Templewo. Templariusze i broń atomowa.

Eksplorując urokliwą i nieco tajemniczą ziemię lubuską trafiłyśmy do Templewa. To niewielka wioska w gminie Bledzew. Jak prawie każda z lubuskich miejscowości, także Templewo ma za sobą długą i ciekawą historię… Najdawniejsze dzieje ziemi lubuskiej do dziś stanowią temat rozważań historyków. Powszechnie uważa się, iż we wczesnym średniowieczu stanowiła ona odrębną jednostkę położoną między Wielkopolską Pomorzem i Śląskiem, która została przyłączona do Polski w czasach Mieszka I. Wiadomo na pewno, iż w drugiej dekadzie XII wieku Bolesław Krzywousty dokonał aneksji tego terenu, a w 1124 roku utworzono, podległe arcybiskupstwu w Gnieźnie, biskupstwo lubuskie. W wyniku testamentu Bolesława Krzywoustego ziemia lubuska  stała się własnością jego najstarszego syna, księcia Władysława II, któremu historia dodała wiele mówiący przydomek „Wygnaniec”.

W początkach XIII stulecia, książę śląski Henryk Brodaty wymienił z Władysławem Laskonogim swoją ziemię kaliską, na należącą wówczas do Wielkopolski, lubuską i przejściowo tereny znalazły się pod wpływami piastów śląskich. Pretensje do owych ziem rościł też margrabia łużycki Konrad II, który skutecznie oblegał Lubusz.  Książęta piastowscy odzyskali teren, jednak w połowie XIII stulecia Bolesław Rogatka sprzedał ziemię lubuską marchii brandenburskiej.

Pierwsi Templariusze na ziemie polskie przybyli wraz z powracającym z krucjaty księciem Henrykiem Sandomierskim czyli już w połowie XII stulecia. Początkowo osiedlili się na ziemi opatowskiej, nieco później na Śląsku i tam założyli pierwsze komandorie.

W  Wielkopolsce pojawili się w połowie XIII wieku. W 1251 roku książę wielkopolski, Władysław Odonic  zwany Plwaczem uposażył rycerzy świątyni w ziemie w okolicy Sulęcina i Bledzewa. Dzisiejsze Templewo w dokumentach wzmiankowane jest po raz pierwszy w połowie XIII wieku, kiedy to biskup poznański, wielebny Boguchwał II, potwierdził książęce nadanie zakonowi Templariuszy tej ziemi równocześnie zobowiązując ich do płacenia dziesięcin  z Templewa. Podobno właśnie od rycerzy świątyni miejscowość wzięła swoją nazwę „Templewo”. Templariusze przybyli w ten rejon już wcześniej i początkach XIII wieku i  zaczynali  zakładać tu swe  pierwsze, niewielkie komandorie. Tutejsze ziemie leżały na pograniczu  ówczesnej Wielkopolski i Brandenburgii, zakon rycerski miał więc zapewne sporo roboty z kłopotliwymi, ekspansywnymi sąsiadami. W wyniku ciągłych lokalnych utarczek i wojen Templewo opustoszało i trzeba je było zasiedlić na nowo.  W tym celu, w 1303 roku, wieś została formalnie osadzona na prawie niemieckim, a Templariusze zwrócili się do biskupa poznańskiego Andrzeja Zaremby z prośbą na zwolnienie z dziesięciny tych, którzy osiedlą się w opustoszałym „Tempelwald”. Biskup wydał stosowny dokument, zwalniający  przez lat szesnaście, od płacenia podatku wszystkich tych, którzy na prawie niemieckim osiedlą się tutaj. Jednak już wkrótce sytuacja się zmieniła…

Templariusze zbyt urośli w siłę (i bogactwa) by nie stanowić zagrożenia dla kościelnego i świeckiego porządku ówczesnego świata. Aby ukrócić ich wpływy i przejąć majątek poczęto najpierw rozpuszczać plotki, iż zakon uprawia herezję, stosuje magię, czci demona a jego rycerze dopuszczają się aktów sodomii i homoseksualizmu.  Na podstawie tych pomówień uwięziono wielkiego mistrza Jakuba de Molay i innych rycerzy, a torturami wymuszono na nich przyznanie się do winy.  W 1312 roku, pod naciskiem króla Francji, któremu najbardziej zależało na pozbyciu się Templariuszy i dorwaniu się do ich legendarnych skarbów, papież Klemens V zakon delegalizował.  Wielki mistrz Jakub de Molay spłonął na stosie w marcu 1314 roku… Wypadki we Francji wpłynęły też na dzieje ziemi lubuskiej. Po delegalizacji zakonu, nadane im wcześniej dobra, powróciły z powrotem do władców Polski.

W pierwszym piętnastoleciu XIV stulecia Templewo przeszło w ręce kolejnego zakonu rycerskiego, Joannitów z komandorii w  Łagowie Lubuskim. Niegdyś pisałam o tym niezwykle urokliwym miasteczku.

