Turzyn

Jeżdżąc po ziemi nakielskiej trafiłam do Turzyna. To niewielka wioska położona nieopodal szosy łączącej Kcynię z Szubinem.  Warto do niej zjechać, choćby po to, żeby zobaczyć dawne założenie dworskie, które teraz, pięknie odrestaurowane znajduje się w rękach prywatnych.Turzyn przez wieki był wsią prywatną i często wchodził w skład tak zwanego „klucza szubińskiego” dzierżonego przez Sędziwoja Pałukę, Czarnkowskich, Opalińskich.

W 1 połowie XVIII wieku włości trafiły w ręce Macieja Mycielskiego herbu Dołęga, a w 1726 roku, w wyniku działów rodzinnych, ziemie te dostały się jego synowi Stanisławowi.  Po  śmierci Stanisława majątek przejął  brat, Jan Nepomucen Mycielski. Jan Mycielski majątek wydzierżawił, ale niezbyt rzetelny najemca zadłużył go tak bardzo, że trzeba było go sprzedać. Turzyn kupili właściciele Łabiszyna i Lubostronia, Melania ze Skórzewskich i Arnold Franciszek Skórzewscy herbu Drogosław. Para ta pobrała się w 1843 roku a w dwa lata po ślubie urodził się ich pierwszy syn Leon Fryderyk. W następnym roku pojawił się Kazimierz, a w 1848 rodzice powitali na świecie swą jedyną córkę. Klaudię.  Bliskie pokrewieństwo (byli kuzynami) Melanii i Arnolda negatywnie odbiło się na zdrowiu i urodzie ich dzieci, szczególnie pierworodnego Leona, który był nieproporcjonalny i garbaty.

Odnalazłam w internecie fotograficzną podobiznę hrabianki Skórzewskiej, którą  sądząc z „czarnej sukienki” jaką Klaudia ma sobie, musiano wykonać po 1863 roku. Zdjęcie  przedstawia siedzącą nastoletnią panienkę o regularnych rysach twarzy,  długich rozpuszczonych włosach, ubraną w przepisową żałobę narodową. „Na oko” nie widać żadnych defektów, historia także o nich (taktownie?) milczy. Kiedy jedynaczka dorosła, w 1870 roku wydano ją za sąsiada, właściciela Królikowa, Górek Zagajnych i Retkowa, Eustachego Rogalińskiego herbu Łodzia. Wraz z jedynaczką, w ręce zięcia przekazano także Turzyn, stanowiący posag Klaudii. Państwo Rogalińscy dzieci nie doczekali się. Prawdopodobnie z powodu braku dziedzica, w 1894 roku, Rogalińscy sprzedali Turzyn Georgowi Kiehn’owi, właścicielowi pobliskiego Zalesia, o którym nie tak dawno pisałam. Prawdopodobnie to on był inwestorem stojącego do dziś we wsi założenia dworskiego. Georg Kiehn w małżeństwie z Marią z Bohmannów syna się nie doczekał, zatem zapewne Turzyn stał się posagiem, jednej z trzech jego córek i przypuszczam, że w rękach jej potomków pozostawał do końca II wojny światowej.

Kilka poświęconych Turzynowi stron podaje, iż Georg Kiehn zakupił majątek w Turzynie dla swego szwagra, którym miał być berliński architekt  Wilhelm Bockmann i to on miał zaprojektować znajdujące się w majątku budynki. Nie znalazłam jednak żadnego wiarygodnego potwierdzenia tej informacji. Bockmann w 1894 roku  miał już sześćdziesiąt dwa lata, ugruntowaną pozycję berlińskiego architekta właśnie objął posadę dyrektora Stowarzyszenia Berlińskiego ZOO i głównie tam koncentrował swą działalność. Zmarł w 1902 roku, o jego życiu prywatnym (i powinowactwie z rodziną Kiehn) nie udało mi się odnaleźć żadnych konkretów więc podaję to, jako niesprawdzoną ciekawostkę.

Po 1945 roku, majątek, jako porzucone mienie poniemieckie, przejął bydgoski Urząd Ziemski, ziemię rozparcelował a  dworskie budynki przeznaczył na szkołę i mieszkania. Czteroklasowa szkoła podstawowa we dworze funkcjonowała do 1955 roku. W latach 60tych XX w Turzynie gospodarowała Spółdzielnia Rolnicza, a w latach 90tych ubiegłego wieku zabudowania i część gruntu przejęła  AWR. W początkach XXI wieku założenie dworsko-folwarczne sprzedano w prywatne ręce. Nowy właściciel  przepięknie obiekt wyremontował i w urządził w nim stajnie sportowe, oraz, od 2017 roku, Muzeum Przyrody.

Niestety, czynne jest ono jedynie do października, więc nie „załapałam się” na jego (a przy okazji i architektury dworskiej) podziwianie. Musiałam zadowolić się tym co widać zza płotu.

Zabudowa zespołu dworsko-folwarcznego rozmieszczona jest wokół dużego dziedzińca gospodarczego. Dwór, czy raczej dawna rządcówka, jest podpiwniczony, parterowy, nakryty dachem dwuspadowym a  na osi fasady umieszczono piętrową mansardę. Jej szczyt, oraz szczyty elewacji bocznych zaakcentowano sterczynami. Uroku budynkowi dodaje kontrast między bielą tynku a czerwienią dekoracyjnych, ceglanych elementów : podmurówki, narożnych lizen przechodzących w sterczyny oraz obramowań otworów okiennych.Nie mniej starannie potraktowano zabudowania gospodarcze, Stary spichlerz, stajnie odrestaurowano z wielkim pietyzmem.Cały zespół dworsko- folwarczny jest jednolity stylowo, co pozwala przypuszczać, iż został wzniesiony przez jednego inwestora, najprawdopodobniej kogoś z rodziny Kiehn. Przy dworze znajduje się niewielki park oraz staw. Po drugiej stronie drogi znajduje się, nie wchodzący obecnie w skład założenia, budynek starej gorzelni.

5 uwag do wpisu “Turzyn

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s