Sława. Jej historia i atrakcje

Tego dnia nie planowałyśmy wizyty w Sławie… Jednak znalazłyśmy się  na tyle blisko tego miasteczka (co przy cenach benzyny oscylującą wokół ośmiu peelenów nie bez znaczenia), że uznałyśmy, iż warto do niego podjechać. To była dobra decyzja… Miasto jest pełne atrakcji, legend a także tajemnic  z czasów ostatniej wojny. W tutejszym pałacu mieściło się tajne archiwum Ahnenerbe, stowarzyszenia założonego przez, zafascynowanego okultyzmem i korzeniami ludu niemieckiego, Heinricha  Himmlera. Tutejsze jezioro miało służyć jako akwen dla U-botów i być miejscem szkolenia nazistowskich nurków, których chciano wykorzystać jako żywe torpedy.  W oknie sławskiego kościoła przybite są podkowy, na Nowym Rynku, w mgiełce rozpylanej wody rezyduje legendarna Wisława, a chodnik wmontowane są gwiazdy.  Wystarczająco dużo powodów, aby Sławę odwiedzić…

Czytaj dalej

Ojerzyce. Pałac Eugena Guido von Schmeling’a i kościół św. Jana Chrzciciela

Wizytę w maleńkiej wsi lubuskiej Ojerzyce, zawsze odkładałyśmy „na później”. Choć miałyśmy ochotę zobaczyć znajdujący się tam neorenesansowy pałacyk, to wiedząc, iż  mieści się w nim hotel i restauracja, sądziłyśmy, że obiekt zawsze będzie dostępny. Niestety, po przyjeździe okazało się że zwlekałyśmy zbyt długo. Założenie dworskie zostało sprzedane i zamknięte.  Szczęściem w nieszczęściu jest to, że teren założenia ogrodzony jest płotem ze sztachetami więc można zobaczyć przynajmniej dworską fasadę… Czytaj dalej

Strychy i kościół św. Mikołaja w Wierzbnie

Obowiązki służbowe po raz kolejny zawiodły nas w lubuskie. To  bardzo ciekawe tereny, które w ciągu wieków przechodziły z rąk do rąk, co ma odbicie w  dziejach ich mieszkańców oraz pozostawionej przez nich architekturze. Przepiękna, bujna przyroda, sporo jezior, tajemnicze historie czynią z tej ziemi wymarzony obiekt eksploracji wszelkiej maści pasjonatów. Każdy znajdzie to coś dla siebie… Tutejsze wsie, stosunkowo rzadko rozsiane, kryją wiele ciekawych, nie zawsze szerzej znanych, obiektów. Jedną z takich osad,  skrytą wśród lasów, są Strychy. Czytaj dalej

Osiek. Ruiny pałacu Zakrzewskich

Miejscowości o nazwie „Osiek” jest w Polsce multum, a na dodatek w wielu z nich do dziś istnieją założenia pałacowe i dworskie.  Celem naszego wyjazdu, były ruiny pałacu w Osieku w powiecie kościańskim. Chciałyśmy tam zobaczyć, co zostało z dawnej rezydencji Zakrzewskich.  Wiedziałyśmy, że tej wizyty za długo odkładać nie możemy, bo z każdym miesiącem budynku „ubywa” i nic już nie jest w stanie go uratować. Czytaj dalej

Drezdenko, jego historia, zabytki i atrakcje

Z okazji moich imienin, Szefowa postanowiła być miła… A ponieważ zna mnie bardzo dobrze, wiedziała jakiego typu prezent ucieszy mnie najbardziej…  Zaproponowała wyjazd gdzieś, gdzie jeszcze nie byłyśmy. Tą wycieczką do Drezdenka, trafiła w „dychę” bo już od dawna chciałam zobaczyć to  ciekawe miasto…

Długością swej historii, Drezdenko  dorównuje dziejom państwa polskiego…  Już w XI wieku, na miejscu dzisiejszego miasta, istniał warowny gród graniczny, zwany wówczas „Drzeniem” lub „Drżeniem”. Miano to, etymolodzy wywodzą od drzewa i jego rdzenia. Dzisiejsza nazwa „Drezdenko”, którą w swoim wpisie będę się posługiwać, pochodzi od niemieckiej „Driesen”.

Z początkiem XII stulecia, za czasów Bolesława Krzywoustego, gród ów podniesiono do rangi kasztelanii  co oznacza, iż wówczas Drezdenko posiadało własnego komesa i najprawdopodobniej kasztel.

