Łysinin. Dwór Antoniego Michalskiego.

Wybierając się do Łysinina wyczytałyśmy, iż we wsi znajduje się ciekawy dworek, który obecnie stanowi własność gospodarstwa rybackiego. Byłyśmy zadowolone z  takiego stanu rzeczy,  bo z „instytucjami” związanymi z szeroko pojętym rolnictwem zawsze dobrze się dogadywałyśmy, więc i teraz nie spodziewałyśmy się kłopotów z obejrzeniem obiektu.
Pierwsza pisemna wzmianka o Łysininie, noszącym wtedy miano „Lissimino” pochodzi z 1136 roku. Wieś wymieniona jest w papieskiej bulli Innocentego II, jako własność arcybiskupa gnieźnieńskiego Jakuba ze Żnina Pałuki. Niewiele wiadomo o jego pochodzeniu, prawdopodobnie kształcił się we Francji, a jako proboszcz gnieźnieński, gościł u siebie biskupa Ottona z Bambergu, który w 1124 roku wybierał się z misją chrystianizacyjną na Pomorze Zachodnie. Jakub ze Żnina był także tym, który opowiadając się po stronie młodszych synów Krzywoustego, obłożył klątwą księcia seniora Władysława, definitywnie grzebiąc nadzieje na ponowne (po testamencie Krzywoustego) zjednoczenie księstwa. Tym samym biskup przypieczętował rozbicie dzielnicowe kraju. Proces ponownego scalenia potrwał bez mała dwieście lat…

W XII/XIII wieku wieś Łysinin stanowiła uposażenie klasztoru kanoników regularnych w Trzemesznie i być może pozostawała własnością klasztorną do czasu sekularyzacji dóbr kościelnych. W każdym razie przez kolejne siedemset lat jakoś cicho było o tej wsi.

Dopiero w początkach XX wieku, jako prywatny właściciel majątku, pojawia się Antoni Michalski, dla którego w 1914 roku wzniesiono tutejszy dwór. Przy jego osobie chciałabym się na chwilę zatrzymać.

Urodził się w sąsiednim Gogółkowie w 1880 roku. Po ukończeniu szkoły powszechnej pracował w żnińskim starostwie. Pracę w Żninie przerwało powołanie do armii pruskiej. Służbę odbywał w gwardii cesarskiej w Poczdamie. Po wojsku objął zarząd majątku w Łysininie, z którego, jako poddanego pruskiego, wyrwała go mobilizacja w związku z wybuchem I wojny światowej.  Na froncie  prawdopodobnie odniósł poważne rany, bo jako inwalidę wojennego zwolniono go czynnej służby.  Uszczerbek na zdrowiu nie przeszkodził mu jednak  w 1919 roku zasilić szeregów Powstańców Wielkopolskich. Po wojnie pełnił szereg funkcji społecznych, dwukrotnie był posłem na Sejm II RP.

Po II wojnie majątek w Łysininie przejął Skarb Państwa.

Dworek jest dobrze widoczny od strony drogi.  Ponieważ jednak brama prowadząca na posesję jest otwarta wchodzimy do ogrodu, aby z bliska przyjrzeć się budynkowi. Jest on wysoko podpiwniczony, parterowy (z użytkowym poddaszem) i nakryty dachem naczółkowym. W fasadzie zwraca uwagę półokrągła weranda poprzedzona jednobiegowymi, rozchodzącymi się lejkowato schodami, po obu stronach ujętymi w balustrady. W drugiej kondygnacji weranda przechodzi w półokrągły balkon, nad którym wznosi się dwuokienna wystawka zwieńczona trójkątnym szczytem i nakryta dwuspadowym dachem. Boczne ściany mansardy zdobi subtelny ornament roślinny. Okna elewacji ujęte są w opaski z klińcem. Narożniki budynku są boniowane.W elewacji ogrodowej znajduje się ganek kolumnowo-filarowy o nietypowym zgrupowaniu podpór (dwie kolumny flankują narożne filary) i przyściennych pilastrach. W ganku umieszczone są schody prowadzące do ogrodu.W drugiej kondygnacji ganek przechodzi w taras obwiedziony balustradą. Nad nim, analogicznie do fasady, umieszczona jest wystawka.

Obeszłyśmy budynek dookoła, zauważając, iż w drugiej z bocznych elewacji znajduje się dodatkowe wejście.  Miałyśmy właśnie opuszczać posesję, kiedy natknęłyśmy się na jej gospodarza. Nieco skonfundowane (w końcu weszłyśmy bez zaproszenia) przedstawiamy się i wyjaśniamy cel naszej wizyty. I tu spotyka nas wielka niespodzianka, bo pan dr inż. Henryk Sobolewski, prezes tutejszego Gospodarstwa Rybackiego, nieoczekiwanie zaprasza nas do środka.

Gospodarz okazuje się nie tylko ichtiologiem z wykształcenia ale i wielkim pasjonatem wszystkiego, co wiąże się z rybami, my z kolei jesteśmy „zakręcone” na punkcie architektury. Wiadomo, że ludzie z pasją zawsze się „dogadają” więc nasza konwersacja nabiera rumieńców. Dowiadujemy się, że pan Henryk do Łysinina trafił z „nakazu” (kiedyś funkcjonowało coś takiego jak nakaz pracy w danej miejscowości), i że spędził tu pół wieku, zafascynowany pałuckimi jeziorami i ich podwodnym światem. Działał nie tylko na niwie zawodowej ale i społecznej. Jest także autorem przewodnika wędkarskiego „Pałuki i okolice”, który nie tylko zawiera bogatą wiedzę ichtiologiczną autora, ale także charakterystykę regionu a nawet tajniki „rybnej” kuchni.

Wchodząc do środka podziwiamy oryginalną stolarkę klatki schodowej, boazerię dawnego gabinetu a na koniec jesteśmy zaproszone do „królestwa” pana domu…Tu dopiero można dostać oczopląsu… Zgromadzony jest tam sprzęt wędkarski z różnych epok, spreparowane okazy ryb. a na, uginających się od ciężaru książek, półkach zgromadzono wiele woluminów, które sądząc po oprawach śmiało można zaliczyć do „białych kruków”. Nie wypada mi wśród nich „pomyszkować” ale mam na to wielką ochotę. W pokoju jest bardzo wiele interesujących przedmiotów pochodzących z minionych epok, każdy z nich ma swoją ciekawą historię, nie możemy jednak zabierać cennego czasu panu Henrykowi. Dziękujemy więc gorąco za możliwość obejrzenia dworu i żegnamy się. Jeszcze na schodach nie mogąc się „nagadać” wymieniamy z gospodarzem różne uwagi i ku obustronnemu zdziwieniu odkrywamy, że mamy wspólnych znajomych. Cóż, świat jest mały…

 

4 uwagi do wpisu “Łysinin. Dwór Antoniego Michalskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s