Sulęcin

Tym razem obowiązki służbowe miały nas poprowadzić do Sulęcina. Ucieszyłam się z tego, bo do tej pory nigdy tam nie byłam, a lubię poznawać nowe miasteczka. Może dlatego że nastawiłam się na schludne miasteczko, Sulęcin mocno mnie rozczarował… Jego zabudowa jest niespójna, co częściowo (ale tylko częściowo) można tłumaczyć  zniszczeniami wojennymi jakich, zdobywane przez Armię Czerwoną, miasto doznało w 1945 roku. Jednak przez przeszło siedemdziesiąt pięć lat, które upłynęły od zakończenia II wojny, można było sporo nadrobić. Tymczasem  układ urbanistyczny miasta i jego zabudowa sprawiają wrażenie przypadkowych, jakby powstawały „na dziko” bez szerszego planu. W śródmieściu ciągle jeszcze straszy  dużo  wolnych, dziko zarośniętych placów, na których czasem stoją prowizoryczne konstrukcje. Chaos wprowadza niejednolita stylowo  architektura, a na ulicach, fragmentami,  można  jeszcze natknąć się na bruk.  Mimo, iż Sulęcin posiada wielki potencjał, trudno uznać go za miasto ładne…Pierwsze pisemne wzmianki o miejscowości pochodzą z XIII wieku, a nazwę „Sulęcin” etymolodzy wywodzą od imienia „Sulęta”, ponoć zdrobnienia od Sulisława bądź Sulimira. Początek przyszłemu miastu dała słowiańska osada targowa korzystnie położona na skrzyżowaniu szlaków handlowych wiodących z Frankfurtu do Poznania oraz z Krosna Odrzańskiego do Gorzowa.

W XIII stuleciu Sulęcin (jak i cała ziemie lubuska), drogą wymiany między Władysławem Laskonogim a Henrykiem Brodatym, stał się własnością Piastów śląskich.  Książę Bolesław Brodaty przekazał go (zapewne nie bez powodu) śląskim możnowładcom  Mroczkowi i Gerlakowi z Pogorzeli. Obaj bracia dzierżyli wysokie urzędy, Mroczko był palatynem i komesem, Gerlak dzierżył godność prepozyta lubuskiego.  W1244 roku, Mroczko za zgodą brata, w obecności księcia Bolesława Rogatki i baronów śląskich  oddał Sulęcin (wraz z okolicznymi wioskami) rycerskiemu zakonowi templariuszy. Gest ten, choć w dokumentach zapisany jako „chęć odkupienia własnych grzechów i troska o Jerozolimę (terra Iherosolimitana) „, w rzeczywistości nie był podyktowany jedynie względami dewocyjnymi. Darowizna była raczej przejawem pragmatyzmu, który Pogorzelom kazał zabezpieczyć rubieże przed zakusami brandenburskiej dynastii askańskiej.

Przez następne czterdzieści lat trwały przepychanki miedzy templariuszami a margrabiami brandenburskimi o prawo do tych ziem. Dopiero w 1289 roku, papież Mikołaj IV potwierdził nadanie ich templariuszom. Rycerze Świątyni niezbyt długo cieszyli się z praw do Sulęcina. Jak wiadomo, w 1307 roku, król francuski Filip IV Piękny kazał aresztować (a potem spalić na stosie) wielkiego mistrza templariuszy Jakuba de Molay i rozpoczęło się polowanie na odsądzanych od czci i wiary rycerzy. W 1312 roku zakon oficjalnie został zawieszony w swej działalności, a jego dobra (choć  najczęściej mocno już okrojone) miał przejąć zakon Joannitów. Sulęcińskie dobra jednak najpierw trafiły w ręce brandenburskie, z których Joannici wykupili je w 1350 roku. Zarząd nad Sulęcinem przejęli rycerze z zamku w Łagowie, o którym niegdyś pisałam. W przeciągu kolejnych czterech stuleci miasto pod rządami Joannitów było świadkiem wielu znaczących wydarzeń historycznych. To tutaj, w 1574 roku, delegacja szlachty polskiej powitała przybywającego z Francji  elekta Henryka Walezego.

