Kowalew. Kościół Bartłomieja Apostoła i pałac Kurcewskich (?)

Jeśli przy okazji służbowego wyjazdu uda nam się pozytywnie załatwić sprawy zawodowe, zajrzeć do paru sklepów, wpaść na kawę i ciacho  a po drodze jeszcze coś zwiedzić uważamy go za w pełni satysfakcjonujący.  Do takich właśnie należał ten, do Pleszewa.  Pleszewskie zabytki zdążyłam już poznać (i opisać) przy okazji swej wiosennej wizyty w tym mieście, więc dziś nie będę do nich wracać. Za to chciałabym napisać o wizycie w podpleszewskiej wsi noszącej miano Kowalew.Kowalew po raz pierwszy w źródłach pisanych zaistniał w początkach XIV wieku i wówczas majątek należał do Chocienina z Jarosławek. W kolejnych wiekach osiadły we wsi ród posługujący się herbem Nowina przyjął nazwisko Kowalewskich. Oni to utrzymali majątek do końca XVI wieku, a zdaje się, iż ostatnim tego nazwiska dziedzicem Kowalewa  był Wojciech Kowalewski. Na stronie kowalewskiej parafii możemy wyczytać, iż za jego czasów nastąpił upadek kowalewskiego kościoła. Podobno  mnożyły się akty apostazji lecz nie wiadomo czy winę za taki stan rzeczy ponosił dziedzic, czy raczej ówczesny pleban.

W XVII wieku Kowalew trafił w ręce rodziny Parczewskich herbu Nałęcz. W sto lat później majątek znalazł się w rękach rodziny Kurcewskich herbu Szreniawa. W 1 połowie wieku dzierżyli go Antoni Kurcewski i jego druga żona Marianna z Kurcewskich. Para ta doczekała się syna Józefa Rafała (1796-1861), który po rodzicach objął majątek. W 1820 roku, w pobliskiej Lutynii, Józef ożenił się z krewniaczką, córką  tamtejszych dziedziców i osiadł z nią w Kowalewie.  Niestety, nie nacieszył się długo małżeńskim szczęściem.  W dwa lata po ślubie, w Kowalewie młoda, zaledwie dwudziestosiedmioletnia małżonka zmarła wydając na świat córkę Pelagię (1822-1852).

Pelagię ojciec wydał za Dezyderego Radońskiego herbu Jasieńczyk i młoda para osiadła razem z nim w Kowalewie. Młodzi doczekali się szóstki dzieci (trzech synów i trzech córek) po czym nieoczekiwanie zmarła trzydziestoletnia Pelagia. Ojciec przeżył ją o lat dziewięć, odchodząc pozostawił Kowalew zięciowi i wnukom. Dezydery Radoński zmarł w Kowalewie w 1868 roku. Prawdopodobnie  wówczas majątek przeszedł na któregoś z jego synów. Od niego wieś zakupił doktor Leon Mukułowski poseł na sejm pruski w Berlinie oraz działacz społeczny. W nowym majątku zamieszkał wraz z  żoną z Marią z Wilkowyskich i tu też przyszły na świat ich dzieci : Teodora  (1880), Aniela (1881)i Władysław (1887).

