Dwór w Niekursku i kościoły w Gostomii i Zdbowie.

Trasa Trzcianka – Wałcz wiedzie  przez przepiękne, obficie zalesione i poprzecinane lustrami wody tereny. O tej porze roku, jazda w tym kierunku, jest  czystą przyjemnością. Niestety, wszystkich przyjemności naraz mieć nie można, więc są i minusy… Region ten jest stosunkowo słabo zaludniony i w związku z tym, w zabytki nie obfituje.  Jednak jak się szuka, to  „coś”się  znajdzie… Jadąc na służbowe spotkanie w Wałczu, zatrzymałyśmy się dwukrotnie. Pierwszy krótki postój zrobiłyśmy w Niekursku, w którym chciałam zobaczyć stojący tam dwór.Wieś podobno istnieje od XIII wieku, jednak konkretne o niej wiadomości pochodzą XVI/XVII stulecia, kiedy to Niekursko  było  prywatną własnością szlachecką i należało do potężnego rodu Czarnkowskich herbu Nałęcz. Na przełomie szesnastego i siedemnastego stulecia władał nim Adam Sędziwój Czarnkowski. Żył długo i ciekawie. W młodości, jako stronnik polityki Jana Zamoyskiego, opowiedział się za osadzeniem na tronie Stefana Batorego. Wraz z królem uczestniczył w wyprawach przeciw Moskwie, podczas których dowodził własnym oddziałem jazdy. Od Zygmunta III Wazy, w 1593 roku Czarnkowski dostał nominację na, wakujące po śmierci Andrzeja Opalińskiego, stanowisko starosty generalnego Wielkopolski i funkcję tą sprawował aż do końca życia. Jako lojalny zwolennik władzy Wazy, trwał przy królu podczas rokoszu Zebrzydowskiego, i wspierał kolejne wyprawy wojenne przeciw Turcji i Szwecji, własnym sumptem wystawiając na nie oddziały zbrojne. Był jednym z najbogatszych magnatów ówczesnej Polski, cieszył się zaufaniem zarówno królewskim jak i szlachty, dzięki czemu często wybierano go na mediatora w spornych sprawach. Był także niezmiernie religijny,  fundował kościoły i klasztory (m.in ukończył kościół parafialny w Czarnkowie, w którym spoczął po śmierci) i przyczynił się do powstania kolegium jezuickiego w Poznaniu. Prywatnie był trzykrotnie żonaty. Pierwszą jego małżonką była Jadwiga z Tomic Iwieńska herbu Łodzia, którą poślubił gdzieś w ostatniej ćwierci XVI wieku. Po jej śmierci, związał się z  Anną z Jastrzębców Zborowskich, a kiedy i tej się zmarło, nie czekał długo i ożenił się z Katarzyną z Leszczyńskich herbu Wieniawa. Zdaje się, że jego pierwsze małżeństwo było bezdzietne, z drugiego miał syna Władysława oraz córki Jadwigę i Annę. Trzecia żona  również obdarzyła go synem (Kazimierzem Franciszkiem) oraz córkami: Anną i Teresą. Wszystkie panny Czarnkowskie dobrze wydano za mąż. Jadwiga wyszła za Pawła Działyńskiego herbu Ogończyk, Anna (1) poślubiła Stanisława Przyjemskiego, Anna (2) Jana Leszczyńskiego, a Teresa Krzysztofa Opalińskiego. Natomiast Kazimierz Franciszek został pułkownikiem województw wielkopolskich i kasztelanem poznańskim.

Oczywiście, człowiek tego formatu, co Adam Sędziwój Czarnkowski, ani nie mieszkał, ani nie gospodarował w Niekursku (oprócz którego posiadał jeszcze niemal 50 wsi i dodatkowo jeszcze 3 miasta, nie licząc udziałów w innych miejscowościach), jednak zdaje się, że mimo licznych zajęć, dbał o rozwój swych włości. Za jego czasów we wsi funkcjonował młyn, na trzymanie którego Czarnkowski wydał przywilej niejakiemu Piotrowi Welke. Istniała tam też cegielnia i fabryka papieru, a przy świątyni funkcjonowała szkoła.

Po Czarnkowskich, od końca XVII wieku do roku 1721,  Niekursko dzierżył Adam Iwański herbu Jastrzębiec. Jego córka, Joanna Iwańska wstąpiła do zgromadzenia Bernardynek w Warcie. Miał też Adam czterech synów (Franciszka, Wojciecha, Władysława i Jana), z których dwóch zmarło bezpotomnie, a dwóch wprawdzie pozostawiło po sobie synów (każdy po jednym), jednak jeden z potomków zmarł młodo, a drugi wybrał stan duchowny, tak że na wnukach Adama męska gałąź tej rodziny wygasła.