W 1657 roku przez miasto przeszedł, liczący cztery i pół tysiąca żołnierzy oddział, dowodzony przez Stefana Czarneckiego. Ekspedycja ta ruszała na pomoc Danii walczącej ze Szwedami. Czarnecki, mając przy boku doświadczonych żołnierzy (m.in. Piotra Opalińskiego herbu Łodzia, Władysława Skoraszewskiego herbu Abdank, Hieronima Pobóg Pągowskiego) walnie przyczynił się do oswobodzenia północnej części półwyspu jutlandzkiego. Aby zająć wyspę Alsen polska lekka jazda, przeprawiała się przez cieśninę wpław, husaria na łodziach  holując za sobą konie. W 1659 roku, z powodu pogorszenia się sytuacji, większość wojsk polskich wraz z Czarneckim opuściła Danię. Słowa naszego hymnu „Jak Czarnecki do Poznania po szwedzkim zaborze, dla ojczyzny ratowania, wrócim się przez morze” odnoszą się właśnie do tego, mało znanego epizodu.

W 1689 w mieście bawiła królewna Teresa Kunegunda,  najmłodsza córka Jana III Sobieskiego i Marii d’Arquien, przez rodziców zwana pieszczotliwie „Papusieńką”. W Sulęcinie przebywała w okresie, kiedy jej ojciec planował wydać ją za królewicza duńskiego. Ostatecznie jednak zmienił zamiar i Papusieńkę ostatecznie wydano za elektora bawarskiego Maksymiliana Wittelsbacha. Ale to już inna historia…

W 1733 roku miasto swoją obecnością zaszczycił władca Prus, Fryderyk Wilhelm I. Jednak XVIII wiek przyniósł Sulęcinowi nie tylko splendory. Miasto ucierpiało na skutek wojny siedmioletniej, epidemii i pożarów. W początkach XIX wieku Sulęcin przejściowo znalazł się w rękach wojsk napoleońskich i do połowy wieku  przeżywał regres. Ożywienie gospodarcze przyniosła Sulęcinowi druga połowa stulecia, kiedy to, dzięki  wybudowaniu linii kolejowej, rozwinął się okoliczny przemysł.

Jeśli już przy przemyśle jestem, to wypada tu wspomnieć o człowieku, który dla Sulęcina zrobił bardzo wiele czyli Carlu Kaiserze. Carl urodził się w 1888 roku w Glisnie (jesienią pisałam o tamtejszym pałacu) jako syn cieśli. Nauką, zdolnościami i wytrwałą pracą doszedł do tytułu inżynierskiego, a podczas praktyki w berlińskiej firmie Borsing, przyswoił sobie sposoby nowoczesnego zarządzania fabryką. W 1918 roku przyjechał do Sulęcina (wówczas Zielenzig) i otworzył tu swoją fabrykę  silników elektrycznych Elektromotoren Were Kaiser”. Dał ludziom nie tylko pracę ale i zabezpieczenie socjalne, budując osiedle robotnicze, kompleks rekreacyjno-sportowy, budynki użyteczności publicznej.  Kilka z nich do dziś służy miejscowej społeczności. Carl Kaiser zginął pod koniec II wojny światowej. Jego zakłady upaństwowiono, przez jakiś czas należały do Zrzeszenia Przemysłu Ciągnikowego Ursus.  Dziś, ciągnąca się wzdłuż wylotówki na Ostrów, większość dawnego imperium Carla Kaisera  stoi zaniedbana.Nad wejściem głównej hali fabrycznej ciągle widnieje data jej uruchomienia „1920”.

Zwiedzanie miasta zaczynam od budynków usytuowanych w zachodniej części miasta. Znajduje się tam okazały, dwuskrzydłowy  gmach szkoły, wzniesiony na przełomie XIX i XX wieku. Neobarokowy budynek do dziś służy oświacie, obecnie jest siedzibą I Liceum Ogólnokształcącego. Gmach, poza swymi gabarytami, zwraca uwagę dekoracyjnym potraktowaniem ścian, w których zastosowano dwa kontrastujące materiały: surową cegłę i tynk. Dzięki temu podkreślono ozdobne płyciny urozmaicające gładkie płaszczyzny. Do tego fasadę zdobią dwa ryzality (jeden płytki, drugi pozorny), zwieńczone wysokimi szczytami o łagodnych spływach. W budynku zastosowano prostokątne otwory okienne zamknięte łukiem odcinkowym.