W 1497 roku, z powodu jakiegoś uchybienia łagowskiego komtura, król Jan Olbracht odebrał Joannitom Templewo i przeznaczył je dla Jana Polaka z Karnkowa, starosty głogowskiego.  W XVI wieku wieś formalnie należała do króla polskiego a zarządzali nią wójtowie lenni podlegli władcy.  Zygmunt August przekazał dożywotnio Templewo wielce zasłużonemu (i niezmiernie bogatemu) Stanisławowi Kościeleckiemu herbu Ogończyk, jednak zasadniczo wieś nadal pozostawała w gestii królewskiej. Dopiero II rozbiór Polski położył kres „królewszczyznom” i Templewo przeszło na własność Skarbu Państwa Pruskiego.

Już przy końcu XVI wieku istniał we wsi kościół parafialny, jednak nic bliższego o nim nie wiadomo. Obecnie stojący we wsi został zbudowany przez mistrza murarskiego Gerstmeyera, w 1714 roku. Pod koniec XVIII stulecia świątynię remontowano i nadano jej obecny kształt  z wysoką, kwadratową wieżą w fasadzie. Owa wieża, otoczona czterema sterczynami-wieżyczkami, nakryta  jest ostrosłupowym, wielościennym dachem,  dzięki któremu góruje nad okolicą. Świątynia jest jednonawowa z węższym prezbiterium i transeptem. Prezentuje styl klasycystyczny.

W ciągu XVII i XVIII stulecia Templewo coraz bardziej dostawało się pod wpływy niemieckie, co jeszcze ugruntował II rozbiór Polski. Formalnie jednak dopiero w 1816 roku wieś została zaliczona do powiatu torzymskiego w rejencji frankfurckiej. We wsi przeważała ludność narodowości niemieckiej wyznania ewangelickiego.

Ok. 1800 roku w Templewie powstało założenie dworskie. Kto był jego inwestorem, komu służyło, i w czyje ręce przeszło przed 1945 rokiem nie wiem.  Dwór rozbudowano na przełomie XIX i XX wieku, dobudowując do parterowego korpusu część dwukondygnacyjną. Obecnie budynek jest w kiepskiej kondycji i tylko nieliczne detale świadczą o jego szlachetnym pochodzeniu.Starsza, parterowa część jest podpiwniczona i nakryta dachem naczółkowym, pod którym kryje się użytkowe poddasze. Na osi fasady starszego korpusu znajduje się ganek, noszący ślady wielokrotnych, dyletanckich przekształceń. Budynek jest w opłakanym stanie i jedynie nieliczne szczegóły wskazują na jego dworską przeszłość.Narożniki budynku zostały opięte pilastrami o rozglifionych kapitelach.Do korpusu dobudowano dwukondygnacyjne skrzydło.

Tylna fasada wzbogacona została o niewielką wystawkę.Dworkowi towarzyszą, równie zrujnowane, pomieszczenia gospodarcze. Obiekt, choć wpisany do rejestru zabytków, jest w bardzo złym stanie i wygląda na kompletnie opuszczony. Prawdopodobnie po wojnie pełnił funkcje mieszkalne.

W końcu lat 60tych ubiegłego wieku, w rejonie Templewa pojawiły się wojskowe jednostki inżynieryjne, a w ślad za nimi nadciągnęły bataliony budowlane. Inwestycja została objęta klauzulą pełnej tajności, a przeznaczenie wznoszonych pod osłoną lasu budowli, miało pozostawać znane jedynie dla wąskiego grona wtajemniczonych. Tajemny obiekt został oznaczony jako 3003, choć Rosjanie nazywali go „Wołkodar”, a nieliczni miejscowi, „Wilczą bazą”.

Dostępu na teren broniły zony, zasieki, potężne schrony wyposażone w broń maszynową. Podziemne bunkry mogły pomieścić około 180 osób, a ich stałą załogę stanowili żołnierze osławionych jednostek sowieckiego Specnazu. Dodatkowo teren był ogrodzony potrójnym drutem kolczastym podłączonym do wysokiego napięcia. Z góry teren był dobrze zamaskowany, drogi pokrywała siatka maskująca, a same bunkry i magazyny imitowały pagórki pokryte lasem. Takie zabezpieczenia musiały strzec potężnej tajemnicy… I takiej właśnie strzegły, bo oficjalnie, na terenie naszego kraju broni atomowej nie było.

W owym obiekcie (a także w jemu podobnych 3001 w Podborsku i 3002 w Brzeźnicy) przechowywano radzieckie ładunki jądrowe, w tym czternaście głowic o mocy 500 kiloton. Dla porównania, spuszczony na Hiroszimę „Little Boy” miał moc 16 kiloton.  Przechowywane w Templewie głowice miały być  użyte w razie konfliktu z NATO.

Po opuszczeniu Polski przez jednostki radzieckie obiekt pozostawał w gestii wojska polskiego, które w końcu lat 90tych przekazało go (oczywiście już bez broni atomowej wywiezionej do Związku Radzieckiego w latach 90tych) nadleśnictwu. W chwili obecnej większość budynków i infrastruktury została rozebrana (a przed tym rozkradziona) pozostały jednak dwa podziemne magazyny. Oczywiście nie ma w nich już śladu po jakimkolwiek wyposażeniu, stalowych drzwiach, oprzyrządowaniu itp. ale dwupoziomowe pomieszczenia podobno nadal robią olbrzymie wrażenie.

3 uwagi do wpisu “Templewo. Templariusze i broń atomowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s