W 1738 roku, Niekursko, wraz z całym kluczem kuźnickim, stało się własnością kasztelana krakowskiego, ojca przyszłego króla Polski, twórcy potęgi rodu, Stanisława Poniatowskiego herbu Ciołek. Nowo zakupione włości starał się Poniatowski zagospodarować,  aby podnieść ich wartość rynkową i móc  sprzedać je ze znacznym zyskiem. Kiedy osiągnął swój cel, w 1755 roku, nabyte włości podzielił na mniejsze, łatwiejsze do zbycia majątki i wystawił na sprzedaż. Niekursko objął Józef Lasocki herbu Dołęga. Z końcem XVIII wieku wieś znalazła się w granicach Prus.

Najstarsza, zachowana, zabudowa wsi pochodzi z XIX wieku, czyli została wzniesiona w czasach zaboru pruskiego. Zalicza się do niej  kościół pod wezwaniem św. Bartłomieja Apostoła, budynek szkolny oraz dwór. Z tych trzech wymienionych najbardziej interesuje mnie dwór.

Odnajduję go na skraju dawnego parku, przy bocznej wiejskiej uliczce.  Nigdzie nie mogłam doszukać się informacji przez kogo, i dla kogo został, zbudowany, jednak sądząc z formy budynku, stawiałabym na niemieckiego inwestora. Na potwierdzenie owej tezy  udało mi się znaleźć wiadomość, iż  w przystającym do czasu powstania dworu przełomie XIX i XX wieku, Niekursko (wówczas” Niekosen”) należało do niemieckiej pary (najprawdopodobniej żydowskiego pochodzenia) Henrietty z Salingerów i Hermanna Borchardtów. Mieli oni trzy córki: Pauline, Elisabeth i Ernestinę. Henrietta zmarła w 1907 roku, jej małżonek w 1915.  Czy po nich majątek przejął któryś z zięciów, czy też może objął go ktoś z rodziny Salingerów, niestety nie wiem. Obiekt pozostawał w rękach niemieckich do końca II wojny światowej, a w 1940 roku, w  majątku ulokowano obóz Służby Pracy Rzeszy Niemieckiej RAD (Reichsarbeitsdienst), w którym niemiecka młodzież obowiązkowo pracowała na rzecz wysiłku wojennego. Po wojnie majątek, jako mienie poniemieckie przejął skarb Państwa polskiego.

Bez przeszkód podjeżdżamy pod sam dwór. Gmach jest całkowicie wyremontowany (nie licząc tarasu) jednak stoi pusty. Nie ma też żadnych problemów w dostanie się w jego pobliże, bo ogrodzenie terenu nie zostało zakończone.

Budynek został wzniesiony na planie regularnego prostokąta, jest dwukondygnacyjny i posiada użytkowe poddasze skryte pod łamanym dachem naczółkowym. W fasadzie na osi umieszczone jest wejście główne, poprzedzone jednobiegowymi schodami. Nad nim, w niższej partii dachu, znajduje się rząd mansardowych okien, które przed II wojną były  wgłębną loggią, flankowaną dwiema jednookiennymi facjatkami. Owa loggia posiadała pięknie wycinaną, drewnianą, balustradę oraz słupki podtrzymujące zadaszenie. Obecna przebudowa, niestety zniszczyła ten urokliwy fragment.

Do fasady przylega taras, który do tej pory nie został odnowiony.

Obejrzawszy fasadę przechodzimy na tył budynku. Tu sprawa jest nieco trudniejsza, bo między ścianą, a biegnącym nieopodal rowem, pozostaje jedynie wąski pasek  terenu, na dodatek w przeważającej części porośniętego bujnym zielskiem. Trudno jest więc zrobić zdjęcie całości, a sprawy nie ułatwia ani pobliski staw, ani święcące  prosto w oczy słońce. Robimy jednak, co możemy

W elewacji ogrodowej budynek posiada trójboczny ryzalit, którego szczególną ozdobą są piękne, zamknięte ostrym łukiem okna niskiego parteru Niegdyś ryzalit zwieńczony był balkonem o ażurowej, ceglanej balustradzie, na który prowadziły drzwi z dwuosiowej wystawki. Teraz jednak brakuje tego elementu. Reszta otworów okiennych budynku jest prostokątna i posiada interesujące sprosowanie. Ciekawy efekt daje też zastosowanie dekoracyjnych płycin skomponowanych z  różnych wątków cegieł.

Nacieszywszy wzrok urodą dworu, jedziemy dalej. Przekraczamy granicę województw i już „po drugiej stronie”, w zachodniopomorskim, zatrzymujemy się ponownie. Nasz kolejny postój przypada w Gostomi, w której chcę obejrzeć kościół.

Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1357 roku.  Gostomia przez wieki należała do niegrodowego starostwa wałeckiego i była własnością królewską. Po 1794 roku miejscowość znalazła się w granicach Prus. Do 1945 roku we wsi funkcjonował kościół ewangelicki, po którym obecnie nie pozostał żaden ślad. Zachował się natomiast, wzniesiony na zrębach starszego, XVII wiecznego, kościół katolicki. Budowę obecnie stojącej świątyni rozpoczęto w 1818, a ukończony gmach konsekrowano w 1820 roku, nadając mu wezwanie  św. Jana Chrzciciela. Budynek na planie prostokąta posiada pięciobocznie zamknięte prezbiterium. W płaską fasadę wmurowana  jest przysadzista wieża nakryta ostrosłupowym hełmem. Niestety, kościół podczas mojej wizyty był zamknięty (otwierany jest tylko raz dziennie na msze świętą) tak że nie mogę zobaczyć znajdującego się w nim barokowego ołtarza, który podobno pochodzi z wcześniejszej świątyni. Mówi się trudno, choć ciągle uważam, że zamykanie kościołów nie jest dobrym pomysłem.

