Dąbrowa i Parlin

W Dąbrowie zrobiłyśmy jedynie krótki przystanek, bo Szefcia chciała zajrzeć do tamtejszego sklepu. Podczas gdy ona oddawała się zakupowym szaleństwom, ja rozejrzałam się po miejscowości.Dąbrowa po raz pierwszy wzmiankowana była w 1357 roku i wtedy stanowiła własność rodu Nałęczów osiadłych w Chomiąży. W „liber beneficiorum archidiecezji gnieźnieńskiej” spisanym, w 1521 roku na polecenie prymasa Jana Łaskiego, Dąbrowa zaliczona jest do parafii w Parlinie. Sam Jan Łaski herbu Korab jest dobrym przykładem, znacznie późniejszego powiedzenia, „że nie matura lecz chęć szczera”… Wykształcenia wyższego bowiem nie miał, choć niewątpliwie posiadł umiejętność czytania i pisania. Święcenia kapłańskie przyjął w 1471 roku, a w 1490 piastował już godność sekretarza królewskiego przy osobie Kazimierza Jagiellończyka i z jego polecenia odbył wiele misji dyplomatycznych. Królewski brat, Aleksander Jagiellończyk, od 1501 roku zasiadający na polskim tronie, mianował go naczelnym sekretarzem królewskim, a sejm 1503 roku wyniósł go do godności wielkiego kanclerza koronnego. Za kolejnego z Jagiellonów, Zygmunta Starego, osiągnął najwyższą godność w polskim kościele, czyli arcybiskupstwo gnieźnieńskie i tytuł prymasa. No ale znowu się rozpisałam, a nie o Łaskim jest ten post.

Kolejne stulecie i początek XVII wieku przyniosły Dąbrowie regres. Aby temu przeciwdziałać sprowadzono na tę ziemie osadników olęderskich, których zadaniem była rekultywacja opuszczonych łanów i pozyskiwanie nowych terenów pod uprawy. W początkach XVII wieku właścicielami wsi byli  Paweł i Jakub bracia Działyńscy z Kościelca.  Stulecie to, i początki następnego, nie były dla Dąbrowy łaskawe. Potop szwedzki a później wojna północna przyniosły pożogi, rabunki, gwałty i zarazy, które dziesiątkowały ludność i zubożały majątek należący w owym czasie do Dąmbskich herbu Godziemba.

Po kasztelanie i wojewodzie brzesko-kujawskim Andrzeju Dąmbskim odziedziczyli Dąbrowę jego synowie z małżeństwa z Katarzyną Krąkowską, Paweł i Kazimierz Dąmbscy. Kazimierz Dąmbski, w 1737 roku, przekazał majątek chorążycowi bydgoskiemu Józefowi Suchorzewskiemu herbu Zaremba. W drugiej połowie stulecia do Dąbrowy napłynęli osadnicy niemieccy, a od 1774 roku wieś wcielono w granice państwa pruskiego.

W pierwszej połowie XIX wieku Dąbrowę,  wraz  z majątkiem Mokre, dzierżyła rodzina Anny i Alberta Cylwikowskich.  Albert Cylwikowski był pierwszym starosta nowo powstałego  powiatu mogileńskiego. Podobno był członkiem loży masońskiej i zmarł w latach 40tych XIX wieku. Po jego śmierci Anna Cylwikowska, zwana „wdową z Dąbrowy” majątek sprzedała w niemieckie ręce. Od tego czasu, aż do 1919 roku Dąbrowa pozostawała pod zarządem niemieckim. W okresie międzywojennym dabrowieckie dobra uległy parcelacji a ich właścicielem pozostawał Skarb Państwa. W czasach zaboru pruskiego i w latach 1939-1945 Dąbrowa nosiła nazwę „Kaiserfelde”.

Rozglądam się po wsi. Budynek dawnego dworu, obecnie zaadaptowany na przedszkole, kompletnie mnie rozczarowuje. Podobnie jak jego najbliższe otoczenie.Przerdzewiała wiata umieszczona w resztkach dworskiego parku, to nie najlepsza wizytówka założenia. Idąc dalej w kierunku rynku odnajduję folwarczną bramę za którą majaczą zabudowania gospodarcze.Więcej mojego uznania zyskuje, nieużytkowany obecnie, dawny zbór ewangelicki. Budynek został wzniesiony przez protestanckich osadników w 1845.Założony na planie prostokąta, nakryty dwuspadowym dachem. Niegdyś prowadziło do niego podwójne wejście ujęte w bliźniacze arkady, nad którymi znajdował się oculus być może wypełniony witrażową rozetą. Szkoda, że budynek nie jest zagospodarowany, myślę, że byłby świetną miejscówką na dom kultury, restaurację czy mini centrum handlowe.

