Dworek i młyn w Rudzie

Wracałyśmy właśnie z Chodzieży, gdy nagle, zagadane, tylko kątem oka odnotowałyśmy stojący przy drodze, świeżo odnowiony budynek. Mimo, iż tynk na nim jeszcze dobrze nie wysechł, dachy lśniły niepokalanym blaskiem, od razu wiedziałam, że dworek musi mieć lat co najmniej  sto dwadzieścia.  Zatrzymałyśmy się w najbliższej zatoczce i poszłyśmy obejrzeć go z bliska.Osadnictwo na terenie Rudy sięga czasów mezolitu. Z tego okresu pochodzą znalezione tam narzędzia z krzemienia bałtyckiego i płyta kamienna do ich polerowania.

W średniowieczu, za sprawą Przemysła I,  osada rozrosła się, bowiem wielkopolski książę  sprowadził doń górników i hutników, zwanych wówczas „rudnikami” czyli tymi, którzy wydobywają rudę.  Przybysze z Brandenburgii  w Wielkopolsce wydobywali oni tak zwaną „rudę darniową” czyli skałę osadową o niewielkiej zawartości żelaza. Skała ta występuje dość powszechnie na torfowiskach i terenach podmokłych, czyli w Rudzie, leżącej nad Wełną było jej pod dostatkiem.  Owej skały używano bądź do wytopu żelaza, bądź jako cenionego materiału budowlanego. Domy budowane z rudy były suche, jako że skała charakteryzuje się właściwościami wentylacyjnymi. W Rudzie działała też kuźnica  wodna, tak zwana „hamernia” w której, wytopiony z rudy darniowej metal, uzdatniano i przerabiano za pomocą młota poruszanego siłą koła wodnego.

W okresie I Rzeczpospolitej miejscowość Ruda wchodziła w skład dóbr starostwa rogozińskiego i prawdopodobnie własnością królewską.  Dochody z tamtejszych młynów Zygmunt Stary zapisał swej żonie, Bonie Sforzy.

Jakie były losy Rudy w ciągu kolejnych wieków nie wiem, przypuszczam jednak, wieś dzieliła historię pobliskiego Rogoźna. Raczej nigdy nie była niczyim gniazdem rodowym.

Sytuacja zapewne zmieniła się w okresie zaborów. Od końca XIX wieku do lat 30tych następnego stulecia Ruda stanowiła własność Niemca, Georga Krygiera. W latach 30tych XX wieku rudzki majątek objął, pochodzący z niemieckiej rodziny ziemiańskiej, Georg Busse, prawnik i działacz polityczny. Georg posiadał również rodzinny majątek w Tupadłach, gdzie hodował bydło rasy wschodniopruskiej. O dworze w Tupadłach i jego właścicielu szerzej pisałam w jednym ze swoich zeszłorocznych postów. Teraz jedynie przypomnę, że  Georg Busse, w styczniu 1945 roku, wraz z innymi cywilnymi uciekinierami niemieckimi, dostał się do niewoli radzieckiej i jak oficjalnie podano „podczas próby ucieczki” został zastrzelony w okolicach Chodzieży. Nie przypuszczam, aby Busse, wówczas już 74-letni, próbował uciekać i to tak skutecznie, że trzeba było do niego strzelać. Raczej należy przyjąć, że Rosjanie zamordowali go wyłącznie dlatego, że był Niemcem.

Stojący w Rudzie dworek  powstał zapewne dla Georga Krygera. Usytuowanie budynku fasadą do podwórza gospodarczego, zdaje się potwierdzać niemiecką narodowość właściciela, jako że dla Niemców  dwór był dodatkiem do folwarku.

Jest to budynek wzniesiony na planie prostokąta, podpiwniczony, parterowy z użytkowym poddaszem. W dachu, niesymetrycznie umieszczoną dwuokienną wystawką mansardową. Wejście główne, poprzedzone wachlarzowato rozchodzącymi się stopniami,  prowadzi przez zadaszony ganek wsparty na dwóch kolumienkach.  W mansardzie, jako element dekoracyjny wyeksponowane są elementy konstrukcji ryglowej. Dwór nakryty jest nisko schodzącym dachem dwuspadowym.Elewacja tylna powtarza układ fasady, jednak nie posiada wejścia i ganku. Elementami ozdobnymi są szerokie gzymsy oraz naczółki nad oknami, na przemian trójkątne i zamknięte łukiem.

Drugie wejście do budynku umieszczone jest w jednej z krótszych elewacji bocznych.Do drugiej z krótszych elewacji przylega późniejszy aneks z tarasem.Dwór położony jest w resztkach dawnego parku, ale zachowało się kilka okazów starodrzewu w tym lipy drobnolistne.Jak już wspomniałam, wzdłuż prostokątnego podwórza ciągną się zabudowania gospodarcze. Część z nich jest użytkowana.

Dwór jest obecnie własnością prywatną. Remont i doprowadzenie budynku do obecnego stanu jest zasługą obecnych właścicieli.

Ale to nie wszystkie atrakcje maleńkiej Rudy. Po drugiej stronie Wełny, niemalże vis a vis dworku, usytuowany jest młyn wodny wzniesiony w 2 połowie XIX wieku. Czterokondygnacyjny, prostopadłościenny budynek wzniesiony jest z czerwonej cegły ale ściany najwyżej kondygnacji posiadają konstrukcję szkieletową wypełnioną cegłą. Na zewnątrz ostanie piętro młyna jest oszalowane deskami. Budynek nakryty jest dość płaskim dachem dwuspadowym. Do zachodniej elewacji przylega przybudówka z turbiną. Urządzenia młyna, wyprodukowane w drezdeńskiej firmie braci  Seck (Gebrueder Seck) i norymberskiej Gebrueder  Buehler, są nadal sprawne (choć obecnie napędzane są energią elektryczną).

Obecnie młyn stanowi  również bazę wypadową dla spływów kajakowych po rzece Wełnie. Wełna, mimo iż nie jest dużą rzeką, potrafi pokazać pazur i na niektórych swych odcinkach przypomina górski potok, co niewątpliwie stanowi dużą atrakcją spływu. Dodatkowym jego atutem są przepiękne widoki jakie oferuje okolica, zwłaszcza gdy meta spływu wypada w Jaraczu, o którym kiedyś pisałam.

Na dodatek w Rudzie można spróbować  prawdziwego wiejskiego chleba, wypiekanego na miejscu.  Jego tradycyjna receptura, oparta wyłącznie naturalnych składnikach sprawia, że sława rudnickiego chleba sięga już poza granice Wielkopolski. Amatorzy pieczywa, przyjeżdżają tu po niego nawet z daleka. Zgodnie zapewniają, że naprawdę warto, bo takiego chleba nigdzie indziej się nie kupi. To chyba najlepsza rekomendacja…

3 uwagi do wpisu “Dworek i młyn w Rudzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s