śmierci, Wiliam pomagał owdowiałej matce zarządzać grzybnieńskimi włościami. Pozostawał właścicielem Grzybna do końca II wojny światowej. Po 1945 roku majątek przejął Skarb Państwa, ziemię rozparcelowano a pałac przeznaczono na placówkę edukacyjną. Początkowo mieściła się tam Żeńska Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego, potem Liceum a następnie Technikum Rolnicze. Obecnie gospodarzem obiekt jest Zespół Szkół Rolniczych w Grzybnie. Bez przeszkód podjeżdżamy pod sam gmach.Do początku XX wieku rodzina zamieszkiwała w starej  rezydencji. Jednak w nowym stuleciu standardy i wymagania okazały się znacznie wyższe i Franz von Guenther podjął decyzję o budowie nowej okazałej rezydencji. Pałac wzniesiono w pierwszej dekadzie stulecia był już gotowy przed wybuchem I wojny.  Budynek założony jest na planie prostokąta, bardzo wysoko podpiwniczony, dwukondygnacyjny z użytkowym poddaszem, nakryty dachem czterospadowym z oknami powiekowymi. W fasadzie, na osi, między dwa boczne ryzality wciśnięty jest, zwieńczony trójkątnym naczółkiem, ganek filarowo-kolumnowy, w którym znajduje się główne wejście do budynku. W elewacji ogrodowej umieszczono trójosiowy ryzalit. Przylega doń parterowy aneks o ściętych wielobocznie narożnikach.

Budynek (najprawdopodobniej na skutek powojennych remontów) prawie pozbawiony jest detalu architektonicznego. Podział poziomego elewacji dokonują wysoki cokół z kamienia polnego oraz gzymsy: kordonowy (w fasadzie) i poddachowy. W elewacji ogrodowej okna parteru ujęto w arkadowe nisze, od dołu zaakcentowane profilowanym wycinkiem gzymsu oraz prostokątną płyciną. We wnętrzu zachowała się oryginalna stolarka klatki schodowej o ciekawej, geometrycznej, utrzymanej w stylu art deco. balustradzie.

Budynek jest bardzo starannie odnowiony i zadbany, ale tym, co nadaje mu szczególny urok, jest jego otoczenie. Resztki parku, lustra wody a zwłaszcza, przepiękna (nawet teraz zimą) zieleń, która świetnie skomponowana tworzy piękną ramę dla architektury sprawiając, że pałac prezentuje się niemal bajkowo. Zadbane środowisko, ciekawe nasadzenia przynoszą zaszczyt  pedagogom i uczniom szkoły.

7 uwag do wpisu “Pałac w Grzybnie

    • 🙂 Dziękuję. Szkoła rzeczywiście bardzo fajna, kierunki związane z rolnictwem na ogół mają fajne siedziby. Czasem, zwiedzając taki pałacyk będący w gestii jakiejś rolniczej instytucji wzdycham cichutko „czemu nie wybrałam studiów na Akademii Rolniczej?” 😉 No ale pasja zawsze silniejsza, a moją już wtedy była historia sztuki… Pozdrowienia z zaśnieżonego Poznania 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s