Złotów. Historia i atrakcje miasta

Podczas poprzedniej mojej wizyty w Złotowie miałam niewiele czasu i  wtedy musiałam zdecydować się co najbardziej  chciałabym zobaczyć. Mój wybór padł wtedy na  ufundowany przez Andrzeja Karola Grudzińskiego złotowski kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, któremu  kiedyś poświęciłam osobny wpis. Tym razem, odwiedzając miasto z  jeleniem w herbie, chciałam zobaczyć inne jego atrakcje.

Tereny, które dzisiaj zajmuje miasto Złotów, ze względu na swą atrakcyjność, już od czasów neolitu cieszyły się popularnością, o czym świadczą odkryte na nich przez archeologów ślady obecności ludzkiej.  Naukowcy potwierdzają, iż już w epoce żelaza istniało tu grodzisko, a w VIII wieku osada słowiańska.  Dostęp do wody, obfitość zwierzyny i runa leśnego sprawiły, że osiedlano się tutaj chętnie. W kolejnych stuleciach powstał gród, który nosił nazwę „Wielatowo”. Swój rozwój zawdzięczał on przede wszystkim przebiegającemu tędy szlakowi kupieckiemu, który prowadził do Słupska i Kołobrzegu.

Leżące na pograniczu tereny, w XII wieku Bolesław Krzywousty  włączył w granice państwa polskiego. Prawdopodobnie wówczas na jeziornej wyspie istniał już zamek obronny, wokół którego rozwijały się gród i podgrodzie. Podobno wówczas tereny te były w posiadaniu zakonu bożogrobców.

W 1 połowie XIV wieku jako właściciel Wielatowa (taką nazwę nosił wówczas Złotów) wymieniany jest Przecław z rodu Grzymalitów.  Około połowy stulecia miasto (już jako lokowane) musiało stać się własnością królewską, bo w 1370 roku, Kazimierz Wielki zapisał je swemu wnukowi. księciu słupskiemu Kaźkowi z rodu Gryfitów. Powszechnie wiadomo, że król, nie doczekawszy się legalnego potomka płci męskiej (choć trzeba przyznać że w tej materii był bardzo zdeterminowany i robił co mógł, posuwając się nawet do podwójnej bigamii)  we wnuku upatrywał swego następcy. Niestety, z kazimierzowskich planów nic nie wyszło. Książę słupski  zmarł przedwcześnie bezpotomnie, tron polski objął  Ludwik Węgierski, a dziedzicząca po Kaźku Słupskim, wdowa (księżniczka pomorska Małgorzata) zrzekła się Złotowa na rzecz  swego szwagra (męża Eufemii mazowieckiej) księcia Władysława  Opolczyka.

Po śmierci księcia opolskiego, przez niemal cały XV wiek Złotów należał do Danaborskich herbu Topór, z których najsłynniejszym był Włodko z Danaborza kasztelan nakielski i starosta człuchowski, rycerz tyle dzielny co niepokorny. Gdy król Kazimierz Jagiellończyk zaczął mu zalegać z obiecanymi wypłatami, Włodko „wziął sprawy w swoje ręce” i samodzielnie zaczął zdobywać potrzebne mu fundusze. Łupił i grabił, a że uznał iż, słuszniej i efektywniej jest rabować bogatych, ze swoją drużyną zapuszczał się na zasobne ziemie arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Jego przedsiębiorczość nie znalazła zrozumienia wśród arcybiskupów, którzy słali do króla skargę za skargą. Jagiellończyk też już miał „po kokardę” niesfornego  rycerza, a że i z  Kościołem wolał żyć dobrze, dlatego dał posłuch (chyba mijającego się z prawdą) biskupiemu oskarżeniu iż Włodko w swej mennicy bije fałszywa monetę. Na tej podstawie kazał pana na Danaborzu uwięzić, a potem ściąć na zamku w Kaliszu. Prawdopodobnie część włodkowych włości odziedziczyli po nim jego synowie: Jan Starszy i Jan Młodszy Danaborscy.

