Pałac w Mieczkowskich w Siernikach koło Kcyni

Miejscowości o nazwie „Sierniki” jest w Polsce kilka. Kiedyś pisałam o pałacu w Siernikach  leżących w powiecie obornickim, którego nie udało mi się zobaczyć. Dziś chciałabym opisać rezydencję w Siernikach w powiecie nakielskim. Znajdujący się w nich pałac zasługuje na bliższe poznanie.Sierniki to niewielka wieś w gminie Kcynia. Jakie były jej początki nie udało mi się ustalić. W średniowieczu była własnością rycerską i należała do rodu, który przyjął nazwisko Siernickich herbu Nowina. W dokumentach z początku XVI wieku jako właściciele wymieniani są  Jan i Wawrzyniec Sierniccy. Rodzinie chyba nie wiodło się najlepiej, bo sukcesywnie sprzedawała części swego majątku. Ostatni fragment Sierników został przez Siernickich sprzedany w 1584 roku, a nabył go Jarosław Smogulecki herbu Grzymała. Jeszcze przed końcem XVI wieku całość majątku kupił Jan z Oporowa Grocholski.

W 1623 roku Sierniki kupił Wojciech Baranowski herbu Jastrzębiec, który później przekazał je swoim krewnym. W rękach Jastrzębców Baranowskich pozostawały do 2 połowy XVIII wieku. W 1667 roku,  Teresa (1640-1682), córka Barbary ze Strzeleckich i Adama Dadźboga Baranowskich poślubiła  owdowiałego kasztelana śremskiego Macieja Mielżyńskiego (1636-1697), który trzy lata wcześniej pochował pierwszą małżonkę Jadwigę z Korzbok Łącką. Wraz z Teresą, w ręce Mielżyńskiego przeszły również Sierniki. Po piętnastu latach  małżeńskiego pożycia Teresa zmarła, a Maciej wstąpił po raz kolejny w związek małżeński z Katarzyną Mycielską herbu Dołęga. Sierniki jednak pozostały przy rodzinie Mielżyńskich.

Po śmierci Teresy z Baranowskich, Sierniki objął Maciej z Brudzewa Mielżyński herbu Nowina. W 2 połowie XVIII wieku włości dzierżył Maksymilian z Brudzewa Mielżyński, a po nim majątek przejął Maciej Mielżyński. W końcówce stulecia udziały w Siernikach nabyli Stanisław Brodzki i Wojciech Rudzki.

W  połowie  XIX wieku Sierniki należały do Mieczkowskich herbu Bończa, dla których kcyński budowniczy Wiktor Stabrowski, wzniósł w majątku okazały dwór. Niestety, czasy były trudne i Sierniki trafiły w niemieckie ręce niejakiego Jacobsa. Nie na długo, bo  w 1882 roku nabył je Józef Wolszlegier herbu Bełty żonaty z kuzynką, Wandą z Wolszlegierów, córką Patrycji z Radzimińskich i Adama Wolszlegierów.  Nie gospodarowali oni w Siernikach osobiście, wydzierżawiali je  porucznikowi Friede. Niestety, po śmierci Józefa Wolszlegiera (1894) spadkobiercom nie udało  się sprostać finansowym ciężarom i w 1896 roku Sierniki wystawiono na przymusową licytację, na której nabył je dotychczasowy dzierżawca.

Na początku nowego stulecia majątek z powrotem objęli Mieczkowscy herbu Bończa. Dziedzicami Siernik zostali Zofia z Heyduckich i Edward Mieczkowscy. Edward był synem Heleny z Donimirskich i Stanisława Maksymiliana Mieczkowskich z Nieciszewa herbu Bończa. Prawdopodobnie to oni byli ostatnimi przedwojennymi właścicielami Siernik. Edward Mieczkowski był tym, który podczas Powstania Wielkopolskiego, przejął dowództwo nad polskimi siłami wyzwalającymi Kcynię.  Państwo Mieczkowscy mieli troje dzieci, z których najstarsza córka Ewa zmarła w 1916 roku jako piętnastolatka. W rok po córce, do wieczności przeniosła się też jej matka, Helena Mieczkowska. Pozostałe dzieci, Maria i Bogdan pozostawały pod opieką ojca i chowały się zdrowo. Maria w 1920 roku poślubiła Józefa Maleszewskiego, a w dziesięć lat później, Bogdan stanął na ślubnym kobiercu, żeniąc się z (nieznaną mi z nazwiska) Izabellą.

