Węgierce. Pałac Dembińskich

Urokiem naszych podróży służbowych jest to, że obfitują w momenty zaskoczenia. Wyjeżdżając nigdy nie jesteśmy pewne, jak będzie przebiegała nasz trasa i co uda nam się „dodatkowo” zobaczyć. Wizyty w Węgiercach nie miałyśmy akurat w dziennym planie, ale gdy wracając z Inowrocławia, zobaczyłyśmy doń drogowskaz, spontanicznie skręciłyśmy. Miejscowość jest niewielka i leży na uboczu, chyba  więc nieczęsto odwiedzana jest przez turystów. A szkoda, bo stojący tam pałac jest pięknym budynkiem.

Miejscowość znana jest od XII wieku.  Jej nazwa sugeruje, iż początek dali jej węgierscy osadnicy. Noszących podobne miano (Węgierki, Węgierskie, Węgierce, Węgry) jest w Polsce sporo, jako że w średniowieczu nasze układy z tym sąsiadem układały się bardzo dobrze.

Pochodzący z  1195 roku  dokument mówi o przekazaniu wsi  przez księcia Bolesława Mieszkowica pannom Norbertankom ze Strzelna. Może stało się to za sprawą Wierzchosławy, córki księcia z małżeństwa z Dobrosławą Pomorską, która wstąpiła do owego klasztoru. O tym, że strzelneński klasztor był bliski sercom piastowskich książąt świadczy też fakt, iż nadanie Bolesława potwierdził jego ojciec Mieszko III Stary i bratanek Mieszka III książę Konrad I zwany później mazowieckim.

W rękach zakonu norbertanek Węgierce pozostawały do XV stulecia, kiedy to wieś przeszła na własność Kościeleckich z Kościelca herbu Ogończyk.  Nie tylko na Kujawach wiele znaczący ród Ogończyków Kościeleckich, przynajmniej fragment tych dóbr utrzymał do końca XVI stulecia. Część majątku trafiła do Piotra Potulickiego  herbu Grzymała, którego córka Katarzyna poślubiła Jana Rozdrażewskiego herbu Doliwa. Katarzyna i Jan Rozdrażewscy także mieli swoje udziały w węgierzeckim majątku.  Jan i jego małżonka byli ewangelikami, choć  stryjeczny brat Jana, Hieronim piastował w Kościele Katolickim godność biskupa, a inny, Stanisław wstąpił do zakonu jezuitów. Obaj wywierali na Jana naciski, aby powrócił na łono kościoła, jednak on do śmierci pozostawał wierny swemu wyznaniu. Spoczął w ufundowanej przez siebie dla Braci Czeskich świątyni w dziedzicznym Krotoszynie. Po jego śmierci, Katarzyna z Potulickich przekazała zbór katolikom, zastrzegając jednak, że nagrobek jej małżonka musi w niej „na zawsze” pozostać. Ale to już inna historia…

Ani Kościeleccy, ani Potulicki, ani Razdrażewscy w majątku nie mieszkali.  Węgierce w owym czasie nie stanowiły gniazda rodowego, ich posiadacze rezydowali w dziedzicznych majątkach a wieś była puszczana w dzierżawę lub sprzedawana „wyderkaufem” czyli z opcją jej wykupienia. W XVII wieku, w majątku gospodarowali Palendzcy i Wyrzyscy.  W końcówce stulecia, prawie całe Węgierce należały do męża Izabelli  z Grudny Grudzińskiej, Pawła Działyńskiego herbu Ogończyk. Para ta miała syna Zygmunta, który dzierżył starostwo inowrocławskie, a od 1678 roku został mianowany  wojewodą kaliskim. Żoną Zygmunta została Katarzyna z Witosławskich herbu Prawdzic, która urodziła mu czterech synów: Pawła, Macieja, Jana i Jakuba. W  wyniku działów (a mieli Działyńscy co dzielić…) Węgierce wraz z dobrami pakoskimi dostały się Jakubowi, który w 1726 roku przekazał je swemu bratankowi, Józefowi Działyńskiemu.

Po Działyńskich, od 1737 roku, Węgierce objęli Korytowscy herbu Mora. Pierwszym Korytowskim na Węgiercach był Władysław, a po nim dziedziczył Józef, rotmistrz Wojsk Koronnych. Kolejnymi z tej rodziny dziedzicami majątku byli:  Stanisław Korytowski, Rozalia Korytowska i Florian Korytowski. W 1805 roku, siostra Floriana, Barbara z Korytowskich i jej małżonek Jan Jakub Boby piszący się z Kornelina, sprzedali Węgierce Bonawenturze Boruckiemu  z Borucina herbu Rola. W dziesięć lat później pan Bonawentura, który zdaje się miał same córki, prawdopodobnie aby podołać posagom,  sprzedał Węgierce na licytacji.

Część tych włości nabył Friedrich Wilhelm Knopf, który ożenił się z Eleonorą  z Mittelstaedt’ów, wdową po dotychczasowym dzierżawcy Węgierców,  Mateuszu Kunklu. W 1820 roku w Węgiercach zmarła Eleonora Knopf, Wilhelm przeżył ją o dwanaście lat. Ich córka, Sofia Emilia Knopf poślubiła Edwarda von Colbe, który w 1844 roku wykupił wystawione na licytacje Węgierce, w których wzrastała jego małżonka.

