Młodziejewice. Dwór Hulewiczów herbu Nowina

Ostatnim obiektem, odwiedzonym przez nas podczas objazdu po dawnych rezydencjach Hulewiczów herbu Nowina, były Młodziejewice. Majątek należał do rodziny przez przeszło dwieście lat i służył siedmiu pokoleniom. Dziś,  stojący we wsi dwór Hulewiczów jest  u progu ruiny.Pierwsze pisemne wzmianki o Młodziejewicach pochodzą z końca XIV wieku. Wtedy to majątek był gniazdem rodzinnym Młodziejewskich herbu Korab. Ród ten zamieszkiwał tu do  końca XVII wieku. Dziedzicem Młodziejewic w XVI stuleciu był Wilibrord Młodziejewski, epitafium którego znajduje się w kościele w Graboszewie, który ufundował (?) lub co bardziej prawdopodobne, jedynie rozbudował. W 1685 roku, potomek rodu, jezuita Andrzej Młodziejewski herbu Korab, sprzedał rodzinny majątek Szczytnickim.

Z Korabów Młodziejewskich najsłynniejszym jest biskup diecezjalny poznański Andrzej Stanisław Młodziejewski (1717-1780). Niestety, jego osoba  nie przysporzyła chwały rodowi… Biskup Andrzej Młodziejewski był bowiem  płatnym agentem Rosji, której musiał oddawać nieliche usługi, skoro już 1764 roku nagrodziła go osiemdziesięcioma tysiącami rubli, a od 1778 roku Jego Ekscelencja odbierał od Rosjan roczną pensję w wysokości 3000 czerwonych złotych. Po sejmie rozbiorowym Andrzej Młodziejewski wszedł w skład Komisji Rozdawniczej Koronnej, w której miał się dopuścić sporych malwersacji. M.in. ze sprzedaży kościelnych naczyń złotych i srebrnych zachował dla siebie 600 tysięcy złotych polskich. Zalecane innym ubóstwo i pokora najwyraźniej nie dotyczyły ówczesnych hierarchów Kościoła bo skasowanym pojezuickim majątkiem, poprawił sobie sytuację finansową nie tylko biskup Młodziejewski. W podobny sposób wzbogacił się biskup wileński, Ignacy Massalaski i pewnie wielu innych… Wydawałoby się że zdrada ojczyzny i chciwość  to wystarczająco ciężkie grzechy Jego Ekscelencji Biskupa A. Młodziejewskiego, ale to nie wszystko… Ciąży też na nim podejrzenie o otrucie, niechętnego Rosjanom, biskupa Władysława Łubieńskiego. Przy tak obciążonym sumieniu całkowicie „nieistotne” wydają się kolejne grzeszki bp. Młodziejewskiego, do których należą uchybienia obyczajowe takie jak: świecki tryb życia i zadawanie się z kobietami…

W 1725 roku (prawdopodobnie od Szczytnickich) Młodziejewice nabył Andrzej Malczewski, który niemalże „od ręki” zbył go chorążemu wojsk pancernych, Aleksandrowi Bajerskiemu herbu własnego i jego małżonce Teresie z Żychlińskich herbu Szeliga. Tutaj, w Młodziejewicach, ok 1720 roku urodziła się ich córka, Joanna Vogelvander Bajerska. Ona to, w 1737 roku, poślubiła Józefa Hulewicza, podczaszyca wołyńskiego, syna Elżbiety z Niesiołowskich i Samuela Hulewiczów herbu Nowina.