Następnie, do 1625 roku, miasto stało się własnością Potulickich z Więcborka herbu Grzymała. Przedstawiciel tego rodu, Jan Potulicki powtórnie powołał w mieście parafię i najprawdopodobniej ufundował dla niej kościół św. Anny, który został zniszczony podczas szwedzkiego „potopu”.

Kolejnymi właścicielami Złotowa zostali Grudzińscy herbu Grzymała. W połowie XVII wieku dobra złotowskie należały do Andrzeja Karola Grudzińskiego, który w historii zapisał się niechlubnie, dopuszczając się zdrady korony (wraz z Krzysztofem Opalińskim i  Hieronimem Radziejowskim) poddając pod Ujściem Szwedom wojska wielkopolskie oraz uznając Karola X Gustawa za władcę Polski.  Wkrótce jednak uznał swój błąd i ponownie oddał swe siły Rzeczpospolitej. Stanął na czele oddziału, prowadzącego z wrogiem wojnę podjazdową i to on dowodził w zwycięskiej walce pod Lubrzą (o której kiedyś pisałam).  W odwecie za poniesioną tam klęskę, Szwedzi spalili mu jego zamki w Złotowie i Drahimiu. Po zakończeniu działań wojennych Andrzej Grudziński w Złotowie ufundował kościół farny i powierzył go opiece Wniebowziętej Marii Panny.  W krypcie kościoła pochowani są rodzice Andrzeja Grudzińskiego, Anna z Opalińskich i Zygmunt Grudzińscy.

Po śmierci ostatniego ze złotowskiej linii Grudzińskich, miasto przeszło na własność, spokrewnionych z Grudzińskimi, Działyńskich herbu Ogończyk. Wkrótce po objęciu przez nich Złotowa, wybuchła  III wojna północna, a potem wojna siedmioletnia, których działania obróciły miasto w ruinę.  Było już wyludnione bo ludność zdziesiątkował, nieuchronnie towarzyszący wojnie, głód i przywleczone przez wojska epidemie.

W 1778 roku  miasto, już jako „Flatow”, przeszło w niemieckie ręce Johana Friedricha Wilhelma von Farenheid, który utrzymał je dziesięć lat. Od 1798 roku  Złotów należał do Johana Karla von Gerharda, który w 1829 roku sprzedał je królowi pruskiemu Fryderykowi Wilhelmowi III Hohenzollernowi. W rękach młodszych książąt tego rodu (Karola, Wilhelma, Fryderyka Leopolda) miasto pozostawało przez kolejne sto lat. W czasach pruskich Złotów pełnił funkcję stolicy powiatu (Kreis Flatow). W końcówce XIX wieku Złotów  otrzymał połączenie kolejowe z Piłą i Chojnicami co włączyło go w szlak, tak zwanej, kolei wschodniej stanowiącej połączenie Berlina z Królewcem.  To przyczyniło się do dalszego, gospodarczego rozwoju miasta.

W 1922 roku Flatow zostało znacjonalizowane i stało się własnością królestwa Prus a następnie zjednoczonych Niemiec. W granice Polski, już jako Złotów, miasto powróciło w 1945 roku.

Zwiedzanie miasta zaczynam od dawnej rezydencji  myśliwskiej Działyńskich, która następnie (po przebudowie) służyła Hohenzollernom. Ani jedni, ani drudzy właściciele nie mieszkali w pałacu, był on najprawdopodobniej wykorzystywany jedynie okazjonalnie.Po wojnie pałac służył jako siedziba technikum rolniczego a następnie ulokowało się w nim złotowskie nadleśnictwo.

