Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego

Lubię włóczyć się po Krakowie… Dzień, choć dość chłodny, był słoneczny wybrałam się więc na poranny spacer. O tej porze roku śródmieście jeszcze nie jest oblężone przez turystów więc spokojnie można zajrzeć do miejsc, które „normalnie” okupowane są przez liczne wycieczki. Do takich niewątpliwie należą  najstarsze budynki dawnej Akademii Krakowskiej czyli Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak wiadomo Akademia Krakowska, która stała się zalążkiem Uniwersytetu Jagiellońskiego, została założona w 1364 roku przez Kazimierza Wielkiego, ostatniego Piasta na tronie polskim. Gdzie się wtedy mieściła nie wiadomo ale przypuszcza się, iż mogła korzystać z pomieszczeń na Wawelu, bądź znajdujących się przy którymś z krakowskich kościołów. Wraz ze śmiercią króla Kazimierza, nie zasilana z państwowej kasy uczelnia podupadła i zaprzestała działalności. Dzieło jej reaktywacji bliskie było sercu Jadwigi Andegaweńskiej, jednak królowa zmarła zbyt młodo aby osobiście się tym zająć. Jednak pamiętała o Akademii i na jej rzecz zapisała wszystkie swoje klejnoty.

W 1400 roku, owdowiały król Władysław Jagiełło zrealizował testament swej małżonki i za pozostawioną w legacie sumę 600 grzywien zakupił od krakowskiego ławnika Piotra Gerhardsdorfa narożną kamienicę. To ona stanowiła najstarszą część przyszłego Collegium Maius. Do dziś zachowały się jej fundamenty i fragment muru. Szczupłe pomieszczenie szybko okazało się za małe aby pomieścić wszystkich chętnych do nauki. Jeszcze w tym samym stuleciu kamienicę powiększono o kompleks sąsiednich budynków, które ostatecznie połączono ze sobą w 1492 roku.  W tym samym czasie domy nadbudowano o nowe kondygnacje, a wewnętrzny dziedziniec zyskał efektowne krużganki o przepięknych kryształowych sklepieniach. Ciekawostką może być fakt, iż jedyny gotycki wykusz w Krakowie to właśnie ten, w fasadzie od ulicy Jagiellońskiej.

W niezmienionym kształcie Collegium Maius pozostawało do 2 połowy XIX wieku, kiedy to, z inicjatywy profesora Karola Estreichera (starszego), dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej, na potrzeby kierowanej przez niego placówki, przebudowano je w stylu neogotyckim.

Historia kołem się toczy… W latach 40tych XX wieku, wnuk profesora, Karol Estreicher młodszy (wtedy jeszcze dr hab.) podjął starania, a potem kierował pracami mającymi przywrócić budynkom stan pierwotny. Ich efekt możemy podziwiać do dziś. Jak już jestem przy Estreicherach, to wspomnę także o tym, iż w latach 1868-1905  profesorostwo Stefania z Grabowskich i Karol Estreicherowie wraz z dziećmi (córką Marią oraz synami Stanisławem i Tadeuszem) zajmowali w Collegium Maius ośmiopokojowe mieszkanie służbowe.  Przy dzieciństwie spędzonym w takiej miejscówce, przestaje dziwić fakt, że obaj synowie także zostali profesorami „Jagiellonki” a córka była jedną z pierwszych kobiet w Polsce, które mogły poszczycić się tytułem doktorskim. Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Zanim, przez średniowieczny portal, przejdę na dziedziniec najstarszej polskiej uczelni poświęcam chwilę przylegającemu do Collegium Ogrodowi Profesorskiemu. Jego powstanie związane jest z zaraniem Collegium, w którym oprócz sal wykładowych znajdowały się także mieszkania dla profesorów uczelni. Dla potrzeb wykładowców krakowskiej Alma Mater w ogrodzie uprawiano warzywa i owoce, które potem trafiały na profesorskie stoły. W końcu XIV stulecia, aby urozmaicić dietę szacownego grona w ogrodzie stanęła też zagroda dla drobiu. Tę użytkową rolę pełnił ogród przez cały czas zakwaterowania profesorów w Collegium, czyli do końca XVIII wieku. Później nieuprawiany ogród niszczał i dziczał, aż w końcu zmieniono go w skład materiałów budowlanych. Ponownie „ożył”pod koniec XIX wieku za sprawą Uniwersyteckiego Zakładu Botaniki, który założył w nim doświadczalne poletka.  W początkach XX stulecia budowa Collegium Physicum  spowodowała, że mimo protestów Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, znaczna część ogrodu przeznaczona została pod przyszły budynek Collegium Witkowskiego (nazwanego tak na cześć inicjatora budowy, profesora Augusta Witkowskiego). Przez kolejne stulecie ogród nie spełniał swoich funkcji. Dopiero w XXI wieku zadbano o niego przywracając mu dawny charakter i nadając nowe piękno.  Teraz pełni rolę uroczego parku pomiędzy uczelnianymi budynkami.

