Żnin

Korzystając, z zapewne ostatniego tej jesieni, ciepłego dnia pojechałyśmy do Żnina. Oprócz umówionych wcześniej spotkań służbowych miałyśmy ochotę też trochę powłóczyć się po mieście. Tym razem postanowiłyśmy się skupić na dwóch dziewiętnastowiecznych obiektach czyli zespole zabudowań dawnej cukrowni i stacji kolejki wąskotorowej oraz  obejrzeć, pochodzący z początku XX stulecia, poewangelicki kościół NMP Królowej Polski.O historii miasta i jego starszych zabytkach pisałam już kilkukrotnie, teraz więc przypomnę jedynie najważniejsze fakty. Osadnictwo na terenie dzisiejszego Żnina istniało już w okresie paleolitu, a w VI-VIII wieku naszej ery istniało już tam wczesnośredniowieczne grodzisko. W okresie kształtowania się państwowości polskiej i w czasach pierwszych Piastów znaczenie Żnina, jako jednostki administracyjnej, niepomiernie wzrosło, gród  wówczas był siedzibą kasztelana.

Już w 1 połowie XII stulecia Żnin stał się własnością kościelną i należał do arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. W 1284 roku posiadał już prawa miejskie, wtedy też powstała pierwsza mennica bijąca monetę, którą można było posługiwać się na terenie całego kraju. Przyczyniało się to do wzrostu zamożności miasta.

W XIV wieku otoczono miasto murami w których osadzono bramy: Poznańską, Toruńską (rozebraną w 1820 roku) i Wodną.

XV stulecie było okresem największego rozkwitu miasta, w którym działał browar, rozwijało się rzemiosło i handel. Podobno żniński chleb nie miał sobie równych w całej Wielkopolsce. W mieście powstało też jedno z najstarszych w regionie, Bractwo Kurkowe, instytucja zrzeszająca mieszczan i przedstawicieli różnych cechów, których obowiązkiem, w razie zewnętrznego zagrożenia, była w razie z obrona murów. Bractwo miało umożliwić im doskonalenie się we władaniu bronią.

Okres prosperity skończył się dla Żnina w XVII stuleciu, kiedy to wojny, zarazy, pożary zmusiły część mieszkańców do migracji. W 1772 roku w wyniku zaboru miasto znalazło się w granicach Prus. Do miasta napłynęła ludność niemiecka i zaprowadziła nowe porządki. Wyburzono mury miejskie, zlikwidowano klasztor  dominikański i kościoły św. Jana oraz św. Trójcy. Modernizowano w ten sposób ciasne, ograniczone przestarzałymi fortyfikacjami, śródmieście.

Koniec XIX wieku przyniósł Żninowi kolejny rozwój  gospodarczy zapoczątkowany przez ustanowienie miasta stolicą powiatu. W 1889 roku uruchomiono kolejkę wąskotorową, która usprawniła komunikację z okolicznymi pałuckimi miejscowościami. Po drugiej wojnie linie wąskotorówki zamknięto. Obecnie w  Żninie funkcjonuje Muzeum Kolejki Wąskotorowej, a stacja i tabor kolejowy, od maja do końca sierpnia, obsługują ruch turystyczny w kierunku Wenecji, Biskupina i Gąsawy.

Teraz, po sezonie dworzec opustoszał i bez przeszkód można napawać się jego urodą.

Po drugiej stronie ulicy uwagę przykuwa monumentalny zespół budynków industrialnych stanowiących zabudowania dawnej cukrowni w Żninie. Powstały w  latach 1893-1894 z inicjatywy okolicznych ziemian, m.in. W. Tuchołki z Marcinkowa Dolnego i J. Malczewskiego z Młodocina (pisałam niegdyś o tych majątkach). Inwestycja była finansowana z kapitału polsko-niemieckiego i stanowiła spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością.  W dwudziestoleciu międzywojennym i czasach Peerelu żnińska cukrowania była najpotężniejszym pracodawcą w okolicy. Działała do początków XXI wieku, potem obiekt sprzedano w prywatne ręce. Inwestor przekształcił dawne zakłady w centrum hotelowo-konferencyjno-rekreacyjne. Części zabudowań przywrócił dawną świetność, starając się przy tym maksymalnie zachować ich industrialny charakter.

Przy stylowym ogrodzeniu znajduje się piękna, stylowa willa obecnie (i zapewne w przeszłości) mieszcząca biura.

Mimo ogromu wykonanych prac, wiele obiektów nadal jest niewykorzystanych a część z nich zdążyła już obrócić się w ruinę.

Ziemia żnińska  w przeszłości wydała wybitnych obywateli. Powszechnie kojarzony jest z miastem poeta renesansowy Klemens Janicki (urodził się w pobliskim Januszkowie) oraz Jan i Jędrzej, bracia Śniadeccy. O rodzinie Krzyckich ze Żnina pisałam szeroko w poście o Słębowie, przypomnę, że chodzi  o wielce zasłużone małżeństwo drukarzy i wydawców.  Dziś chciałabym poświęcić trochę miejsca żnińskim Powstańcom Wielkopolskim.