Józef Hulewicz był rotmistrzem wystawionej własnym sumptem chorągwi pancernej i zwolennikiem króla Stanisława Leszczyńskiego, który za zasługi miał nadać mu rangę rotmistrza. Po Joannie i Józefie majątek objął syn Ignacy Hulewicz (1738-1798),  żonaty z Zofią z Gądkowskich. Ignacego, król Stanisław Poniatowski, odznaczył orderem Orła Białego. Według Bonieckiego, ów zaszczyt niezbyt fortunnie się dla Ignacego Hulewicza skończył… Mianowicie świeżo upieczony kawaler orderu udał się do Warszawy, by osobiście podziękować monarsze za uczyniony fawor. W stolicy, Ignacy czekając na audiencję, nie odmawiał sobie niedostępnych w Młodziejewicach rozrywek. Między innymi  udał się do teatru i choć historia milczy jaki pan Ignacy  wybrał spektakl, sztuka (?)  musiała wywrzeć na nim piorunujące wrażenie, bo tknięty apopleksją Hulewicz zmarł w teatralnym fotelu…

Kolejnym dziedzicem Młodziejewic był syn Ignacego, Andrzej Hulewicz żonaty z Katarzyną z Suchorzewskich. Doczekał się z nią czwórki dzieci: Walentego, Emmy, Florentyny i Stanisława. Za jego czasów, w pożarze 1840 roku spłonął stary młodziejewicki dwór, a ogień strawił też wiele rodowych pamiątek, których nie dało się uratować.

Kolejnym  dziedzicem Młodziejewic został Walenty Hulewicz, który za popieranie Powstania Styczniowego został przez Prusaków skazany a wyrok odsiedział w twierdzy kłodzkiej. On też był inwestorem nowego dworu w Młodziejewicach. W małżeństwie z Teodorą Łukomską (córką dziedziców Paruszewa) doczekał się syna Adama i córki Marii. Marię wyposażono i wydano za Wojciecha Chełmickiego z Zakrzewa.

Rodowy majątek. Młodziejewice i Paruszewo, po rodzicach objął Adam Hulewicz (1853-1905). Ożenił się z córką dziedziców Mechlina (Tekli z Mukułowskich i Mateusza Watta Skrzydlewskich herbu Samson) Marią Watta Skrzydlewską. Maria urodziła mu syna Zygmunta oraz córkę Janinę. Dla powiększającej się rodziny Adam rozbudował młodziejewicki dwór. Oprócz pracy w gospodarstwie Adam był też członkiem Rady Nadzorczej Zarządu Cukrowni we Wrześni. Nadmiar obowiązków podkopał zdrowie Adama Hulewicza. Zmarł drugiego stycznia 1905 roku we Wrocławiu. Pochowano go w mauzoleum rodzinnym w Graboszewie

Po przedwczesnej śmierci Adama majątek objął jego jedyny syn, Zygmunt Hulewicz (1894-1947). Zygmunt w 1920 roku poślubił Kazimierę Sokolnicką herbu Nowina z Pigłowic, z którą miał syna Andrzeja i córkę Urszulę. Oni byli ostatnimi przedwojennymi właścicielami majątku w Młodziejewicach.

W 1939 roku wieś zajęły wojska niemieckie. Przez okres okupacji miejscowość nosiła nazwę „Jugendfeld”. Po wyzwoleniu majątek upaństwowiono. W oparciu o folwark utworzono PGR a w dworze ulokowały się biura przedsiębiorstwa. Zapewne od czasu przekształceń własnościowych dwór stoi nieużytkowany,

Jak wspomniałam, obecnie młodziejewicki dwór jest w opłakanym stanie. Jednak, najwyraźniej do kogoś należy, bo liczne dziury w płocie oraz prześwit w bramie wjazdowej starannie zadrutowano i gdzie się dało, umieszczone tablice informujące, iż to „teren prywatny, wstęp wzbroniony”. Wygląda na to, że to jedyne działania, jakie podjęto w celu ochrony zabytku.Jeszcze na zdjęciach z 2019 roku, dwór miał  szyby w większości okien, teraz otwory okienne zabite są paździerzem. Otaczający dwór park, bardziej przypomina dziki ostęp, niż teren formowany ludzką ręką.

