W Chodzieży. Domki tkaczy oraz nadjeziorne łazienki.

Do Chodzieży zaglądamy cyklicznie, ponieważ wzywają nas do tam obowiązki służbowe. Przy okazji każdej z wizyt staramy się  odwiedzić znane i lubiane przez nas punkty miasta (np. fajną piekarnię w pozostałościach dawnego zamku) ale także poznać nowe. Tym razem, za punkt honoru postanowiłyśmy odnaleźć „chodzieskie łazienki”, do których ostatnio nie udało nam się dotrzeć.Okazało się, że szukałyśmy ich nie po tej stronie jeziora, co trzeba. Zafiksowane  niedawno odwiedzanymi poznańskimi „łazienkami” spodziewałyśmy się obiektu z lat międzywojennych i takowego szukałyśmy w starszej części miasta. Tymczasem okazało się, że chodzieskie łazienki to współczesna budowla zlokalizowana na  brzegu jeziora Chodzieskiego od strony Rataj. Teren jest bardzo ładnie zagospodarowany, z miastem łączy go nadjeziorna promenada.Nacieszyłyśmy wzrok, majaczącą za taflą wody, panoramą miasta. Zadbane białe pawilony łazienek, mieszczący restaurację budynek główny oraz plaża są teraz kompletnie puste. Miejmy nadzieję, że już niedługo miejsce to będzie tętnić życiem… Gdy, usatysfakcjonowane  odnalezieniem łazienek, wróciłyśmy do śródmieścia uwagę poświęciłyśmy ulicy, której obecnie patronuje Tadeusz Kościuszko. To bardzo ciekawy zakątek miasta, który ma swoją, odrębną  historię.

W XVIII wieku dzisiejsza ulica Kościuszki stanowiła centrum tak zwanego Nowego Miasta. Zostało ono założone przez masowo przybywających do Chodzieży  niemieckich, protestanckich sukienników. Pierwsza fala tej migracji nastąpiła na zaproszenie ówczesnych właścicieli miasta, Grudzińskich herbu Grzymała. Oni to, w 2 połowie XVII wieku, „przygarnęli” niemieckich tkaczy pochodzących głównie z Leszna, w 1656 roku spalonego przez wojska Jana Kazimierza. Podpalenie miasta było swoistą „karą” za odmowę otwarcia bram i wspieranie broniącej się szwedzkiej załogi.  Faktem jest, że w XVII wieku  Leszno było ostoją  sprzyjających  Szwedom innowierców, a leszczyński i wschowski regiment  rajtarów oblegał Jasna Górę.

Rzemieślnicy, którzy uszli z Leszna,  dostali w Chodzieży gwarancje swobody religijnej oraz długie,  wąskie działki, na których pobudowali swoje domostwa i warsztaty. Już w rok później utworzyli swój własny cech.  W początkach XVIII stulecia do Chodzieży  napłynęła kolejna grupa protestanckich rzemieślników, tym razem głównie sukienników, którzy czując wspólnotę z osiadłymi już współwyznawcami, swe siedziby budowali obok nich, z czasem tworząc „dzielnicę przemysłową” zwaną „Pod lipami”, jako że środek ulicy zajmował pas zieleni obsadzony właśnie tymi drzewami. Na głównym placu Nowego Miasta wzniesiono kościół ewangelicki. Działkę na ten cel. w 1774 roku ofiarował ówczesny właściciel Chodzieży, hrabia Zygmunt Grudziński.  W dwa lata później zbór i plebania były gotowe. Budynek był szachulcowy i służył protestantom do w 1818 roku. Wtedy to, poważnie uszkodził go szalejący nad miastem huragan. Ponieważ stan techniczny świątyni zagrażał bezpieczeństwu, gmina ewangelicka w 1829 roku postanowiła ją rozebrać a na jej miejscu postawić nowy murowany zbór. Nowa, murowana, klasycystyczna świątynia, staraniem pastora Schultza, stanęła w 1831 roku. Jej budowę, w większej części sfinansowała pruska kasa królewska, część jednak pokryto ze składek miejscowych ewangelików.  W 1892 roku na „Nowym Mieście” przy kościele osiadło zgromadzenie diakonis, które m.in opiekowały się chorymi w  nowo powstałym szpitalu ewangelickim. Kościół stał do 1950 roku, kiedy to decyzją władz miejskich, został rozebrany. W 2012 roku, na miejscu gdzie stał, ustawiono pamiątkowy kamień dokumentujący istnienie świątyni. Nota bene, w tym samym roku (i w taki sam sposób) upamiętniono istniejącą w Chodzieży do 1941 synagogę. Kamień o niej informujący stanął na skwerku u zbiegu ulic Harcerskiej i Raczkowskiego.