Budynek główny został wzniesiony na planie wydłużonego prostokąta, jest dwukondygnacyjny i nakryty dwuspadowym dachem. W ścianę fasady (nietypowo jest nią jedna z krótszych elewacji) jest częściowo wtopiona czterokondygnacyjna, kwadratowa w przekroju, zwieńczona attyką wieża. W niej też znajduje się główne wejście do pałacu. Podobno wieża, według planu samego F. K. Schinkla, została dobudowana w 1830 roku.  Do głównego budynku przylegają oficyny i dawne stajnie tworząc wewnętrzny dziedziniec. Założenie otacza zabytkowy park, który od ulicy odgradza dobrze zachowany mur z nietynkowanej cegły. Cały kompleks, obecnie wykorzystany na mieszkania lokatorskie wystawiony jest na sprzedaż. Obecna cena to cztery miliony złotych. Zdaje się, że zainteresowana jest nim firma, planująca przekształcić obiekt w luksusowy dom wypoczynku lub centrum hotelowe.

Spaceruję uliczkami miasta i przyglądam się zabudowie. Między okazałymi kamienicami zauważam też niskie parterowe domki, nieco podobne do chodzieskich „domów tkaczy”.  Najbardziej jednak podobają mi się, pięknie odnowione, niskie budynki szachulcowe.

Z czasów pruskich pochodzi neorenesansowy budynek Starostwa Powiatowego. Niestety brakuje mi czasu, aby przyjrzeć się mu dokładnie. Tylko pobieżnie konstatuję, iż jest to budynek wysoko podpiwniczony,  dwukondygnacyjny nakryty czterospadowym dachem z wystawkami o łagodnie zaokrąglonych szczytach. Reprezentacyjnego wyglądu nadają mu szerokie, trójdzielne, arkadowe okna parteru oraz umieszczona na kalenicy sygnaturka.

Rondo przed Starostwem zdobi figurka jelenia, który jest godłem miasta.

Na koniec swej dzisiejszej wyprawy do Złotowa, udaję się na drugi koniec miasta. Chcę zobaczyć neogotycki zespół  sakralny składający się z kościoła św. Rocha oraz jego najbliższego otoczenia. Świątynia została wzniesiona w latach 1903-1904 jako kaplica cmentarna. Budynek jest jednonawowy i nakryty wysokim dwuspadowym dachem. Do ściany frontowej przylega kwadratowa w przekroju wieża, pełniąca rolę dzwonnicy. W fasadzie ostrołukowy portal zwieńczony wimpergą z czołgankami. W tympanonie zawarto niszę zawierającą pietę. Wysoki szczyt świątyni zdobią tynkowane blendy okienne. Teren kościelny, na którym znajdują się cmentarze katolicki, ewangelicki i wojenny, otoczony jest ogrodzeniem ze stylową, trójdzielną bramą.

Podobno wnętrze kościoła jest bardzo urokliwe, zawiera neogotyckie ołtarze, jego ściany zdobią polichromie a w oknach znajdują się barwne witraże. Niestety, podczas mojej wizyty kościół był zamknięty, więc nie mogłam się tym naocznie przekonać .

Niestety, pasji zwiedzania nie  sposób całkowicie pogodzić z obowiązkami służbowymi, które przywiodły mnie do Złotowa. Dlatego znowu nie udało mi się zobaczyć „wszystkiego”. Atrakcje, które tym razem musiałam sobie „odpuścić” poczekają do następnej wizyty w Złotowie…

 

2 uwagi do wpisu “Złotów. Historia i atrakcje miasta

  1. Najbardziej podobała mi się opowieść o bigamii i o ścięciu za tworzenie fałszywej monety – możliwe, że to oskarżenie było bezpodstawne, ale najwyraźniej kler uznał, że inaczej sobie nie poradzę z łotrzykiem i musieli ukuć argument, który uszczypie władcę w tyłek, żeby podjął jakieś kroki.
    Miłego do następnego się spisania 🙂

    Polubienie

    • Miło, że spodobały Cię historie sukcesji tronu piastowskiego i pana na Danaborzu. Dzieje (nie tylko Polski) obfitują w takie „smaczki” i gdyby, zamiast kazać wkuwać daty, częściej o nich na lekcjach opowiadano, przedmiot cieszył by się większą popularnością 😉 Miłego weekendu Piotrek 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s