Łagiewniki Kościelne. Kościół pod wezwaniem Bożego Ciała i dwór

Tym razem podróż służbowa przebiegała przez malownicze plenery ziemi gnieźnieńskiej. Choć stosunkowo puste przyciągają wzrok nierównościami terenu, rozległymi polami poprzecinanymi lustrami jezior, zadbanymi wioskami. Mimo, iż byłam w tej okolicy kilkukrotnie, ciągle jeszcze „odkrywam” nowe, interesujące miejsca, w których  warto zrobić sobie nieco dłuższy postój. Tym razem zatrzymały mnie urokliwe  Łagiewniki Kościelne.Nazwa wsi w dokumentach pisanych po raz pierwszy pojawia się w połowie XIV wieku.  Należały wtedy do rodu Sulimów, z którego fundacji  pochodził pierwszy we wsi kościół. Piętnastowieczne akta  administracyjne gnieźnieńskiego konsystorza mówią, iż już w połowie tego stulecia, w Łagiewnikach istniał „starożytny” kościół. Musiał być solidnej konstrukcji, bo przetrwał niejedno.

Pierwszymi znanymi z nazwiska posiadaczami Łagiewnik byli Łagiewniccy, którzy  przy końcu XV wieku sprzedali rodową majętność kasztelanowi biechowskiemu, Januszowi Latalskiemu herbu Prawdzic, żonatemu z Zofią ze Skockich. Kiedy Janusz został  wojewodą i starostą inowrocławskim, przekazał Łagiewniki swemu młodszemu bratu, kasztelanowi lądzkiemu, Jerzemu. Ten z małżeństwa z Anną Zaksińską miał synów Mikołaja i Jerzego. Jerzy Latalski był protestantem, został pochowany w Łagiewnikach przy kościele, który w owym czasie oddał w użytkowanie społeczności luterańskiej. Zachowała się jego płyta nagrobna (obecnie znajduje się w lapidarium w Żychlinie), na której wyobrażona jest postać zmarłego w rycerskiej zbroi.

Po rodzicach odziedziczyli majątek synowie, z których Łagiewniki wziął młodszy, Jerzy junior. W 1598 roku, Jerzy Latalski swe liczne włości zapisał synowi Andrzejowi żonatemu z Dorotą Karnkowską. Po śmierci Andrzeja, Jerzy, najmłodszy z braci, wykupił całość majątku od żyjącego rodzeństwa czyli od Stanisława i Mikołaja Latalskich. Po nim dziedzictwo objął syn Rafał, zrodzony z małżeństwa Jerzego z Anną Leszczyńską. Rafał, był ostatnim z rodu Prawdziców Latalskich, dziedzicem Łagiewnik.

W początkach XVII wieku włości, w skład których poza Łagiewnikami wchodziły również wioski Olekszyno, Ziółkowo i Wola, kupił pochodzący z Miłosławia, Mikołaj Górski herbu Łodzia (?), żonaty z Anną Radomicką herbu Kotwicz.  W 1627 roku bracia Mikołaja (Piotr, Łukasz, Adam i Andrzej) dokonali podziału majątku, z którego Łagiewniki miały przypaść Piotrowi. Wygląda jednak na to, że bracia nie do końca pogodzili się z takim stanem rzeczy( jak to w rodzinach gdy w grę wchodzi spadek) bo w latach 30tych XVII wieku Piotr i Adam Górscy sprzedali Łagiewniki i Olekszyno Jakubowi z Dzwonowa Rogalińskiemu herbu Łodzia.  W latach 80tych tegoż stulecia od Rogalińskich, Łagiewniki  kupili Anna z Jaworowskich i Jan Cielmowscy, po których majątek przejął syn Mikołaj. Ten, w 1694 roku Łagiewniki wraz z Olekszynem i Żełkowem  sprzedał Annie z Łążyńskich i Wojciechowi Chrząstowskim. Para ta doczekała się syna Antoniego, który po śmierci rodziców objął łagiewnickie włości. Wykorzystał je w ten sposób, iż pod ich zastaw pożyczył znaczną sumę pieniędzy od Marianny z Abdank Skoraszewskich i Stanisława Dembińskich herbu Rawicz.  Antoni zaciągniętej pożyczki nie spłacił i tym sposobem majątek trafił w ręce Dembińskich.  W rękach rodziny Dembińskich Łagiewniki pozostawały do połowy XVIII wieku i to oni, w 1741 roku, za namową księdza Śliwińskiego, ufundowali we wsi  nowy, drewniany kościół.

W 2 połowie XVIII wieku wieś przeszła na własność Barbary z Watta Kosickich i Adama Chrościckich. Barbara Chrościcka zapisała majątek swej wnuczce, Mariannie z Chrościckich Dropowskiej. Ta, swymi spadkobierczyniami uczyniła córki, Małgorzatę (po mężu Brzeską herbu Oksza) i Mariannę żonę Grudzińskiego. Siostry porozumiały się między sobą i w wyniku umowy, spłaciwszy Małgorzatę, Łagiewniki objęła Marianna Grudzińska herbu Grzymała.

Jeszcze w początkach XIX wieku majątek był w rękach polskich, potem jednak w Łagiewnikach gospodarowali Niemcy. To dla nich, gdzieś w połowie stulecia, powstał (wówczas tylko parterowy) stojący we wsi dwór. W początkach XX wieku ziemie majątku rozparcelowano i osadzono na nich niemieckich kolonistów.

