Spacer przez Golęcin

Chcąc wykorzystać urok  zimy szukałam w mieście jakiejś dłuższej spacerowej nie wymagającej jednak „przebijania się” przez śródmieście. Zdecydowałam się  na spacer trasą Sołacz, Rusałka, Golęcin.   Tę ostatnią dzielnicę w przeważającej większości obecnie użytkują poznański Uniwersytet Przyrodniczy oraz Wojsko. O Sołaczu i Rusałce już kiedyś pisałam, dziś więc słów parę o Golęcinie. Jego historia sięga średniowiecza. W XIV wieku  Golęcin, jako wieś, stanowił dobro królewskie pozostające pod zarządem starosty generalnego Wielkopolski. W kolejnym stuleciu majątek przeszedł na własność znamienitego wówczas rodu Szamotulskich herbu Nałęcz, którzy utrzymali go do końca XV wieku. W 1496 roku, Golęcin dzierżył  syn kasztelana Piotra Świdawy Szamotulskiego,  wojewoda poznański Andrzej Szamotulski herbu Nałęcz, który cieszył się zaufaniem zarówno króla Jana Olbrachta jak i jego brata, kardynała Fryderyka Jagiellończyka. Mógł też liczyć na niezmiernie wpływową rodzinę żony Katarzyny, bratanicy samego kardynała Zbigniewa Oleśnickiego. Powierzano Szamotulskiemu misje dyplomatyczne i obdarzano dobrami. Opływał w zaszczyty i dostatki. Do szczęścia zabrakło mu tylko męskiego potomka, któremu mógłby przekazać nazwisko i schedę. Swój ogromny majątek pozostawił jedynej córce Katarzynie, wówczas już wdowie po Łukaszu II Górce. Ona przekazała dziedziczne dobra synowi Andrzejowi, który najprawdopodobniej Golęcin przeznaczył na wiano córki Katarzyny, która poślubiła Jana Kościeleckiego herbu Ogończyk.

Po Górkach sołacko- golęcińskie dobra dzierżyły rodziny Kościeleckich herbu Ogończyk, Łodziów Opalińskich, Miaskowskich herbu Bończa. W połowie XIX wieku tereny te stanowiły własność rodziny Beuterów. Kolejnym właścicielem był podobno Izydor Kantorowicz, przedstawiciel żydowskiej rodziny poznańskich przedsiębiorców. Następnym właścicielem części terenu stał się, nieco mimo woli, berliński bankier, Żyd Baruch Elias. Przyjął on ten majątek w rozliczeniu od swego klienta, który nie był w stanie spłacić zaciągniętego długu.  Pod koniec  XIX wieku Golęcin kupił Adolf  Schwarzkopf. Z jego inicjatywy powstał obecnie stojący tam dwór.  W 1907 roku Schwarzkopf roku zostawił sobie jedynie dwór z przyległościami a resztę sprzedał niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej. Ta, zgodnie ze swym powołaniem, ziemię rozparcelowała i osadziła na niej niemieckich kolonistów.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, dawny majątek Komisji Kolonizacyjnej przeją Skarb Państwa polskiego, który Golęcin (wraz z dworem i folwarkiem) przekazał wydziałowi rolniczo-leśnemu nowo utworzonego Uniwersytetu Poznańskiego. W 1933 roku Golęcin włączono do terenu miasta Poznania. W latach 30tych XX wieku, według planów Adama Ballenstaedta rozpoczęto budowę gmachu collegium Cieszkowskich.

W latach trzydziestych administrację golęcińskiego majątku  powierzono inżynierowi Franciszkowi Chełkowskiemu herbu Wczele (1899-1939).

Franciszek Chechłowski  był najstarszym z czternastki „śmiełowskich” dzieci Marii z Brochwiczów Donimirskich i Józefa Chełkowskich. Po jego narodzinach, Henryk Sienkiewicz bawiący w 1899 roku w Śmiełowie, miał wznieść następujący toast: „wznoszę ten kieliszek, niech żyje pan Franciszek”. W latach 20tych XX wieku Franciszek zaangażował się w działalność mającą na celu przyłączenie Warmii i Powiśla do Polski. Mieszkał w Telekwicach, gdzie aktywnie działał w Związku Polaków w Niemczech. Już wtedy był mężem Emilii z Mieczkowskich herbu Bończa (rodzonej siostry Barbary, żony architekta Stefana Cybichowskiego) oraz ojcem piątki dzieci. Do Wielkopolski (nielegalnie, przez zieloną granicę) Chełkowscy przyjechali ok. 1930 roku. Rodzina początkowo osiadła w Kobylnicy, a kiedy pan Franciszek zaczął zarządzać uniwersyteckim majątkiem, w 1935 roku przeniosła się do dworku na Golęcinie. Już w Wielkopolsce na świat przyszło kolejnych pięciu potomków, z których najmłodszy, Jerzy urodził się niemalże w przededniu wybuchu II wojny,  sierpniu 1939 roku.

Poza życiem rodzinnym i zarządzaniem uczelnianym majątkiem, Franciszek poświęcał się także pracy naukowej, opublikował ponad trzydzieści prac z dziedziny hodowli i łąkarstwa, pisywał też artykuły do prasy fachowej. Prowadził również pogadanki w rozgłośni Polskiego Radia, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem.