Choć w Żninie jego pamięć jest żywa (ma swoją ulicę) to postać Kazimierza Rychlewskiego (1885-1942) nie jest szerzej znana.  Był on  porucznikiem rezerwy WP, Powstańcem  Wielkopolskim, od 1 stycznia 1919 roku pełnił funkcję komendanta miasta. Z jego inicjatywy na pobliskim cmentarzu stanął  pomnik-mogiła Powstańców z ziemi żnińskiej, którzy oddali swe życie za ojczyznę. We wrześniu 1939 roku, Kazimierz Rychlewski jako Powstaniec Wielkopolski na wskutek sąsiedzkiego donosu, został przez Niemców aresztowany. Nazistowski sąd w Inowrocławiu, za działalność antyfaszystowską skazał go na cztery lata ciężkiego więzienia. Nie dożył końca wyroku, zmarł w Mauthausen w grudniu 1942 roku. Na cmentarzu parafialnym w Żninie znajduje się grobowiec rodziny Rychlewskich, na którym z fundacji syna Janusza, umieszczona została tabliczka upamiętniająca Kazimierza. W  grobowcu spoczęły też szczątki Janusza Rychlewskiego uczestnika kampanii wrześniowej, żołnierza AK, Powstańca Warszawskiego, pisarza, którego życiorys nadawałby się na powieść. Grobowiec jest zaniedbany, przydałoby się, aby któraś z kombatanckich organizacji lub władze miasta zadbały o jego renowację.

Jak już jestem przy problematyce Powstania Wielkopolskiego na ziemi żnińskiej, to warto wspomnieć o odsłoniętym niedawno w mieście posągu szeregowca Władysława Lewandowskiego, pierwszego poległego Powstańca w krwawej bitwie o Żnin.  Drewniana rzeźba stanęła w miejscu  śmierci Lewandowskiego, który bronił posterunku przy moście. Obecnie w tym miejscu stoi gmach żnińskiej SP nr 1.

Na koniec wizyty w mieście udaję się na ulicę Śniadeckich, należącą do najokazalszych w mieście. U jej wylotu, przy placu Działowym, znajduje się okazały neogotycki kościół pod wezwaniem NMP Królowej Polski. To „najmłodsza” żnińska świątynia. Została wzniesiona w 1910 roku dla przybyłej do miasta ludności niemieckiej wyznania ewangelickiego. Postawiono ją na miejscu dawnego klasztoru dominikańskiego i funkcjonującego przy nim kościoła św. Jana.  Zarówno żniński klasztor jak i kościół dominikański powstały z fundacji abp. Janisława (w 1 połowie XIV wieku) choć zdaje się, że budowy dokończono za  czasów Jarosława Bogorii ze Skotnik. Po kasacji klasztoru dominikańskiego władze nakazały rozbiórkę kościoła i zabudowań klasztornych. Zlikwidowano też cmentarz dominikański a szczątki zakonników przeniesiono na cmentarz parafialny i pochowano we wspólnej mogile.  Plac na którym stały budynki zakonne otrzymała gmina ewangelicka. W 1839 roku, z fundacji króla Prus Fryderyka Wilhelma III zbudowano na nim pierwszy zbór, który przetrwał do początków XX wieku.

Kościół do 1945 roku służył miejscowej społeczności protestanckiej, po wojnie przejęli go katolicy.

Budynek jest niezwykle okazały. W ścianę fasady częściowo wmurowano wysmukłą, oktagonalną wieżę. Jej przyziemie stanowi kościelną kruchtę. Zwracają uwagę wysokie szczyty ozdobione sterczynami i maswerkami.

Niestety, podczas mojej wizyty kościół był zamknięty nie mogłam zobaczyć jego wnętrza, w którym podobno znajdują się podominikańskie zabytki czyli barokowy krzyż ołtarzowy, XVII wieczny obraz matki Boskiej tak zwanej „Gankowej” bo niegdyś umieszczony był w krużgankach klasztoru oraz rzeźby wyobrażającej św. Dominika. Z  odnalezieniem tego posągu tym wiąże się ciekawa historia. Jego odkrywcą miał być miejscowy lekarz, który podczas jakiejś wizyty domowej zainteresował się chwiejnym progiem odwiedzanego domu. Po odwróceniu owego progu, ukazała się wyrzeźbiona na odwrocie postać świętego patrona nieistniejącego klasztoru. Przy świątyni znajduje się także neogotycki budynek dawnej pastorówki.Niemalże vis a vis kościoła usytuowany jest zgrabny, parterowy, neogotycki budyneczek w którym obecnie mieści się „Dom Chleba”. Jeśli wierzyć umieszczonej w wysokim szczycie dacie, wzniesiono go w 1861 roku.

Na biegnącej za kościołem ulicy Rychlewskiego pod numerem 10 odnajduję kolejny ciekawy budynek.Niestety nie udało mi się niczego dowiedzieć o jego przeszłości.

Ciekawych, ze względu na swa formę lub dekorację, domów w Żninie jest dużo więcej jednak mój czas przeznaczony na żnińską rekreację dobiegł końca i pora zabrać się do pracy apotem wrócić do Poznania. Dobrze, jeśli się to uda się dojechać przed popołudniowymi korkami…

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s