W 1138 roku, Bolesław Krzywousty, chcąc uniknąć bratobójczych wojen między swymi synami, podzielił księstwo na dzielnice. Chciał dobrze, wyszło jak wyszło… Osłabione militarnie dzielnice stały się łakomym kąskiem dla ekspansywnych sąsiadów. Położone na północnej rubieży Wielkopolski Drezdenko, stawało się łupem najpierw Pomorzan, później Brandenburczyków, z rąk których gród kilkukrotnie odbijali rycerze polscy.

Po śmierci księcia wielkopolskiego Przemysła I, Drezdenko  stało się własnością margrabiego brandenburskiego, Konrada (z  dynastii askańskiej) oraz jego małżonki, księżniczki wielkopolskiej Konstancji (córki Przemysła I). Po nich miasto objął syn Waldemar zwany Wielkim.  On to, w 1316 roku,  sprzedał gród Burchardowi i Henrykowi von der Ostenom.

W drugiej połowie stulecia, Arnold, Bartold, Dobrogost, Henryk i Ulryk, bracia von der Osten (synowi Betkina i Małgorzaty z Nałęczów Szamotulskich) złożyli hołd lenny królowi Kazimierzowi Wielkiemu, dzięki czemu Drezdenko powróciło w granice Królestwa Polskiego.

Niestety, już w  początku XV stulecia, prawnuk Kazimierza III, Zygmunt Luksemburski uzurpując sobie prawo do Drezdenka, oddał je w zastaw Zakonowi Krzyżackiemu.  Między stroną polską a krzyżacką rozpoczął się długotrwały spór o miasto, który zakończył się w 1455 roku sprzedaniem, przez Krzyżaków, Drezdenka Brandenburgii. W owym czasie, Drezdenko już nie posiadało swej pierwotnej, nadwątlonej pożarami i zniszczeniami, wartości strategicznej. Zmalało też jego znaczenie  gospodarcze.

Sytuacja zmieniła się w początku XVII wieku, kiedy w wyniku unii personalnej, Brandenburgia połączyła się z księstwem Prus. Wówczas, z inicjatywy elektora brandenburskiego Joachima Fryderyka Hohenzollerna, nad Notecią za miastem,  zaczęła powstawać potężna twierdza. Jej plan sporządził Mikołaj de Kampa. Warownia miała kształt pięcioboku, którego każdy narożnik stanowił mocno wysunięty przed kurtynę bastion. W zachodniej kurtynie usytuowano obwałowaną bramę, od której poprowadzono drogę łączącą twierdzę z miastem.  Obronność wzmacniała rzeka Noteć, na której istniał drewniany most umożliwiający połączenie ze szlakami wiodącymi na Śląsk i do Wielkopolski. Twierdza została tak pomyślana (i wyposażona) aby była w stanie przetrzymać długotrwałe oblężenie. Stąd, w jej murach znalazły się (poza pomieszczeniami dla załogi i arsenałem) także budynki mieszkalne, magazyny, spichrze i studnia. W 2 połowie stulecia, za czasów Fryderyka Wilhelma „Wielkiego Elektora” oraz jego syna Fryderyka I Hohenzollerna,  twierdza była sukcesywnie wzmacniana.

Rozwijało się też miasto, którego społeczność trudniła się głównie handlem i rzemiosłem. Hossę, w 1662 roku, przerwał wielki pożar, który doszczętnie strawił  miejską substancję.

Drezdenko odbudowywało się z trudem, jako że wojna trzydziestoletnia i towarzyszące jej kataklizmy, zdziesiątkowały okoliczną ludność. Kiedy, już w XVIII wieku,  miasto zaczęło podnosić się z ruin i zgliszcz, nastąpiła kolejna wojna  (siedmioletnia), podczas której wojska, zarówno rosyjskie, jak i pruskie pustoszyły Drezdenko.

Pierwsza połowa XIX wieku, również nie przyniosła upragnionego spokoju. Najpierw miasto zajęli żołnierze napoleońscy, później Drezdenko było świadkiem eksodusu powstańców listopadowych udających się na emigrację do Francji. Epidemia cholery, która wybuchła w 1855 roku ponownie zdziesiątkowała zdziesiątkowała ludność. Dopiero w ostatniej ćwierci XIX stulecia miasto, będące wtedy w granicach zjednoczonych Niemiec, zaczęło się odradzać.

