Czeluścin dwór Albrechtów

W Czeluścinie zatrzymał nas widok stojącego przy drodze dworu. Ponieważ nie było żadnych tabliczek zakazujących wjazdu na niewątpliwie prywatną posesję, zajechałyśmy w jej głąb, aby zobaczyć fasadę budynku. Właśnie przymierzałyśmy się do sesji zdjęciowej, kiedy w drzwiach ukazała się przemiła kobieta. Gdy po wymianie powitań wyłuszczyłyśmy cel naszego przyjazdu, owa pani pozwoliła nam nie tylko na zobaczenie zewnętrza ale i oprowadziła po wnętrzach…Pierwsze wiadomości o Czeluścinie pochodzą z 1442 roku kiedy  to należał do Tomki i Wita z Powidza. W tym czasie wzmiankowana jest też niejaka Siechna z Czeluścina, która musiała być zadzierzystą niewiastą, gdyż procesowała się z sąsiadami mieszkającymi w pbliskim Małachowie Złych Miejsc.   Potomkowie Tomki i Wita gdzieś w połowie XV stulecia zaczęli posługiwać się nazwiskiem „Czeluścińskich”. W  rękach rodziny majątek pozostawał do 2 połowy następnego wieku, kiedy to Czeluścińscy sprzedali wieś Janowi Mierzewskiemu herbu Leszczyc. Jego syn, Bartłomiej, w 1612 roku, przypadającą na niego po rodzicach część sprzedał  Adamowi Kotarbińskiemu, druga część należała nadal do Mierzewskich a trzecia do Mrowińskich, po których (jeszcze w tym samym stuleciu) przejęli ją Świerszczyńscy. Od 1687 roku do końca wieku właścicielami byli Petronela z Żukowskich i Maciej Świerczyńscy herbu Ostoja.

Przez kolejny wiek podzielony majątek był w rękach potomków Leszczyców Mierzewskich i Rokossowskich herbu Glaubicz. Antoni, syn Jakuba Rokossowskiego ożenił się z Katarzyną Wyssogota Zakrzewską, która po śmierci małżonka odziedziczyła Czeluścin. Wdowa wyszła ponownie za mąż za Józefa Grzywińskiego, z którym doczekała się synów- bliźniaków, Teodora i Szymona Grzywińskich. Przez cały XVIII wiek o schedę w  czeluścińskim majątku procesowała się rodzina Rokossowskich. Oficjalnie dziedzicem był Lukasz Rokossowski, który w ostatniej ćwierci XVIII stulecia przekazał swoją część bratu, Piotrowi Rokossowskiemu żonatemu z Marianną ze Smoleńskich.

W początkach XIX wieku jedynym właścicielem Czeluścina został Dominik Przanowski herbu Nowina żonaty z Józefą z Trąmpczyńskich. Dominik zmarł w Czeluścinie w 1806 roku, a majątek po rodzicach odziedziczył syn Jerzy, który poślubił Franciszkę z Brzozowskich Sczaniecką.  Siostra Jerzego, Emilia Przanowska poślubiła Józefa Biedermanna, a ich córka, Ludwika, w 1845 roku, w gnieźnieńskim kościele św. Trójcy poślubiła Stanisława Hebanowskiego, który dopiero co ukończył studia na berlińskiej i paryskiej Akademi i zaczynał pracę jako prywatny architekt i budowniczy. Później zasłynął jako autor wielu wielkopolskich pałaców (m.in w Łęknie, Biezdrowie, Posadowie, Nowej Wsi, Tarcach) o których pisałam.

W połowie stulecia Czeluścin należał Cypriana Koszutskiego herby Leszczyc. I on, i jego syn, Nikodem zmarli w tym samym, 1855 roku. Po śmierci Cypriana i Nikodema Koszutskich majątek najprawdopodobniej trafił już w niemieckie ręce. Kolejnym znanym właścicielem Czeluścina jest niemiecka rodzina Albrechtów, z której inicjatywy powstał stojący we wsi dwór. W rękach potomków Albrechtów majątek pozostawał do 1945 roku. W latach dwudziestych XX wieku właścicielem był Karl Albrecht a  w trzydziestych Maria Albrecht. W czasie okupacji miejscowość nosiła nazwę „Albrechtshagen”. Po wojnie majątek upaństwowiono i rozparcelowano, a w oparciu o folwark utworzono PGR. W XXI wieku ziemię wraz z dworem nabył prywatny właściciel. To właśnie z jego mamą miałyśmy przyjemność porozmawiać.

