Pałac Hermanna Lorenza w Nielęgowie

Pałac w Nielęgowie kusił nas od dawna, jednak do tej pory nie udawało nam się do niego dojechać. Dysponując teraz większą ilością czasu, postanowiłyśmy wybrać się tam specjalnie. Do wsi trafiłyśmy bez problemu, zlokalizowanie pałacu również nie nastręczało trudności. Problemem okazało się dopiero znalezienie miejsca, w którym mogłybyśmy zaparkować.  Wiejska droga nie posiada odpowiednich poboczy, jedyne szersze miejsce okazało się przystankiem autobusowym, a wjazd na teren założenia pałacowego zastawiony był przez radiowóz i samochód zatrzymany przez funkcjonariuszy.  Z tymi ostatnimi próbowałyśmy nawiązać z nimi  kontakt, jednak bez  konstruktywnych rezultatów. W końcu zdecydowałyśmy się wjechać na podwórko jednego z domów, którego mieszkańcy, na szczęście nie mieli nic przeciwko temu, abyśmy zostawiły tam auto. Dopiero wtedy mogłyśmy pójść zobaczyć interesujący nas obiekt.W dokumentach pisanych Nielęgowo zaistniało po raz pierwszy w końcu XIV wieku i było własnością rodu Borków Gryżyńskich z Gryżyny. W 1512 roku Andrzej Borek Gryżyński odstąpił Nielęgowo dziedzicowi Gostynia, kasztelanowi śremskiemu Maciejowi Borek Gostyńskiemu herbu Gryzima. Maciej żonaty był z Katarzyną Czarnkowską, córką Sędziwoja Czarnkowskiego herbu Nałęcz. W małżeństwie tym narodziła się córka, której, po babci (matce Sędziwoja) Czarnkowskiej dano na imię Dobrochna. Ową Dobrochnę wydano za, piszącego się „ze Starężyna” Benedykta Staręskiego (Starzeńskiego ?), i  stanowiące wiano panny Nielęgowo, przeszło na własność Staręskich. W latach 80tych XVI stulecia Staręscy majątek sprzedali Łukaszowi Gołutowskiemu herbu Leszczyc. Po nim odziedziczył Nielęgowo syn Wacław, a następnie włości stanowiły własność Zofii z Leszczyców Koszutskich i Wojciecha Gołutowskich, którzy w 1651 roku sprzedali je Grzegorzowi Makowskiemu herbu Ogończyk (?).

W 1713 roku, potomek Mąkowskich, Wojciech, sprzedał Nielęgowo Wacławowi Zakrzewskiemu herbu Wyskota. Po nim majątek przejął Sylweriusz Zakrzewski (syn Ludmiły z Wierusz  Niemojewskich i Franciszka) żonaty z Anną Wyssogota Zakrzewską i Anną ze Starzeńskich herbu Lis.  Od 1833 roku wieś należała do Karola i Józefa, synów Anny i Sylweriusza Zakrzewskich. Kolejnym Zakrzewskim na Nielęgowie był Eulogiusz (syn Karola i Tekli z Krosnowskich), a po nim Napoleon, syn Moniki ze Sczanieckich i Hiacynta Zakrzewskich.

Napoleon Zakrzewski, w 1839 roku, w kościele w Gryżynie poślubił swą krewniaczkę, dziedziczkę Osieka, Aleksandrę z Wyssogota Zakrzewskich. Po nich Niegolewo objął syn Janusz, który w 1876 roku, pozostający w rodzinie przez przeszło półtora wieku majątek sprzedał w niemieckie ręce. Nowym właścicielem stał się dziedzic Pianowa, Bernard Lorenz, żonaty z panną Marią Lehman. W małżeństwie Marii i Bernarda urodziło się dwóch synów, którym nadano imiona: Hermann i Robert. Z początkiem nowego stulecia włości objął starszy z synów Hermann żonaty z Heleną z Foesterów. Oni są inwestorami stojącego do dziś we wsi neorokokowego pałacu. Po nich, od 1918 roku, włości należały do młodszego brata Hermanna, Roberta Lorenza.

Robert Lorenz, w 1891 roku ukończył poznańskie gimnazjum Friedricha- Wilhelma po czym podjął studia prawnicze na uniwersytetach w Tybindze i Lipsku. W 1902 roku złożył egzamin asesorski i rozpoczął karierę urzędniczą, pełniąc funkcję landrata okręgu kościańskiego. Urząd złożył w 1919 roku przekazując stanowisko starosty kościańskiego Gustawowi Raszewskiemu herbu Grzymała, ziemianinowi z Jasienia.

Robert był dobrym gospodarzem Nielęgowa, jednak na „co dzień” majątku doglądał rządca nazwiskiem Rahn. Ponieważ  prawie połowę areału  zajmowały łąki, nastawiono się na specjalistyczną hodowlę. Trzymano bydło ras schwyzer (szwajcarska mleczna) i holenderskiej. Robert Lorenz posiadał także własną (i dobrze notowaną) stadninę koni. Natomiast na nielęgowskich polach uprawnych królowały głównie buraki cukrowe, surowiec dla otworzonej w Kościanie, w 1881 roku, cukrowni.

