Graboszewo. Kościół św. Małgorzaty i dwór.

Do Graboszewa w gminie Strzałkowo (bo w Wielkopolsce  jest  również miejscowość o tej nazwie w gminie Wapno) wybierałyśmy się od dawna, jednak dopiero teraz udało nam się do niego dotrzeć. Powodem naszego zainteresowania tą, leżącą na uboczu miejscowością, był graboszewski, drewniany kościół oraz usytuowany obok niego dwór. Graboszewo było pierwszym przystankiem na zrobionej tego dnia „pętli” po miejscowościach związanych z rodziną Hulewiczów herbu Nowina, o których napiszę w następnych postach.

Pierwsze wzmianki pisemne o wsi Graboszewo pochodzą z  XIV wieku i wtedy był to majątek prywatny. Początkowo należał do Dzierżka z Graboszewa i jego brata Andrzeja z Koszanowa. Z czasem, osiadły tu ród zaczął posługiwać się nazwiskiem „Graboszewskich”.  W 2 połowie XV wieku włości dzierżyli  Sędziwoj Graboszewski  i Mikołaj Graboszewski. W rękach Graboszewskich wieś (a przynajmniej jej część) pozostawała do XVI stulecia.

W XVI wieku jako właściciele Graboszewa występują Łodzice Tomiccy, Nałecze Gostomscy i Bronikowscy herbu Osęk. Kolejne stulecie znowu przyniosło zmianę posiadaczy majątku, który w XVII wieku znalazł się w rękach Pigłowskich herbu Sokala.

W XVIII wieku, właściciele Graboszewa zmieniaja się jak w kalejdoskopie, majątek co rusz przechodził w kolejne ręce. W tym okresie jako dziedzice wymieniani są przedstawiciele takich rodzin jak : Korzbok Łąccy, Ostoja Popowscy, Malczewscy herbu Abdanka, Samsonowie Zakrzewscy, Odrowąże Chwałkowscy, Wierzchlejscy, Gozimirscy herbu Bończa, Mielęccy herbu Aulock.

W 1769 roku Graboszewo było własnością Ignacego Skarbka Malczewskiego herbu Abdank i jego małżonki Marcjanny Estery de domo Radońskiej herbu Jasieńczyk. Ignacy związany był z wojskiem, a ściślej mówiąc, z jego najbardziej elitarną formacją, husarią, do której wstępowali jedynie najzamożniejsi przedstawiciele szlachty.  Osiągnął rangę pułkownika znaku husarskiego.  Zajmował się także polityką, był posłem ówczesnego województwa kaliskiego  na sejm elekcyjny Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1768 roku wybrano go regimentarzem wielkopolskich wojsk konfederackich, a na zebraniu w Kaliszu, w sierpniu 1769 roku, reprezentował Wielkopolskę jako regionalny marszałek konfederacji barskiej. Zwołał pospolite ruszenie i zgromadził dość znaczne siły, z których część,  rozbiła się obozem się obozem właśnie w Graboszewie.

W 2 połowie XIX wieku majątek przejął Kazimierz Wilkoński herbu Odrowąż. Prawdopodobnie, już wtedy był żonaty z Prowidencją Różańską z Padniewa, z która wziął ślub w 1855 roku w Mogilnie. Pierworodny syn tej pary,  Czesław Karol Wilkoński, przyszedł na świat w 1856 roku, a w następnych latach Prowidencja urodziła jeszcze  sześciu  kolejnych synów (Jana, Przemysława, Franciszka, Józefa, Zbigniewa i Stefana). Z tej gromadki wieku dojrzałego dożyła jedynie piątka, Franciszek i Józef Wilkońscy zmarli w pierwszym roku życia. Kazimierz Wilkoński, tknięty paraliżem, zmarł nagle w Poznaniu w 1884 roku. Pochowano go w Graboszewie. Żona, Prowidencja przeżyła go o lat  piętnaście i spoczęła obok małżonka na graboszewskim cmentarzu. Razem z małżeństwem Wilkońskich pochowana jest także matka Kazimierza, Prakseda z Sulerzyskich herbu Junosza, o której szerzej pisałam w poście o Chomiąży Szlacheckiej.

Po rodzicach Graboszewo objął najstarszy z braci, Czesław. Zanim przybliżę jego sylwetkę pokrótce przedstawię losy pozostałych braci.

Urodzony już w Graboszewie Przemysław Wilkoński (1859-1935) został księdzem i objął parafię w Grodzisku nad Prosną. Tam też zmarł i został pochowany. Kolejny z braci, Zbigniew, w ostatniej dekadzie XIX wieku, pojął za żonę Annę Studentkowską, z którą doczekał się trzech córek. Najmłodszy z braci, Stefan, w 1902 roku, w bydgoskiej farze pojął za żonę Adelę Jaraczewską z Jaraczewa herbu Zaremba. Z żoną doczekał się trzech synów i dwóch córek. Ich najmłodszy syn Przemysław (1914-1934), student wydziału prawa na Uniwersytecie Poznańskim, zmarł w wieku 20 lat.