„Na pocieszenie” rozglądam się po wsi. Odnajduję w niej interesujący budynek, niewątpliwie pochodzący z przełomu ubiegłych wieków, oraz uroczą, słupową kapliczkę z Chrystusem Frasobliwym.

Tyle z pierwszej, rekreacyjnej części wyjazdu, dalej pozostały już tylko obowiązki. Za to, po pracy, w drodze powrotnej zatrzymałyśmy się na moment w Zdbowie, gdzie naszą uwagę przykuł miejscowy kościół.

Zdbowo to stara wioska, założona bowiem została w XIII wieku, przez rycerską rodzinę Bolt. Boltowie na te tereny przybyli jako wasale  Wedlów. Po rozgałęzieniu się rodu Wedlów, Boltów i ich Zdbowo,  senioratem objęli Wedel Tuczyńscy, o których niedawno pisałam, w poście o zamku w Tucznie. Między seniorami a wasalami, co jakiś czas, wybuchały spory dotyczące praw do Zdbowa, które przerwało dopiero w XVII wieku wykupienie całości wsi przez Wedel Tuczyńskich. Później,  pretensje do prawa własności, zgłaszały rodziny Pudewels i Żurawscy, a w kolejnym, XVIII już stuleciu Zdbowo było własnością pań: Marianny Radomskiej, Teresy Storaszwskiej, Konstancji Kominskiej. W początkach nowego stulecia udziały w części wsi posiadał Onufry Grabowski, który ufundował tutejszy kościół. Pod koniec XIX wieku wieś przeszła w ręce Niemca o żydowskich korzeniach, Georga Ree, który w swym majątku założył hodowlę owiec. Dochód przynosiły mu również cegielnia i gorzelnia.

Zdbowo mocno ucierpiało podczas walk o przełamanie Wału Pomorskiego, nie ma śladu po dawnym dworze, zachował się jednak uroczy, ryglowy kościółek św. Józefa. Świątynia została wzniesiona w 1819 roku, z fundacji Onufrego Grabowskiego. Świątyńka jest niewielka, jednonawowa, o trójbocznie zamkniętym prezbiterium, nakryta wysokim dachem dwuspadowym. Szczyt dachowy od strony fasady oszalowany jest deskami.Oczywiście, podczas naszej wizyty kościół był zamknięty, nie mogłam więc zobaczyć ani  XVII wiecznego ołtarza ani jego „równolatki” ambony, która podobno jest kompilacją kazalnicy i konfesjonału. Żałuję tego, bo skromny (co dzisiaj jest prawdziwą rzadkością), otoczony wiekowymi kasztanami, kościół podbił moje serce.

W Zdbowie zachowało się także (choć zdewastowane) klasycystyczne mauzoleum grobowe dawnych właścicieli wsi, rodziny Ree. Ma ono formę klasycznej świątyni greckiej, a jego  ścianę frontową zdobią dwie jońskie półkolumny, których głowice sporządzono z uszlachetnionej cyny. Zastosowanie tego nietypowego materiału sprawia, że kapitele jaśnieją na tle poszarzałych tynków. Autorstwo projektu grobowca przypisuje się czołowemu architektowi tego okresu, K.F. Schinklowi.

Ciekawostką może być fakt, iż bratem właściciela Zdbowa był niemiecki filozof i pisarz Paul Ree. Paul Ree, głównie znany jest  jednak nie ze swych dzieł, a z głośnego „trójkąta miłosnego”, w jaki włączyło go uczucie żywione do przyjaciółki F. Nietzschego, słynnego „wampa” epoki Lou Anderas Salome. Finalnie Lou nie została wierna żadnemu z tych panów, jednak to już zupełnie inna historia…

 

 

9 uwag do wpisu “Dwór w Niekursku i kościoły w Gostomii i Zdbowie.

  1. Aż by się chciało powiedzieć „Szukajcie, a znajdziecie” w każdej miejscowości coś ciekawego 🙂 Intrygujący jest ten wyjątkowo zadbany dwór w Niekursku, ciekawe jakie jest jego przeznaczenie.

    Polubienie

    • Sama jestem ciekawa, co w nim będzie. Widać, że właściciele odremontowali go „z sercem” nie licząc kosztów, jednak posiadłość od jakiegoś czasu stoi pusta. W Niekursku byłam „po drodze” nie miałam czasu ani okazji „zasięgnąć języka” u miejscowych. Może ktoś z czytelników wyjaśni tę zagadkę?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s