Wystawa twórczości Rafała Olbińskiego w kieleckim Muzeum Narodowym

Twórczość Rafała Olbińskiego fascynuje mnie od dawna, dlatego nie mogłam odmówić sobie takiej gratki, jak obejrzenie monograficznej wystawy jego dzieł. W zeszłym roku, przez pandemię, nie udało mi się jej zobaczyć w Krakowie, ale los dał mi drugą szansę. Aby z niej skorzystać  specjalnie w tym celu pojechałam do Kielc.

Artysta urodził się w 1943 roku w Kielcach jako najstarszy z siedmiorga potomstwa państwa Janiny i Józefa Chałupków.  Rodzice swego pierworodnego wyposażyli w troje imion (Józef Rafał Feliks), z których on, kiedy dorósł, wybrał środkowe. W Kielcach młody Józio Chałupka dorastał i kształcił się w tamtejszym I Liceum imienia Stefana Żeromskiego. Może należałoby tu podkreślić, iż w owym czasie (lata 60te ubiegłego wieku) Kielce były prowincjonalnym, dość zapyziałym miastem, które niewiele miało do zaoferowania przyszłemu artyście. Nic więc dziwnego, że chciał się z nich wyrwać.  Po maturze wybrał studia na wydziale architektury Politechniki Warszawskiej. Zapewne, poza nauką, pochłaniało go  również życie studenckie, bo architekturę ukończył dopiero 1969 roku. Już wtedy wiedział, że budowa nowych, klockowych osiedli, na które wówczas było zapotrzebowanie, nijak nie spełni jego artystycznych aspiracji. Więcej pola  nieskrępowanej wyobraźni dawała grafika, którą się zajął, współpracując z czasopismem „Jazz Forum”.

Jak mówi w jednym z wywiadów, nazwisko „Olbiński” będące panieńskim jego matki, przyjął na życzenie swej babci, która obawiała się, że wraz z nią odejdzie ono w niepamięć. Trzeba przyznać, że wnuk zrobił wiele, aby uczynić je głośnym. Projektował okładki do płyt i czasopism. W 1974 roku plakat przygotowany na stulecie Lenina przyniósł mu drugą nagrodę, choć artysta do zaangażowanych w pokłosie dzieł Wielkiej Rewolucji nie należał. W dwa lata później zdobył pierwszą nagrodę w konkursie zorganizowanym przez Instytut Praw Człowieka w Strasburgu. Plakaty stały się jedną z wielu form uprawianych przez Olbińskiego, sławę przyniosły mu zwłaszcza te, tworzone dla wydarzeń artystycznych, oper teatrów i filmów. W 1981 roku wyjechał do Paryża a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie krok po kroku budował swoją pozycję. Wykładał w amerykańskich uczelniach artystycznych w Filadelfii i Nowym Jorku. Projektował okładki do czasopism, plakaty, malował. W 1995 roku sławę przyniósł mu plakat promujący Nowy Jork jako stolicę świata. Praca ta zdobyła pierwszą nagrodę w konkursie. Dzięki swemu charakterystycznemu, bliskiemu surrealizmowi stylowi, jest jednym z najlepiej rozpoznawalnych współczesnych artystów. Jako plakacista i scenograf współpracował z teatrami operowymi amerykańskimi i polskimi. Rozgłos przyniósł mu kontrowersyjny plakat do „Salome” Richarda Straussa, który wywołał tyleż samo protestów, co zachwytów. Spróbował także swoich sił jako scenograf. Odniósł ogromny sukces tworząc scenografię do opery Amadeusza Mozarta „Don Giovanni” wystawianej w filadelfijskiej operze.Po premierze był fetowany na równo z reżyserem i odtwórcami głównych ról, co niezmiernie rzadko się zdarza.

Olbiński w Stanach Zjednoczonych pracował przez ponad 30 lat, obecnie przeniósł się do Warszawy. Jak sam mówi, czuje się artystą spełnionym.

Malarstwem zajął się w latach 90tych ubiegłego wieku, a rzeźba jest jego najmłodszym artystycznym projektem.

Kielecka wystawa prezentuje wszystkie rodzaje uprawianej przez niego sztuki. Są na niej zarówno projekty okładek, plakaty, obrazy a także rzeźby.

Większość dzieł malarskich oscylują wokół kilku ulubionych przez Olbińskiego motywów takich jak kobieta, ptak, klatka, statek, książka, drzewa.  Dowolnie je łączy i przetwarza, budując surrealistyczną rzeczywistość. Zaznaczyć jednak należy, iż jego „surrealizm”, w przeciwieństwie do pierwotnego, nie stara się  wydobywać na powierzchnię, zepchniętych w podświadomość, lęków fobii, stanów niepokoju, a raczej dąży do estetyzacji i uspokojenia emocji. Sięgając do klasycznych kanonów piękna kobiecego ciała, nie epatuje drapieżnym seksualizmem, a raczej kieruje  się w stronę onirycznych, bajkowych wizji. Jego modelki nie podlegają wynaturzającej deformacji, raczej bliskie są idealizmowi rodem z  dzieł renesansowych twórców.

W malarstwie artysta chętnie posługuje się czystym, nasyconym kolorem,kładzionym mocną plamą. Często też świadomie rezygnuje z nadania dziełom głębi przez co jego obrazy na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie collage’ów z wyraźnie wyodrębnionymi planami. Mocną stroną artysty jest perfekcyjny rysunek, którego warsztat wyniósł jeszcze ze studiów na architekturze.

Krytycy sztuki wprawdzie wybrzydzają na „grafomańskie skojarzenia”, „cukierkowaty koloryt” i skłonność do sentymentalizmu artysty, a mimo to, dzieła Olbińskiego sprzedają się świetnie, a ich wystawy cieszą się niesłabnącym powodzeniem.

Myślę, że fenomen jego sztuki, między innymi, tkwi w pogodnym, często baśniowym tonie dzieł artysty. Olbiński za pomocą chłodnej, eleganckiej formy, snuje narrację, w której nie narzuca jednoznacznych skojarzeń. Jego sztuka nie wymusza gorączkowego szukania „co artysta miał na myśli” a jedynie inspiruje do samodzielnego szukania rozwiązań. Świat przez niego prezentowany wydaje się wprawdzie odmiennym od realnego, ale mimo to bliskim i bezpiecznym.

Wystawa w dawnym Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach czynna będzie do 31 października 2021 roku. Zachęcam wszystkich będących w tym czasie, w okolicy, do jej obejrzenia. Naprawdę warto!

2 uwagi do wpisu “Wystawa twórczości Rafała Olbińskiego w kieleckim Muzeum Narodowym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s