Park Feliksa w Nowym Tomyślu

W Wielkopolsce są miasta, które znamy dość dobrze, bo  w ramach służbowych obowiązków cyklicznie w nich bywamy.   Mimo to, za każdym kolejnym razem, odnajdujemy w nich coś, czego do tej pory nie miałyśmy czasu obejrzeć. Do takich miejscowości należy Nowym Tomyśl, o którym już niejednokrotnie pisałam.  Tym razem przy okazji wizyty w mieście pozwoliłyśmy sobie na krótki spacer po parku Feliksa.Pełna nazwa tego zielonego terenu brzmi „Park Kultury i Wypoczynku im. Feliksa Szołdrskiego”. Patronem parku jest człowiek, któremu Nowy Tomyśl zawdzięcza swoje istnienie…

Wywodził się z rodziny szlacheckiej Szołdrskich herbu Łodzia. Jego ojcem był starosta łęczycki, dziedzic Czempinia Stefan, zaś matką słynna Teofila z Działyńskich Szołdrska secundo voto Potulicka. Stefan i Teofila pobrali się w 1732 roku, w rok później urodziło się ich pierwsze dziecko, które zmarło (podobnie jak i trzecie) nie osiągnąwszy wieku dorosłego. Z trójki potomstwa przeżył i dobrze się rozwijał jedynie środkowy syn,  Feliks Antoni Ignacy Szołdrski, który urodził się w 1736, w rodowym majątku matki, Kórniku. W rok po narodzinach chłopca zmarł jego ojciec, Feliks wzrastał więc  pod opieką matki.  Dwa wydarzenia  1749 roku wiele zmieniły w życiu zaledwie trzynastoletniego chłopca. Pierwszym, było powtórne małżeństwo  matki, która  ponownie wyszła za mąż, za Aleksandra Potulickiego herbu Grzymała. Jej nowy mąż był  sporo od niej młodszy i również mniej majętny, co nie wpłynęło na dalsze, harmonijne pożycie tej pary.  Małżeńskie niepowodzenia Teofili nie wpłynęły na jej stosunek do jedynego syna.  Starała się zapewnić mu to co najlepsze i dobrze przygotować do życia. Feliks kształcił się w warszawskich szkołach, a matka szybko zaczęła wprowadzać go w świat interesów i zarządzania majątkiem.

Drugim wydarzeniem 1749 roku, które wpłynęło na dalsze życie Feliksa, była śmierć jego dziadka Ludwika Szołdrskiego, po którym dziedziczył ogromny majątek w postaci dóbr czempińskich. Kiedy Feliks dorósł, matka scedowała przypadającą na niego część spadku po ojcu i w ten sposób młody Szołdrski stał się właścicielem dużego majątku, którym mógł rozporządzać samodzielnie. Mimo własnych włości, Feliks nie zapominał też o matczynym Kórniku. Jego  staraniem zostały ukończone przyzamkowe oficyny, ufundował też w mieście szpital i szkołę. Równie rozważnie prowadził swoje interesy w Czempiniu, w którym ufundował murowaną, przypałacową kaplicę.

Odziedziczony po przedsiębiorczej matce zmysł do interesów, kazał mu też zagospodarować posiadane nieużytki. W tym celu, na niewykorzystane dotąd podmokłe tereny, sprowadził z  Nowej Marchii, Śląska i Pomorza osadników biegłych w sztuce melioracji. Zagwarantował im swobody religijne i pozwolił działać, dzięki czemu, na nieurodzajnej do tej pory ziemi niecki nowotomyskiej, zaczęły powstawać    osady ludzkie. Ponieważ większość osadników była wyznania protestanckiego, zaszła potrzeba budowy zboru, w którym mogliby zaspokoić swoje potrzeby duchowe. Feliks Szołdrski na ten cel przeznaczył obszerny plac oraz zabezpieczył materiały budowlane. Świątynia powstała w osadzie Glinki w 1780 roku i stała się zalążkiem miasta, które uzyskawszy  prawa miejskie w 1786 roku, otrzymało nazwę „Nowy Tomyśl”. Oprócz lokacji, Feliks Szołdrski od króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, uzyskał też dla młodego miasta liczne przywileje, w tym prawo do cotygodniowego targu i organizacji sześciu jarmarków w roku. Przyczyniało się to wzrostu zamożności i mieszkańców i właściciela. Nowo powstałemu miastu przysługiwał też herb Szołdrskich „Łodzia”. Przywileje, korzystne położenie w pobliżu ważnych szlaków komunikacyjnych, pracowici mieszkańcy i opieka Szołdrskiego, sprawiły, że Nowy Tomyśl rozwijał się nadzwyczaj prężnie. Z inicjatywy Szołdrskiego rada miejska Nowego Tomyśla otrzymała swoją siedzibę. Feliks Szołdrski oddał na budowę ratusza plac oraz podarował materiały na jego budowę.  Miasto pełniło rolę ośrodka usługowo-handlowego dla okolicznych wsi olęderskich. Szybko wyspecjalizowano się tam w sprzedaży wyrobów z wikliny, które do tej pory są wizytówką Nowego Tomyśla. Niestety, już w kilka lat po lokacji, miasto znalazło się w granicach państwa pruskiego. Nie zahamowało to jednak jego rozwoju. Z rąk zaborcy, w 1848 roku, Nowy Tomyśl zyskał rangę powiatu, odebraną Bukowi, który w ten sposób Prusacy ukarali  za udział jego mieszkańców we Wiośnie Ludów.

