Gębice. Pałac Gorzeńskich

Tego dnia zakończyłyśmy obowiązki służbowe w okolicy Gostynia i zaraz zaczęłyśmy się zastanawiać który, z licznie rozsianych na tym terenie obiektów, powinnyśmy odwiedzić. Oczywiście miałyśmy ochotę na wszystkie, ale to było niemożliwe, więc trochę „w ciemno” zdecydowałyśmy się pojechać do Gębic. O tyle „w ciemno”, że  nie znałyśmy aktualnego statusu tamtejszego pałacu. Wiedziałyśmy, że niedawno został sprzedany w prywatne ręce, a w takich przypadkach nigdy nie wiadomo, co, i ile, uda się zobaczyć. Czasem (choć też nie zawsze),  zwłaszcza gdy jeszcze trwa remont udaje się uzyskać  zgodę na obejście budynku dookoła i trochę na to liczyłyśmy.  I udało się! Nowi właściciele (przemili ludzie), nie tylko pozwolili nam obejrzeć założenie z zewnątrz ale także oprowadzili po wnętrzach…Podobno, pierwsza wzmianka o Gębicach pochodzi z połowy XII wieku, jednak pewna wiadomość o właścicielach majątku datowana jest dopiero na początek wiek XVI. Wtedy to Gębice należały do Anny ze Zdunowskich i Piotra Frycza Jutroskich herbu Rogala. W drugiej dekadzie stulecia Gębice nabył Feliks Miaskowski herbu Bończa.

W połowie XVI stulecia włości dzierżyli Małgorzata z Korzbok Łąckich i Jerzy Miaskowscy.  Mieli oni dwóch synów: Seweryna i Adriana. W rękach ich potomków  majątek pozostawał do końca XVII wieku, kiedy to, od Miaskowskich, kupił go Teofil z Werbna Pawłowski herbu Wierzbna. W pierwszej połowie XVIII wieku, prawdopodobnie po śmierci Teofila (1728), Gębice przeszły w nowe ręce.

Dziedzicami zostali Zofia Katarzyna z von Salischów i Krzysztof Wilhelm von Rhedigerowie. Po przedwczesnej śmierci Zofii von Rhediger, od owdowiałego Krzysztofa, majątek odkupił jego szwagier, kapitan Adam Konrad von Unruh (mąż młodszej siostry Zofii, Marii von Salisch) Prawdopodobnie, to on był inwestorem pierwszego w majątku dworu, z którego zapewne chciał uczynić rodzinną rezydencję. Niestety, los zadecydował inaczej. Kiedy i jego żona zmarła przedwcześnie, Adam von Unruh pozbył się przywodzących złe wspomnienia Gębic, sprzedając je Miruckim herbu Poraj.

W połowie stulecia Józef Mirucki sprzedał Gębice swemu zięciowi (mężowi Zofii z Miruckich), podstolemu wschowskiemu i skarbnikowi poznańskiemu Stanisławowi Linowskiemu herbu Pomian. Stanisław zmarł w 1761 roku a Gębice, jako schedę po nim, objęli jego synowie Jan i Adam Linowscy. Oni to, w dwa lata później sprzedali  majątek staroście ośnickiemu Janowi Nepomucenowi Mycielskiemu herbu Dołęga. Ten z kolei odstąpił  wieś bankierowi, Janowi Jakubowi Klugowi, o którym niegdyś pisałam w poście o Swarzędzu. Klug, w 1791 roku, odsprzedał Gębice Stanisławowi Bnińskiemu herbu Łodzia.  Jakub Klug i tak straciłby Gębice, bo w dwa lata później, na skutek załamania się rynku finansowego po II rozbiorze musiał ogłosić bankructwo.

Stanisław  Bniński też nie nacieszył się nowym nabytkiem, zmarł w rok po zawarciu transakcji, a majątek drogą spadku, przejął jego brat Ignacy Rupert Bniński. Po czterech latach Ignacy pozbył się Gębic i przeniósł się do rodowych Gułtowych, o których niegdyś pisałam.

Nowym dziedzicem majątku został Aleksander Bojanowski herbu Junosza. Po nim Gębice objął syn, Bogusław żonaty z Zofią z Nieświatowskich herbu Nałęcz. Para ta doczekała się kilkorga potomstwa, z którego najmłodsza córka Antonina, zrobiła chyba najlepszą partię, poślubiając dziedzica dóbr śmiełowskich Hieronima Michała Ostroroga Gorzeńskiego herbu Nałęcz wnosząc mu Gębice we wianie. Z pozostałych dzieci Zofii i Bogusława to najstarszy Franciszek ożenił się z Kordulą Sczaniecką, druga w kolejności Konstancja poślubiła Franciszka Łubieńskiego herbu Pomian a małżonką Kaliksta została panna Serafina Potworowska z Sienna herbu Dębno.