Załatwiwszy sprawy służbowe ruszam na krótki obchód wsi. Zaczynam zwiedzanie od drewnianego kościoła pod wezwaniem Bożego Ciała.  Jak już wspomniałam obecna świątynia powstała z inspiracji ówczesnego proboszcza parafii, księdza Śliwińskiego, a jej budowę  sfinansowali ówcześni właściciele Łagiewnik, Dembińscy.

Przy kościele znajdują się dwa stare grobowce o zatartych napisach więc nie wiadomo do kogo należące. Świątynia została wzniesiona w konstrukcji zrębowej, jest budynkiem z zewnątrz oszalowanym, orientowanym, jednonawowym. Do nawy przylega niższe, trójbocznie zamknięte prezbiterium. Od strony zachodniej umieszczona jest strzelista wieża z, osadzonym na ośmiokątnym bębnie, hełmem krytym gontem. Gontowy jest także dwuspadowy dach nad nawą.

Drzwi do kościoła (niemalże norma w świątyniach drewnianych) są na głucho zamknięte. Z wyglądem wnętrza kościoła mogę się jedynie zapoznać dzięki zdjęciom na tablicy informacyjnej.  Wynika z nich, że nawę i prezbiterium przekrywa płaski sufit a wyposażenie (ołtarze) są barokowe. Na terenie przykościelnym znajduje się także drewniana dzwonnica z 1749 roku nakryta gontowym dachem.

Z kościoła spacerkiem udaję się do dawnego dworu. Jego starsza część prawdopodobnie powstała jeszcze  w czasach Chrośnickich i wtedy budynek zapewne stał w centrum parku, który teraz przecina ulica. Prawdopodobnie później budynek należał do Ferdynanda Eckerta a następnie do Klary z von Tresków i Karola Unruhów.

Dalsze dzieje budynku związane są z historią wsi. Wspomniałam o tym, iż dostała się ona w ręce Komisji Kolonizacyjnej, która zainteresowana była osadzeniem w miejscowości jak największej ilości kolonistów niemieckich. Ponieważ nie było jednego właściciela Łagiewnik, więc i dwór przestał pełnić rolę rodzinnej siedziby. Zgodnie jednak z pruskim pragmatyzmem, okazały budynek postanowiono wykorzystać. W 1902 roku, w budynku dworu założono ośrodek ewangelicki, stanowiący filię parafii w Kłecku. Nazwano go „Johansheim” od imienia super intendenta generalnego prowincji, Johannesa Heskiela. Pod tą nazwą ośrodek funkcjonował do roku 1923.

Po odzyskaniu niepodległości ilość niemieckich osadników w Łagiewnikach zmniejszyła się, dwór jednak nadal pozostał w gestii ewangelików, którzy organizowali w nim kursy i szkolenia. Do 1940 roku ośrodek obsługiwały ewangelickie siostry zakonne bądź diakonisy, które w drugim roku wojny zostały stamtąd usunięte przez SS.  Po wojnie pałac i park, jako własność poniemiecka przeszły na Skarb Państwa Polskiego. We dworze funkcjonowały Klub Książki I prasy „Ruch”,  wiejska świetlica i filia poczty. Obecnie wykorzystywany jest na cele mieszkalne.

Budynek jest murowany, podpiwniczony i składa się z dwóch części, starszej parterowej (z użytkowym poddaszem) i młodszej, piętrowej. Część niższa nakryta jest dachem dwuspadowym, od strony wschodniej, naczółkowym. Druga część została zbudowana na potrzeby szkoły ewangelickiej. Jest okazalsza, nakryta płaskim dachem czterospadowym a na elewacji zachowały się resztki detalu architektonicznego w postaci gzymsów, boniowań i dekoracyjnej oprawy okien. Gdyby go wyremontować, stałby się ozdobą wsi. Podobno w piwnicach dworu znajduje się, obecnie zamurowana, studnia która niegdyś, za pomocą pomp, zaopatrywała budynek w bieżącą wodę. Ma ona na swoim dnie skrywać pozostałości po niemieckiej działalności z okresu II wojny światowej. Ile w tym ostatnim prawdy nie wiadomo, o ile wiem, dno owej studni nigdy nie zostało zbadane.

Na przeciwko dworu znajduje się, zwany przez miejscowych „Kipą”, staw z okrągłą wyspą, na której zachowały się resztki XIX wiecznej (?) ceglanej budowli. Niegdyś staw był integralną częścią dworskiego parku, teraz od zabudowań oddziela go droga. To najprawdopodobniej dawna lodownia, pomieszczenie bardzo popularne (bo pożyteczne) przy ziemiańskich domach. Pełniło rolę spiżarni dla produktów łatwo psujących się, które konserwowano bryłami lodu wyrąbywanymi z zamarzniętego stawu. Podobno niegdyś dwór z wyspą łączył podziemny tunel.

Wyspa przez lata zaniedbana i porośnięta samosiejkami została wysiłkiem władz gminnych i mieszkańców wsi zrewitalizowana i teraz prezentuje się bardzo sympatycznie. Wokół niej powstaje ścieżka edukacyjna, uzupełniona o eksponaty z dawnego życia wiejskiego, głównie narzędzia pracy i maszyny rolnicze. Wieś Łagiewniki dumna jest ze swojej historii, dba o pamiątki po niej,  propagując przeszłość. W miejscowej szkole funkcjonuje mini muzeum związane z ziemią kiszkowską, a na dziedzińcu zgromadzono imponującą kolekcję maszyn rolniczych. Szkoda, że miejscowy kościół nie włącza się w trend promowania wsi, choćby poprzez otwarcie kruchty i zamontowania w drzwiach do nawy „półotwarcia”. Takie rozsądne rozwiązanie stosuje coraz więcej zabytkowych świątyń stanowiących dziedzictwo narodowe.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s