Gąsawa i Komratowo

Ponownie zawitałyśmy do Gąsawy w nadziei, że tym razem szczęście nam dopisze i uda nam się zobaczyć wnętrze tamtejszego drewnianego kościoła, zaliczanego do najważniejszych sakralnych zabytków Pałuk.  Okazuje się jednak, że do Gąsawy „szczęścia”  nie mamy… Po raz kolejny drzwi do kościoła zastałyśmy zamknięte na głucho. Wygląda na to, że poza oficjalnymi godzinami liturgii (w dni powszednie jedynie o godzinie 18) i nieprzewidywalnymi nabożeństwami pogrzebowymi świątynia, choć wyremontowana ze środków unijnych, pozostaje niedostępna dla turystów.

Skoro z kościołem „nie wychodzi” postanawiamy rozejrzeć się po wsi, która istniała już w pierwszej połowie XII wieku. Od swego zarania należała do duchowieństwa, a w 2 połowie stulecia stanowiła własność kanoników regularnych z klasztoru w Trzemesznie. Dzięki nim miejscowość szybko rozwijała się i zyskiwała na znaczeniu.  W niespełna sto lat później musiała już należeć do najzacniejszych w regionie i pewnie dlatego książęta piastowscy wybrali ją na miejsce swego zjazdu.

W listopadzie 1227 roku przybyli  do Gąsawy Piastowicze swoimi świtami.  Zjechali synowie Kazimierza II Sprawiedliwego: książę krakowski Leszek Biały, Konrad I zwany Mazowieckim,  wnuk Władysława Wygnańca, śląski książę Henryk Brodaty. Rankiem 24 listopada na, odpoczywających w łaźni po „nocnych Polaków rozmowach”, książąt napadł zbrojny oddział Pomorzan. W wyniku walki (czy raczej krwawej rzezi, zważywszy na pełne zaskoczenie Piastowiczów) ciężko ranny został Henryk Brodaty.  Śląskiego księcia od niechybnej śmierci ocaliło poświęcenie Peregryna z Weissenburga, który to rycerz zasłonił Henryka własnym ciałem, przyjmując zabójczy cios. Na marginesie mogę podać, iż potomkiem owego wiernego Peregryna prawdopodobnie  był  Bartosz Wezenborg, starosta kujawski i wojewoda poznański.

Książę Leszek Biały próbował ucieczki z Gąsawy ale pogoń dopadła go w okolicach Marcinkowa Dolnego. Tam też zginął. Pochowano go (jak na władcę przystało) w katedrze wawelskiej, jednak jego grób uległ zniszczeniu przy przebudowie świątyni.

Łacińska sentencja mówi: „is fecit, cui prodest” (ten winny, kto odniósł korzyść).  Kierując się nią, z grona winnych gąsawskiej krwawej łaźni, należy raczej wykluczyć Władysława Odonica, którego przez wieki oskarżano o spisek z Świętopełkiem. Jednak Odonic na zabójstwie Leszka Białego nic nie zyskiwał. Natomiast w myśl owej zasady w dość niekorzystnym świetle jawi się Władysław Laskonogi, który  na mocy umowy „o przeżycie” z 1217 roku, po śmierci Leszka Białego miał otrzymać  „największy kawałek ciasta” czyli dzielnice krakowską. Dodatkowo, w gronie podejrzanych stawia go fakt, iż Laskonogi, mimo że leżało to w jego interesie, na zjazd do Gąsawy nie przybył. Najwięcej  jednak, na śmierci Leszka Białego, zyskiwał Świętopełk, który wreszcie miał okazję od zwierzchnictwa księcia seniora, uzyskać suwerenny tytuł księcia i podjąć próbę usamodzielnienia Pomorza. Zbrodnia w Gąsawie przez wieki rozpalała wyobraźnię nie tylko mediewistów, ale także artystów. Jan Matejko poświęcił śmierci Leszka Białego niewielki (jak na Matejkę) obraz olejny, a Jakub Juszczyk jest autorem, stojącego w Marcinkowie Dolnym pomnika krakowskiego księcia.

Z czasów piastowskich we wsi nie zachowało się nic.

W kolejnych stuleciach znaczenie Gąsawy rosło. W 1388 roku miejscowość zyskała prawa miejskie, posiadała drewnianą świątynię oraz szpital i szkołę parafialną. Apogeum koniunktury zyskała w 1600 roku, kiedy to na skutek szalejącej w Poznaniu dżumy, do Gąsawy przeniosła się Akademia Lubrańskiego. Wiek XVII a w szczególności wojny szwedzkie przyniosły miastu upadek, z którego Gąsawa już się nie podniosła. W wyniku pierwszego rozbioru Polski Gąsawa znalazła się w zaborze pruskim i pozostała w jego granicach do 1919 roku. W 1934 roku, miejscowość utraciła prawa miejskie,dziś ma status wsi gminnej.