W 1939 roku, po ogłoszeniu mobilizacji, wojsko zgłosiło ogromne zapotrzebowanie na konie, jako że w ówczesnej armii polskiej, kawaleria była (po piechocie) drugą najliczniejszą formacją. Golęciński majątek konie oczywiście posiadał, powstał jednak problem ich dostarczenia do, zgrupowanej za linią Warty, armii. Już wcześniej, aby opóźnić marsz wroga w głąb kraju,  poznańskie mosty (poza dworcowym) zostały zniszczone.  Rozumiejąc potrzebę chwili, inżynier Chełkowski podjął się kierować przeprawieniem  koni wpław. Niestety, podczas tej operacji, 5 września 1939 roku utonął w nurtach rzeki.

Niemcy nie zapomnieli o patriotycznej działalności Chełkowskiego na Warmii i zaraz po zajęciu Poznania  gestapo złożyło wizytę rodzinie Chełkowskich, w wyniku której owdowiała już pani Emilia wraz z piątką starszych dzieci trafiła do obozu. Młodszymi pociechami (w tym miesięcznym niemowlęciem) zaopiekowała się rodzina. Panią Chełkowską zwolniono, gdy potwierdziło się, że poszukiwany Franciszek Chełkowski rzeczywiście nie żyje. Pozostali przy życiu członkowie rodziny, całą wojnę spędzili w Poznaniu.

Po wojnie na Golęcinie otwarto Centralną Szkołę Techniki Traktorowej, która w ciągu kolejnych dziesięcioleci mutowała w coraz to inne jednostki edukacyjne aby obecnie funkcjonować jako Technikum Inżynierii Środowiska i Agrobiznesu.

Wśród zabudowy uniwersyteckiego kampusu wyróżnia się dawny dwór Schwarzkopfa. Budynek  wzniesiony został w stylu willi szwajcarskiej. I choć obecnie jest on nieco „okrojony” z wcześniejszych detali nadal prezentuje się dobrze.Jest założony na planie prostokąta, podpiwniczony dwukondygnacyjny i nakryty płytkimi dwuspadowymi dachami. Fasada nie jest symetryczna, Główny jej człon, ryzalit o zaokrąglonych narożach,  jest nieco przesunięty w stosunku do osi. W fasadzie ryzalitu, pomiędzy dwoma pilastrami wielkiego porządku, umieszczono wejście główne.  Prowadzi ono na łamaną klatkę schodową doświetloną przez wysokie, arkadowe okno, wypełnione witrażem.Zachowała się nie tylko oryginalna stolarka klatki, ale także piękna kuta krata drzwi.  A na posadzce  możemy podziwiać fragment mozaiki. W dłuższym ze skrzydeł umieszczono nadwieszony wykusz z wnęką, którą niegdyś zdobił posąg. Drugie skrzydło ustawione jest prostopadle do reszty budynku, co pozwala wyeksponować drewniane elementy obudowy, mocno wysuniętego poza lico ściany, dachu. Nie mniej zachwycająca jest elewacja ogrodowa.W parterze „pionowo” usytuowanego skrzydła znajduje się trójarkadowa loggia. Głowice smukłych kolumienek podtrzymujących łuki zdobi motywy roślinne. W dłuższym skrzydle na wysokości pierwszego piętra znajduje się obwiedziony kutą balustradą taras, na który wyjście osłania arkadowy pawilonik.

Budynki Uniwersytetu Przyrodniczego położone są w dawnym parku dworskim, obecnie wielkim staraniem przekształconym w ogród dendrologiczny, słusznie będący chlubą uczelni. Tutejsza wypielęgnowana i ciekawie nasadzona zieleń jest wspaniałą rekomendacją poziomu nauczania i uwrażliwienia na piękno krajobrazu. Koniecznie muszę wrócić tu wiosną, bo chciałabym zobaczyć kwitnący krzew derenia, który tam „namierzyłam”.

Większość golęcińskich terenów obecnie należy do Uniwersytetu Przyrodniczego, ale część z nich posiada także wojsko dla którego w początku XX wieku wybudowano kompleks zawierający budynki koszarowe, mieszkalne dowództwa, magazyny stajnie, kasyna itp. W czasach pruskich stacjonowały tam 5 i 23 Pułki Artylerii a od 1921 roku znalazł tam lokum 7 Wielkopolski Pułk  Artylerii Ciężkiej a w 1939 roku dołączył do niego 7 Samodzielny Dywizjon Artylerii Przeciwlotniczej. Po wojnie teren wraz zabudowaniami objęła WSOWP im. Stefana Czarnieckiego. Obecnie mieści się tam Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych.

Ale Golęcin to także tereny rekreacyjne. W latach 50tych ubiegłego wieku, dla ówczesnego milicyjnego klubu sportowego zbudowano tam (nowoczesny jak na owe czasy) stadion piłkarsko – żużlowy.  Dopóki GKS Olimpia dotowana była z resortowej kasy odnosiła sukcesy (ich apogeum przypadło na lata 80te) obiekty pozostawały zadbane. Potem różnie bywało,  na przełomie XX i XXI wieku stadion swój (jaki-taki) wygląd zawdzięczał jedynie zgromadzeniu Świadków Jehowy, które wynajmując obiekt na swe spotkania, doprowadzali go do porządku reperując ławki, wyrywając chwasty i zbierając hałdy nagromadzonych śmieci.

7 uwag do wpisu “Spacer przez Golęcin

    • Mnie też najbardziej urzekł dworek. Park pewnie będzie przepiękny wiosną. Znam tę kosmetyczną markę ale chyba nie ma nic wspólnego z inwestorem golęcińskiego dworu. Pozdrowionka, miłego dnia 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s