Hieronim Gorzeński w dniu ślubu z Antoniną liczył sobie lat dwadzieścia dziewięć i (oprócz majątku oraz wykształcenia) opromieniała go sława uczestnika kampanii napoleońskiej na Moskwę, w której wziął udział jako adiutant marszałka Louisa Davouta. Po ślubie  państwo Gorzeńscy wprawdzie  rezydowali w Śmiełowie, jednak nie zaniedbywali Gębic. To oni wznieśli w majątku obecnie stojący pałac oraz założyli wokół niego park. Po ślubie Hieronim  działał na niwie politycznej i gospodarczej a w czasie Powstania Listopadowego był kurierem poczty powstańczej.

Antonina urodziła Hieronimowi pięciu synów, z których Gębice objął Antoni.

Antoni Ostroróg Gorzeński, w 1852 roku, w poznańskiej katedrze, poślubił dwudziestoletnią Magdalenę z Bojanowskich herbu Junosza, córkę dziedziców sąsiadującego z Gębicami majątku Skoraszewice. W cztery lata po ślubie narodził się pierworodny syn tej pary, Kalikst Gorzeński, a w dwa lata później, Magdalena i Antoni powitali na świecie młodszego potomka, Edmunda. Niestety, młodsze dziecko żyło tylko jedenaście lat. W 1880 roku małżonkowie sprzedali Gębice urzędnikowi pruskiej administracji, Fritzowi Lucke. Po trzech latach odsprzedał on ten majątek Marii Mycielskiej herbu Dołęga z Chociszewic. Hrabina Mycielska była niezamężna i potomstwa nie posiadała więc Gębice przekazała swej bratanicy Elżbiecie, córce Jadwigi z Moszczeńskich i Ignacego Mycielskich, która w 1892 roku poślubiała kuzyna, Ludwika Mycielskiego. O Ludwiku Mycielskim szerzej pisałam parę lat temu w swoim poście o pałacu w Gałowie. Para ta, jeszcze w XIX stuleciu  rozbudowała istniejącą w Gębicach rezydencję dodając doń wieżę i przybudówkę.

Elżbieta i Ludwik doczekali się dwójki dzieci. W 1894 urodził się Michał, dziedzic nazwiska i rodowego Gałowa, w rok po nim na świecie pojawiła się jego siostra Zofia. W pięć lat po Zofii urodził się Franciszek, drugi syn państwa Mycielskich,  niestety chłopiec żył tylko jedenaście lat.

Dzieje Michała Mycielskiego jego żony, Zofii z Karskich i córek dokładnie opisałam w postach o Gałowie i Wituchowie, nie ma więc sensu przytaczać ich ponownie. Przypomnę jedynie, iż choć były one dramatyczne, miały szczęśliwy finał i po wojnie rodzina spotkała się ponownie.

Zupełnie inaczej potoczyły się losy młodszej siostry Michała, Zofii zwanej pieszczotliwie „Zulą”. W ostatnich miesiącach I wojny kościół w Pępowie był świadkiem wzruszającej uroczystości. Na ślubnym kobiercu stanęli Zula Mycielska oraz rotmistrz Stanisław Rostworowski herbu Nałęcz. Pan młody urodził się w Krakowie, był synem Teresy z Lubienieckich herbu Rola i Stanisława Rostworowskich herbu Nałęcz. Ojca swego nie znał gdyż ten (artysta malarz Stanisław Jakub Rostworowski) zmarł w parę miesięcy po narodzinach syna. Chłopca wychowała matka i zapewne stryj, wileński architekt, Tadeusz Rostworowski. Stanisław Rostworowski był doskonale wykształcony, przed wybuchem wojny zdążył dwukrotnie obronić prace doktorskie z dziedziny chemii i filozofii. We wrześniu 1914 roku Rostworowski powodowany patriotyzmem porzucił pracę naukową i zaciągnął się do ułanów Zbigniewa Dunin Wąsowicza. Od tego czasu, aż do swej śmierci związany będzie z Wojskiem Polskim.