Moją uwagę przyciąga też zgrabny, wolnostojący dom otoczony sporem ogrodem. Wyróżnia go staranna forma, i ciekawy detal architektoniczny. To dawne miejsce spotkań loży masonów z sulęcińskiej loży „Pod Gwiazdą św. Jana”. Budynek powstał w latach 70tych XIX wieku i służył miejscowej masonerii do 1935 roku, kiedy to naziści zdelegalizowali wolnomularstwo. Wtedy też, w opuszczonym przez pierwotnych gospodarzy budynku umieszczono „Jugendhaus”. Obecnie służy on jako Środowiskowy Dom Samopomocy.

Przechodzę, do starszej części miasta. Już z daleka widoczna jest charakterystyczna wieża gotyckiego kościoła pod wezwaniem św. Mikołaja.

Świątynia posadowiona jest nietypowo, bo w niewielkim obniżeniu terenu. Jest budynkiem orientowanym, ceglanym, wzniesionym na granitowej podmurówce, nakryty wysokim dachem trójspadowym. Świątynia jest jednonawowa, salowa o niewyodrębnionym prezbiterium. Od zachodu, do korpusu przylega masywna, trzykondygnacyjna wieża o kwadratowej podstawie, w najwyższej kondygnacji przechodzącej w ośmiobok. Wieża nakryta jest dachem namiotowym.Kościół został wzniesiony w XIV wieku, jako świątynia katolicka, jednak już w XVI stuleciu przejęli go protestanci, którym służył do końca II wojny. Budynek świątyni poważnie ucierpiał w 1945 roku, wtedy też zniszczeniu i rozkradzeniu uległo jej cenne, pierwotne wyposażenie. Odbudowaną świątynię konsekrowano w 1951 roku.

Z kościoła niedaleko jest do dawnej granicy średniowiecznego Sulęcina, którą wyznaczały mury miejskie. Do czasów dzisiejszych zachowały się one fragmentarycznie. Mury wzniesiono w XV wieku, a jako budulca użyto kamienia polnego i cegły.

Tuż za ich obrębem znajduje się budynek zwany „domem Joannitów”.  Znajduje on się w miejscu, w którym rycerze z łagowskiej komturii, wystawili szachulcowy dom lenny. Obecnie stojący „Dom Joannitów” to efekt przebudowy na przełomie wieków XVIII i XIX oraz remontu i rozbudowy w pierwszej dekadzie XXI wieku.  Budynek jest skromny, dwukondygnacyjny z użytkowym poddaszem doświetlonym facjatkami. Detal architektoniczny ogranicza się do gzymsów kordonowego i poddachowego, prostych opasek wokół okien i arkadowej przy drzwiach wejściowych. Uroczy drewniany ganek z balkonikiem w drugiej kondygnacji do współczesna „dostawka”.

Przy „Domu Joannitów”, w którym teraz m.in podobno (nie sprawdzałam) mieszczą się sale wystawowe znajduje się ładnie zagospodarowany park.

Na koniec swej wizyty w mieście docieram jeszcze na sulęciński rynek. Jego ozdoba jest „Dobrosąsiędzka Fontanna”, którą ustawiono w latach 90tych XX wieku jako symbol podpisanego porozumienia o współdziałaniu gmin nadgranicznych. Autorką rzeźb jest Zofia Bilińska

Z historycznej, osiemnasto i dziewiętnastowiecznej zabudowy, przy rynku zachowała się  niestety tylko jedna pierzeja. Resztę, wraz z ratuszem, spalili Rosjanie (w ramach odwetu za własne krzywdy wojenne?) już po zdobyciu miasta. Tak więc dzisiaj  rynek okalają współczesne (i  kompletnie nie pasujące do zabytkowej substancji) domy.

Niestety, mój czas przeznaczony na zwiedzanie Sulęcina był mocno okrojony i nie udało mi się dotrzeć na Winną Górę, gdzie znajduje się centrum rekreacyjne zbudowane przez Carla Kaisera. Przed wojną było to miejsce spotkań i festynów, po  wojnie zaczęło podupadać. Podobno teraz Winna Góra (zawdzięczająca swą nazwę popularnym w regionie winnicom) została zrewitalizowana. Może jeszcze kiedyś uda mi się o tym przekonać.

 

 

12 uwag do wpisu “Sulęcin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s