Dwór Wojciecha Łubieńskiego w Kiączynie. Wielkopolskie rezydencje

To, że po zakończeniu obowiązków w terenie, jedziemy zobaczyć coś  ciekawego w okolicy, stało się ostatnio tradycją. Wykorzystujemy względną pogodę, mając świadomość, iż niedługo, z powodu zimowej aury, będziemy zmuszone mocno ograniczyć przyjemność poznawania nowych miejscowości. Tym razem wracając z Chrzypska wielkiego, namówiłam Kaśkę aby skręcić do Kiączynia.  Wyboisto-dziurawa nawierzchnia, obsadzonej starymi drzewami, wąskiej drogi, na bank pochodziła z ubiegłego ubiegłego wieku, więc Szefcia  mruknęła swoje „lepiej by było dla ciebie, aby było tam co obejrzeć”… Ponieważ powtarza to przynajmniej raz w miesiącu, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia, choć tak naprawdę nie miałam pojęcia w jakim stanie jest znajdujące się tam założenie dworskie i czy w ogóle da się je zobaczyć. Czytaj dalej

Dwór w Podstolicach. Wielkopolskie rezydencje

Postanowiłyśmy miłym akcentem zakończyć dzień pracy i z tego powodu skręciłyśmy do Podstolic. Wizytę w nich planowałyśmy od dawna ale dotąd, za każdym razem byłyśmy tak zagadane, że na ogół dopiero w Nekli orientowałyśmy się, iż przeoczyłyśmy zjazd do Podstolic. Tym razem jechałyśmy wolno, uważnie śledząc boczne drogowskazy. Ku naszemu zdziwieniu, teraz okazało się, że skręt  jest bardzo dobrze oznakowany reklamą podstolickiego dworu… Czytaj dalej

Dwór Potworowskich w Chłapowie. Wielkopolskie rezydencje

Tym razem miałyśmy do objechania teren między Środą Wielkopolską a Wrześnią. Już przy wyjeździe z Poznania najlepsza z Szefowych zapowiedziała, że po drodze „zawadzimy” o Chłapowo.  „Po prostu musimy tam pojechać”  stwierdziła, choć obie doskonale wiedziałyśmy, iż ów „mus” nie wynika wcale z naszych obowiązków zawodowych, ale z pasji zwiedzania.  Pogoda też sprzyjała naszym zamiarom, była tak piękna, iż szkoda było od razu po pracy wracać do domu… Czytaj dalej

Dwór w Mnichach. Wielkopolskie rezydencje

W zasadzie tego dnia zakończyłyśmy już obowiązki zawodowe, ale pogoda była tak piękna, że nie miałyśmy ochoty przedwcześnie rezygnować z jej uroków. W takich sprawach  z Szefową zawsze jednomyślnie  wybieramy wariant „zwiedzanie”. Długo nie zastanawiając się postanowiłyśmy  odwiedzić Mnichy.  Wiedziałam, że znajduje się tam założenie dworskie, w którym jeszcze nie byłyśmy. A to, z reguły, jest wystarczającym powodem aby zboczyć z trasy… Zupełnie nie wiedziałyśmy, co nas czeka na końcu krętej drogi, więc kiedy dojechałyśmy do celu, obu nam się wyrwało się „WOW! Jak tu pięknie”. Czytaj dalej

Rakoniewice pałac Czarneckich

Jakiś czas temu pisałam o Rakoniewicach, uroczym, wielkopolskim miasteczku. Sławiłam wtedy jego rynek z pomnikiem strażaków i domami podcieniowymi. Wspomniałam także o znajdującym się w mieście założeniu pałacowym. Wówczas budynek był u progu ruiny. Niedawno ponownie razem z Szefcią przejeżdżałyśmy przez Rakoniewice i mając chwilkę czasu postanowiłyśmy zobaczyć co się dzieje w dawnej rezydencji Czarneckich.  Zmiany zaskoczyły nas ogromnie… Czytaj dalej

Grocholin dwa dwory. Śladami von Trestków.

Wprawdzie zdawało mi się, że już zamknęłam temat wielkopolskich posiadłości rodziny von Treskow, ale nie wzięłam pod uwagę, że pozostają jeszcze ich majątki ościenne. Aby zobaczyć jeden z nich pojechałyśmy do Grocholina. Na terenie wsi znajdują się aż dwa dwory, z których starszy jest fundacją biskupią a młodszy powstał na zlecenie von Treskow’ów.

W „rezydencjonalny” klimat wprowadza już wiodąca do wsi piękna aleja. Tworzące ją  stare kasztanowce i lipy zostały posadzone na polecenie wnuka Zygmunta Ottona von Treskow, Juliusa. Czytaj dalej

Tajemniczy pałac Albrechta von Bethe w Nietuszkowie. Wielkopolskie rezydencje

Dlaczego tajemniczy? Bo niewiele o nim wiadomo. Trudno jest nawet ustalić „na pewno” kto był jego inwestorem. Przypisuje się go Albrechtowi von Bethe ale równie dobrze inwestycję mogli zaczęć von Ovenowie. Trudności sprawia też odtworzenie pierwotnego wyglądu, jako że nie zachowała się dokumentacja. Od dawna planowałam zobaczenie pałacu w Nietuszkowie, jednak do tej pory, z realizacją tego planu, szło mi znacznie gorzej. Mimo to, za każdym razem kiedy jechałyśmy w kierunku Piły, miałam nadzieję, że tym razem się uda. I faktycznie wreszcie się udało! Podczas podróży do Ujścia, najlepsza z Szefowych stwierdziła, że możemy zrobić sobie krótką przerwę w pracy i podjechać do Nietuszkowa. Czytaj dalej

Jutrosin

W Jutrosinie byłam dwukrotnie. Za pierwszym razem, niestety z tak krótką wizytą, że nie zdążyłam wiele zobaczyć. No, ale tak to już w pracy jest, że wszystkiego nigdy nie uda się zobaczyć za pierwszym razem. Ja wtedy, nietypowo bo akurat tamtędy przejeżdżałam, skupiłam się na świątyni cmentarnej, która urzekła mnie swoją szachulcową konstrukcją. Czytaj dalej