Obecnie dwór częściowo przeznaczony jest na mieszkania dla pracowników prywatnego przedsiębiorstwa, część stoi pusta.

Przyglądamy się budynkowi. Wzniesiony został na polanie prostokąta, jest podpiwniczony, dwukondygnacyjny i nakryty dwuspadowym dachem. W fasadzie, niesymetrycznie umieszczony jest ganek filarowy przez który prowadzi główne wejście do budynku. W drugiej kondygnacji ganek przechodzi w balkon. Do ganku przylega  niewielka, kwadratowa wieżyczka, za nią umieszczona jest niższe skrzydło dworu. Narożniku dworu są boniowane, arkadowe okna parteru ujęte w dekoracyjne obramienia utworzone przez płaskie pilastry dźwigające wycinek gzymsu spiętego z arkadą okna klińcem. Okna drugiej kondygnacji zamknięte są łukiem wycinkowym i ujęte w opaski. W elewacji ogrodowej umieszczono nieznaczny ryzalit zwieńczony trójkątną wystawką.Korzystając z uprzejmego pozwolenia zaglądamy do dworskich wnętrz. Niewątpliwie wymagają remontu, ale zachowały wiele oryginalnych elementów. Zachwycają nas drzwi wejściowe o starannie opracowanych płycinach i półkolistym nadświetlu.Oryginalna jest też, pięknie profilowana stolarka okien.Na wspomnienie o niej nasza gospodyni pochmurnieje… Dwór jest pod konserwatorskim nadzorem, który nie dopuszcza wymiany okien na plastikowe, a drewniane repliki kosztują majątek, zważywszy, że otwory okienne są nietypowe i musiałyby być wykonane na specjalne zamówienie. Właściciele nie wiążą z dworem żadnych planów, kupili go „w pakiecie” z ziemią i folwarkiem. Dlatego też nie są zainteresowani  inwestowaniem w budynek. Najchętniej by go sprzedali… Dobrze by było gdyby obiekt trafił w ręce pasjonata, który przywróciłby mu dawny blask. Problemem może być jednak spory rozmiar budynku i lokalizacja przy hodowlanej fermie.

Dziękujemy naszej przemiłej przewodniczce. Chwilę jeszcze bawimy się z rodzinną pupilką,  pitbullką Herą, która przyjaźnie skacząc zostawia ślady łap na mojej białej bluzce.  Nie szkodzi, spierze się… Omiatamy wzrokiem sielski widok pasących się przed dworem  koni i kózek. Pora odjeżdżać…

10 uwag do wpisu “Czeluścin dwór Albrechtów

    • Też tak uważam. No ale tak jest, gdy dwory „wciskają” na siłę ludziom zainteresowanym jedynie ziemią. Agencja przerzuca kłopot dbania o nie na nowych właścicieli, a oni nie chcą inwestować w coś, co nie przystaje do profilu ich działalności. Małe dworki to jeszcze mogą zaadaptować do celów mieszkaniowych, z dużymi jest problem, zwłaszcza, że i konserwator swoje (niemałe) wymagania ma 😦

      Polubione przez 1 osoba

      • Fundusze zapewne odgrywają w tym niebagatelną rolę, ale myślę, że często nowi właściciele też „nie czują wagi tematu”. Dla nich najważniejsza jest ziemia, zabudowania folwarku, które chcą i wiedzą jak zagospodarować. Dwór jest dla nich „na doczepkę” i trudno mieć im to za złe. Inaczej sprawa ma się z tymi, którzy korzystając z atrakcyjnej ceny kupują ( lub latami walczą o jego odzyskanie) zabytkowy obiekt, a potem, z premedytacją, pozwalają mu się obrócić w ruinę. Popatrz na Posadowo… Pałac należał do najpiękniejszych w Wielkopolsce, przez całe powojenne lata był super zadbany, a kiedy został zwrócony potomkom dawnych właścicieli, jest zaniedbany i niszczeje…

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s