Dąbrowa posiada także drugi kościół, również odziedziczony po ewangelikach. Ten „drugi” to budowla z 1912 roku, jednonawowa z kwadratową wieżą w fasadzie.Między cebulastym hełmem a latarnią wieży umieszczone są tarcze zegarowe. Podobno we wnętrzu znajdują się dziewiętnastogłosowe organy piszczałkowe Paula Voelknera a w oknach witraże z ewangelickimi symbolami, ale przekonać się o tym nie mogę, bo kościół zamknięty. W 1946 roku kościół został przejęty przez katolików i po konsekracji zyskał wezwanie Matki Boskiej Królowej Polski.

Jesteśmy z Szefcią doskonale zsynchronizowane, bo kiedy ja podchodzę do samochodu, ona właśnie wychodzi ze sklepu. Po krótkiej wymianie informacji, ruszamy w dalszą drogę, bo przed powrotem do Poznania chcemy jeszcze na moment zatrzymać się w Parlinie.

Parlin to niewielka wioska, która na początku swoich dziejów należała do kapituły katedralnej w Gnieźnie. W końcu XIV wieku mocno ucierpiała podczas bratobójczych wojen prowadzonych przez rody Nałęczów i Grzymalitów. Kiedy powstał tu pierwszy kościół dokładnie nie wiadomo. Pierwsza i druga parlińska świątynia spłonęły. Dziś stojącą, powierzoną opiece św. Wawrzyńca, wzniesiono na przełomie XVII i XVIII wieku. Kolejno (i bezskutecznie) naciskam klamki drzwi prowadzących do kościoła,  co Szefowa kwituje wymownym przewracaniem oczami i uwagą „naiwna optymistka, myśli, że w dzień powszedni kościół zastanie otwarty”… Pewnie ma rację, że naiwna, już od dawna przekonuję się o tym, że to, co do niedawna było normą, teraz bywa wyjątkiem.

Parliński kościół wyjątkiem się nie okazał. Szkoda, bo wnętrze podobno kryje barokowe i rokokowe ołtarze i siedemnastowieczne obrazy wyobrażające Matkę Boską i świętą Katarzynę Aleksandryjską. Pozostaje mi więc tylko obejrzenie najbliższego otoczenia świątyni, w którym odnajduję murowany grobowiec rodziny Sołtysińskich i Krausów, podobno właścicieli Parlina na przełomie XIX i XX wieku, po tym, jak dobra kościelne zostały przejęte przez państwo. W bezpośrednim sąsiedztwie kościoła stoi też drewniana dzwonnica o krytym gontem dachu.Nieco dalej, na wzniesieniu stoi murowany budynek plebanii wzniesiony w 1912 roku. Z oględzin wnętrza kościoła nic mi nie wyszło, za to mogę „podziwiać” stojącą na skrzyżowaniu dróg podobiznę najsłynniejszego mieszkańca wsi, Wojciecha z Parlina.

Ówże Wojciech urodził się ok 1415 roku w Parlinie i przyszedł na świat w rodzinie chłopskiej. Musiał być zdolny i ambitny bo, mimo niskiego pochodzenia, ukończył najpierw szkołę parafialną a następnie katedralną w Gnieźnie. Dzięki determinacji osiągnął swój cel, jakim były studia uniwersyteckie w Krakowie. W 1441 roku uzyskał tytuł magistra i rozpoczął karierę naukową zostając dziekanem wydziału. Nie wiadomo jak daleko by zaszedł, gdyby jego żywota nie zakończyła szalejąca w 1452 roku w Krakowie zaraza.  Idea upamiętnienia „ziomala” jest jak najbardziej słuszna, jednak artystyczna forma owego pomnika zaproponowana przez miejscowego twórcę zupełnie do mnie nie przemawia. W Parlinie istnieje także dwór, ale ponieważ jest stosunkowo „młody” i nie stoi za nim żadna ciekawa historia odpuszczam sobie jego poszukiwanie, tym bardziej, że robi się późno, a przed nami jeszcze dość długa podróż powrotna.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s