Leon Mukułowski w 1891 roku sprzedał Kowalew niemieckiej Komisji Kolonizacyjnej a sam z rodziną przeniósł się do Wrocławia. Jego córka Teodora, zwana w rodzinie”Dorą” kształciła się we wrocławskim gimnazjum sióstr Urszulanek a po jego ukończeniu podjęła naukę w tamtejszej  Państwowej Szkole  Zdobniczej. Następnie swój talent szlifowała w pracowniach malarskich w Paryżu i Wiedniu. Do kraju powróciła w 1911 roku kiedy to Mukułowscy przenieśli się już do Poznania. Być może jej powrót przyspieszył zgon matki (Maria z Wilkowyskich zmarła 4 stycznia 1911 roku). W dwa lata po żonie (12.12 1913 rok) do wieczności odszedł też Leon Mukułowski. Osierocone rodzeństwo mieszkało w kamienicy przy Hardenbergstrasse (dzisiejsza Wyspiańskiego) pod numerem 9.  Teodora specjalizowała się w malarstwie olejnym i najchętniej malowała portrety (najbardziej znany to wizerunek Marii Goreckiej) ale nie stroniła również od pejzaży i martwych natur. Poza tym prowadziła także działalność edukacyjną prowadząc tajne zajęcia w szkole parafialnej przy kościele na poznańskim Łazarzu. Już pod koniec I wojny czynnie włączyła się w prace ziemianek wielkopolskich działających w „Ognisku dla Żołnierzy Polskich”. Po wybuchu Powstania Wielkopolskiego pracowała przy Dowództwie Frontu Wielkopolskiego jako urzędniczka poczty polowej udzielała się też w szpitalu niosąc pomoc sanitarną. Wspierała również Powstańców swym talentem projektując m.in sztandar dla 2 Pułku Ułanów Wielkopolskich. W 1939 roku wraz z siostrą i bratem została wysiedlona z Poznania do Ostrowca Świętokrzyskiego. Po wojnie powróciła do Poznania i pracowała jako nauczyciel rysunku w gimnazjum im Dąbrówki. Zmarła w październiku 1946 roku.

Komisja Kolonizacyjna, zgodnie ze swoim statutem, majątek rozparcelowała osadzając w nim osadników niemieckich a resztówkę z dworem sprzedała Bruggemnnowi. On, w 1927 roku odsprzedał ją przybyłemu z kresów wschodnich, wyzutemu z ojczystego majątku  Sokółka na Podolu, Karolowi Belina Brzozowskiemu. Karol Konstanty Belina Brzozowski zmarł w Kowalewie w 1940 roku.

Zgodnie z drogowskazem zjeżdżamy z głównej jarocińskiej aby dotrzeć do Kowalewa i po chwili… Znowu jesteśmy w Pleszewie, jak głosi napis na budynku dworcowym. Okazuje się, że stacja kolejowa Pleszewa znajduje się we wsi Kowalew i to na niej zatrzymują się pociągi dalekobieżne, a do miasta dojeżdża się kolejką wąskotorową… Stacja w Kowalewie została uruchomiona w 1875 roku. Jako ciekawostkę mogę podać, że „wystąpiła” ona w epizodach serialu telewizyjnym „Komediantka” z 1978 roku. Ponieważ podobają mi się te nieco posępne zabudowania stacji więc na moment wysiadam i je fotografuję.

Nieco z boku usytuowana jest wysmukła wieża ciśnień, która  została wzniesiona przez Niemców w 1941 roku. Jej powstanie wymusiła planowana inwazja na Związek Radziecki (plan Barbarossa) i związane z nią zwiększone potrzeby przewozowe. Dziś stoi nieużywana.

Przy okazji „zasięgam języka” gdzie ten kowalewski dwór i dowiaduję się, że aby do niego dotrzeć trzeba jechać dalej.  Jedziemy więc i w końcu docieramy do centrum wsi, które wyznacza okazała świątynia. Od niej zaczynamy zwiedzanie.

Obecny murowany kościół noszacy wezwanie Bartłomieja Apostoła, wzniesiono po II wojnie światowej, w miejscu wcześniejszych, drewnianych. Budynek  zbudowano na planie prostokąta. Charakteryzuje go płaska fasada poprzedzona kruchtą z wgłębnym portykiem kolumnowym. Oś główną fasady wyznacza wysmukła, kwadratowa w przekroju wieża, częściowo wbudowana w ścianę. Wieżę wieńczy spłaszczony, baniasty hełm z bardzo wysoką latarnią. Mimo, iż naciskam klamki u wszystkich drzwiach do świątyni, żadna z nich nie ustępuje pod naporem dłoni. „Naiwna” – słyszę syk Szefci obserwującej moje zabiegi.

Za świątynią usytuowana jest plebania wzniesiona w 2 połowie XIX wieku. Budynek jest wysoko podpiwniczony, parterowy z trójosiową, mansardową wystawką.

Vis a vis kościoła,  w otoczeniu parku, znajduje się budynek pałacu. Został on zbudowany w 2 połowie XIX stulecia prawdopodobnie z inicjatywy Kurcewskich.