Przy rynku stoi kilka dwukondygnacyjnych budynków pochodzących z przełomu XIX i XX wieku, z których najokazalszym jest ten o bogatej dekoracji architektonicznej.Piękny, o wysokich arkadowych porte-fenetre przedzielonych półkolumnami, których głowice jońskie wzbogacone zostały motywami roślinnymi, niewątpliwie króluje wśród przeważnie parterowej zabudowy.Według legendy w 1806 roku w Gąsawie miał nocować cesarz Napoleon Bonaparte. Wprawdzie w Polsce miejscowości, w których rzekomo francuski cesarz miał spać, jeść, odpoczywać jest tyle, iż każda kolejna, pretendująca do grona goszczących Bonapartego budzi nieufność, podobno jednak Gąsawa ma jakieś uzasadnione prawa do tej legendy.

W miejscowości znajduje się również, obecnie bezstylowy, dworek. Budynek nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest wzniesiony na planie prostokąta, podmurowany, parterowy i nakryty dachem naczółkowym.Obok niego znajdują się resztki bramy prowadzącej do zabudowań folwarcznych.

Opuszczamy Gąsawę i wybieramy się do Komratowa. Miejscowość tę, przed wyjazdem, opatrzyłyśmy uwagą „ewentualnie”. Nasza rezerwa wynikała z faktu, iż droga tam prowadząca na mapie oznaczona została bardzo wąską kreską, co oznacza, iż może być nieutwardzona i po ostatnich deszczach nieprzejezdna. Postanowiłyśmy jednak praktycznie przekonać się o jej nawierzchni. Okazała się całkiem niezła i bez przeszkód dojechałyśmy do wsi.

Stoi w niej okazały (jak na wiejską zabudowę) budynek pretendujący do miana „pałacu, którego inwestorem podobno był zamożny Żyd. Jest to o tyle ciekawe, iż przedstawicie tej nacji niezmiernie rzadko nabywali majątki ziemskie, jako że nie czuli specjalnej predylekcji do gospodarowania na roli. Widocznie ten, nieznany mi z nazwiska, był nietypowy, bądź miał jakieś aspiracje do sfery ziemiańskiej.W początkach XX wieku, częściowo rozparcelowane Komratowo stało się własnością, przybyłego z Berlina Langego, a po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, niemieccy właściciele, nie chcąc przyjąć polskiego obywatelstwa (które zmuszałoby ich synów do obowiązkowej służby w polskim wojsku) opuścili Komratowo, sprzedając majątek Kazimierzowi Nyce. W rękach potomków jego rodziny resztówka pozostaje do dziś. Dwór jest budynkiem piętrowym z mezzaninem, nakrytym dwuspadowym dachem. W osi fasady umieszczony jest nieznaczny ryzalit zwieńczony trójkątnym naczółkiem.W ryzalicie, poprzedzone oryginalnym gankiem arkadowym, mieści się wejście główne do pałacu. W drugiej kondygnacji ganek przechodzi w taras, który jeszcze do niedawna okolony był balustradą. Obecnie ona zniknęła. Podobnie jak podłoga kutego balkonu w elewacji bocznej.Tylna z dłuższych elewacji wychodzi na gospodarcze podwórze i nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Opuszczamy Komratowo, ładnie położoną, spokojną  wieś i ruszamy w dalszą drogę…  Przepiękne plenery ziemi żnińskiej sprawiają iż jest ona bardzo przyjemna. Dopiero kiedy wpadamy na „eskę” puste połacie po zniszczonych lasach  przypominają o nawałnicy, która przeszła tędy w nocy z 10/11 sierpnia 2017 roku. Smutny to widok

3 uwagi do wpisu “Gąsawa i Komratowo

  1. W naszej podwarszawskiej okolicy bogaci Żydzi (Janasz, Goldstand) kupowali majątki ziemskie, budowali sobie pałacyki i całkiem dobrze gospodarzyli aż do wybuchu II wś.
    Biały pomnik mijaliśmy w drodze do Biskupina. Pozdrawiamy 🙂

    Polubienie

    • Sytuacja Żydów na terenach zaborów pruskiego i rosyjskiego była odmienna. W stolicy istniała bogata żydowska finansjera, na głębokiej pruskiej prowincji (do której zaliczała się Gąsawa) takowej nie było. Poza tym, o ile dobrze pamiętam Leon Goldstand ożenił się z polską szlachcianką, Zofią z Karnakowskich herbu Junosza i zapewne również dlatego aspirował do sfery ziemiańskiej. Serdecznie pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s