Niestety, nie udało mi się niczego dowiedzieć o życiu prywatnym Roberta Lorenza, przypuszczam jednak, że musiał przejawiać sympatie pronazistowskie, gdyż w latach 1943-1945 (zapewne z nominacji Greisera) ponownie pełnił rolę zastępcy landrata w powiecie kościańskim. W 1945 roku udało mu się uciec przed nadciągającym frontem i przedostać się do  Saksonii Anhalt, gdzie w mieście Hecklingen zmarł w 1948 roku.

Niemiecki właściciel uciekł, a pałac został. Po wojnie budynek miał kilku właścicieli i pełnił rozmaite funkcje, m.in mieściło się w nim przedszkole, mieszkania prywatne a nawet rzeźnie i masarnia. Jednak nikt z lokatorów specjalnie nie poczuwał się do remontów, a takowych potrzebuje  nawet solidne pruskie budownictwo więc budynek powoli zaczął obracać się w ruinę. Światełko nadziei błysnęło na przełomie XX i XXI stulecia kiedy to we wsi pojawiła się malownicza para. Australijski przedsiębiorca  włoskiego pochodzenia i jego polska, o artystycznych zamiłowaniach, dziewczyna wydawali się idealnymi gospodarzami dla podupadającego pałacu, zwanego przez miejscowych „willą berlińską”. Ona miała wizję, on miał mieć pieniądze na ich realizację. Zapowiadało się pięknie… Niestety wszystko to było jedynie iluzją, a historia tej pary przypomina scenariusz do tureckiej telenoweli, tyle, że w przeciwieństwie do filmu, jednak nie zakończyła się happy-endem.  Słynący z szerokiego gestu Australijczyk (podobno ścigany przez włoską mafię…) zaciągnąwszy długi i zobowiązania, skorzystał z posiadanego paszportu i ulotnił się poza granice kraju. Dziewczyna pozostała z jego długami, wierzycielami i pałacem. W końcu udało jej się sprzedać posiadłość. Nowi właściciele podeszli do tematu bardziej odpowiedzialnie i budynek powoli odzyskuje dawną świetność. Mimo trwającego remontu w pałacu już działa restauracja „Willa berlińska”.

Kiedy pojawiamy się na podjeździe przed pałacem, właściciele (choć zajęci) życzliwie odnoszą się do naszej pasji, pozwalają na zrobienie zdjęć i dzielą się szczegółami swej pracy. Jesteśmy im za to niezmiernie wdzięczne.

Pałac jest budynkiem wzniesionym na planie regularnego prostokąta, podpiwniczony, dwukondygnacyjny z użytkowym poddaszem ukrytym pod dachem wielospadowym z uroczymi lukarnami typu francuskiego.W centrum pięcioosiowej  fasady umieszczono ryzalit zwieńczony wysokim, wyoblonym naczółkiem. W ryzalicie zawarto wejście główne ujęte w portal składający się z dwóch jońskich półkolumn dźwigających belkowanie, nad którym wznosi się naczółek utworzony przez dwie schodzące się ślimacznice, zwieńczony palmetą. W znajdującym się w centrum  naczółka kartuszu umieszczono  inicjały inwestora „HL” oraz wstęgę z łacińską dewizą „ora et labora” (módl się i pracuj).Nad wejściem znajduje się piękne, trójdzielne okno w bogatej sztukatorskiej oprawieNarożniki ryzalitu ujęte są w pilastry, które podobnie jak szczyt zdobią subtelne motywy roślinne. Podobnie bogatą oprawę jak okno ryzalitu, zyskały wszystkie, zamknięte łukiem wycinkowym otwory okienne.

Przechodzimy do elewacji bocznej, która została już odrestaurowana. W niej również zawarto ryzalit, dodatkowo poprzedzony parterowym aneksem.Pieczołowitość przeprowadzonego remontu musi budzić podziw. Boniowana strefa przyziemia, szeroki gzyms kordonowy i profilowany poddachowy, pilastry, oprawa okien, dekoracja szczytu z  hermą i kartuszem zostały wspaniale wyeksponowane.Przy tej elewacji umieszczono szerokie schody prowadzące na taras.Właściciele są tak uprzejmi, że pozwalają nam zajrzeć do odrestaurowanych piwnic, w których, w „lepszych czasach”, funkcjonował klimatyczny lokal. Szczególną uwagę zwraca tam ceglane, odcinkowe sklepienie oparte na stalowych belkach.  Obecnie, z powodu pandemii piękne wnętrze  może cieszyć jedynie tu zatrudnionych, a lokal ratuje swą egzystencję cateringiem.

Pałac otoczony jest bardzo zadbanym parkiem krajobrazowym, w którym umieszczono kopie antycznych rzeźb.

Usatysfakcjonowane wizytą, żegnamy naszych gospodarzy, obiecując, że wrócimy tu, kiedy budynek zostanie w pełni odrestaurowany i będzie można skorzystać z bogatego menu restauracji. Na koniec dokumentuję jeszcze pięknie kute wierzeje bramy osadzonej na ceglanych słupkach, prowadzącą do gospodarczej części założenia.

6 uwag do wpisu “Pałac Hermanna Lorenza w Nielęgowie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s