Iwno koło Kcyni. Dwór Adama Wolszlegera.

„Mówisz Iwno, myślisz Mielżyńscy” chciałoby się strawestować myśl klasyka, jako że wszystkim w Wielkopolsce, nazwa ta kojarzy się ze stadniną koni i zacną rodziną herbu Nowina. Istnieje jednak także drugie Iwno, o którym niewielu słyszało. Jest ono położone  w województwie kujawsko-pomorskim i wchodzi w skład powiatu nakielskiego. O nim chciałabym dziś opowiedzieć Czytaj dalej

Turzyn

Jeżdżąc po ziemi nakielskiej trafiłam do Turzyna. To niewielka wioska położona nieopodal szosy łączącej Kcynię z Szubinem.  Warto do niej zjechać, choćby po to, żeby zobaczyć dawne założenie dworskie, które teraz, pięknie odrestaurowane znajduje się w rękach prywatnych. Czytaj dalej

Muchocin dwór von Kalckreuthów

Do Muchocina wybrałam się specjalnie, żeby obejrzeć dawną posiadłość Unrugów i Kalckreuthów.  Majątek wprawdzie nie należał, ani do największych, ani najbogatszych spośród tych, którymi obie rodziny dysponowały na przestrzeni wieków, ma jednak ciekawą historię i chciałam go zobaczyć. O ile, w innych posiadłościach Kalckreuthów, można mówić o pałacach, o tyle w Muchocinie  nie ma wątpliwości, że stoi tam dwór… Czytaj dalej

Smolice. Kościół i pałac von Ziethenów

Od dawna miałam ochotę zobaczyć Smolice, ale jak do tej pory, nie udawało mi się do nich dotrzeć.  Cierpliwość jednak zostaje nagrodzona więc doczekałam się dnia, w którym obowiązki służbowe zawiodły nas na ziemię kobylińską. Po drodze wstąpiłyśmy do Smolic. Miejscowość, choć nieduża, jest wspaniale zadbana i może się poszczycić aż dwoma, wysokiej klasy, zabytkami architektury. Oba związane są z osobą Heleny z Wollerów von Ziethen i są  stosunkowo „młode”  (liczą sobie jedynie nieco ponad sto lat).

Smolice należą do najstarszych wsi w powiecie kobylińskim. Początek dała im osada leśna, której mieszkańcy trudnili się wytopem dziegciu, czyli smoły drzewnej. Stąd też ma pochodzić nazwa miejscowości. Pierwotnie ziemie te najprawdopodobniej należały do klasztoru w Lubiniu, który dzierżył je do XIII wieku.

Wtedy to, książę Henryk Brodaty, tereny wokół wsi Smolna, nadał Hugonowi Łodzicowi, po którym majątek objął jeden z jego synów, Przedpełko.  Jednak niektóre z średniowiecznych dokumentów wskazują, iż w omawianym czasie (do końca XIII wieku) tereny te, nadal były własnością klasztorną. Może więc Łodzice  jedynie Smolice użytkowali, płacąc lubińskim benedyktynom dziesięcinę.

W kolejnym stuleciu Smolice najprawdopodobniej stanowiły już własność rycerską i należały do Sokołowskich z Jutrosina i Ponieca.  W 1 połowie XV wieku wieś należała do Bartosza Frycza z Jutrosina, jego żony Doroty oraz ich syna Jana. Później Smolice stały się gniazdem, wywodzącego się z Bnina rodu pieczętującego się Łodzią i posługującego nazwiskiem „Smoliccy”.  Najprawdopodobniej z ich fundacji we wsi stanął nowy kościół parafialny.

W kolejnym stuleciu majątek przeszedł na własność Odrowążów Siedleckich, którzy byli wyznania protestanckiego. Z powodu wyznawanej przez właścicieli religii smolicki kościół  w owym czasie zamieniono w zbór luterański. W 1578 roku jako właściciel majątku występuje Mikołaj Siedlecki syn Jana Odrowąża Siedleckiego. Przez jakiś czas, drogą koligacji rodzinnych, Smolice znajdowały się w rękach Konarzewskich herbu Tumigrała.