W XX wieku, po pierwszej wojnie światowej, Drezdenko, jako jedno z miast granicznych, Niemcy zaczęli sukcesywnie dozbrajać budując pas umocnień. W 1945 roku,  miasto w prawie niezniszczonym stanie, po bez mała pięciuset latach, powróciło w granice Polski.

Wjeżdżamy do Drezdenka od strony Międzychodu. Pierwszy postój robimy przy moście na Starej Noteci. Po lewej stronie mostu, wzdłuż brzegu rzeki, ciągnie się promenada, a nieco powyżej niej, oddany do użytku w 2012 roku,  „Park Kultur Świata”.

Jego główną atrakcją są wapienne miniatury najsłynniejszych budowli świata. Jest tam i wieża Eiffla i opera w Sydney. Mnie  najbardziej spodobał się „Tadż Mahal”. Z parku kierujemy się ku centrum miasta. Na chwilę zatrzymujemy się na moście aby podziwiać sylwetkę dawnego młyna na Starej Noteci. Uwagę też przykuwa imponujący głaz narzutowy, na szczycie którego umieszczono popiersie patrona ulicy, Tadeusza Kościuszki.

Przechodzimy na deptak, stanowiący fragment ulicy Kościuszki. Po jednej jego stronie stoi (oznaczony numerem 16) piękny, narożny dom wzniesiony w konstrukcji ryglowej. To dawny młyn, którego fundamenty są podobno jeszcze XVII wieczne.

Po drugiej stronie deptaku znajduje się ciąg kamieniczek, z których najbardziej urzekła mnie ta, obłożona glazurowaną biało-zieloną cegłą.

Każdy z zaułków i fragmentów miasta zdaje się stanowić odrębną, zamkniętą enklawę. Są kwartały parterowych, niskich domków przycupniętych pod stromymi dachami, są też miejsca z okazałymi gmachami i budynkami użyteczności publicznej wzniesionymi na przełomie XIX i XX wieku.

Taka właśnie zabudowa cechuje plac Kościelny, przy którym usytuowany jest okazały kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego. Świątynia została wzniesiona (na miejscu starszej, szachulcowej) w latach 1896-1902, dla społeczności ewangelickiej. Jej budowę finansowało państwo pruskie, a przedsięwzięciu patronowała królowa Prus i cesarzowa niemiecka, Augusta Wiktoria. Po 1945 roku, kościół przejęli katolicy.

Świątynia, o najwyższej w województwie lubuskim wieży (78 metrów), jest wspaniałym przykładem architektury neogotyckiej. Zdobiona barwnie glazurowaną cegłą, zachwyca bogactwem subtelnych detali.

Niestety, podczas naszej wizyty była zamknięta. Wielka szkoda, bo podobno ma bardzo piękne witraże i wyposażenie. Przy tym samym placu znajduje się też dawna szkoła ewangelicka z 1836 roku.

Nieco dalej usytuowany jest gmach dawnego domu opieki nad starcami i dziećmi. Zwraca też uwagę budynek dawnego sierocińca wzniesiony w 1883 roku. Parterowy z mezaninem i ryzalitem na osi dom wyróżnia się starannie opracowanym detalem architektonicznym. Nieopodal placu kościelnego znajduje się, również pięknie odnowiony, budynek szkoły z 1904 roku.

Ciekawostką Drezdenka są dwa, położone równolegle do siebie, rynki. Pierwszy z nich, „Stary Rynek”, odzwierciedla średniowieczny układ urbanistyczny, choć zabudowa wokół niego jest dużo późniejsza. Wśród niej wyróżnia się sylwetka gmachu sądu, który postawiono w miejscu dawnego ratusza, strawionego przez pożar w 1662 roku. Eklektyczny budynek wzniesiono w 1884 roku. Jego fasadę zdobi płytki ryzalit zwieńczony wysokim naczółkiem, którego stylistyka zaczerpnięta jest ze wzorców renesansu niderlandzkiego. W krótszą z elewacji częściowo wbudowana jest pięciokondygnacyjna wieża, u podstawy kwadratowa a w najwyższej kondygnacji wieloboczna i nakryta wysokim, neobarokowym hełmem z latarnią. Obecnie w budynku mieści się starostwo powiatowe.