Cztery lata później odsprzedał go Bronisławie z Bychowskich i Abinowi Kozłowskim herbu Jastrzębiec. Albin gospodarował w Węgiercach do śmierci, czyli do roku 1859. Jego żona,  Bronisława przeżyła go o prawie ćwierć wieku. Doczekała jeszcze ślubu (1879 rok) swej (niemłodej już, bo trzydziestosześcioletniej) córki Felicji z Antonim Dembińskim herbu Rawicz. Po ciężkiej chorobie, Bronisława Kozłowska zmarła w 1883 roku, w rok po niej zasnęła na zawsze Zosia Dembińska, maleńka córeczka Felicji i Antoniego.

Tak więc pierwsze lata po ślubie nie przyniosły młodemu małżeństwu  zbyt wielu radości. Może dlatego  Antoni Dębiński skupił się na pracy. Aktywnie działał społecznie, głównie w inowrocławskim vicepatronacie Kółek Rolniczych. Unowocześnił także swoje gospodarstwo doprowadzając Węgierce do rozkwitu.  Był też inwestorem stojącego do dziś pałacu. Projekt przyszłej rezydencji wykonał jego kuzyn, Wojciech Dembiński (syn Albertyny z Braunków i Teodora) a jej budowę nadzorował Jan Łuczak z Pakości. Równocześnie z powstawaniem pałacu zakładano wokół niego park krajobrazowy. Rezydencja była gotowa w 1905 roku, w pięć lat później zmarła Felicja.

Owdowiały Antoni ożenił się ponownie, na małżonkę wybierając Marię Amrogowicz herbu Wąż. I to małżeństwo pozostało bezdzietne, po śmierci Antoniego, w 1926 roku, Węgierce odziedziczył jego bratanek (syn Anieli z Thielów i Bronisława) Zbigniew Dembiński herbu Rawicz. Kiedy obejmował majątek miał już za sobą szkołę piechoty podchorążych w Ostrowie i  specjalistyczne studia rolnicze na warszawskiej SGGW oraz ślub z Zofią Hojnowską herbu Korczak. Para ta, wychowując czwórkę  nieletnich dzieci, gospodarowała w Węgiercach do 1939 roku. Zbigniew działał też na niwie gospodarczej  i politycznej, m.in był posłem na Sejm i prezesem Kółka rolniczego w Janikowie. Po wybuchu II wojny wziął udział w kampanii wrześniowej. Wojnę spędził w niewoli. Po wojnie Węgierce zostały upaństwowione, a Zbigniew znalazł zatrudnienie w warszawskim Biurze Urządzeń i Melioracji Rolnych a następnie przy organizacji Państwowych Gospodarstw Rolnych. Zmarł w 1981 roku w Poznaniu.

Brama prowadząca do założenia pałacowego stoi otworem. Wokół, nie licząc wspaniałego rudego kota, nie ma nikogo, więc staramy się jak najszybciej przyjrzeć się budynkowi, zrobić zdjęcia i odjechać. Gmach wzniesiony jest na planie prostokąta, podpiwniczony, dwukondygnacyjny i nakryty czterospadowym dachem.

Pałac jest prześliczny i w każdej z jego elewacji znajdują się elementy zasługujące na uwagę. Oględziny zaczynamy od fasady, której oś główną akcentuje ryzalit zwieńczony trójkątnym frontonem. Przed lico ryzalitu występuje ganek , którego cztery kolumny o fantazyjnych głowicach, dźwigają belkowanie na którym opiera się trójkątny naczółek z herbem Dębińskich Rawiczem i dekoracyjnymi wiciami roślinnymi.W opozycji do, utrzymanej konwencji historycznej dekoracji ganku, stoją zapowiadające modernizm geometryczne elementy zdobnicze wyższych partii ryzalitu.  W parterowej części  fasady, po obu stronach ryzalitu  symetrycznie umieszczono półokrągłe aneksy nakryte wielopołaciowymi daszkami.W drugiej z dłuższych elewacji umieszczono taras, na który prowadzą jednobiegowe schody w efektownym obramowaniu.Z kolei przy drugiej z krótszych elewacji umieszczono piękną, półokrągłą  oranżerię o dużych, arkadowych oknach.Nad nią, w licu ściany znajduje się dekoracyjna arkada wypełniona geometryczną dekoracją o zróżnicowanej fakturze. Wszystkie elewacje w pierwszej kondygnacji pokrywa boniowanie, poziomego podziału ścian dokonują gzymsy, a otwory okienne są różnego kształtu. Zastosowany tu eklektyzm środków stylistycznych nie razi, wręcz przeciwnie, nadaje budynkowi indywidualne piękno.

Dookoła pałacu roztacza się piękny, bujny park krajobrazowy, w którym zauważam porozstawiane na cokołach posążki świętych. Ciszę przerywa tylko świergot ptaków gnieżdżących się w starodrzewie, w powietrzu unosi się zapach mokrej po deszczu ziemi pomieszany ze słodkim aromatem kwitnącego rzepaku. Jest pięknie…

7 uwag do wpisu “Węgierce. Pałac Dembińskich

    • Mnie też urzekła oranżeria ale również bardzo podobał mi się portyk wejściowy. W zasadzie to każda z elewacji ma w sobie „coś” co przykuwa uwagę i budzi zachwyt. A jak się jeszcze doda do tego przepiękny park, to rzeczywiście Węgierce są magiczne 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s