Pobiedziska

W Pobiedziskach z różnych względów bywamy dość często, jednak do tej pory jeszcze nigdy (poza wpisem o „Polskiej Wsi” majątku w 1921 roku zakupionym przez zgromadzenie Sacre Coeur) nie poświeciłam temu miastu osobnego wpisu. Pora nadrobić to zaniedbanie, zwłaszcza że to jedna z najstarszych wielkopolskich miejscowości.Miejscowa tradycja łączy Pobiedziska z osobą księcia Kazimierza Odnowiciela, który  w 1048 roku miał nadać nazwę niewielkiej osadzie pod którą rozegrał zwycięską bitwę z siłami Miecława (Masława) zbuntowanego namiestnika Mazowsza. Pierwsze pisemne wzmianki o Pobiedziskach pochodzą dopiero z połowy XIII wieku i wiążą się z osobą Przemysła I, który prawdopodobnie posiadał tu swą „letnią” rezydencję. Książę, w 1257 roku nadał  Pobiedziskom prawa miejskie, uniezależniając miejscowość od podupadłej już wówczas kasztelani lednickiej. Miasto rozwijało się prężnie a zajmujący się głównie rzemiosłem i handlem jego mieszkańcy bogacili się. Proces ten został nieco zahamowany w latach 30tych XIV wieku, po tym jak Krzyżacy w 1331 roku splądrowali Pobiedziska. Jednak dzięki królewskiemu patronatowi miasto szybko podniosło się ze zniszczeń. Szczególną pieczą otaczał Pobiedziska król Władysław Jagiełło, który lubił tu „bywać”. Z jego fundacji powstał w mieście kościół pod wezwaniem św. Ducha oraz szpital dla ubogich.

Do 2 połowy XV wieku Pobiedziska były miastem książęcym i królewskim, potem na półwiecze przeszły na własność potężnego, wielkopolskiego rodu Górków.  W końcu XV stulecia, starosta generalny Wielkopolski Łukasz Górka, zrzekł się na rzecz króla Władysława Jagiellończyka sum na Pobiedziskach, w zamian otrzymując Wieleń i Wronki. Myślę, że zrobił dobry interes…

Miasto jako własność królewska rozwijało się i bogaciło.  Zygmunt Stary, w 1513 roku, nadał miastu przywilej cotygodniowych targów oraz organizacji dorocznego jarmarku. Jednak okres prosperity skończył się w połowie XVI wieku, kiedy to w dwóch potężnych pożarach uległa zniszczeniu część miasta. Siedemnaste stulecie też nie było dla Pobiedzisk łaskawe. Epidemia cholery w 1625 roku zdziesiątkowała mieszkańców a szwedzki potop złupił co się dało. Po wojnie nastąpiły anarchia i kolejna epidemia, które skutecznie zahamowały rozwój gospodarczy miasta. Dopiero w końcu stulecia, dzięki napływowym osadnikom Pobiedziska zaczęły się odradzać. Jednak proces ten znowu zakłóciła wojna północna, choć teoretycznie nie byliśmy w niej stroną walczącą. Dopiero w latach 20tych XVIII wieku, za sprawą przybyszów ze Śląska i Niemiec, nastąpił ponowny rozwój Pobiedzisk.

W 1793 roku do Pobiedzisk wkroczyły wojska pruskie i rozpoczęły  się ponad stuletnie rządy zaborcy. Ludność Pobiedzisk stawiała opór germanizacji podejmując szereg inicjatyw mających na celu wzmocnienie sytuacji gospodarczej i kulturalnej miasta i okolicy. Założono Kółko Rolnicze, Spółdzielnię Rolniczo- Handlową, Bank Ludowy, Towarzystwo Czytelni Ludowych, Towarzystwo Gimnastyczne Sokół i wiele innych stowarzyszeń gospodarczych i kulturalnych, mających na celu umacnianiu zagrożonej polskości. Musiały to być działania skuteczne, bo zaraz po  wizycie Paderewskiego w Poznaniu, w grudniu 1918 roku, mieszkańcy miasta spontanicznie zaczęli rozbrajać policjantów i przejmować władzę od pruskich urzędników. Już w styczniu 1919 roku z miasta wyruszył pierwszy sformowany tu oddział powstańczy. W kwietniu tego roku, na płycie pobiedziskiego rynku, generałowi Józefowi Dowbor – Muśnickiemu i pułkownikowi Władysławowi Andersowi  złożył wojskową przysięgę ruszający do boju batalion Armii Wielkopolskiej.

Dwudziestolecie międzywojenne nie przyniosło miastu spodziewanego ożywienia gospodarczego, mimo to wykonano w Pobiedziskach kilka inwestycji.  Zbudowano ratusz, ułożono chodniki na głównych ulicach, założono boisko sportowe, a teren nad jeziorem zagospodarowano na plażę kąpielisko i przystań wodną.

30 września 1939 roku do miasta wjechały pierwsze jednostki Wermachtu i rozpoczęła się niemiecka okupacja, zakończona w styczniu 1945 roku przez 45 Brygadę Pancerną Gwardii, dowodzoną przez pułkownika Nikitę Morgunowa. Przez kolejne lata miasto pozostawało raczej senne. Dopiero z nastaniem XXI wieku w Pobiedziskach dało się zauważyć gospodarcze ożywienie, które wpłynęło na zewnętrzny wygląd miasta.