O ile w interesach Feliksowi Szołdrskiemu powodziło się świetnie, o tyle życie prywatne miał nieudane. Ożenił się z Katarzyną z Lipskich herbu Grabie, jednak małżeństwo to wkrótce zakończyło się rozwodem. Nie doczekał się też Feliks legalnego dziedzica. Przed śmiercią (1795) cały swój majątek, w tym dzieło swego życia, Nowy Tomyśl, Feliks zapisał stryjecznemu wnukowi, Wiktorowi Szołdrskiemu herbu Łodzia.

Nowotomyślanie docenili zasługi Feliksa Szołdrskiego i uczynili go patronem pięknego zakątka miasta. Natomiast mniej pięknym wydaje mi się posąg, który ma patrona parku przedstawiać.  Gdy go ujrzałam, pierwszym moim skojarzeniem  był „Blaszany Drwal”, postać z bajki L. F. Bauma „czarnoksiężnik z krainy Oz” i przelotnie zastanowiłam się nad jego ewentualnymi związkami z Nowym Tomyślem. Kiedy podeszłam nieco bliżej, doszłam do wniosku że metalowe dzieło jest  raczej posągiem woźnicy dyliżansu, który z latarnią w ręku zaprasza podróżnych do swego pojazdu. Dopiero gdy przeczytałam umieszczony na podstawie dzieła napis dowiedziałam się, iż ma to być, ni mniej, ni więcej, tylko Feliks Szołdrski… Cóż, artysta do własnych wizji prawa ma, jednak sadzę, że w tym wypadku nie od rzeczy byłoby jednak ubrać „portretowanego” w strój z jego epoki (rokokowy, ewentualnie „polski”), a nie, w modny sto lat później, płaszcz z peleryną i cylinder.

Szerokim deptakiem, o gładziutkiej „jak stół” nawierzchni, w którą wkomponowany jest herb Szołdrskich i miasta, kieruję się w stronę Muzeum wikliniarstwa i chmielarstwa, czyli dyscyplin, które rozsławiły miasto. Obie nierozerwalnie związane są z olęderskimi osadnikami. Oni to, na podmokłym terenie, celowo zaczęli uprawiać wierzbę, której młode pędy następnie wykorzystywano w plecionkarstwie. Plantacje chmielu w powiecie nowotomyskim, to także spuścizna po Olędrach. Dla przybyszów z Niemiec i Czech piwo było napojem niemalże narodowym, bez którego obyć się nie mogli. Przybywającym osadnikom wydawano pozwolenia na warzenie piwa dla własnych potrzeb, stąd przy olęderskich chatach zakładano niewielkie plantacje chmielu.

Eksponaty muzealne zgromadzono w dwóch budynkach charakterystycznych dla olęderskiego osadnictwa. Pierwszy z nich to typowa chata osadnika z końca XVIII stulecia, drugi to stodoła z charakterystycznym stryszkiem „tremplem”, który służył do suszenia chmielu, bądź jako skład wikliny.

Eksponowane są w nich narzędzia i maszyny związane z plecionkarskim rzemiosłem oraz gotowe wyroby z wikliny. Większe formy prezentowane są w plenerze zarówno na terenie bezpośrednio przylegającym do muzeum, jak i w parku. Ciekawą atrakcją jest „wigloo” czyli ogrodowy pawilon z wikliny, nawiązujący swą formą do igloo.Obok muzeum znajduje się, założone w 1974 roku nowotymskie ZOO, w którym można głównie zobaczyć ponad czterdzieści gatunków zwierząt. Do 2008 roku w pobliżu ZOO stał drewniany dworek myśliwski, współcześnie wybudowany choć stylizowany budynek, w którym prezentowano wypchane okazy fauny. Niestety, dworek wraz z zawartością całkowicie zniszczył pożar (podejrzewa się celowe podpalenie), który wybuchł w grudniu 2008 roku. Obiektu nie udało się uratować.

Mimo, iż muzeum było zamknięte, sam spacer po parku dostarczył nam sporo radości i pozytywnej energii, z którą zabrałyśmy się do dalszej pracy.

3 uwagi do wpisu “Park Feliksa w Nowym Tomyślu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s