W  1939 roku, Edward Mieczkowski, jako Powstaniec Wielkopolski, znalazł się na niemieckich listach proskrypcyjnych. W pierwszych dniach wojny Niemcy rozstrzelali go na polu w  Srebrnej Górze (pisałam kiedyś o tamtejszym dworze). W czasie II wojny majątkiem zarządzali Niemcy Bittner i Hona.

Po wojnie majątek znacjonalizowano a w pałacu początkowo mieścił się zakład poprawczy dla chłopców a potem budynek zaadoptowano na mieszkania. Obecnie pałac jest opuszczony i chyba wystawiony na sprzedaż.

Przez stylową bramę, której jedno, osierocone (zapewne przez złomiarzy) skrzydło smętnie zwisa na resztce zawiasów, wchodzimy na teren pałacowego parku. Jest tu bardzo cicho, dziko i pięknie. Jedyne dźwięki które do nas docierają to szelest spadających dębowych liści i trzask żołędzi pękających pod naszymi butami. Kręta ścieżka prowadzi nas przed front pałacu. Jest on okazały i składa się z trzech, różnokondygnacyjnych brył. Najwyższym elementem pałacu jest kwadratowa, czterokondygnacyjna wieża usytuowana we wschodnim narożniku, nadająca rezydencji pałacowy charakter. Górna jej kondygnacja artykułowana jest płaskimi pilastrami. Środkowa część pałacu jest parterowa z mezzaninem, natomiast zachodnia, piętrowa.W elewacji od strony bramy, w części piętrowej, umieszczony jest obszerny taras. W jednej jego części zachowała się oryginalna, kuta balustrada.Piętrowy człon budynku zwieńczony jest trójkątnym frontonem.Detal architektoniczny jest tutaj  częściowo zachowany.  Zwraca uwagę szeroki gzyms kordonowy, opaski wokół okien, nadokienniki w postaci odcinków profilowanego gzymsu i subtelna dekoracja gzymsu pod frontonem.Jeszcze piękniejsza jest druga z dłuższych elewacji pełniąca rolę fasady. Tutaj, w części piętrowej, umieszczony jest wgłębny ganek poprzedzony schodami. Nad nim umieszczono balkon, który podtrzymują smukłe, żeliwne, o stylizowanych na korynckie głowicach słupki. Kuta jest również balustrada balkonu.Również od strony fasady tę część pałacu wieńczy trójkątny fronton.Ponieważ płyty zabezpieczające wejście do pałacu są nieco wyłamane, zaglądam do wnętrza budynku. Na parterze zachowała się oryginalna, płycinowa stolarka drzwiowa.Pałac w Siernikach swoim wyglądem bardzo przypomina rezydencję Mayerów w Rozpętku. Nic w tym dziwnego, bo obie, choć dla różnych inwestorów, zostały (mniej więcej w tym samym czasie) zaprojektowane przez tego samego architekta, Wiktora Stabrowskiego. O pałacu w Rozpętku i jego historii, postaram się niebawem  napisać.

Chwilę spacerujemy po przypałacowym parku, jednak nieopodal wieży, niemal w ostatnim momencie, zauważam kanalizacyjną studzienkę zabezpieczoną jedynie przegniłymi deskami. Przypominamy sobie tragedię, jaka wydarzyła się kilka lat temu w Kuźnicy Czarnkowskiej, gdzie w pałacowym parku do podobnej pułapki wpadł młody chłopak. Cudem przeżył, ale został okaleczony na całe życie. Odechciewa nam się dalszego penetrowania zakątków parku i uważnie patrząc pod nogi wracamy do auta.

 

 

5 uwag do wpisu “Pałac w Mieczkowskich w Siernikach koło Kcyni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s