Powróćmy jednak do najstarszego z braci Wilkońskich, Czesława Karola. W 1897 roku w parafialnym kościele św. Marcina w Poznaniu poślubił (niezbyt już młodą) Gabrielę Dorotę z Taczanowskich herbu Jastrzębiec. Mimo, iż para ta nie należała (według ówczesnych standardów) do najmłodszych, Dorota obdarzyła Czesława licznym potomstwem, z którego dwóch najmłodszych synów zmarło przed ukończeniem pierwszego roku życia. Pozostała gromadka chowała się zdrowo. Jednym z synów był, urodzony w Graboszewie w 1900 roku, Izydor, zawodowy oficer WP, który w początku lat 30tych XX wielu poślubił młodziutką Teresę Zakrzewską herbu Wyskota. Para ta doczekała się dwóch córek Zofii i Haliny. We wrześniu 1939 roku major Izydor Wilkoński został mianowany dowódcą III dywizjonu  27 Pułku Artylerii Lekkiej. Zginął w pierwszym dniu wojny pod Krojantami.

Wieś jest dość rozległa, ale widoczna z daleka wieża graboszewskiej świątyni, jest dla nas drogowskazem.  Jadąc natykamy się na strzałkę z napisem „kościół drewniany z XIII wieku” co jest ewidentnym przekłamaniem. Najwcześniejszy, z możliwych czas powstania obecnie stojącej we wsi świątyni, to koniec XIV wieku.

Komentując ów drogowskaz dojeżdżamy do kościoła i zatrzymujemy się na niewielkim parkingu usytuowanym przy płocie ogradzającym założenie kościelne świątyni pod wezwaniem św. Małgorzaty. Stąd mamy świetny widok zarówno na kościół jak i na usytuowany po drugiej stronie dwór.

Do tej pory uważano, iż obecnie stojący we wsi kościół został wzniesiony w 2 połowie XVI wieku (choć parafię erygowano już w 1 połowie XIV wieku). Jednak sensacyjne odkrycie, jakiego dokonano latem 2021 roku, każe zweryfikować tę datę. Zespół konserwatorski, na  dotychczas zasłoniętej przez ołtarz główny ścianie wschodniej prezbiterium, odnalazł gotyckie polichromie wstępnie wydatowane na przełom XIV/XV stulecia, co oznacza, że przynajmniej wschodnia część świątyni jest dużo starsza, niż dotychczas przypuszczano. Na dodatek malowidła, są tak wysokiej klasy, iż specjaliści wykluczają, że mógł je wykonać jakiś miejscowy warsztat. Tematyka wyobrażonych scen oscyluje wokół życia i męczeńskiej śmierci Jezusa Chrystusa. Polichromie najprawdopodobniej powstały z fundacji Graboszewskich.

Kościół (niestety, tradycyjnie) był zamknięty, więc o jego wnętrzu (podobno bogato wyposażonym) nie mogę napisać nic. Żałuję, iż nie mogę zobaczyć choćby, umieszczonego w ołtarzu głównym XVIII wiecznego, rokokowego wizerunku patronki świątyni (a przy okazji i mojej) ale cóż, kościół otwierany jest zaledwie raz dziennie na nabożeństwo. Szkoda bo oprócz wspomnianego obrazu i wczesnobarokowego ołtarza, we wnętrzu (przed oczyma turystów) skrywa się również barokowe wyposażenie (ołtarze, rzeźby, ambona i chrzcielnica) a także renesansowa ława kolatorska i epitafium Wilibrorda Młodziejewskiego herbu Korab i jego dwóch małżonek z 1584 roku. Pierwotnie to jemu przypisywano fundację świątyni.

Nie mogąc wejść do środka obchodzę jedynie świątynię dookoła. Budynek jest orientowany wzniesiony z drewna na kamiennej podmurówce. Zbudowany na planie prostokąta, jednonawowy o niższym i węższym, prosto zamkniętym prezbiterium, do którego przylega zakrystia. Do korpusu nawowego przylega trójbocznie zamknięta kaplica św. Izydora dobudowana w połowie XVII wieku, podobno z fundacji Krzysztofa Marszewskiego. W fasadzie umieszczona jest kwadratowa, dwukondygnacyjna wieża zwieńczona baniastym hełmem z latarnią. Całość korpusu nakryta jest dwukalenicowym, gontowym dachem. Nietypowym rozwiązaniem jest podparcie drewnianych ścian uskokowymi szkarpami.

