Muchocin dwór von Kalckreuthów

Do Muchocina wybrałam się specjalnie, żeby obejrzeć dawną posiadłość Unrugów i Kalckreuthów.  Majątek wprawdzie nie należał, ani do największych, ani najbogatszych spośród tych, którymi obie rodziny dysponowały na przestrzeni wieków, ma jednak ciekawą historię i chciałam go zobaczyć. O ile, w innych posiadłościach Kalckreuthów, można mówić o pałacach, o tyle w Muchocinie  nie ma wątpliwości, że stoi tam dwór…Początki osadnictwa na terenie dzisiejszego Muchocina sięgają okresu paleolitu. Archeolodzy odkryli na tam wklęsłe, kwadratowe grodzisko i sporo kamiennych artefaktów. W średniowieczu, tradycja niemiecka umiejscawia tam „zbójecką górę” (Raubenberge) . Według legendy miejsce to miało być siedzibą rabusiów kontrolujących ruch na Warcie i dzielących się pobieranym nielegalnie mytem z wielkopolskimi przedstawicielami rodów Skórów i Nałęczów, do których należał Muchocin do XIV wieku.

Według innej legendy, wieś zamieszkiwały trzy siostry sieroty, do których w konkury przybyło trzech bogato ubranych młodzieńców. Kiedy po zaręczynach, owi kawalerowie powiedli dziewczyny w las, miały się one zorientować, iż zostały narzeczonymi zabójców. Aby uniknąć wypełnienia podjętego zobowiązania poślubienia rozbójników, wszystkie trzy miały skoczyć do Warty i utonąć. Od tego czasu miejsce ma nosić miano Góry zabójców, a wysoką, nadwarciańską skarpę obdarzono nazwą „dziewiczego skoku”. Na pamiątkę owego zdarzenia ustawiono tam krzyż, przy którym podobno w południe i o północy miał się pojawiać czarny kot, zwiastujący nieszczęście.

Powiadano również, że kto w tym miejscu wpadnie do rzeki, dla tego nie ma już ratunku. Jak już jestem przy legendach, to przypomnę również tę, o osiołkach z Muchocina, o której pisałam w poście o Międzychodzie. Sympatyczne kłapouchy należały do miejscowego mleczarza i codziennie do miasta woziły nabiał na sprzedaż.

Tyle legend, pora na porcję udokumentowanej historii…

W początkach XIV wieku wieś wchodziła w skład majątku cysterskiego klasztoru w Zemsku (Bledzewie). Pierwsza wzmianka o Muchocinie pochodzi z 1378 roku. Dowiadujemy się z niej, że Mikołaj z Bytynia herbu Łodzia swoją wieś Rokitno wymienił z cystersami z Zemska  na Muchocin (Mychoczino) i Radgoszcz. W początkach XV stulecia właścicielami majątku byli Grzymalici Międzychodzcy, z których z imienia znamy Jana i Teodoryka. Przez kolejne dwa wieki, Muchocin należał do dóbr międzychodzkich. Od połowy XV wieku do 1592 roku, jako dziedzice tego majątku, wymieniani są Skórowie z Gaju oraz Ostrorogowie.

W 1597 całość dóbr międzychodzkich, od Jana Ostroroga zakupił, emigrujący ze Śląska w poszukiwaniu swobody religijnej, Christoph I Unruh. Jego  żona,  Anna z von Promitzów von Unruh, oprócz bogatego posagu w gotówce (który zapewne pozwolił Christophowi nabycie międzychodzkiego majątku) obdarzyła męża również potomkami płci męskiej. Po śmierci Christopha (1620) synowie podzieli między siebie rodzicielskie dobra. Muchocin i pobliskie Strychy przypadły najmłodszemu z nich, Balthasarowi. Ten, za małżonkę pojął  Annę Marią Szczaniecką herbu Ossoria, z którą doczekał się czterech synów. Oni to, po śmierci rodziców, w 1634 roku, znów podzieli między siebie już uszczuplony poprzednim działem majątek.

Muchocin dostał się Baltazarowi, którego córka (?) Ewa von Unruh w połowie XVII wieku poślubiła Adama von Kalckreuhta, wnosząc mu Muchocin w posagu.