Po Siedleckich majątek przejęli Rogalińscy z Dzwonowa herbu Łodzia. Władysław Rogaliński, żonaty z Jadwigą z Mieszkowskich, w 1648 roku zwrócił smolicką świątynię katolikom, a w sto lat później ich wnuk, Roman Rogaliński wybudował we wsi nowy kościół. Córka Romana, Marianna Rogalińska, w 1 połowie XVIII wieku poślubiła Wojciecha Rydzyńskiego herbu Wierzbna. W małżeństwie urodziła się dwójka dzieci (Franciszek i Teresa) a później świat polityki rozdzielił małżonków. Wojciech, w 1768 roku stanął na czele wielkopolskich konfederatów. Wraz ze swym oddziałem odniósł zwycięstwo w potyczce pod Raszkowem, jednak potem spotykały go same niepowodzenia. Pobity pod Krotoszynem i po klęsce pod Zdunami musiał uchodzić na Śląsk. Aresztowany w Miliczu wykupił się, wziął jeszcze udział w obronie Krakowa, a po upadku miasta w przebraniu uciekł do Mołdawii. Zapewne z tego powodu Mariannie udało się dostać rozwód i ponownie wyjść za mąż. Jej wybrankiem został  Władysław Umiński herbu Cholewa. Nowy zięć Rogalińskiego piastował godności kasztelana krzywińskiego i łowczego wschowskiego. Marianna i Władysław Umińscy doczekali się córek Katarzyny i Marianny oraz syna Hilarego (Hilariona), który po rodzicach objął smolicki majątek. Hilary Umiński ożenił się z Franciszką z Ryszewskich, z którą doczekał się córek Teresy i Rozalii oraz syna Jana Nepomucena.

Ostatnim Umińskim na Smolicach był wnuk Marianny i Władysława, generał Jan Nepomucen Umiński, żołnierz kościuszkowski, uczestnik wojen napoleońskich oraz Powstaniec Listopadowy. Udział w Powstaniu Listopadowym Jan Nepomucen Umiński przypłacił utratą majątku skonfiskowanego przez rzad pruski oraz emigracją.

W 1837 roku Smolice trafiły w ręce Emilii z von Frankenbergów i Ottona Wilamowitz’ów. Otton gospodarzem był marnym, za to hazardzistą zapalonym, więc nie potrzebował zbyt dużo czasu, aby majątek zadłużyć tak bardzo, iż trzeba było go sprzedać. W 1841 roku Smolice kupili  dziedzice Baszkowa, Katarzyna z Grzymałów Potulickich i Aleksander Mielżyńcy herbu Nowina. Nowo nabyty majątek przekazali  swej niezamężnej córce Helenie.

Ona to, w 1860 roku z powodu zbyt wysokich kosztów utrzymania, zmuszona była sprzedać majątek. Nabywcami byli Melania z Wilkońskich  herbu Odrowąż i Erazm Stablewscy herbu Oksza. Erazm zmarł w 1870 roku, a w cztery lata później, w styczniu 1874 roku do wieczności przeniosła się jego żona, Melania.

Po rodzicach, Smolice objął Władysław Stablewski(1826-1900), który ożenił się dopiero po śmierci matki, mając prawie pięćdziesiąt lat. Jego wybranką została dwudziestoletnia  Helena z Taczanowskich herbu Jastrzębiec. Niestety, w rok po ślubie Helena zmarła, a Władysław, jeszcze w tym samym roku, pozbył się majątku z którym łączyły go bolesne wspomnienia.  Najwyraźniej pomogło, bo w osiem lat po śmierci pierwszej małżonki poślubił, tym razem  o trzydzieści pięć lat młodszą od siebie, Marię Biegańską herbu Prawdzic z Potulic.

Smolice, od Stablewskiego nabył Samuel Woller, o którym  bardzo obszernie pisałam w poście o pałacu w Dłoni. Przypomnę tu jedynie, że Woller był niezmiernie bogatym przedsiębiorcą żydowskiego pochodzenia. Posiadane przez niego w Bolesławcu zakłady włókiennicze „Concordia” zapewniły mu wielki majątek, który Woller częściowo lokował w posiadłościach ziemskich. Chciał w ten sposób zabezpieczyć przyszłość swym córkom Otylii i Helenie, których wbrew ogólnym zwyczajom, nie zamierzał wydawać za żydowskich bankierów czy inteligentów, lecz za chrześcijańskich arystokratów. Obie córki, choć Żydówki, były gorliwymi katoliczkami.

Otylia, druga z córek, po śmierci ojca dostała Dłoń i okoliczne posiadłości, co zapewne tak zwiększyło jej szanse na matrymonialnym rynku, że mimo zaawansowanego wieku poślubiła  księcia (wprawdzie zrujnowanego, ale zawsze) Druckiego Lubeckiego.

Młodszej, Helenie (1869-1949) przypadły w dziale Smolice (wraz z przyległościami), w których zamieszkała wraz z poślubionym w 1893 roku baronem Leopoldem von Ziethen’em z Nysy. We wsi stał już, wzniesiony przez S. Wollera (na miejscu starego, drewnianego dworu szlacheckiego), dwubryłowy pałacyk z wieżą. W majątku (poza zwykłą, rolniczo-przetwórczą działalnością) prowadzono też hodowlę koni półkrwi.

