Kościół pod wezwaniem św. Marcina w Poznaniu, zniszczony pomnik Mickiewicza i kamienica S. Hebanowskiego

Do tego niewielkiego gotyckiego kościółka znajdującego się centrum miasta mam szczególny sentyment. Fotografia jego portalu z płaskorzeźbą Edwarda Haupta, wyobrażającą patrona świątyni na koniu, była moją  pierwszą samodzielną pracą na I roku studiów. Wykonałam ją w ramach plenerowych zajęć z fotografii, prowadzonych przez niezapomnianego pana Zbigniewa Czarneckiego, człowieka o wielkiej kulturze, ogromnych umiejętnościach zawodowych i nieprzebranych pokładach cierpliwości dla studentów. Dzięki jego charyzmie zajęcia z fotografiki lubiliśmy wszyscy i zawsze była na nich stuprocentowa frekwencja.

Kościół mijałam nawet dość często, ale nie przypominam sobie, czy kiedykolwiek byłam w jego wnętrzu. Pora najwyższa była nadrobić to zaniedbanie. Czytaj dalej

Dwór w Wierzbnie

Złote myśli mojej Szefci winny być spisywane, a potem na wzór „Czerwonej książeczki Mao” masowo rozpowszechniane. Do moich ulubionych, należy „nie ma się co spieszyć, my w pracy jesteśmy”… Przy takim podejściu Pani Prezes, można być pewnym tego, iż czas na kawę i zwiedzanie zawsze się znajdzie, bo jak głosi jej kolejna złota myśl „są rzeczy ważne i ważniejsze”… Czytaj dalej

Asyż świętego Franciszka

Dotychczas we Włoszech zwiedzałam duże miasta, pełne ludzi, gwaru i zgiełku. Miasta, w których historia zdominowana jest przez współczesność.  Takie, które uległy znacznym przemianom, choć zachowały wspaniałe zabytki. Asyż jest zupełnie inny… Asyż, to urbanistyczna jednolitość i pastelowy koloryt. Asyż, to spokój i zaduma. Asyż, to wszechobecny zapach jaśminu i lawendy. Asyż to miasto, w którym duch i materia wzajemnie się przenikają, dopełniają oraz inispirują. Asyż jest po prostu magiczny!  Miasteczko wygląda jakby czas się w nim zatrzymał. Przytulone do wzgórza Subasio, na którym (i z którego) wyrosło zdaje się drzemać i śnić o czasach, kiedy po jego bruku chadzali Giovanni di Bernadone i Chiara Offerduccio… Czytaj dalej

Kościoły Florencji

Życie to sztuka wyboru… Z kościołami we Florencji jest podobnie jak z pałacami, za jedną wizytą nie da się wszystkich zobaczyć. Trzeba wybierać, a wybór trudny bo wszystkie są wspaniałe, zawierają niesamowite dzieła sztuki, emanują niezwykłą atmosferą, kryją tajemnice. No ale cóż poradzić, na coś zdecydować się trzeba… Czytaj dalej

Florencja. Spacer po mieście.

Do Florencji zajeżdżamy dość wcześnie. Dyskretnie lustruję obuwie współuczestników i zauważam, że po Rzymie jakoś więcej osób przerzuciło się na trampki. Ale i mnie pierwsze dni w Italii czegoś nauczyły. Mianowicie tego, że nie można tu bezkarnie  chodzić bez nakrycia głowy. Krótka analiza ryzyka i skutków udaru…  Krzywiąc się wsuwam czapkę z daszkiem.  Wprawdzie serdecznie jej nie znoszę, no ale bólu głowy nie lubię jeszcze bardziej. Na nos krem z filtrem „50”, okulary, sprawdzenie baterii w aparatach: słuchowym i fotograficznym, butelka z napojem… Wszystko ok.  Mogę ruszać. Czytaj dalej

Fiuggi. Miasteczko w Lacjum

Przylot do Włoch i transfer do Fiuggi odbyły się bez większych komplikacji. Na szczęście, w ostatnich dniach, w kraju temperatura też poszybowała w górę, więc trzydziestopięciostopniowy upał nie był zaskoczeniem. No przynajmniej dla mnie, bo  znaleźli się narzekający malkontenci.  Po zakwaterowaniu (oczywiście również przy chórze narzekań, że hotel „nie taki”) i prysznicu ruszyłam zobaczyć co oferuje miasteczko…

Czytaj dalej

Dwór von Lossowów i pałacyk Zakrzewskich w Kosieczynie. Wielkopolskie rezydencje

Jadąc przez województwo lubuskie  zatrzymujemy się na chwilę w Kosieczynie. Z niepokojem patrzymy w niebo, ciemne chmury zwiastują, że za chwilę może zacząć lać. Musimy się pospieszyć, żeby w jakich- takich warunkach, zobaczyć znajdujące się tam dwa dwory.  W zasadzie dwór (Lossowów) i pałacyk (Zakrzewskich). No i oczywiście musimy obejrzeć modrzewiowy kościółek pod wezwaniem św. Szymona i Judy, który uważany jest za najstarszy w Polsce. Czytaj dalej

Świętno. Wieś, która przez 218 dni była państwem.

Istnieją wsie, które niegdyś były miastami. Dość często piszę tu o miejscowościach, które straciły swój status miejski. Ale nigdy jeszcze nie napisałam o wsi, która była samodzielnym, uznawanym przez międzynarodową społeczność, państwem.  Znalazłam taką w okolicy Wolsztyna. To Świętno. Namawiam więc Szefcię abyśmy zaglądnęły  do Świętna. Miejscowi wskazali nam jakąś drogę i stwierdzili: „to niedaleko”. Niby mieli rację, ale  idealnie pusta droga wiodąca przez gęsty las dłużyła nam się niepomiernie. Wokół żadnych oznak cywilizacji, osad ludzkich, nie mija też nas żaden pojazd. Trochę dziwnie… Na wszelki wypadek nieco redukujemy prędkość. W razie wypadku nieprędko nas tu znajdą a i z zasięgiem krucho… Dla dodania sobie animuszu zaczynamy z Szefcią wspominać  podobne, którymi przyszło nam jechać. Czytaj dalej

Łowyń

Tym razem droga wypadła nam przez Łowyń. Ponieważ większość służbowych obowiązków miałyśmy już za sobą postanowiłyśmy zrobić krótki  rekonesans po wsi. W zasadzie nawet bardzo krótki, jako że jedynym interesującym budynkiem jest tamtejszy kościół.  Wprawdzie przewidywałyśmy, iż będzie zamknięty mimo to, chciałyśmy chociaż zobaczyć go z bliska. Poza tym zawsze kołacze się w nas malutka nadzieja, że może akurat tutaj świątyni nie zamykają. Wieś nieduża, obcych raczej niewiele nie ma przed kim zamykać… Czytaj dalej

Stulecie Uniwersytetu Adama Mickiewicza

Właśnie minęła setna rocznica działalności poznańskiej uczelni wyższej, która od 1955 roku nosi miano Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Tyleż samo lat liczy sobie, działający w ramach wydziału historycznego uczelni, kierunek Historii Sztuki, którego jestem absolwentką. Jest więc okazja, aby przybliżyć historię tej szacownej uczelni i trochę powspominać zamierzchłe studenckie lata. Czytaj dalej