Szkoda, bo budynek był niegdyś bardzo ładny. Dwukondygnacyjna część środkowa i parterowe aneksy boczne sprawiają harmonijne wrażenie. Płytki ryzalit centralny poprzedza reprezentacyjny ganek filarowo-kolumnowy, pierwotnie otoczony ażurową, kutą kratą. Korynckie przypory ganku podtrzymują taras drugiej kondygnacji, który niegdyś obwiedziony był ażurową balustradą. Wejście główne do dworu prowadzi przez arkadowy portal. Część centralna budynku nakryta jest stosunkowo płaskim dachem dwuspadowym, części boczne dachami płaskimi.  Vis a vis dworu stoi  kapliczka poświęcona Sercu Jezusowemu.

Tyle udaje nam się zobaczyć, zadowolone ruszamy w drogę powrotną…

7 uwag do wpisu “Młodziejewice. Dwór Hulewiczów herbu Nowina

  1. Co za bezczelność. Najlepiej przyjść, porobić zdjęcia ze swoją zadowolona facjatą i skrytykować. Szczególnie łatwo jest to zrobić jak nic nie wie się o procedurach jakie obowiązują w naszym wspaniałym, zniszczonym komunizmem kraju. A Pani ile tych dworów w życiu odratowała? Jak mniemam całe ZERO. Myśli Pani, że to tak wszystko od razu da się zrobić? Że tak z dnia na dzień odrobi się to co komuna i okoliczna ludność niszczyła latami? Odpowiem Pani: nie da się. Potrzeba bardzo dużo cierpliwości, samozaparcia i oświecę: PIENIĘDZY i CZASU. Żałosny post, nic nie wnoszący do życia i nasączony zazdrością, że ktoś to kupił. Radzę zająć się czymś bardziej konstruktywnym niż opiniowanie rzeczy, o których nie ma się zielonego pojęcia. Co Pani powie właścicielom, którzy wkładają w odratowanie tego dworu całe serce? Że zabezpieczenie budynku przed lejąca się zewsząd wodą to nic? Że zabezpieczenie okien i drzwi przed włamaniem i wyniesieniem czego się da, to także nic? Że to powód to pogardy i krytyki? Że chcą uratować zabytek przez zniszczeniem, żeby Pani mogła potem zadowolona przyjechać i zrobić sobie zdjęcie przed nim i może jeszcze skrytykować jakość tego remontu? Wstydziłaby się Pani publikować taki post.

    Polubienie

    • Szanowny Panie, Radziłabym wyciszyć emocje i nieco powściągnąć ekspresję werbalną… Obrażanie kogokolwiek nigdy nie przynosi dobrych skutków. W swoim poście relacjonuję stan, jaki dwór prezentował w trakcie mojej wizyty. Nie krytykuję, a jedynie opisuję. Jest Pan w błędzie sądząc, że nie mam pojęcia o renowacji budowli zabytkowych. Wiem sporo o procedurach i orientuję się w kosztach. Mam nadzieję, że i obecny właściciel, nabywając ów majątek, także miał w tym zakresie stosowną wiedzę i zabezpieczył finanse na konieczny remont. W innym przypadku czekała go bardzo nieprzyjemna niespodzianka.”Zabezpieczenie” okien i drzwi przez trzy lata to trochę mało. Wokół dworu nie zauważyłam żadnych prac mających na celu odwodnienie piwnic czy zabezpieczających dach, od których na ogół zaczyna się remont starych budynków. Myli się, Pan również, sądząc, że zazdroszczę właścicielom. Wręcz przeciwnie, bardzo się cieszę, że dworek Hulewiczów ma szansę na odzyskanie dawnego blasku i mocno trzymam za to kciuki. Wstydzić się za post nie mam zamiaru, został napisany rzetelnie z głównym naciskiem na historię kolejnych jego posiadaczy: Młodziejewskich herbu Korab i Hulewiczów herbu Nowina. Czy tekst „wnosi coś do życia”? Zależy do czyjego… W Pańskie najwyraźniej wniósł sporo złości, którym dał Pan (chyba) niekontrolowany upust w komentarzu…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s