Helena i Leopold, w  pierwszej dekadzie XX wieku, rozbudowali istniejącą rezydencję, a z fundacji Heleny powstał stojący we wsi kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa.  Leopold von Ziethen zmarł w Smolicach w 1930 roku i został pochowany w krypcie nowo wzniesionego smolickiego kościoła. W pamięci miejscowej społeczności Heena von Ziethen zapisała się niezwykle pozytywnie, wspomina się ją jako dobrodziejkę potrzebujących i chorych. Helena von Ziethen wiedząc, że jej majątek i żydowskie pochodzenie sprowadzą na nią śmiertelne zagrożenie, w 1940 roku opuściła Smolice. Musiała skutecznie zmylić nazistowskich prześladowców bo podobnie jak siostrze (Otylii księżnej Druckiej Lubeckiej) udało jej się wojnę przeżyć. Zmarła w Berlinie w 1949 roku. Jej prochy powróciły do Smolic w 1975 roku i zostały złożone w ufundowanej przez nią świątyni. W czasie II wojny w Smolicach rezydowała przybrana córka Heleny, Iza Schalscha von Ehrenfeld z mężem Thankmarem von Munchhausenem. Podobno dziedzice życzliwie traktowali ludność polską i starali się ją chronić. W obliczu nadciągającej Armii Czerwonej  Iza i Thankmar opuścili Smolice i udali się na zachód. Z tego co wiem udało im się…

Pałac ucierpiał podczas pożaru w 1945 roku a jego wyposażenie uległo rozkradzeniu zarówno przez wycofujących się Niemców, stacjonujących Rosjan jak i okoliczną ludność. Obecnie gospodarzem pałacu i przyległego parku jest Spółka HR Smolice.

Już wjeżdżając do wsi zwraca uwagę panujące w niej ład i schludność. Bez trudu odnajdujemy górujący nad zabudową kościół oraz przylegające doń założenie pałacowe. Zwiedzanie zaczynamy od kościoła, który obecnie ma rangę maryjnego sanktuarium. Teren kościelny otoczony jest ceglanym murem, w którym rozmieszczono kilka bram, a w dwóch narożnikach kwadratowe pawilony. Budynek świątyni zaprojektowali wrocławscy architekci, spółka Richard Gaze & Alfred Bottcher, którzy nadali mu plan krzyża łacińskiego.

Do zamkniętego absydą prezbiterium przylegają dwie koliste przybudówki nakryte osadzonymi na bębnach kopułami z latarnią.  Mieszczą się w nich zakrystia i loża kolatorska. Fasadę stanowi wyniosła, czterokondygnacyjna, wieża zwieńczona hełmem z krzyżem osadzonym na kuli. W przyziemiu wieży mieści się główne wejście do świątyni prowadzące przez kolumnowy portal z przerwanym naczółkiem nad którym, w niszy, umieszczono figurę Chrystusa. Ramiona transeptu zakończone są wysokimi szczytami. Ściany artykułowane są  lizenami i pilastrami kompozytowymi, pomiędzy którymi umieszczono otwory okienne o zróżnicowanych kształtach. W oknach znajdują się wysokiej klasy witraże zamówione w 1913 roku przez Helenę von Ziethen w firmie Kharda w Charlottenburgu.

Ku naszej wielkiej radości, mimo iż jest przedpołudnie dnia powszedniego, drzwi do kościoła stoją otworem. Czyli można (jak się chce) udostępniać świątynię także poza godzinami liturgii. Najwyraźniej smolicki proboszcz należy do tych (nielicznych), którzy zdają sobie sprawę z tego, że potrzeb duchowych nie da się zinstytucjonalizować i wtłoczyć w określone godziny…

Wnętrze kościoła robi kolosalne wrażenie. Nad przestrzenią nawy rozpościera się kolebkowe sklepienie a przecięcie nawy i transeptu zaakcentowane jest kopułą. Zwraca uwagę przede wszystkim ołtarz główny zawierający XV wieczny cudowny obraz Matki Boskiej Smolickiej. Całe wyposażenie kościoła jest jednolite i bardzo piękne.

Nacieszywszy oczy urodą smolickiego kościoła, przez wypielęgnowany park, udajemy się zobaczyć tutejszy pałac.

W wyniku kilku etapów rozbudowy, będącej skutkiem wzrostu pozycji von Ziethenów, budynek osiągnął kształt litery „L”.  Autorstwo skrzydła północno-wschodniego przypisywane jest Rogerowi Sławskiemu autorowi realizacji pałacu w Dłoni i Skoraszewicach. W końcówce 1 dekady XX wieku do bryły głównej i jej elewacji bocznych dobudowano dwie pozorne baszty.

Bogactwo detalu architektonicznego po prostu poraża i nie wiadomo na czym najpierw skupić wzrok. W fasadzie zwraca uwagę, umieszczony w trzykondygnacyjnym ryzalicie pozornym, portyk, którego zewnętrzne kolumny zgrupowane są po cztery.