Ze Starego  Rynku, ulicą Warszawską, kierujemy się  na drugi z rynków, Plac Wileński. Jednak, zanim tam docieramy, zatrzymujemy się przy przepięknej, secesyjnej kamienicy. Jej finezyjna dekoracja geometryczno-roślinna wzbudza nasz największy podziw.Znać rękę świetnego architekta i biegłego sztukatora.

Plac Wileński stanowił niegdyś centrum „Nowego Miasta” lokowanego, w drugiej połowie XVIII wieku, między starówką (otoczoną murami miejskimi) a, zrujnowaną podczas wojny siedmioletniej, twierdzą. Jak zaznaczyłam w historii miasta, był to czas, kiedy Drezdenko zaczęło się podnosić ze zniszczeń i zaczęli napływać doń nowi mieszkańcy.  Według planów Ludwika Hahna wytyczono nowe ulice, przy których zarówno kilkukondygnacyjne kamieniczki, jak i parterowe domki.

  Przy narożniku zachodniej pierzei placu, w początkach XX wieku, stanął budynek powstały z połączenia trzech kamieniczek. W nim ulokowały się władze miejskie. Ścięty narożnik tego ciekawego, secesyjnego budynku, w drugiej kondygnacji zdobi  arkadowa wnęka z rzeźbą. Obecnie Plac Wileński pełni funkcję drugiego rynku miejskiego.

Krążąc po miasteczku, trafiamy na okazałą willę fabrykancką, wzniesioną dla miejscowego browarnika Emila Kolatschny’ego właściciela miejscowego browaru „Germania”. Niestety, rozbudowując swój zakład, pan Kolatschny przeinwestował i nie mogąc spłacić kredytu, w 1932 roku, zmuszony był sprzedać całość swego przedsiębiorstwa. Kupił go Heinrich Kuntzmuller, właściciel konkurencyjnego, drezdeneckiego browaru, będącego w rodzinie Kuntzmullerów (Hermanna i Maxa) od 1872 roku.

Willa, choć bardzo zaniedbana, jest przepięknie zdobiona, Niesymetrycznie umieszczony ryzalit z  przeszklonymi loggiami i wysokim szczytem, urocze facjatki, bogate boniowania, sztukatorskie detale, dają pojęcie o dochodach producentów piwa… Na dachu zachowały się charakterystyczne „grzebienie” a wewnątrz, oryginalna klatka schodowa. Obok willi mieściły się zakłady piwowarskie, wydaje mi się, iż ich część, choć w zmienionej formie, przetrwała do dziś.

Przy tej samej ulicy znajduje się też kolejny dom „w kratkę”, których w Drezdenku zachowało się sporo.

Przechodzimy do kolejnej jednostki miejskiej, która ulokowana jest na terenie dawnej twierdzy.  Niemal wszystkie jej ocalałe resztki rozebrano w 1765 roku.  Piszę „niemal” bo do dziś po dawnej twierdzy zachowała się (choć w nieco zmienionej formie) brama wjazdowa „Holm”, budynek o barokowym szczycie zwieńczony maczugą. Niegdyś w jego przyziemiu znajdowała się przejazdowa brama.

Drugim z ocalałych budynków jest dawny arsenał, który po likwidacji twierdzy przerobiono na spichlerz, dobudowując w konstrukcji ryglowej, kolejne kondygnacje. Dziś w budynku mieści się Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej.

Oczyszczony z gruzów teren, w drugiej połowie XVIII wieku trafił w ręce Johanna Georga Treppmachera.

Nowy właściciel, choć  z pochodzenia był szewcem, miał dużo wyższe aspiracje. Skorzystał z zaproszenia radcy dworu Fryderyka II i przybył do Drezdenka, gdzie założył swą firmę handlową. Od króla Prus, Fryderyka Wielkiego (o którym szeroko pisałam we wpisie o Sanssouci), otrzymał godność radcy handlowego i przystąpił do budowy swej rezydencji. Zespół pałacowy obejmuje późnobarokowy pałac, dwie oficyny i kordegardę, fragmenty ogrodów.

Po bezpotomnej śmierci J.G. Treppmachera, pałac przeszedł w ręce jego dalszych spadkobierców, którzy wystawili rezydencję na licytację. W późniejszych latach obiekt wielokrotnie był przebudowywany i przystosowywany do innych, niż rezydencjonalne, funkcji. Obecnie, kiedy gospodarzem zespołu jest Gimnazjum nr 1, pałac i towarzyszące mu zabudowania, odzyskały dawny blask.