Do terenu kościelnego należy również cmentarz. Stoi tam okazałe mauzoleum grobowe rodziny Hulewiczów wzniesione w połowie XIX wieku.

Eklektyczną fasadę grobowca zdobią cztery kolumny korynckie oraz rozbudowany naczółek zawierający kartusz z herbem Hulewiczów, Nowiną. Obok grobowca znajduje się osobny grób płk. Bohdana Hulewicza.  Urodził się w 1888 roku w Kościankach, jako syn tamtejszych dziedziców Heleny z Kaczkowskich i Leona Hulewiczów. Po zdaniu matury w gimnazjum w Neuhandelsleben kontynuował naukę na kierunkach filozoficznym i historii sztuki na uniwersytetach wrocławskim, monachijskim i kilońskim. W 1912 roku został powołany do odbycia jednorocznej służby wojskowej z przydziałem do kilońskiego Batalionu Piechoty Morskiej. Zapewne nie przypuszczał wtedy, że zamiast spokojnej kariery naukowej, czeka go pełne niebezpieczeństw życie żołnierza. Wybuch I wojny światowej z powrotem wcielił go do pruskiej armii, w stopniu kaprala, walczył na froncie zachodnim. Podczas jednego z wojskowych urlopów, 1 stycznia 1915 roku, zdążył zawrzeć związek małżeński z  Julią Karwat herbu Murdelio.

W 1916 roku został skierowany na kurs oficerski, po którego ukończeniu, jako porucznik powrócił na front. Po odniesionych w walce ranach i rehabilitacji został przeniesiony do służby garnizonowej. W 1818 roku znalazł się w Kilonii, skąd po buncie marynarzy i rozpoczęciu rewolucji, zdezerterował i wraz z żoną powrócił do Wielkopolski. Od razu przystąpił do organizacji Sekcji Wojskowej Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej. Od marca 1919 roku, już w randze kapitana pełnił funkcję szefa sztabu 3 Dywizji Strzelców Wielkopolskich. Po zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim związał się zawodowo z Wojskiem Polskim, przechodząc kolejne kursy i studia. Przez rok pełnił funkcję attache wojskowego przy Poselstwie RP w Waszyngtonie. Po powrocie pełnił funkcję oficera sztabowego, powierzano mu obowiązki dowódcy i komendanta różnych placówek. W 1928 roku, w Warszawie na świat przyszła jedyna córka Julii i Bohdana, Grażyna Maria Hulewicz. W początkach września 1939 roku objął dowództwo  grupy Grodno, z którą przemieszczał się w kierunku południowo wschodniej granicy. W nocy z 17/18 września, niemalże w ostatniej chwili przed wejściem Rosjan, zdążył w Kutach przekroczyć granicę z Rumunią, gdzie wraz z innymi polskimi żołnierzami został internowany.  W lutym 1941 roku, tych polskich jeńców, którym nie udało przedostać się do Francji lub Syrii, władze rumuńskie przekazały Niemcom. Wśród 5000 tysięcy żołnierzy znalazł się i Bogdan Hulewicz. Trafił do oflagów w Westfalii, skąd w 1945 roku, oswobodziła go  armia amerykańska. Powrócił do kraju, zmarł w 1968 roku, w Gadańsku, został pochowany w Graboszewie. Oprócz mogiły na graboszewskim cmentarzu Bogdan Hulewicz jest też wymieniony na głazie upamiętniającym okolicznych mieszkańców poległych w walkach o niepodległość.

Oparty o kamień karabin oraz złożona na krawędzi czapka rogatywka z orzełkiem uzupełniają tablicę z nazwiskami poległych.

Z kościoła udajemy się obejrzeć graboszewski dwór. Obecnie stojący budynek jest wzniesiony na początku XXI wieku, na miejscu rozebranej, wcześniejszej rezydencji z 1910 roku, zaprojektowanej przez Stanisława Mieczkowskiego. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu dzisiejszy dwór jest odwzorowaniem poprzedniego, a w jakim swobodną wariacją stylu. Budynek jest jednak bardzo harmonijny i doskonale wpisuje się w styl ziemiańskich rezydencji. Parterowy, nakryty wysokim dachem łamanym ukrywającym doświetlane facjatkami poddasze. Oś główną akcentuje portyk kolumnowy wielkiego porządku zwieńczony trójkątnym naczółkiem. Dwór jest obecnie własnością prywatną więc mimo iż brama jest otwarta, nie wchodzę na teren posesji, obiekt zabytkiem nie jest. Natomiast otaczający go park został założony jeszcze w 1 połowie XIX wieku i doskonale pamięta czasy Wilkońskich.

 

 

3 uwagi do wpisu “Graboszewo. Kościół św. Małgorzaty i dwór.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s