Adam   (a także jego brat Karol Magnus) za ofiarny udział w wojnach tureckich, od króla Jana III Sobieskiego otrzymał indygenat czyli został nagrodzony polskim szlachectwem. Po śmierci Adama, w imieniu nieletniego bratanka, Adama Leonarda, muchocińskim majątkiem zarządzał Karol Magnus Kalckreuth. Kiedy dorósł Adam Leonard pojął za żonę pannę z Kurska, Ewę z Bronikowskich herbu Osęk. Odkupił też od swego szwagra Kursko, do którego się przeniósł, czyniąc zeń gniazdo swej gałęzi rodu, i które dziedziczył najstarszy z synów.

Kolejnym Kalckreuthem na Muchocinie został jeden z młodszych synów Ewy i Adama Leonarda, August Lobegott (1735-1804). Następnie włości należały do Karola Władysława i jego małżonki Luizy z Żychlińskich Kalckreuthów. Po rodzicach objął je Karol Edward, który zanim został dziedzicem Muchocina, odbył nie tylko służbę wojskową ale też podróż na południe Niemiec do Austrii i Włoch. Ożenił się z Albertyną z Tempelhoffów, niestety żona zmarła w połogu. Drugą małżonką Karola Edwarda została Zofia z książęcego rodu von Plessen Meerheimb. Księżniczka jednak nie wytrzymała długo na muchocińskiej prowincji i po trzech latach wniosła o rozwód, który uzyskała.

Po nich, na Muchocinie osiadł Karol Otto von Kalckreuth żonaty z Dianą, hrabiną von Beust. Karol Otto był człowiekiem ambitnym, ale niezbyt lubianym. Od 1876 do 1886 roku pełnił funkcję landrata międzychodzkiego. Pod koniec życia, skłócony z otoczeniem, ciężko chorował.  Zmarł w Muchocinie w 1889 roku.  Synem Diany i Karola był Wilhelm (1873 -1915), który za młodu został oddany do szkoły z internatem. Po maturze został oficerem kirasjerów w Hannoverze. Latem 1899 roku ożenił się z kuzynką, Klarą Aleksandrą von Kalckreuth z Kurska. Za czasów Wilhelma, podczas prac ziemnych w Muchocinie znaleziono szkatułę wypełnioną XVI wiecznymi polskimi monetami, wartymi wiele tysięcy ówczesnych marek. Skarb ten nieco podreperował sytuację finansową Muchocina, który w owym czasie należał do najuboższych majątków ziemskich w powiecie. Jako jedyny nie był zelektryfikowany, ale pieniądze ze skarbu przeznaczono na pilniejsze potrzeby i nie wystarczyło ich już na inwestycję  przyłączenia wsi do sieci energetycznej. Ostatecznie prąd w Muchocinie popłynął dopiero w 1950 roku…

Po wybuchu I wojny światowej Wilhelm von Kalckreuth  zgłosił się do wojska. Ponieważ rola kawalerii w tym czasie była już marginalna, ambitny Wilhelm poprosił o skierowanie do szalenie elitarnego lotnictwa. Po przeszkoleniu usiadł za sterami maszyny, jednak niedługo dane mu było cieszyć się przestworzami.  Samolot, w którym pełnił rolę pilota-obserwatora, już podczas swego drugiego lotu w 1915 roku został zestrzelony w Lotaryngii. Wilhelm zginał na miejscu.

Klara Alexandra von Kalckreuth, wdowa po Wilhelmie, częściowo spełniając życzenie zmarłego, wzniosła na wyspie jeziora winnogórskiego (należącego wówczas do majątku Muchocin) poświęcony mężowi pomnik.  Niestety nie udało mi się do niego dotrzeć. Podobno jest w złym stanie.

Po poległym na polu chwały ojcu, Muchocin objął  syn, chorowity i wątły Joachim. W 1919 roku Muchocin znalazł się w granicach Polski i Joachim von Kalckreuth dostał powołanie do polskiego wojska. Jak wielu innych poborowych z terenów dawnych Prus, Joachim został skierowany na kresy wschodnie, gdzie zdaje się, wzorowo pełnił służbę. Po wojsku studiował rolnictwo, a następnie ukończył szkołę oficerską w Biedrusku. Należy zaznaczyć, że Muchocin w owym czasie nie był dużym majątkiem i Joachim borykał się z trudnościami finansowymi.