Ten sam huragan miał zniszczyć również znajdujący się na Nowym Mieście katolicki kościół św. Barbary. Tej świątyni także nie odbudowano, a na terenie istniejącego przy niej parafialnego cmentarza, w 1920 roku wzniesiono gmach Miejskiego  Realnego Progimnazjum.

W początkach XX wieku w Nowym Mieście funkcjonował bank, hotel i restauracja.

 Wolno spacerując przyglądam się domkom sukienników. Ich zespół stanowi ewenement  w skali regionu.  Budynki są bardzo dobrze zachowane. Względem ulicy usytuowane są szczytowo i choć wznoszono je według jednego planu, to detalami różnią się między sobą. Powstawały, bądź w konstrukcji szkieletowej, bądź były całkowicie murowane. Pełniły zarówno funkcje warsztatów jak i mieszkalne.  Wszystkie są parterowe z użytkowym poddaszem, czteroosiowe i  w większości nakryte dachami dwuspadowymi (zdarzają się też dachy naczółkowe). Mają jednak odmienne odmienne kształty i zdobienia wysokich szczytów. Obecnie domki wykorzystywane są jako mieszkania oraz lokale handlowe i gastronomiczne.

Środkiem ulicy  Kościuszki nadal ciągnie się pas zieleni, natomiast jej lewą stronę zajmują bardziej okazałe budynki pochodzące z XIX i XX wieku. Wśród nich znajduje się ten, który sądząc z umieszczonego w szczycie herbu i daty lokacji miasta, niegdyś pełnił jakieś funkcje publiczne.Nie ma natomiast żadnych wątpliwości co przeznaczenia budynku, usytuowanego po lewej stronie przy końcu ulicy. Dwukondygnacyjny gmach z czerwonej, nieotynkowanej cegły od 1893 roku mieścił  (i mieści nadal) urząd pocztowy. Ciekawostką jest natomiast to, że choć zbudowany w typowej dla prusaków stylistyce budynków użyteczności publicznej, nie powstał z funduszy rządowych. Jego inwestorem był Paul Priebke, który swoją prywatną własność jedynie wydzierżawiał poczcie.

Po przeciwnej stronie (już za rondem) znajduje się niezwykle okazała kamienica.Trzykondygnacyjna, dziewięcioosiowa fasada zwraca uwagę niezwykle bogatym i starannie opracowanym detalem architektonicznym. Jej osie skrajne akcentują dwuosiowe ryzality zwieńczone trójkątnymi frontonami wypełnionymi dekoracją sztukatorską. W parterze, podziału pionowego dokonują boniowane lizeny, w reprezentacyjnym „piano nobile” między prostokątnymi oknami ryzalitu umieszczono smukłe kolumienki. Podziału poziomego fasady dokonują wydatne gzymsy. W osi centralnej, w arkadowym portalu umieszczono wejście główne. Lekkości budynkowi dodają dwa „brzuchate” balkony obwiedzione kutą, ażurową balustradą. Kamienica została wybudowana w 1890 roku. O tym, że przez kolejne czterdzieści lat należała do najokazalszych w mieście może świadczyć fakt, iż w 1931 roku władze miejskie upatrzyły ją sobie jako siedzibę magistratu. Wykupiły więc budynek z rąk prywatnych i tam ulokowały swoje gabinety i biura. Rolę „ratusza” gmach pełnił do 1975 roku. Obecnie w całości budynku rozlokowała się ze swymi zbiorami chodzieska Miejska Biblioteka.

Na drugim końcu ulicy znajduje się ciekawa, narożna kamienica.Jej  narożniki, w tym ten ścięty, są boniowane a dom wyróżnia kapryśnie falista linia szczytu z łagodnie wyoblonymi naczółkami. Moją uwagę przykuła jednak wspaniała, niesymetrycznie rozmieszczona secesyjna dekoracja ścian. Szczególnie ozdobnie potraktowano przestrzenie wokół okien. Choć kamienicy przydałby się remont, a częściowo wymienione na plastikowe, okna po prostu rażą, budynek wyróżnia się wśród zabudowy ulicy.

9 uwag do wpisu “W Chodzieży. Domki tkaczy oraz nadjeziorne łazienki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s