Poprzedzona niewielkim parkiem, fasada budynku głównego, zamyka oś widokową ciągnącą się od rynku Starego Miasta.

Gmach główny wzniesiony jest na planie wydłużonego prostokąta, częściowo podpiwniczony, dwukonydgnacyjny i nakryty czterospadowym dachem z lukarnami. Centrum jedenastoosiowej ściany frontowej  wyznacza pozorny ryzalit mieszczący wejście główne. Osadzono je w pogłębionej, ozdobnej niszy, która flankowana jest pilastrami. Na osobną uwagę zasługują oryginalne drzwi prowadzące do pałacu. Ich płyciny pokrywają rzeźbione zdobienia o motywach roślinnych. W drugiej kondygnacji, na osi, wznosi się  balkon z kutą balustradą ozdobioną kartuszem z inicjałami właściciela. Na balkon prowadzi, także umieszczone w  arkadowej niszy, porte-fenetre.  Oś główną wieńczy belkowanie z profilowanym gzymsem, na którym osadzona jest jednookienna wystawka z półokrągłym naczółkiem. W ścianę frontową pałacu wmurowana jest tablica poświęcona, urodzonemu w 1634 roku, w Drezdenku, niemieckiemu kompozytorowi, Adamowi Kriegier’owi. Muzyk urodził się na terenie drezdeneckiej twierdzy, gdyż jego ojciec, Georgius Kriegier, był kapitanem wojsk polowych służącym w pułku sprawującym w Drezdenku służbę graniczną. Choć przyszły mistrz niemieckiej pieśni zwrotkowej, opuścił Drezdenko we wczesnej młodości, i zdaje się, nigdy już do niego nie powrócił, mieszkańcy miasta słusznie szczycą się swym ziomem.

Dzięki zastosowanemu umiarowi i dyscyplinie zdobniczej,  fasada pałacu prezentuje się nad wyraz elegancko. Detal architektoniczny ograniczono do, podkreślającego konstrukcję, minimum.  Podziału horyzontalnego ściany dokonuje ozdobny pas gzymsu kordonowego zdobionego rozetami. Górną kondygnację zamyka profilowany gzyms koronujący. Elementem wertykalnym jest  ryzalit, dzięki wystawce wychodzący poza linię okapu. Rytm ścianie nadają okna. Na parterze są one zamknięte łukiem koszowym i ujęte są w proste opaski, w drugiej kondygnacji, prostokątne  a ich opaski mają dodatkowo zaakcentowane narożniki.

Krótsze elewacje są trzyosiowe a dekoracja okien odpowiada tej, którą zastosowano w fasadzie. Do jednej z nich przylega lity mur z arkadową furtką oraz okazałą, także arkadową, bramą.  Mur ów jest łączy  pałac z, nakrytym dachem mansardowym  budynkiem kordegardy, a tę z kolei, z parterową oficyną .

Przez bramę przechodzimy na wewnętrzny dziedziniec, zawarty między budynkiem głównym a  dwiema parterowymi, nakrytymi dachami naczółkowymi,  oficynami. Druga z dłuższych fasad pałacu jest skromniejsza. Oś główną akcentują arkadowe ujęcia otworu drzwiowego oraz znajdującego się nad nim okna. Kształt reszty otworów okiennych jest analogiczny do tych w fasadzie. W dachu brakuje zdobiących fasadę lukarn, przez co od tej strony budynek wydaje się bardziej przysadzisty. Całość założenia, którego obecnym gospodarzem jest  Gimnazjum nr 1, utrzymana jest wzorowo.  Nie tylko obiekty murowane są odrestaurowane i ukwiecone.  Zadbano także o przyległy tereny, niegdyś stanowiące obszar twierdzy. Na tyłach jednej z oficyn urządzono barokowy ogród ze strzyżonymi szpalerami, wśród których ustawiono,  nawiązujące do  antycznych, posągi. Zachowano też fragment ziemny nasyp bastionu twierdzy.

Zaglądamy do wnętrza budynku głównego. W reprezentacyjnej sieni zachowała się ceramiczna posadzka oraz umieszczona na ścianie tablica inskrypcyjna. Uwagę zwraca bardzo bogato zdobiona stolarka klatki schodowej. Wspinamy się po schodach  aby,  z reprezentacyjnego okna, zobaczyć  panoramę Drezdenka.  Wiemy, że  w  budynku zachowały się także oryginalne kominki i sztukaterie, jednak w klasach gdzie się znajdują, trwają lekcje, nie możemy ich zobaczyć.  Kiedy tak stoimy na holu, drzwi jednej z sal (opisanej jako „kominkowa”) otwierają się i wychodzi z nich któraś z przedstawicielek grona pedagogicznego. Wyjaśniamy jej powód naszej tu obecności, a ona, ku naszemu najwyższemu zdziwieniu, zaprasza do środka, choć w sali właśnie trwają przygotowania do jakiegoś konkursu.