Jego sytuacja mogła się poprawić, kiedy w 1927 roku, po bezdzietnym stryju, odziedziczył majątek w Gorzycy. Mogła, ale się nie poprawiła, gdyż w myśl przepisów, polski oficer nie mógł mieszkać poza granicami państwa, a Gorzyca leżała już za granicą II RP. Dlatego, Joachim zarząd Gorzycą powierzył swemu przyjacielowi Ernestowi von Unruhowi. Ten niezbyt rzetelnie wywiązywał się ze swych obowiązków i włościom zagroziła przymusowa licytacja. Ostatecznie, dzięki funduszom z „Osthilfe”, Gorzyca nie poszła pod młotek, dostały jednak zarząd komisaryczny, a dochody z nich w większości szły na spłatę zobowiązań.

W 1929 roku Joachim poślubił Marei von Helldorff. Po wybuchu II wojny sytuacja Joachima znów się skomplikowała. Faszystowskie władze znały jego niechętny stosunek do nazizmu, zarzucały mu również zbyt liberalny stosunek do Polaków i krytykę niemieckiego postępowania w stosunku do polskiej ludności. To wszystko sprawiło, że nad Joachimem zawisło realne niebezpieczeństwo bliższego zapoznania się ze sposobami działania Sicherheitspolizei. Aby tego uniknąć, na ochotnika zgłosił się do Wermachtu, gdzie, wykorzystując swe znajomości, dostał bezpieczny i lukratywny przydział do Francji. Tam, jako generalski adiutant, rezydował pod Paryżem. Rodzina ostatnich przedwojennych dziedziców Muchocina, wojnę przeżyła. Po wojnie majątek upaństwowiono. Dwór użytkowała poznańska Akademia Rolnicza, z której inicjatywy dokonano przebudowy przystosowując zwłaszcza starszą część dworu do nowych funkcji. Obecnie we dworze mieszczą się lokale mieszkalne.

Obecny dwór zbudowano w XIX wieku i rozbudowano w początkach XX  stulecia, co jest przyczyną, iż budynek nie jest jednorodny stylistycznie.

Starsza jego część, podpiwniczona, parterowa, nakryta naczółkowym dachem została poważnie przebudowana. Nie zachował się żaden detal architektoniczny, zmieniono też otwory okienne. Pierwotnie dwór posiadał wgłębny ganek oparty na dwóch drewnianych kolumnach ( w połowie XIX wieku wymienionych na żeliwne) zwieńczony trójkątnym frontonem ozdobionym kartuszem z rodowym herbem. W dachu umieszczone były okna powiekowe.  Powojenna przebudowa, niestety bezpowrotnie zniszczyła dworkowy charakter tej części obiektu. Do parterowego korpusu, w początku XX wieku dostawione dwukondygnacyjne skrzydło boczne nakryte dachem czterospadowym. Do skrzydła prowadził osobny ganek poprzedzony schodami. Zachowały się piękne, częściowo przeszklone drzwi o kutych elementach z motywem roślinnym. Na ganek prowadzą umieszczone z boku schody jednobiegowe a jego zadaszenie podpierają dwa kwadratowe filary. Na oryginalna wygląda również balustrada zabezpieczająca schody.W tej części dworu okna otoczone są opaskami z uszakami a w górnej kondygnacji dodatkowo zaakcentowane   dekoracyjnymi płycinami oraz wycinkami gzymsu. Tylna elewacja posiada podobny typ dekoracji.

Do założenia dworskiego należą też resztki parku, z pięknymi, obrośniętymi bluszczem dębami oraz budynki folwarczne, wśród których wyróżnia się czerwonoceglana gorzelnia. Na przeciw bramy folwarcznej, po drugiej stronie szosy znajduje się duże skupisko drzew. To dawny cmentarz ewangelicki, na którym kiedyś grzebano dziedziców Muchocina. Miejscowi informatorzy chętnie wskazują nam doń drogę: „trzeba przejść przesmykiem obok sklepu” jednak uprzedzają, że teren jest tak zarośnięty, iż resztek dawnych grobów (o ile jeszcze gdzieś tam się znajdują) trudno szukać. Szkoda…Podobno lepiej zachowany jest cmentarz ewangelicki w pobliskim Muchocinku. Ale obecnie dojechać tam jest trudno, jako że do miejscowości prowadzi jedynie polna, nieutwardzona droga…

3 uwagi do wpisu “Muchocin dwór von Kalckreuthów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s