Pałac Trowitzschów w Dąbrówce. Wielkopolskie rezydencje

Zamiast skręcić w prawo, skręciłyśmy w lewo… Wydawało nam się, że dobrze, ale okazało się, że nadłożyłyśmy nieco drogi. Jednak zasada, iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło sprawdziła się i tym razem. Dzięki naszej pomyłce trafiłyśmy bowiem do Dąbrówki, której w ogóle nie miałyśmy w planach. Widok stojącego przy drodze pałacu, kazał nam natychmiast poszukać miejsca do zaparkowania… Czytaj dalej

Obrzycko

Wreszcie udało nam się pojechać do Obrzycka. Miasteczko leży na uboczu i może dlatego zwlekałyśmy z tą wizytą. Kilka lat temu pisałam o założeniu pałacowym w Obrzycku- Zamku, które położone jest na drugim brzegu Warty. Dziś przyszła pora na Obrzycko, miejscowość, która dała początek tamtejszemu założeniu. W 1825 roku Atanazy Raczyński (mocno poróżniony z bratem Edwardem) założył na Obrzycku ordynację, której siedzibą było pierwotnie założenie pałacowe w Gaju Małym ( pisałam już kiedyś o tamtejszym pałacu). W 1862 zbudowano pałac w Obrzycku Zamku. Ale historia miasta Obrzycko sięga o wiele głębiej niż XIX wiek… Czytaj dalej

Żołędnica. Dwór barona Magnusa von Hodenberga

Eksplorując ziemię rawicką postanawiamy pojechać do Żołędnicy. Chcemy zobaczyć znajdujący się tam dwór niemieckiego barona, Magnusa von Hodenberga. Okazuje się to wcale nie takie proste. Chwilę szukamy drogi, wydawało nam się, że drogowskaz był zaraz za skrzyżowaniem. Zawracamy ale nie znajdujemy. Zdezorientowane jesteśmy gotowe zrezygnować  ale w końcu, dopiero w Zakrzewie, trafiamy na znak informacyjny. Czytaj dalej

Stary Sielec. Dwór Czartoryskich. Wielkopolskie rezydencje

Udało mi się zobaczyć  dwór Czartoryskich w Starym Sielcu. Okazję do tego, jak zazwyczaj, stworzyła podróż służbowa.  Choć wyjeżdżając Szefcia nieraz sarka, a czasami wręcz się odgraża, że „dzisiaj nic z tego”, jednak na widok każdej zabytkowej budowli oczy jej się śmieją i gdy tylko czas nam pozwala, zatrzymujemy się przy niej na chwilę. Tak też było w Starym Sielcu. Czytaj dalej

Pałac Heyderów i domy mieszkalne w Grodzisku wlkp.

Kontynuujemy nasz spacer po Grodzisku. Obejrzałyśmy już trzy grodziskie kościoły oraz  gmach użyteczności publicznej, siedzibę władz miejskich ratusz. Teraz przyszła pora na siedziby „zwykłych” Grodziszczan czyli na zapoznanie się z architekturą mieszkalną i, niejako powiązaną z nią, przemysłową. Nie brakuje w mieście pozostałości po dawnych browarach ani domów związanych z pracującymi w nich ludźmi. Czytaj dalej

Kościoły Grodziska Wielkopolskiego

Pokierowane przez tubylców trafiamy do lokaliku posiadającego piękny, ukwiecony ogródek. Ponieważ dzień jest ciepły i słoneczny decydujemy się tam przysiąść. Ku naszej radości w ofercie lokalu jest także kawa mrożona, której bardzo, ale to bardzo „nam się chciało”… Po kawie możemy kontynuować zwiedzanie miasta. Zaczynamy od, położonego nieopodal rynku, kościoła pod wezwaniem Jadwigi Śląskiej.  To najstarsza świątynia w mieście, więc udaje nam się „zgrać” położenie z chronologią. Czytaj dalej

Grodzisk wielkopolski – rynek.

Obok Grodziska przejeżdżałyśmy wielokrotnie, ale do tej pory nigdy nie miałyśmy czasu wjechać do miasta. Korzystając z bardziej „lajtowej” wakacyjnej pory, postanowiłyśmy wreszcie odwiedzić jego centrum. To była bardzo dobra decyzja. Miasto jest śliczne, bardzo ukwiecone, obfituje w zabytki. Żałowałyśmy jedynie, że tego samego dnia musimy wracać do Poznania i w związku z tym nie możemy zdegustować na miejscu słynnego grodziskiego piwa.  No ale podają tam też świetną kawę mrożoną… Czytaj dalej

Capri z morza

Po zjechaniu kolejką na dół chwilę kręcę się po nadbrzeżnej ulicy. Typowa nadmorska promenada zastawiona sklepikami z pamiątkami i utensyliami plażowymi wabi licznymi lokalikami gastronomicznymi. Jest też zatłoczona do granic niemożliwości. Dopiero co przybyli na wyspę, jak i ci co z niej odjeżdżają, ciągną z wysiłkiem wypchane walizki lub uginają się pod ciężarem plecaków, co chwilę ocierając pot  z czoła. Między nimi manewrują pojazdy komunikacji miejskiej, pomarańczowe autobusiki i taksówki- kabriolety z zabawnymi markizami. Czytaj dalej

Capri z lądu

Jak już kiedyś wspomniałam lubię rejsy, zwłaszcza po ciepłych i spokojnych wodach. Więc na koniec mojego pobytu we Włoszech wybieram się na Capri, ulubioną wyspę cesarzy rzymskich, pisarzy i możnych tego świata. Podróż na nią z Neapolu nie jest ani długa, ani nużąca, a wody zatoki neapolitańskiej z wysokości pokładu wyglądają bardziej niż kusząco… Czytaj dalej

Neapol

Kontynuując swój spacer po Neapolu kieruję się w głąb miasta. Moim celem jest zobaczenie galerii Umberto ale również wypicie kawy i zjedzenie obowiązkowych lodów. Co do tych ostatnich mam pewne plany, o których potem. Na razie przystaję przy fontannie Neptuna…

Czytaj dalej