Chyba mam szczęście, bo jak głosi tabliczka, ogród jest ogólnie dostępny jedynie w okresie od końca kwietnia do końca października, a jest luty. Nie wnikam w powody, dla których ogród nietypowo jest udostępniony i przechodzę przez bramę strzeżoną przez dwóch kamiennych halabardników. Cieszę oczy starannie nasadzoną zielenią, wybrukowanymi alejkami, małą architekturą ogrodową i posągami w profesorskich biretach. Zatrzymuję się przy tablicach ilustrujących historię haniebnego, podstępnego aresztowania profesorów i wykładowców „Jagiellonki” przez Niemców w listopadzie 1939 roku.

Zaspokoiwszy swoją ciekawość i nacieszywszy wzrok urodą ogrodu, przez późnogotycki portal wchodzę na dziedziniec Jagiellońskiego Collegium Maius. Kiedy sobie pomyślę, jakie sławy pokonywały tę drogę przede mną, czuję dreszczyk emocji. Bywał tu mój sławny „ziomal” Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski, Andrzej Frycz Modrzewski, Jan III Sobieski i wielu, wielu innych.

Środek uniwersyteckiego podwórca zajmuje szesnastowieczna studnia, z której przez stulecia korzystali i profesorowie, i żacy. W początkach XVII wieku sławił ją Sebastian Petrycy pisząc: ”   Śliczna Akademiey w cudownem Krakowie,   Studnio, kto kiedy chwały twe wypowie:   Tyś naprzód od Jagiełła króla założona,   W domu Mądrości środkiem położona.   Woda twa przeźroczysta jak naczynie śklane   Godna by słodkie znią było mieszane   Wino; iuż byś kwiatami dawno obrodziła   Gdzieby tam gęsta stopa nietłoczyła.   Tyś iest między studniami sławnieysza wszystkiemi…”

W południową ścianę wewnętrzną budynku wmurowana jest kopia tablicy fundacyjnej Bursy Jerozolimskiej, ufundowanej przez Zbigniewa Oleśnickiego, jedyny ślad po nieistniejącym już budynku. Wiąże się z nią ciekawa historia. Otóż Zbigniew Oleśnicki po bitwie pod Grunwaldem miał złożyć ślub pielgrzymki do Ziemi Świętej. Początkowo czasy peregrynacjom nie sprzyjały, a później Oleśnicki począł robić oszałamiającą karierę jako  biskup krakowski i kardynał. Z tego powodu, z roku na rok odkładał wypełnienie ślubu, aż zdał sobie sprawę, iż zaawansowany wiek nie pozwoli mu już  wypełnić zobowiązania. Wtedy, wzorem innych, za pośrednictwem papieża, dokonał z Bogiem transakcji wymiennej. W zamian za nieodbytą pielgrzymkę, w 1453 roku ufundował w Krakowie bursę dla studentów Akademii Krakowskiej i nazwał ją „Jerulazem”. Bursa funkcjonowała (lepiej lub gorzej) do końca XVII wieku. W początkach XIX stulecia budynek bursy Jerusalem połączono z sąsiadującą z nim Bursą Filozofów, po czym obie spłonęły w pożarze w 1841 roku. Ruiny rozebrano a na ich miejscu stanęło Collegium Novum.

W tej samej co tablica, południowej ścianie umieszczona jest też Porta Aurea, ozdobne wejście do biblioteki (Librarii).  Na wysokości pierwszej kondygnacji, w murze ściany północnej, widoczna jest płyta pochodząca z pałacu biskupa Erazma Ciołka. Wyobrażona jest na niej Sulima, herb którym biskup się posługiwał. Herb ten, pochodzący z mieszczaństwa Ciołek zdobył za pomocą oszustwa, przedstawiając przed sądem królewskim fałszywych świadków wywodzących jego szlachectwo. Jak mu się to udało nie wiem, bo jego pochodzenie było powszechnie znane, jako że Ciołek urodził się w Krakowie, w znanej rodzinie winiarzy, którzy swój zakład mieli w samym centrum miasta, przy ulicy św. Anny. Mimo wywodu prawnego, szlachectwo biskupa „po cichu” było przedmiotem drwin, a na tablicy, nad podtrzymywanym przez anioły herbem, umieszczony jest Mojżesz w koszyczku, czytelna aluzja do pochodzenia Ciołka.

Wśród elementów rzeźbiarskich dziedzińca znajdują się także liczne tarcze herbowe. Wśród nich najczęściej przewija się herb UJ przedstawiający dwa skrzyżowane berła. Jedno z nich to  rektorskie berło, według tradycji ufundowane przez Jadwigę Andegaweńską, drugie pochodzi z kardynalskiej fundacji Zbigniewa Oleśnickiego. Berła owe przed rozbiorami zostały wywiezione przez Jana Śniadeckiego w okolice Żywca i w ten sposób ocalone przed grabieżą. Do Krakowa powróciły w latach 20 XX wieku. W 1939 roku, na krótko przed wojenną zawieruchą,  prof. Adam Bochnak zamurował je w podziemnym schowku Collegium Novum. Oba, w chwili obecnej, znajdują się w muzealnym skarbcu.Warto pospacerować pod krużgankami i nacieszyć oczy urodą kryształowych sklepień, można wejść na ganek korzystając ze schodów noszących nazwę „profesorskich”.

We wnętrzach Colegium Maius obecnie mieszczą się się zbiory muzealne. Niestety przy tej wizycie nie zdążyłam ich obejrzeć. Ale kiedyś jeszcze tu wrócę i wtedy o nich opowiem…

12 uwag do wpisu “Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s