Podjeżdżamy od frontu. Brama opatrzona napisem „teren prywatny” za nią park z imponującym starodrzewem i stawem, przez który przerzucono mostek. Za drzewami majaczy fasada pałacu. Z tego co udaje mi się zauważyć, budynek jest podpiwniczony, dwukondygnacyjny, nakryty, występującym poza lico ściany, dachem czterospadowym. Centrum dachu zajmuje  niewysoki „belwederek” ze świetlikiem wprowadzającym dzienne światło do holu bądź na klatkę schodową . Na osi fasady umieszczono płaski ryzalit zwieńczony trójkątnym frontonem z oculusem pośrodku. Wejście główne wyznaczające środkową oś ryzalitu poprzedzone zostało tarasem na który prowadzą jednobiegowe schody. Nad flankowanym przez płaskie pilastry otworem drzwiowym umieszczono niewielki balkon.

Niezbyt usatysfakcjonowane próbujemy podjechać od strony folwarku. Bingo! Stąd doskonale widać elewację ogrodową. Brama jest uchylona, na parterze budynku trwa chyba remont ale teren wokół jest bardzo zadbany. Choć bardzo mnie kusi aby obejść pałac dookoła, zdaję sobie sprawę z niewłaściwości takiego zachowania. Dookoła nie widzę nikogo, kogo mogłabym zapytać o pozwolenie więc z  cichym westchnieniem żalu „odpuszczam”  sobie.

Przyglądam się elewacji. Jej narożniki flankują kanelurowane pilastry. Osie pionowe wyznaczają prostokątne (wyższe w części parteru) otwory okienne. Nad oknami pierwszej kondygnacji umieszczono dekoracją w postaci prostokątnych płycin i wspartych na konsolkach wycinków gzymsu. Otwory okienne górnej kondygnacji zaakcentowano skromniejszymi wycinkami gzymsu.

Podziału poziomego dokonują wąski gzyms kordonowy oraz szerszy poddachowy nad którym biegnie ozdobny fryz.

Przy południowej elewacji bocznej znajduje się, dobudowany w czasach Belina Brzozowskich, parterowy aneks. W czasach ostatnich przedwojennych właścicieli pełnił on funkcję „ogrodu zimowego” został więc częściowo przeszklony. Przybudówka zwieńczona jest tarasem o częściowo ażurowej balustradzie.

Druga z krótszych elewacji nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Podobno dwór do dziś zamieszkują potomkowie ostatnich przedwojennych włascicieli, rodziny Brzozowskich herbu Belina.

10 uwag do wpisu “Kowalew. Kościół Bartłomieja Apostoła i pałac Kurcewskich (?)

  1. Cieszę się, ze trafiłam na ten interesujący blog. Szkoda, ze nie ma Pani profilu na instagramie , gdyz w ten sposób więcej ludzi dowiedzialoby sie o historii ziemianstwa w Wielkopolsce. Pamietam w młodości jezdzilam z rodzicami po dworach i palacach Wielkopolski ,przewaznie wtedy należały one do PGR – u… i niszczaly ograbione… najpierw w czasie II wś, przez Niemców potem przez sovietow i dalej przez komunistów i miejscową ludność. Mam pytanie ,na ktore moze znajdę tutaj odpowiedz .Okolice Sremu – piękny pałac. Wejście główne po lewej stronie schody ,a na gorze ogromny oszkolony dach .Pamietam, ze weszlam na ostatnie pietro ,a tam na środku oszkolony dach cały zakurzony i brudny ,kawalek szyby wytarlam chusteczka ( ukazał sie witraż), a wokół małe pokoje w ktorym w latach 70 tych mieszkali ludzie. Na dole ogromna piękna sala w krysztalowych lustrach ( wtedy kawiarenka PGR) Czy moze Pani kiedys byla w tym miejscu? Nie pamietam jaka to byla miejscowość na zachód od Śremu…Hol byl ciemny , a dzięki temu , ze wytarlam na gorze ten kawałek szklanego dachu pięknie zaistrzyl promień kolorowego swiatla…