Leniwie sącząc kawę w kawiarnianym ogródku rozglądam się po miejskim Rynku.Jego zadbaną płytę otacza XIX wieczna, jedno i dwukondygnacyjna zabudowa typowa dla małych miasteczek. Budynki są różnej urody, ale  jest wśród kamieniczek kilka prawdziwych „perełek”. Na zdjęciu, w lewym narożniku znajduje się budynek oznaczony nr. 9, który jeszcze przed II wojną należał do rodziny Grzeczka. Syn przedwojennego właściciela, pan Alfons Grzeczka, w 1967 roku założył w nim swoją cukiernię. Obecnie dzieło taty kontynuuje syn, Jacek a słodkości „od Grzeczki” słyną nie tylko w mieście ale i okolicy. Przy tej samej, co kawiarnia, pierzei rynkowej znajduje się najstarszy, jeszcze XVIII wieczny, mieszkalny budynek miasta.To skromny, parterowy domek nakryty dachem łamanym. Za nim widoczna jest fasada najstarszego pobiedziskiego zabytku, czyli kościoła pod wezwaniem świętego Michała Archanioła. Został wzniesiony na przełomie XIII i XIV wieku i choć nie uniknął remontów i przeróbek, w zasadzie jego bryła pozostaje niezmieniona.W stosunkowo płaskiej fasadzie, pomiędzy dwiema skarpami zawiera się wejście główne do świątyni. Nad nim umieszczona jest arkadowa blenda okienna a ponad nią wąskie okienko zamknięte profilowaną arkadą. Całość wieńczy szczyt z XVI wieczną, graniastą wieżyczką przeprutą arkadowymi otworami okiennymi.W zewnętrznych murach świątyni znajduje się ponad 1000 zagadkowych, okrągłych zagłębień. Ich powstanie wiązane jest z wielkosobotnim obyczajem krzesania ognia za pomocą świdrów ogniowych. O tej, wywodzącej się z wierzeń pogańskich tradycji, już pisałam przy okazji wpisu o kolegiacie św. Marcina w Opatowie.W  nakrytym płaskim stropem, jednonawowym wnętrzu zwraca uwagę XIX ołtarz główny, w którego polu centralnym zawarto wyobrażenie patrona świątyni, Michała Archanioła z mieczem ognistym. Wizerunek flankują posągi świętych Piotra i Pawła. Obraz datowany jest na 1 połowę XVII wieku. Na ścianie prezbiterium, po lewej stronie ołtarza znajduje się XVII wieczne epitafium kanonika gnieźnieńskiego Stanisława Grotha, który w 1624 roku, uciekał z objętego zarazą Gniezna do Pobiedzisk. Niestety, dżuma już zaatakowała jego organizm i kanonik zmarł niemal zaraz po przybyciu do miasta.

Na południowej ścianie nawy znajduje się epitafium upamiętniające Mieczysława Jackowskiego (syna Maksymiliana Jackowskiego). O ile o zasłużonym dla wielkopolski Maksymilianie Jackowskim z Pomarzanowic pisałam już kilkukrotnie, o tyle nigdy nie było okazji wspomnieć o Mieczysławie. Kształcił się on w poznańskim gimnazjum Marii Magdaleny i właśnie przygotowywał się do matury, kiedy do Wielkopolski dotarła wieść o wybuchu powstania styczniowego. Część z uczniów (w tym Jackowski) przedarła się przez granice i dołączyła do oddziałów powstańczych. Młody Mieczysław Jackowski początkowo trafił do oddziału dowodzonego przez J. A. Seyfrieda i brał udział w fatalnej w skutkach bitwie pod Brdowem.  Wtedy Jackowskiemu udało się uniknąć śmierci i dołączyć do sił dowodzonych przez generała Edmunda Taczanowskiego. Walczył w oddziale kapitana Witolda Turno herbu Trzy Kotwice z Objezierza, syna Heleny z Kwileckich i Wincentego Turnów. Niespełna trzydziestoletni kapitan przez berlińskie damy został uznały za „najpiękniejszego mężczyznę epoki”.  Towarzysze broni cenili go za poczucie humoru, „złote serce” i koleżeńskość. Pod jego komendą strzelec Jackowski walczył pod Ignacewem. Niestety,  dla obu krwawa bitwa okazała się  ostatnią. Strzelec Jackowski zginął na polu bitwy, śmiertelnie postrzelonego Kazimierza Turno, wierni podkomendni ewakuowali do Lichenia, gdzie zmarł. Matce, Helenie z Kwileckich Turno, przekazano jego skrwawiony mundur i kulę, która pozbawiła go życia.  Jedenaście lat później Helena Turno kazała się z tymi pamiątkami pochować…

W najbliższym otoczeniu kościoła znajduję się drewniana dzwonnica z XIX wieku. Najstarszy z jej dzwonów „św Michał” odlany w 1845 roku, jest uszkodzony i obecnie ustawiony obok dzwonnicy.

W sąsiedztwie kościoła znajduje się  skromny, parterowy domek. To w nim, w latach 1918-1920 zamieszkiwał młodziutki wikary, późniejszy rektor Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, męczennik i błogosławiony Kościoła Katolickiego, Michał Kozal.

7 uwag do wpisu “Pobiedziska

  1. Bardzo lubię Pobiedziska i całą gminę. Zapewne zna Pani drogę z Pobiedzisk do Kociałkowej Górki – klimat iście górski 🙂 w mijanej po drodze Kapalicy znajduje się najwyższy punkt w całym Parku Krajobrazowym Promno 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s