Przepraszamy zgromadzone w sali grono za takie wtargnięcie i szybciutko dokumentujemy kominek, marmoryzowane ściany i sztukaterię sufitu. Dziękujemy i wycofujemy się. Tu nasuwa się pewna  dygresja…

Bywamy (na ogół bez uprzedzenia) w różnych obiektach historycznych i spotykamy się z bardzo różną reakcją na takie niezapowiedziane odwiedziny. Wszystko zależy od gospodarzy obiektu, Jedni bardzo życzliwie odnoszą się do naszej pasji poznawczej i z dumą oprowadzają po swoich włościach, inni patrzą na nas podejrzliwie i niechętnie zgadzają się na jakiekolwiek zdjęcia. W Drezdenku, choć byłyśmy intruzami a nasza wizyta niewątpliwie wprowadziła zamieszanie, spotkałyśmy się z pełnym zrozumieniem, i  bez problemu uzyskałyśmy zgodę na robienie zdjęć. Chciałabym w tym miejscu, serdecznie za to podziękować Dyrekcji i Pracownikom Gimnazjum oraz pogratulować efektów ich pracy, której wynikiem jest obecny stan założenia pałacowego.

Nacieszywszy oczy pięknym pałacem udajemy się zobaczyć dawny arsenał, który po rozebraniu twierdzy przerobiono na szachulcowy spichlerz. Obecnie mieści się w nim Muzeum. Przed budynkiem urządzono niewielkie lapidarium, w którym (między innymi) prezentowane są resztki dawnego pomnika Wilhelma.

Czas w Drezdenku upływa stanowczo za szybko… Już tylko pobieżnie odwiedzamy, znajdujące się za Notecią, tak zwane „Nowe Drezdenko”. W dzielnicy znajduje się wiele obiektów  z przełomu XIX/XX wieku. Dokumentuję wieżę ciśnień z 1907 roku.

Niemalże vis a vis wieży ciśnień usytuowany jest budynek dawnej gospody i  siedziby miejscowego Bractwa Strzeleckiego. Mój zachwyt budzi okazała miejska willa z ogrodem. Niestety nigdzie nie mogłam doszukać się jej historii. Może ktoś z mieszkańców miasta mógłby mi o niej coś powiedzieć?

Niestety, przy jednej, choć „specjalnej”, wizycie, nie udało mi się zobaczyć „wszystkiego”, co Drezdenko ma do zaoferowania. Może jeszcze kiedyś jeszcze tu  wrócę, bo miasto (choć niewielkie) ma jeszcze bardzo wiele innych, ciekawych miejsc, które chciałabym zobaczyć.

W drodze powrotnej do Poznania zatrzymuje nas widok łąki usianej margaretkami.

Nie możemy oprzeć się pokusie i każda z nas przywozi do domu okazały bukiet białego kwiecia.

 

Witaszyce, dwa kościoły.

Po raz pierwszy z krótką wizytą byłam w Witaszycach w listopadzie 2018 roku. Wówczas udało mi się jedynie pobieżnie zobaczyć tamtejsze dwór i pałac, które opisałam w jednym ze swoich postów. Tym razem, kiedy ponownie zawitałam do Witaszyc, dysponowałam większą ilością czasu, która pozwoliła mi zobaczyć nie tylko całe założenie ale także obie witaszyckie świątynie…

Czytaj dalej

Pałac Willamowitz-Moellendorfów w Kobylnikach koło Kruszwicy

Jakieś cztery lata temu  opisywałam swoją wizytę w Kobylinikach gdzie oglądałam pałac Twardowskich ze Skrzypny herbu Ogończyk. Dziś także chcę opowiedzieć o Kobylnikach i znajdującym się w nich pałacu. Tyle, że dzisiejszy post poświęcony jest zupełnie innej miejscowości, innej budowli i innej rodzinie. Mowa w nim bowiem będzie o Kobylnikach w gminie Kruszwica. Czytaj dalej