W drugiej kondygnacji portyk przechodzi w balkon o ażurowej balustradzie, której naroża akcentują lwy trzymające tarcze herbowe. W szczycie pseudoryzalitu umieszczono herb von Ziethenów wraz z labrami i klejnotem.

Korpus główny jest dwukondygnacyjny z użytkowym poddaszem skrytym pod mansardowym dachem z facjatkami i lukarnami. Niezwykle ozdobnie prezentują się także elewacje boczne.Czegóż tam nie ma? Pilastry, półkolumny, ozdobne naczółki z konchami, panopliami, różnokształtne okna…  Mimo natłoku szczegółów elewacja wygląda bardzo harmonijnie.Narożne baszty są nakryte dwukondygnacyjnymi hełmami z iglicami. Południowa wieża jest trzykondygnacyjna.

Każda z elewacji zaskakuje swoimi rozwiązaniami i dekoracją. W elewacji południowo zachodniej umieszczono loggię, której jońskie kolumny podtrzymują taras.Szczególnie podobają mi się urocze, półkoliste, częściowo przeszklone ganeczki. Gdy obeszłyśmy pałac dookoła postanowiłyśmy sprawdzić, czy w jego wnętrzach też zachowało się coś z dawnej świetności. Przez piękne, częściowo przeszklone i zabezpieczone finezyjną kratką drzwi, wślizgnęłyśmy się do środka pałacu.

Nasze pojawienie się w holu nie wywołało żadnego poruszenia wśród pracujących tam osób. Widocznie są przyzwyczajone do tego, że uroda miejsca ściąga ciekawskich turystów. We wnętrzu zachowała się wspaniała klatka schodowa o wysokiej klasy dekoracji rzeźbiarskiej. Podobno pierwotny wygląd ma również dawny pokój myśliwski barona Leopolda, który teraz pełni funkcję gabinetu prezesa spółki, jednak  uznałyśmy iż wtargnięcie do niego byłoby przegięciem…

Pałac otacza wspaniały i równie zadbany co budynek, osiemnastohektarowy park angielski. Został założony jeszcze przez Franciszkę i Hilarego Umińskich. Niestety, nie mamy już czasu aby po nim pospacerować. Musimy jechać dalej…

 

 

 

 

Krotoszyn. Zabytki sakralne miasta

W swoim poprzednim wpisie przedstawiłam historię i świeckie zabytki miasta Krotoszyn. Dziś chciałbym zająć się jego wspaniałymi świątyniami. Postanowiłam odwiedzać je w kolejności ich powstawania, czyli zacząć od najstarszego w mieście, farnej bazyliki św. Jana Chrzciciela. Jej masywną wieżę widać z daleka, a po dotarciu na plac przy którym jest usytuowana z radością stwierdzam, że kościół jest otwarty.

Czytaj dalej

Krotoszyn. Historia miasta i jego świeckie zabytki.

Do Krotoszyna wezwały nas obowiązki, ale ponieważ od dawna chciałam zobaczyć to miasto, humoru nie zepsuła mi nawet bardzo wczesna pobudka, ani dość monotonna jazda „eską”. Kiedy wjechałyśmy do miasta od razu zaczęłam rozglądać się w jego topografii, aby zorientować się, gdzie usytuowane są jego największe atrakcje, które po pracy chciałam obejrzeć. Odetchnęłam z ulgą, gdy przekonałam się, iż większość z nich znajduje się w ścisłym  centrum. Czytaj dalej

Pałac Szołdrskich w Żegrowie

Kiedy wyjeżdżałyśmy z Poznania lało jak z cebra.  Taka pogoda stawiała pod dużym znakiem zapytania realizację naszych „popracowych” planów, które obejmowały zwiedzenie pałacu w Żegrowie. Winę za ulewę wzięła na siebie Szefcia, przyznając się, że poprzedniego dnia umyła okna, a to, jak powszechnie wiadomo, zawsze złośliwie skutkuje deszczem. Na szczęście w miarę przemieszczania się na południe, niebo zaczęło się przejaśniać… Czytaj dalej

Baszków. Pałac Mielżyńskich i kościół NMP

Tego dnia obowiązki służbowe zajęły nam więcej czasu, niż pierwotnie zakładałyśmy. Byłyśmy już zmęczone, a czekała nas jeszcze droga powrotna do Poznania. Jednak żal nam było opuszczać ziemię zduńską  nie zobaczywszy zupełnie „niczego”. Postanowiłyśmy więc podjechać do  pobliskiego Baszkowa, w którym chciałyśmy obejrzeć znajdujące się we wsi zabytki: kościół i pałac wzniesiony przez Mielżyńskich.

Czytaj dalej