    Polubienie

    • Pani Kasiu. W okolicach Śremu jest wiele ciekawych rezydencji trudno mi na podstawie tak skąpego opisu zawyrokować który to mógł być. Może pamięta Pani ogólną bryłę? Czy był to pałac? Dwór? Neogotyk czy klasycystyczny z portykiem kolumnowym? Pałace są m.in. W Psarskim, Jaszkowie, Błociszewie, Grzybnie, Nochowie, Brodnicy, Krzyżanowie, Iłówcu… dwory w Rakówce, Zbrudzewie, Mechlinie, Manieczkach, Górze, Chrząstowie, Dobczynie. W większości z nich nie byłam w środku, więc na podstawie opisu wnętrz nic powiedzieć nie mogę 😦 Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      • To było ok 40 lat temu…napewno był to pałac. Pamietam jedynie ogromną salę na parterze całą w krysztalowych lustrach na wprost wejścia i to, ze w holu po lewej strone były schody i tą szklaną ogromną kopułę na 2 piętrze.
        Uwielbiałam te zwiedzania dworów i pałaców to był mój świat. Moja rodzina od strony prababci to Zbigniew Dunin Wąsowicz z Brzeżan ,a od strony pradziadka Trzaska Szygowscy -Bardzo waleczne i patriotyczne rodziny… Kiedyś bardziej żyłam przeszłością ,teraz skupiam się na teraźniejszości… Jeżeli chodzi o ten pałac to wspomnienie oczarowania tym iskrzącym kolorem i promieniem światła, które rozblysnęło na dotąd ciemniym ogromnym holu…. Być może to właśnie sprawiło ,ten fakt, ze jako nastolatka wyczyscilam kawalek z ogromnego witraża kopuły tkwiło to we mnie -ten zachwyt światła przechodzacego przez witrażowe szyby, iż od lat robię witraże… ( witraże irys ) Niedawno przypomniało mi się to zdarzenie sprzed lat…Dziękuję za podpowiedź, będę szukać okolice Manieczek. Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

  2. Znalazłam zdjęcie z lotu ptaka Palacu w Blociszewie i tam dokladnie witać, ze część dachu jest przeszklona. Prawdopodobnie to właśnie ten pałac. Niestety nigdzie w internecie nie znalazłam zdjęć wnętrza.
    Pozdrawiam i serdecznie dziękuję 😊

    Polubienie

    • Cieszę się, że się Pani udało 🙂 Niestety Błociszewo odkąd wróciło w ręce Kęszyckich pozostaje niedostępne. Sama jestem bardzo ciekawa jak wyglądają wnętrza. Również bardzo serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      • Teraz szukając inf o tym pałacu dowiedzialam sie , ze rodzina Kęszyckich po odzyskaniu pałacu wystawiła go na sprzedaż .
        Pozdrawiam serdecznie

        Polubienie

      • Tak, Kęszyccy próbują go sprzedać od pewnego czasu. Na razie pałac stoi pusty i niszczeje. Żałuję, że nie udało mi się dojechać do Błociszewa w czasie, kiedy w pałacu mieściło się sanatorium rehabilitacyjne. Wtedy była szansa zobaczyć coś więcej. Zdaje się że bezpowrotnie przepadła 😦

        Polubienie

      • Tak, wielka szkoda., bo pałac byl zadbany właśnie przez to ,że bylo tam sanatorium rehabilitacyjne pod dyrekcją dr. Romanowskiego. Szkoda, że wcześniej nie szukałam tego pałacu…ale też na dlugie lata zapomnialam o tej wtedy ok 40 lat wizycie. Z opisu Pani o tym Palacu w innym odcinku dowiedzialam sie, że wojnę przetrwała linia zyjaca zagranicą ,byc może w ogóle niezwiazani z Polskoścą i patriotyzmem. Szkoda , palac zadbany ,mogliby tutaj żyć i jak wiele rodzin , ktore odzyskaly swoje posiadłości prowadzić działalność hotel- restauracja- działalność kulturalna np. koncerty , warsztaty plastyczne, fotograficzne….turnusy zdrowego stylu odzywiania..Możliwości jest wiele , a gmina Srem jest bogata zapewne pomogłaby . Najwazniejsze jednak ,że pałac przetrwal i oby teraz nie zostal pozostawiony bez opieki. Mam nadzieję, ze kiedyś go odwiedzę. Pozdrawiam

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s