W 1931 roku (po śmierci Elżbiety Mycielskiej) państwo Rostworowscy objęli majątek w Gębicach. Para ta doczekała się piątki dzieci, z których dwoje starszych zmarło nie ukończywszy dziesiątego roku życia. Pozostała trójka (Ludwik, Maria i Stanisław) chowała się zdrowo. Spokojne życie rodziny przerwał wybuch II wojny światowej. W obliczu zagrożenia Stanisław Rostworowski, choć już na wojskowej emeryturze, zgłosił się do wojska i kampanii wrześniowej uczestniczył w obronie stolicy. Po kapitulacji przedostał się do Paryża skąd, nie uzyskawszy przydziału do jednostek liniowych, z randze wicekonsula, skierowano go do pracy w placówkach w Rumunii i Budapeszcie.  Z Węgier, zagrożony aresztowaniem przez Gestapo, kurierskim szlakiem powrócił do Polski. Awansowany do stopnia generała brygady, pod pseudonimem „Odra” działał w strukturach konspiracyjnych. W  sierpniu 1944 roku został w Krakowie aresztowany przez Gestapo. Podczas śledztwa wykazywał niezłomną postawę i miał czynnie zaatakować przesłuchujących go Niemców, za co został, bądź na miejscu zmasakrowany na śmierć, bądź rozstrzelany dzień później.

Takie były losy ostatnich, przedwojennych dziedziców Gębic.

Podjeżdżamy pod bramę pałacową. Jeszcze jest ozdobiona starą tabliczką „Pałac Gębice” jednak nic nie wskazuje na to, aby na terenie założenia nadal prowadzona była jakaś działalność hotelowa. Ponieważ brama jest otwarta, wjeżdżamy do parku i zatrzymujemy się przed pałacowym budynkiem. Nasz przyjazd nie uchodzi uwadze właścicieli, więc witamy się, przedstawiamy i nieśmiało wyłuszczamy cel naszego przybycia. Ku naszej największej radości, nie  tylko nie mają nic przeciwko temu, abyśmy się „rozejrzały” i porobiły zdjęcia, ale dodatkowo proponują zobaczenie pałacowych wnętrz. Uszczęśliwione ruszamy za naszym gospodarzem, który ze słuszną dumą oprowadza nas po, w większości już urządzonych, wnętrzach.

Mimo, iż część z nich wymaga jeszcze remontu, pałacowe wnętrza robią kolosalne wrażenie! Wspaniała stolarka klatki schodowej i drzwiowa, podłogi, hol, gabinet i dawna sala balowa budzą nasz największy podziw, który jeszcze wzrasta, gdy dowiadujemy się, że właściciele pałac zasiedlili zaledwie kilka tygodni temu. Poszczególne pomieszczenia umeblowane są stylowo antykami, z których wiele stanowiłoby prawdziwą ozdobę muzealnych sal. Widać dbałość o każdy szczegół, choć gospodarze od razu zastrzegają, iż dom przystosowują do „mieszkania”.

Podziękowawszy serdecznie za możliwość obejrzenia wnętrza ruszamy na obchód budynku z zewnątrz. Pałac, jak już wspomniałam składa się z części starszej (wzniesionej przez Gorzeńskich) i nowszej, inwestycji Mycielskich. Przed lico fasady występuje kolumnowy portyk wielkiego porządku. Jego cztery kolumny (wraz z przyściennymi pilastrami) podtrzymują okazały fronton z kartuszem zawierającym herby Gorzeńskich (Nałęcz) i Bojanowskich (Junosza) zwieńczony klejnotem. W polu tympanonu otoczone wieńcem z liści dębowych umieszczone są inicjały „AM GO” (Antoni, Magdalena Ostroróg Gorzeńscy). Pod portykiem prowadzi półkolisty podjazd.

Bryła główna jest dwukondygnacyjna i nakryta dachem czterospadowym. Po obu stronach korpusu znajdują się przybudówki z naczółkami z motywem panoplii. Od strony wschodniej zaś przylega trójkondygnacyjna, czworoboczna w przekroju wieża.  W jej przyziemiu mieści się filarowy ganek, w drugiej kondygnacji przechodzący w balkon i taras. Najwyższa kondygnacja wieży przepruta jest arkadowymi oknami ujętymi w sztukateryjne, profilowane opaski. Wieża zwieńczona jest balustradową attyką.

W elewacji tylnej, na osi umieszczono trójboczny ryzalit nakryty dachem trójpołaciowym. Jego wnętrze skrywa na parterze salonik a na piętrze salę balową.

Nie mniej piękny jest park otaczający pałac. Znajduje się w nim staw, resztki architektury ogrodowej oraz pomnikowe okazy drzew. Niezmiernie uszczęśliwione, że mogłyśmy dokładnie zwiedzić założenie, żegnamy naszych gospodarzy i ruszamy w drogę powrotną do Poznania.

 

 

 

2 uwagi do wpisu “Gębice. Pałac Gorzeńskich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s